ObrazekNajlepsza Miniatura Miesiąca" /> NAJLEPSZA MINIATURA LISTOPADA 2019 - Ojczenasz - Weryfikatorium.pl

NAJLEPSZA MINIATURA LISTOPADA 2019 - Ojczenasz

1
Próbował znaleźć to w innych.
Rysował kobiety, parasolki, krople, deszcz. Rysował przystanki.
Rysował kobiety, kałuże, kobiety w kałużach, przystanki w deszczu. Kałuże w kobietach.
Rysował, co chciał.
Nie wymyślił trójkąta, kwadratu ani koła. Wymyślił za to sposób na topienie czasu.
I kreskę.
Rysował chodniki, szyny, rynny. Wycieraczki.
Rysował ławki pozbawione ludzi. Rysował ludzi pozbawionych ławek.
Kobiety na ławkach, pod ławkami, za. Przed.
Rysował spóźnionych. Rysował peryferyjnych. Przyspieszonych i zagonionych rysował.
Rysował siebie. Ją. Ich.
Tych i tamtych.
Ołówkiem, kredą, węglem. Pięknie, brzydko, średnio. Byle jak.
Na kartonie, na skraju, centralnie, na krawędzi. Na szybie.
Rysował, gdzie popadnie.
A potem rozmazywał to palcem. Rozcierał.
To lubił najbardziej.
Raz nawet próbował kochać.
Przestał próbować, gdy doliczył do trzech.
Rysował przystanki. Rysował kobiety na przystankach. Rysował przystanki czekające na kobiety.
Dużo rysował.
Chciał zobaczyć to jeszcze u kogoś.
Kiedy Prawdziwy Polak wykoleił popołudniowy skład Szybkiej Kolei Miejskiej S2, był zapatrzony w pozostałych.
Rzuciło go na ścianę, w blachę, między nich.
Cisnęło go za szyby.
Przeleżał w farmakologicznej śpiączce trzy tygodnie. Równe dwadzieścia jeden dni.
Gdy wreszcie mógł mówić, spytał:
- Co to jest?
Był pokryty gipsem. Ręce, nogi, wszystko oprócz twarzy.
Urosły mu włosy.
Cyfry były na gipsie.
Swędział go każdy milimetr skóry.
Swędziały go oczy, uszy i język.
Piekł go każdy centymetr kości.
Był ukryty pod gipsem.
Gips był wszędzie. Na nim, pod nim, w nim.
Urosły mu włosy.
Był bardzo zmęczony.
- Proszę zapytać lekarza – usłyszał.
Był bardzo zmęczony, ale zapytał:
- Co to jest, doktorze?
- Dziewięć cyfr... Numer telefonu? Chyba tak.
Usnął. Spał. Potem się obudził. Znowu spał.
- Kto napisał ten numer? – spytał, gdy na dobre otworzył oczy.
- Proszę tyle nie mówić – usłyszał.
- Kto? – powtórzył.
- Proszę tyle nie pytać – usłyszał. – Próbujemy pana nareperować. Może będzie pan jeszcze chodzić.
Pomyślał, że chce narysować okrąg.
Pomyślał, że nie jest dobrze.
Pomyślał, że rozmaże go palcem na wszystkie strony.
Pomyślał, że zrobi z niego kreskę.
Pomyślał – zrobię z ciebie kreskę!
- Kto mi to zrobił? – pomyślał.
Spał. Budził się. Spał.
- Proszę poruszyć palcami – usłyszał.
Poruszył.
- A teraz druga ręka.
Nie wyszło.
Spał.
- Kto mi to zrobił? – pytał.
- Proszę mnie chwycić za ramię. Spróbujemy wreszcie przejść krok lub dwa. Gotowy?
- Kurwa! – powiedział.
- O!... Tak jest dobrze. Może jeszcze raz?
Spał.
Bez cewnika czuł się zagubiony.
Bez gipsu lekki.
Bez cyfr na gipsie pusty.
Płakał i nie zamierzał przestać.
Pierwszy raz wyszedł na korytarz oparty o ramię pielęgniarza.
- Masz telefon? – spytał.
- Zapomnij – usłyszał. – Chcę tu jeszcze popracować, kolego.
Spał. Wstawał. Spał.
Chodził coraz dalej.
Na korytarz, pod okna, do toalety.
Chodził w piżamach, bez piżam, na bosaka.
Nie patrzył nikomu w oczy.
Wypisali go w czwarty dzień tygodnia.
Nikt nie zapytał, czy ma dokąd iść.
Dlatego poszedł prosto przed siebie.
Tylko jedna sąsiadka go poznała. Inne nie, inni też nie.
Nawet dzieci.
Chyba się zmienił. Zbrzydł, wyładniał, nie wiadomo.
Był nareperowany, ale zdziwiony.
Sobą, nimi. Sobą.
Znów rysował przystanki. Rysował kobiety na przystankach. Rysował przystanki czekające na kobiety.
Rysował parasolki, krople, deszcz.
Rysował kobiety, kałuże, kobiety w kałużach, przystanki w deszczu, kałuże w kobietach. Kałuże bez kobiet.
Rysował to, co chciał.
Wreszcie wystukał dziewięć cyfr z gipsu.
- Halo? – usłyszał.
- Halo – powiedział.
- To ty? – spytała.
- Tak. To ja – odpowiedział.
Chciał zapytać „kim jesteś”, ale uznał, że to banalny początek znajomości.
Po prostu chciał zobaczyć to jeszcze u kogoś.
Próbował znaleźć to w sobie.
Chciał rozmazać palcem swoją kreskę.
Chciał odpocząć.
Ojczenasz znów chciał spać.

Próbował znaleźć to w sobie.
Próbował znaleźć to w niej.
Zapukał. Nacisnął dzwonek. Zapukał.
Szuranie kapci. Zgrzyt zamka. Pisk zawiasów.
Był przed piwem. Po piwie. Nie pamiętał.
- Oj! – powiedziała, zakrywając usta. – Oj. Za godzinę wróci mój mąż. Musimy się spieszyć. Wchodź!
Odszedł.
Powiedział, że może kiedyś.
- Na pewno kiedyś, nie teraz - powiedział.
Nie dzisiaj. Ale wróci.
- Wrócę – powiedział.
Został wyśmiany.
Zostawił to za sobą.
Odszedł.
Szedł chodnikami. Szedł ulicami. Omijał krawężniki i tramwaje.
Taksówki. Rowery. Omijał, kluczył.
Widział wiele rzeczy, które mógł namalować.
Widział kobiety, które chciały być namalowane.
Widział kobiety, które nigdy by na to nie pozwoliły.
Nigdzie nie dostrzegł parasola i kałuży.
Został wyśmiany.
Widział kobietę, która płakała.
Nawet nie spojrzała w jego stronę.
Szedł ulicami. Szedł chodnikami.
Patrzył.
Usnął przed czystym kartonem.
Ojczenasz spał.

Spał w najlepsze.
I nie chciał się nigdy obudzić.
Już.
Wiem, że oni nigdy tego nie zrozumieją, ale pod moją maską sarkazmu wspomnienia żyją.

Ojczenasz Mini-miniaturka

2
Bardzo fajnie, oryginalnie napisany tekst, naprawdę podobał mi się, przeczytałem dwa razy, żeby zrozumieć.
Proszę mnie poprawić, jeśli jestem w błędzie:
Pijak lub narkoman, z zespołem natręctw i fobii, wyrzucony z domu, mający kontakt z kartonami w życiu i twórczości, a może tylko w twórczości, może tylko w twórczości w głowie, a może wszystko było tylko w głowie, tak czy inaczej uległ wypadkowi nie ze swojej winy, i nawet pies z kulawą nogą go nie odwiedzał przez miesiąc, ktoś chciał, żeby zadzwonił, ale tylko raz chciał, przez tenże miesiąc przymuszonego odwyku wyładniał, niby stracił pamięć ale nie do końca, chciał wrócić do rodziny, nie wyszło, szukał niezdecydowanie innych opcji, w końcu wrócił do życia sprzed wypadku.
Mam wrażenie, że to tekst inspirowany prawdziwą historią.
W tekście zazgrzytał mi Prawdziwy Polak, nazwa kolejki, farmakologiczny. Te trzy przyziemne wtrącenia zakłóciły poziom abstrakcji.
Poza tym, szacun.

Ojczenasz Mini-miniaturka

3
Raczej wiele na nie Miras (Mirosław zapewne) – wyjaśniam: Floydzi śpiewali kiedyś „Samotny jestem słowem”.
Mój ON to nie pijak, nie narkoman, może z natręctwami, jak prawie każdy z nas i Was, żyjący normalnie, z domem, sztalugą, pędzlami i paletą, z pasją i z marzeniami, patrzący, obserwujący i malujący, jego wypadek to real, pewnie samotny, przestraszony światem do którego wraca, zdegustowany ludźmi i relacjami, które między ludzikami powstają.
„Prawdziwy Polak” to real czasu teraźniejszego – byt modny na teraz; nazwa kolejki podmiejskiej to przeniesienie z czegoś przesiąkniętego manią wielkości w spokojne moje, bo własne, zaciszne i spokojne; a farmakologiczność to lekarstwo na przeczekanie nienormalności. Rodzaj śpiączki, po której budzę się uśmiechnięty i bez wstydu za siebie i za innych.

Dla mnie cały ten zapis to zwykła przyziemność. Nie abstrakcja, ale przyziemność.
W wersji pierwszej, tzw. oryginalnej, literki te posiadały jeszcze podtytuł : „coby nam się Dzieci ogonów latawców nie czepiały i farb nie jadły”. Teraz uznałem jednak, że aż tak prowokować mi nikogo nie wypada.

Ot i wszystko.
Dziękuję za wizytę i literki.
Wiem, że oni nigdy tego nie zrozumieją, ale pod moją maską sarkazmu wspomnienia żyją.

Ojczenasz Mini-miniaturka

4
Oryginalne. Płynie. Ma rytm, który przypomina mi coś co napisałam bardzo dawno temu... na maszynie do pisania... chyba.
W każdym razie ciekawe. I jest zamkniętą całością. Smutną.
gosia

„Szczęście nie polega na tym, że możesz robić, co chcesz, ale na tym, że chcesz tego, co robisz.” (Lew Tołstoj).

Obrazek

Ojczenasz Mini-miniaturka

5
Nie będę rozbierał. Spodobało mnie się.
Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Ojczenasz Mini-miniaturka

6
Quincunx
Najpierw o Floydach – ostatnia trasa Watersa była kosmiczna, ja widziałem koncert w Krakowie, zakładam, że byłeś w Gdańsku.
Sorry za prowokację z pijakiem i narkomanem na tekturach, to była najkrótsza droga do weryfikacji znaczeń. Gdybym napisał tylko, że super i ekstra, to nie dostałbym takiego opisu.
Nie obrażaj się jednak na moją opinię, że użycie po prostu „śpiączka” byłoby lepsze od „śpiączka farmakologiczna”, na tle całego tekstu. I że nie trzeba było uciekać się aż do Prawdziwego Polaka, żeby zrozumieć frustrację bohatera otaczającą nas rzeczywistością, z którą trzeba się codziennie boksować, a chciałoby się pisać, malować. Mamy obecnie taką nienormalność, kiedyś były inne, inne też pewnie nadejdą, mogło tu być bardziej uniwersalnie. To jest ciągle tylko moja sugestia, zwrócenie uwagi na punkty, które mi nie pasowały podczas czytania.
Powtórzę, że tekst jest dla mnie bardzo dobry, dalej uważam, że lekko artystycznie odleciany, ale przez to oryginalny właśnie. Pasuje mi bardzo.
Dalsze analizowanie konkretnych sformułowań zarówno w samej miniaturze, jak i Twojej odpowiedzi byłoby zwykłym czepianiem się, jestem daleki od tego.
PS Próbę stygmatyzacji na podstawie założonego znaczenia mojego wymyślonego tutaj pseudonimu też w związku z tym nie będę komentował, rozumiem, że to efekt chwilowego skoku ciśnienia po moim nienormalnie długim zdaniu.

Ojczenasz Mini-miniaturka

8
Quincunx pisze: Dlatego poszedł prosto przed siebie.
Mój umysł przeczytał : Dlatego poszedł prosto do siebie.
I to w znaczeniu metaforycznym a nie dosłownym.

To jedna z najlepszych miniatur, jaką przeczytałam na tym forum. Jestem pod wrażaniem.
Umiesz Pan malować, oj umiesz:)
Dziękuję.
Uśmiech dla Pana :)
Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.
Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Ojczenasz Mini-miniaturka

9
Bardzo Wam dziękuję za ciepłe słowa. Bardzo!

A teraz po kolei:
Ithi – na maszynie do pisania?... Przyznam się do złego zatem – ja prawie nic nie piszę, ani na maszynie, ani na kompie, czasami przytrafia mi się namazać coś na kartce, ale to sporadyczność. Moje literki wygaduję na dyktafon, a przepisuje mi to wszystko moja Duszyczka. Po części to konieczność, a z drugiej strony chyba przyzwyczajenie. Ups.
Misieq79 – bardzo grzecznie. Pokłonik. Pokłonik.
Miras – słuchałem Floydów jeszcze z Gilmourem, przed 2014 rokiem. To dopiero była jazda! Waters sam próbuje, lecz to nie jest to i tamto. Chociaż... Jego też uwielbiam ponad przeciętność. I faktycznie bywałem na spotkaniu z nim w Gdańsku. Reszta Twoja jest na samo tak i tak. Poza „ciśnieniem” – tego u mnie nie stwierdzono.
Tylko tak jak u Floydów zagadało mi pod kopułą – „Aż jeden podszedł i powiedział: byłem dzieckiem wtedy, a teraz jestem tylko mężczyzną”. Dziękuję i dziękuję.
Romecki – czytam „pisarz”. Miło szanowny Panie, że właśnie na tak. Szacunek. Lubię pisarzy. Słowo.
No i Sarah – nie wiem, czy już pisałem, że Cię uwielbiam? Ale uznajmy, że nie. Uwielbiam Cię! Zapamiętaj proszę. A maluję ponoć dużo lepiej, niż gadam w mikrofony (zasłyszane).


I koniec - bo przegadam sam siebie.
Pisujcie na mniam i am. Pozdrawiam.
Wiem, że oni nigdy tego nie zrozumieją, ale pod moją maską sarkazmu wspomnienia żyją.

Ojczenasz Mini-miniaturka

10
Quincunx pisze: Pisujcie na mniam i am. Pozdrawiam.
Eno, bęcki jeszcze będą. Ale zasłużone. Gwarantuję.
Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Ojczenasz Mini-miniaturka

12
I jak ja mam komentować, kiedy po tym tekście widać, ze gust to ja mam jakiś zaburzony? Mi się wydaje tekst za długi, początkowo fajny, ale szybko zaczyna mnie po prostu nudzić. Powtarzalność chwytów i nuda. Do tego kilka zdań, które mi osobiście nie pasują do innych ("raz nawet próbował kochać. Przestał, kiedy doliczył do trzech"). Zachwyciłbym się, gdyby tekst był połowę krótszy. A tak - czuję się tak, jakbym powiedział w restauracji: smakował mi ten wasz żurek, oryginalny. Na co szef kuchni wraca z wiadrem i dolewa, i dolewa. No, ale tutaj - wszyscy inni zachwyceni. Więc co - nie powinienem chyba komentować?

No, kiedy mi się naprawdę nie podoba.

Added in 11 minutes 22 seconds:
W sumie, przeczytałem po raz drugi i spodobało mi się za drugim razem bardziej. Zaczynam rozumieć, czemu podoba się pozostałym. ALe wciąż - cały czas coś mi w nim zgrzyta. Zbędność niektórych zdań? Nie wiem. Powtarzalność stylu, który w krótszym fragmencie jest fajny, a potem zaczyna nużyć? Nie wiem. Wiem, że za drugim razem dostrzegłem więcej, niż za pierwszym, ale trzeci raz czytać mi się nie chce i chociaż nie sądzę, by to był tekst zły, to nie zachwyca mnie tak, jak niemal wszystkich pozostałych. Bluźnię, zapewne.
http://radomirdarmila.pl

Ojczenasz Mini-miniaturka

13
szopen pisze: ale trzeci raz czytać mi się nie chce
Trzeci raz go zaśpiewaj :)
Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.
Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Ojczenasz Mini-miniaturka

14
@ szopen, Chyba wiem co Ci zgrzyta w tamtym tekście.

Bo on nie ma sensu.
Przynajmniej takiego jak oczekujemy, jakiego szukamy. Są tylko obrazy i obrazy o rysunkach. jak sen, maligna, sen w malignie. I choć spodziewamy się nagle zwrotu akcji, to on nie następuje. Coś było, potem coś się wydarzyło, a potem było tak samo, bo zmiana niczego nie zmieniła. A odkrycie tajemnicy rozczarowało. Bohatera rozczarowało, on rozczarował kogoś, nas/mnie rozczarowało. Nie na to liczyłem, nie tego oczekiwałem. Po co te rysunki o przestankach, kobietach, kałużach w różnych wariacjach? To powinno mieć sens, do czegoś doprowadzić, a nie doprowadza. Tylko wisi. Jest. Nie ma. Samo życie.

To jest dobry tekst. Tekst o bezsensie.
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."
ODPOWIEDZ

Wróć do „Najlepsza Miniatura Miesiąca”