Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Antypolecalnia

Lubisz czytać książki? Podziel się wrażeniami!

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
refluks
Szkolny pisarzyna
Posty: 46
Rejestracja: śr 22 mar 2017, 21:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Antypolecalnia

Postautor: refluks » czw 20 kwie 2017, 20:00

Ja kocham klasykę. Bułhakow, Prus, i Kafka (mój ulubiony twórca).
Ale sięgam po nowe.
Na przykład po Kuczoka.
Kiedyś przyniosłem to z biblioteki, obrałem ziemniaki, nastawiłem i zacząłem czytać.
Jeszcze się ziemniaki nie dogotowały, a już to zaniosłem z powrotem do biblioteki, bo nie chciałem mieć tego w domu.
Na okoliczność świąt niedawnych wybrałem się do biblioteki po raz enty po „Amerykę” i pani bibliotekarka wcisła mnie „Syberia, inny świat”.
Kiedy pracowałem w biurze konstrukcyjnym w Chorzowie, dojeżdżałem tramwajem do Katowic i tam wsiadałem w pociąg do domu przez godzinę mnie wiozący.
I jakiś mądry człowiek wpadł na pomysł urządzenia na dworcu antykwariatu. Postawił regały z książkami i sprzedawał.
Zamiast głupawej gazety można było kupić książkę.
Sam zakupiłem tam Lema kilka dzieł za dziesięć złotych.
Książka, której polecić nie chcę kosztuje około 25 złotych.
Grosza bym za nią nie dał.
Treść obliczona na szok u czytelnika.
Co myśmy na tej Syberii przeżyli, to klękajcie narody!
Tak. Mieli wyplewić pole. Ale chwasty były duże i gorąco było, bardzo. A im się robić nie chciało.
Nawieźli w neseserach jakiegoś badziewia do sprzedania.
Na robotę nie byli przygotowani.
Autor epatuje nas fatalnymi warunkami sanitarnymi, wypróżnianie w sławojce, mycie się w wodzie ze zbiornika, którego pełności nie zawsze dopilnowała strona rosyjska.
Spanie w barakach, nie w hotelu.
Straszna ta Syberia. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku.
W 1998 roku byłem na biwaku sportowym w Kwaśniowie. Spaliśmy w śpiworach na podłodze, potrzeby fizjologiczne załatwialiśmy w sławojce, do mycia były rynny na dworze z zimną wodą.
Menażki szorowaliśmy piaskiem i płukali w zimnej wodzie.
Gdy wróciłem do domu, Mamusia ma plecy mi szorowała długo z brudu.
Autor pisze, że kucharki nie potrafiły zrobić jajecznicy.
Tu fragment:
„- Jak wy robicie tu jajecznicę?
- No jak, jak? Najpierw zarabia się kaszę z mąką, trochę wody, potem dodaje jajca, jeszcze raz wyrabia i piecze na blasze. Dali dla was aż dwanaście jajców! Tylko dla was. Miały być duże kawały dla każdego, to dwie blachy musiałyśmy zrobić. Na jedną blachę aż sześć jajców! A jajca bardzo drogie, z daleka przywożone. Bardzo drogie!”
Autor napisał, że jajko wtedy kosztowało 25 kopiejek.

Mam znajomego na innym forum, który od 1990 roku mieszka w Irkucku. Napisałem do niego na okoliczność konfrontacji pewnym faktów.
25 kopiejek za jajko to było dużo, bo chleb kosztował kopiejek 18.
Z tą jajecznicą, to za kilka dni mam mieć wiadomość jak to się gotowało i dlaczego tak (wspomniany znajomy ma skontaktować się z kucharką, jak tylko odpisze, uzupełnię wątek o dane).

A teraz środki higieniczne.
Autor epatuje nas straszną sprawą: kobiety w Związku Radzieckim w okolicach Nowosybirska w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku nie wiedziały co to podpaska, takiego pojęcia nawet w słowniku nie było, a wata i lignina były trudno dostępne. Kobiety tam na okoliczność miesiączki używały pasków tkanin i je prały.
Tymczasem w Polsce.
W ’85 roku ja miałem 11 lat. I nie było podpasek. Lignina i wata. I wystane w kolejce do apteki albo załatwione po znajomości.
Babka moja sklepową była we wsi pod Zawierciem. Pamiętam, że przyniosła gdzieś pod koniec lat ’80 wór papierowy do domu. W nim były podpaski, kawałki waty w siatce z grubymi okami. Na pół roku kobietom w mojej rodzinie starczyło.
Babka ma nie wiedziała co to jest, ale że jej kierowca/dostawca powiedział, że to cenny towar, to zakupiła w całości.
Autor chciał ośmieszyć Związek Radziecki, a się na podpasce przejechał.

Ogólnie: ot lektura na dwie godziny jazdy pociągiem i zostawić ją można na siedzeniu, bo nawet nie wypada tego ze sobą do domu zabrać.



Awatar użytkownika
Grandel
Umysł pisarza
Posty: 769
Rejestracja: sob 04 mar 2017, 19:26
OSTRZEŻENIA: 3
Lokalizacja: z nienacka
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Antypolecalnia

Postautor: Grandel » czw 20 kwie 2017, 20:06

O Lemie piszesz, bo zakręciłeś tak, że narody klękajcie...Biblię poczytaj, fascynująca książka, wszystko tam znajdziesz :)


Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości.

Awatar użytkownika
refluks
Szkolny pisarzyna
Posty: 46
Rejestracja: śr 22 mar 2017, 21:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Antypolecalnia

Postautor: refluks » czw 20 kwie 2017, 20:12

Rumcajs pisze:Biblię poczytaj


Nie ten wątek.
Tu jest antypolecalnia.
Rozbójniku. Nierozgarnięty.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz osiedlowy
Posty: 245
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Antypolecalnia

Postautor: MargotNoir » ndz 23 wrz 2018, 18:00

Zastanawiałam się, czy taki temat istnieje i proszę, istnieje. Niniejszym odświeżam.

Czy macie ochotę podzielić się tytułami/autorami, z którymi warto się zapoznać ze względu na ekstremalne doznania przy czytaniu? Z oczywistych względów nie proszę o podawanie gniotów rodzimych, a jedynie o zagraniczne pozycje.

Nie chodzi mi o książki po prostu złe. Chodzi mi o książki, których czytanie przypomina dłubanie wykałaczką w zaropiałym skaleczeniu - boli, ale nie można się oderwać. Książki, od których eksploduje wątroba i skwierczy trzustka. Takie, które zapamiętuje się do końca życia. Prawdziwe perełki zła, pełne spektakularnych baboli, warte umieszczenia na paździerzowym piedestale.

Ja chętnym na podobne wrażenia na razie mogę polecić:

"Księżniczkę z lodu" Camilli Läckberg - szwedzki kryminał, który
► Pokaż Spoiler


"Rozkosze nocy" Sherrylin Kenyon - dwieście stron bardzo złego opisu napalających się na siebie ludzi.

I tak przy okazji zawsze warto spytać: też lubicie od czasu do czasu unurzać się w takiej potworności?



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2600
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Antypolecalnia

Postautor: Bartosh16 » ndz 23 wrz 2018, 18:41

Mój sztandarowy przykład dzieła, które miało być wywalone w kosmos, a wymęczyło mnie bardziej niż opis nadniemeńskiej łąki.

"Kolor zbrodni".

Zgodnie z tym, co powiedziała moja pani od polskiego, nie powiem, że ta książka jest do rzyci. Mnie się nie podobała.

Przeczytałem 200 stron rzekomego kryminału, z których dowiedziałem się że:
► Pokaż Spoiler


200 stron, z czego maks. 10% dotyczy rzeczywistej osi kryminału. Przesadziłem, maks. 5%. Reszta to, brzydko mówiąc, zaangażowane pie*dolamento.

Rzuciłem książkę, jak rzadko, nie doczytawszy do końca i do dzisiaj mam żal do autora za zmarnowanie mi kilku godzin życia. Może kiedyś obejrzę film, ot, żeby zobaczyć, jak to się kończy i o co tam naprawdę chodzi. Nie polecam.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 203
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna

Antypolecalnia

Postautor: Raptor » ndz 23 wrz 2018, 20:40

Hmmm...
Samotność Anioła Zagłady. Adam - Robert J. Szmidt.
Jako fan Postapo zapaliłem się silnie do lektury. I początek nawet niezły... Niestety im dalej - tym gorzej. Wydaje mi się, że to parodia american style of life, a nie książka o zagładzie ludzkości. Główny bohater ma przemyślenia tak głębokie jak szklanka do whisky, trudności jakie napotyka oraz sposób ich pokonania też niezbyt przekonujące. Czytając to byłem pozbawiony jakichkolwiek emocji... zresztą jak i główny bohater. Kompletnie bezrefleksyjna lektura. Zakończenie z kolei nielogiczne i trochę tępe. Ostatni akapit to kwintesencja całości - leciał leciał i spadł... a mogło być ciekawie :p Szkoda czasu i kasy, a pamiętam, że była dosyć silnie reklamowana w momencie wydania.



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Pisarz domowy
Posty: 67
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Antypolecalnia

Postautor: mrs.durst1 » wt 25 wrz 2018, 13:13

O tak ... Księżniczka z lodu.... ledwo dobrnęłam do końca.
Dopisuje panią od kryminałów i „Mordetstwo odbędzie się” i Ninę G. „ Księga Snów”



Awatar użytkownika
Begied21
Pisarz osiedlowy
Posty: 236
Rejestracja: pn 19 lut 2018, 22:56
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Antypolecalnia

Postautor: Begied21 » śr 26 wrz 2018, 18:22

Raptor, czytałem to chyba w ostatniej klasie gimnazjum...faktycznie, trochę taka bardziej płaska "Droga" - ale wtedy zakończenie nawet zrobiło na mnie wrażenie :) Środek ksiażki za to mocno nudny był :)


Jak to mawia święta Ziuta - olej risercz, daj uczucia...


Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości