Największy gniot też można wydać ("Prawo śmierci" Jacek Dąbała)

Lubisz czytać książki? Podziel się wrażeniami!

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
szopen
Dusza pisarza
Posty: 641
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
Płeć: Mężczyzna

Największy gniot też można wydać ("Prawo śmierci" Jacek Dąbała)

Postautor: szopen » pn 08 maja 2017, 14:18

W czasie dyskusji na SB przypomniała mi się książka antyksiążka pana Jacka Dąbały, którą miałem skrajną nieprzyjemność czytać w latach późnych 90tych. Czasy to były straszliwe tak bardzo, że młodzież słuchając o nich, parska śmiechem, sądząc, że stary dziad bajki zmyśla. Książek fantasy polskich autorów nie było dużo, Sapkowski już pisał, ale rozbudzonych apetytów czytelników jeden Sapkowski, nieśmiało wspomagany przez pisarzy pośledniejszych (choć w innym towarzystwie może mogących zasłużyć na miano wybitnych). Nic więc dziwnego, że zobaczywszy w jakimś antykwariacie czy też innej śmieciarni powieść fantasy zadrżałem z radości. Wysupłałem parę groszy, wróciłem do akademika i przystąpiłem do lektury.

Gdybym nie był ateistą, poruszony wspomnieniem przykrym wstawiłbym tutaj wykrzyknienia w rodzaju "O Jezu!". Skoro jestem ateistą, zamiast tego napiszę tak: słodki Darwinie, jak ja bym pasy darł z tego Dąbały!

Straszne. Jakby mały Jaś z podstawówki usłyszał, że na fantasty można zarobić, a potem od kolegów posłuchał, że fantasy to seks, krew i mutanci, tyle, że w średniowieczu.
Od strony lasu zbliżał się oddział pięciu jeźdźców. Rozpuścili konie i pochylili się nad grzywami. Wszyscy nosili czarne skórzane kurtki i czapki z metalowymi ochraniaczami na uszy. Znali drogę i nie musieli pilnować każdego kroku. Ich pan, jednooki Syrius, kazał im zabrać ze spalonej wsi wszystko, co żywe. Na placu wśród płonących chat zatrzymali konie i stanęli w bezruchu.


Gdyby pan Dąbała wrzucił dowolny fragment do tuwrzucia, zostałby zabity śmiechem. Niestety, tuwrzucia nie było, pan Dąbała jakimś cudem zdołał przekonać wydawnictwo, że to znakomita powieść, i rzecz wydał.

Tekst pisany drewniano, reporterskim, suchym stylem, w którym każdy wstał, poszedł, usiadł. Niespójni bohaterowie, którzy raz są straszliwie groźni i śmiertelnie niebezpieczni, by chwilę później płaszczyć się przed lokalnym kapitanem. Groteskowo opisane sceny walk, w których mistrz miecza wycina "X" na piersi przeciwnika. Ni z tego, ni z owego wstawiane wstawki nie mające nic wspólnego z akcją. Kompletnie niewiarygodnie psychologicznie postacie. Porównania jak wzięte z podręcznika "jak pisać tak, by ludziom eksplodowały w czasie lektury oczy". W połowie zaczynałem się zastanawiać nad tym, czy autor przypadkiem nie napisał był powieści tak, dla jaj, sprawdzając, jak wielkiego gniota da się upchnąć na wygłodzonym rynku.

Maqui nie dokończył, ponieważ jego uszy złowiły tętent koni. Zbliżały się z tyłu. Zwiadowca skręcił w bok, przejechał przez rów z wodą i zanurzył się w kępę krzaków. Były dostatecznie wysokie, aby ukryć człowieka siedzącego na koniu.


Co ciekawsze, wciąż znaleźli się czytelnicy, którym to dzieło, pardon, cieuo się spodobało: "Czytałem to w wieku mniej więcej 11-13 lat i byłem zachwycony. Świadczyć o tym może fakt, że po około 14 latach wciąż pamiętam tytuł i autora tej książki. ", raczył poinformować nas jeden z czytelników. Moim zdaniem ostatecznie rozstrzyga to dyskusję na temat tego, czy oceny z lubimyczytać są miarodajne. Nie są.

Natomiast, bez wątpienia ta książka to promyk nadziei dla nas wszystkich. Skoro takie coś wydano, takie coś było wznawiane, i takie coś znajduje czytelników, to chyba i my powinniśmy dać radę?

Kopyta koni zostały starannie zabezpieczone gumowymi nakładkami.



Kiedy znaleźli się na rogatkach osady, gdzie ludzi było zdecydowanie mniej, stali się widoczni.


Idalgo walczył dwoma krótkimi mieczami, od czasu do czasu ukrywając jeden z nich pod ramieniem i wyrzucając wolną ręką nóż.


Ostatnie cięcia Idalga były szermierczym popisem. Miecze przecięły pierś strażnika z blizną idealnie obok siebie, po czym wykonały koło i po kolei, tnąc raz z jednej, raz z drugiej strony, wyryły na jego ciele krzyż. Na szyi oparły się na jedną krótką chwilę. Tylko po to, żebycięciami otworzyć tętnice.



Awatar użytkownika
Szczepko
Umysł pisarza
Posty: 766
Rejestracja: śr 06 lut 2013, 00:39
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Największy gniot też można wydać ("Prawo śmierci" Jacek Dąbała)

Postautor: Szczepko » wt 09 maja 2017, 14:09

szopen pisze:Co ciekawsze, wciąż znaleźli się czytelnicy, którym to dzieło, pardon, cieuo się spodobało: "Czytałem to w wieku mniej więcej 11-13 lat i byłem zachwycony. Świadczyć o tym może fakt, że po około 14 latach wciąż pamiętam tytuł i autora tej książki. ", raczył poinformować nas jeden z czytelników. Moim zdaniem ostatecznie rozstrzyga to dyskusję na temat tego, czy oceny z lubimyczytać są miarodajne. Nie są.


To jedyna tak pochlebna opinia na profilu książki na lc, więc bez przesady. Gościu zresztą nie musi być troglodytą, posucha była na rynku, wziął i się zachwycił, bo może mało z gatunku znał. Został mu sentyment i przez lata go jeszcze rozbudował. W końcu nie pisze, że po latach wrócił i nadal zachwyca ;)
Reszta czytelników podziela raczej Twoje zdanie, skoro większość ocen utrzymuje się w dolnej części skali.

Natomiast, bez wątpienia ta książka to promyk nadziei dla nas wszystkich. Skoro takie coś wydano, takie coś było wznawiane, i takie coś znajduje czytelników, to chyba i my powinniśmy dać radę?


Moja jedyna nadzieja na sukces ;)


"Można to porównać do strategii prowadzenia wojen. Jedna bitwa nie zapewnia lauru zwycięzcy na zawsze. Każda kolejna powieść to nowe wyzwanie, wyprawa w nieznane. Trzeba się w nią wybrać z ostrożnością sapera i doświadczeniem dobrego rzemieślnika (...)"
Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania, Katarzyna Bonda

http://www.szortal.com/taxonomy/term/124

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 3938
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
Płeć: Mężczyzna

Największy gniot też można wydać ("Prawo śmierci" Jacek Dąbała)

Postautor: Navajero » wt 09 maja 2017, 14:27

Szczepko pisze:Moja jedyna nadzieja na sukces ;)

Zapomnij! :) Obawiam się, że zadecydowały względy pozamerytoryczne. Chyba, że ładnie wyglądasz w bikini, wtedy jest promyczek nadziei... :P

Oczywiście, jak dobrze piszesz, to też :D


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Szczepko
Umysł pisarza
Posty: 766
Rejestracja: śr 06 lut 2013, 00:39
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Największy gniot też można wydać ("Prawo śmierci" Jacek Dąbała)

Postautor: Szczepko » wt 09 maja 2017, 14:38

Navajero, zastanawiam się od rana, czy iść dziś na basen czy nie. Już nie mam wyboru. Dobry wygląd w bikini na pewno mi nie zaszkodzi :P


"Można to porównać do strategii prowadzenia wojen. Jedna bitwa nie zapewnia lauru zwycięzcy na zawsze. Każda kolejna powieść to nowe wyzwanie, wyprawa w nieznane. Trzeba się w nią wybrać z ostrożnością sapera i doświadczeniem dobrego rzemieślnika (...)"

Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania, Katarzyna Bonda



http://www.szortal.com/taxonomy/term/124


Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość