Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

211

Latest post of the previous page:

(...) także coś dla kochających czytanie – czyli rozmowa ze znaną pisarką, Beatą Majewską o jej książce „Moja twoja wina”.
Mega! Gratki bets ;*
Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

213
Dzisiaj oficjalna premiera dwunastej ;)

Obrazek

A przede mną 13-ta, ta ma premierę końcem sierpnia. Tytuł "Płatki wspomnień".
Mam nadzieję, że nie będzie pechowa, chociaż od początku coś się nie składa z tą powieścią ;)
Pożyję, zobaczę.
Tak czy owak dobre fluidy nie zaszkodzą. Z góry dziękuję :)

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

216
Empik Łomianki.
Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

218
To już nie beta-testy, tylko wydana książka. Przez uznaną w środowisku autorkę;). Czas na recenzję z mojego skrzywionego oka (nie no, wady nie mam) książki "Cała ja".
Moje opinie są chaotyczne, dlatego piszę co mi ślina przyniesie na język.
Najpierw ogólnie: czytało się bardzo dobrze, chwilowe dłużyzny mnie męczyły, a gdy dotarłem do środka książki, trochę zwątpiłem, czy dam radę dalej. No ale to wynikało z tego, że doczytałem do połowy w ciągu jednego wieczora/nocy. Potem byłem strasznie wyspany i winiłem książkę :P.
Tak, czyta się gładko i płynnie. Z kobiecej literatury czytałem jeszcze Ithi i to chyba jedyne moje porównanie, które może balansować na tym samym poziomie, jeśli chodzi o gatunek literacki. Tam mogłem dotknąć większej subtelności, wczuć się w realia, które były nasmarowane jak chleb masłem. Tutaj to było coś w rodzaju położenia szynki na chlebek. Bardziej bezpośrednio, ale mówię, że gładko i płynnie. Można rzec, że rewelacyjnie, ale to podlizywanie się. Chociaż na negatywy może odnajdę kilka zdań, bo tego nie unikniemy, a że czytelnik najmądrzejszy, spróbuję coś sklecić. Choć są autorzy, którzy nie chcą słuchać czytelników. Ba! Nawet im nie odpowiadają. Postawa godna... niepozazdroszczenia. Mili mi się oko dlatego, że potrafisz tak fajnie nawiązać kontakt z czytelnikiem.
Uciekłem od tematu.
Byłem przy płynności. Oceniłem, że był to naprawdę dobry, pisarski poziom. Bez zbędnych ceregieli, bez patyczkowania się. Przekazujesz bardzo prosto, ja się nie dziwię, że tekst płynie sam, gdy widzisz wszystko tak ładnie zaprojektowane.
Fabuła składna – nie wiem jak to ocenić, jest prosta, wszystko się dzieje element po elemencie, przecież to ani kryminał ani skomplikowana łamigłówka. Jest prosto, więc co ja tu mogę napisać. Nie ma co chwalić. Też nie mogłem się spodziewać wielkiego zamieszanego „wow”. Sam spoiler, który dałaś na sb, trochę zmusił mnie do wyglądania z lornetką elementu, o którym pisałaś. Niestety, nastąpił późno, może dlatego doczytałem do połowy.
Stosunek ujęty w ten sposób mnie nie obrzydził, choć brzmi to okrutnie... na chore. Ale nie było. Tak się życie poplątało, że jest to możliwe, i nie składa człowieka do refleksji „ale jak to?! Z ojcem?!” Nie, po prostu bardziej skłania do refleksji „to się kurde mol wpakowała”. Tylko, że ja... tak tego nie postrzegam, ale po kolei:
(przechodzę powoli do opiniowania postaci)
Rozgryzłem to! Możesz nie wierzyć, mogą nie wierzyć czytelnicy postronni. Ale rozgryzłem to. Nie mam powodu kłamać. Wolę być szczery. A teraz naprawdę: na początku zauważyłem elementy spójne dla obu postaci (ta, obu...). Milena i Paula przejawiają podobne zachowania. Mają podobne odruchy, tak mi się zdawało. Różniły się wyglądem. Milena to gruba laska, zakompleksiona trochę. I nie laska, raczej przeciętna 70kg grube linka, typowa średniaczka, która czasem włóczy się z lachonkami (no, zagolopowałem się). Tak czy siak, różniły się wagą: jako Milenę widziałem taką pulchniejszą, przy masie dziewczynę. Bo to nie kobieta. A Paula to już taka zadbana dziewczyna, która dojrzewa i wlewa się w nią cud życia (nie, cud życia to u mnie problemy życiowe). Ale odpierały facetów i wszystkie postaci poboczne w sposób dla siebie podobny. Rozpoznałem charakter. Nie dopuszczałem jednak myśli, że to jedna i ta sama osoba. No, już bliżej końca powoli było to można odgadnąć, zanim Paula wyjawiła tajemnicę o Eryku. Nie, rozgryzłem to jakoś wcześniej, gdy pojawiały się wstawki „nie mogę mu wyjawić TAKIEJ tajemnicy”. Wtedy powstawał zarys. A przez pierwszą część powieści jakie odniosłem wrażenie? A no takie: kurde, słaba ta Augusta, napisała dwie postaci o podobnym charakterze i niewiele się różnią. Obie mają problemy, obie łączy podobne cechy charakteru, i na koniec domysły „chyba nie jest taka dobra jak se myślałem”. Bo obie postaci były autentyczne, namacalne. Ale strasznie podobne. I wpadłem w pułapkę? Ale to szczerze napisałem odnośnie moich rozkminek (zazwyczaj piszę wrażenia na bieżąco, tu się za szybko czytało, wypadłbym z obiegu, wolałem szybko pochłonąć i napisać najważniejsze).
Ah, najważniejsze. Czasem się wypomina błędy logiczne. Tu nie znalazłem żadnego, tzn. jeden mi zapadł w pamięć o chłopaku Mileny, tym Jaśku chyba, chyba to było o nim. Że student i 18 lat. To mi gryzło i to taki drobny element w całej jeziorze, że na taki kamyk ciężko nadepnąć. Ale jednak pamiętam, dobrze?, że tak właśnie było. Że studentowi przypisano 18 lat i to się gryzło. Może i zdolni acha, ale realne w naszym polskim świecie? I tyle mam błędów logicznych.
Oceniłem charakter obu postaci, tak naprawdę jednej, oceniłem wpadkę logiczną. Ale fabuły nie tykam, bo jest prosta wytłumaczalna i co najlepsze: wciągająca. Dlatego czyta się szybko. Ale ogólnie jeśli chodzi o dwie linie fabularne, bardziej mnie kręciła Mileny i czasami jak natrafiałem na rozdział Pauli (to było raz tak w sumie, bo aż tak wiele ich nie było) to nie chciało mi się czytać, i bardziej z utęsknieniem wypatrywałem rozdziału o Milenie.
Jeśli by lecieć chronologicznie, co też zaplanowałem sobie to:
Milena mnie od początku irytowała. Ale Paula ją przebiła to co zrobiła tam jak jechali razem, przy stacji benzynowej jak odjechała. No to co ona odwaliła to przechodzi ludzkie pojęcie (oho, już po mojej chronologii). Normalnie zagięła mnie, ale w negatywnym rozumieniu. Dobra, może nie czuję ulotności miłości i tych rzeczy, przez chwilę czuję się, że fatalny ze mnie romantyk, ale chociaż, że cynik, to jednak czasem w lustrze widzę siebie jako romantyka. Dużo myślę. Taki romantyk introwertyk. Aaaa, nie o mnie, do cholery! O Milenie. Znaczy Pauli. Tak, Paula mnie zirytowała tym postępowaniem i jakoś nigdy bym chyba takiej głupoty nie wybaczył. Zrozumiałem oburzenie Pawła, nie napiszę, że nie zrozumiałem jego powrotu i szybkiego pocałunku, jego ruchu, gdy wrócił. Wpadli sobie w ramiona, było to filmowe, czy romantyczne, nie wiem. Na pewno chwytliwe. (Mogłem pokręcić z fabułką, bo tam on ją odwiózł i dopiero rzucił się chyba w domu w ramiona). Tak czy siak, nagle oszalał na jej punkcie; podejrzewam, że odkrył, że walnęła głupotę, bo... to ona oszalała na jego punkcie. Innego wytłumaczenia tej inscenizacji nie widzę.
Wracam do chronologii, a jakże!
Przeglądanie zdjęć Jacka już buduje dobrą otoczkę wokół tej postaci, chociaż mimo że mam lornetkę (wypatruję spoilera) nie domyślam się, że o niego chodzi. Później jednakże idzie się domyśleć, że to on jest ojcem, a nie Czarek, który zginął w wypadku. Podoba mi się, a jakże, że Milena jednak zostaje przy nazywaniu ojca ojcem, bo to on był jej ojcem przez lata dzieciństwa i dorastania (mimo obecności Jacka). Mniej mi się podoba, że pod koniec Milenę cieszy, że nazywa Jacka ojcem, że to zrozumiała, ble ble ble. Ale to jest chwytliwe. Rozumiem autora, niekoniecznie bohaterkę. Albo inaczej: nie pochwalam jej. Ale od początku jej charakter nie przypadł mi do gustu, więc nie było mi po drodze z tą bohaterką (co innego Martynka, fajna dziewczyna, szkoda, że zajęta. Oczywiście żarciki).
Po matce, nawet przy zdjęciach, widać, że coś ją gryzie związane z Jackiem. Ale jako autor ładnie odkrywasz karty. W sposób łagodny, płynny. Nic nie dzieje się bez przypadku. Książka jest zaprojektowana, by dawać zgadywać czytelnikowi co z czym się wiąże, i WŁAŚNIE TO WIDZĘ JAKO GŁÓWNY ATUT KSIĄŻKI. Dlatego m.in. wciąga.
Ale laurka, co? Powiedzą, że się podlizuję. Tyle, że czytam różne rzeczy i naprawdę mi się podobało. Tak jak często oglądam szmelcowy film, patrzę po 15 minutach, a tu zleciało 2 godziny. Tak samo było z książką. Patrzę a tu 150 stron. Potem 230, 290. Końcówka mi się dłużyła, jeśli mam być szczery. Zaraz o końcówce! <wracam do chronologii>
Potem pojawiają się wątki fajne i mniej zachęcające, ale jestem facetem czytającym książkę dla kobiet. Chyba dla kobiet. Tak? Tak, wiem, że tak. Nie gniewaj się za opinie wyrażone poniżej, bo trochę rzeczy mi się nie podobało:
„Jestem gruba”. Pierwszy poważny zarys, że Milena naprawdę należy do tych grubasek, które uważają się za grube, ale mają wysokie mniemanie o sobie (pod koniec powieści mówi, że to ona rządzi w związku; jak się kocha z Jacą to też zaznacza, że to ona będzie dominat orką w związku, nie w łóżku rzecz jasna).
Pierwszy wątek Pauli o sprzątaniu – obyczajowy, bardzo składny i taki obyczajowy, który spodoba się większości. Chce się czytać więcej i brnąć. Pisałem o tym: chwytliwe. I wiele elementów takich jest. Składnych i chwytliwych, więc nie będę się rozwodził.
Postaci Doroty i Wąsika bardzo realistyczne. A któż mógłby dobrze odwzorować oblecha Wąsika jak nie kobieta? Chociaż odnosiłem czasami wrażenie, że Milena/Paula wszystkich facetów traktują jako oblecha. Gdy Paula poznaje Pawła, no to też w sumie wpadł jej mocno w oko, ale skreśla go na wejściu. Pewnie obronisz się tym, że przeżyła swoje, ma prawo. No ma. Tylko piszę o tym. Może te elementy tak mają się składać w całość. Taki skład jest dość logiczny, wygląda to jak jeżyk, który wlazł na drugiego jeża i stoi na igłach (no wiem, dziwne).
No nic, pozostawiam fakt, że Paweł jest bardzo dziwną postacią, bardzo mi obojętną. Nawet uderzenie w końcówce powieści, które robi powieść jako „niekolorowe zakończenie”, co jest na plus, ale nawet to uderzenie nie sprawia, że mi szkoda Pawła. Tzn. nie zżyłem się z tą postacią. Był mdły. Lalusiowaty. Typowy bogacz;).
Jeszcze mi się przypomniało co do postaci Pawła. Nie umie żartować. Ale mniejsza z tym. Dialogi z jego udziałem wydawały mi się drętwe. No, lubię dialogi. Tak czasami w powieści były przesilone sztucznymi frazesami. Nie, źle to napisałem. Po prostu były słabo zagrane. Coś jak w polskim serialu o 15:00.
Paweł był dominujący i dałbym mu Złote Truskawy czy jak to tam się zwie, odpowiednik filmu dla literatury bym zrobił i mu dał nagrodę. „Nagrodę”.
Wątek z pedałem trochę mnie odrzucił. Obiecałem sobie, że drugi taki nie pozwoli mi dokończyć powieści. Uff, udało się. Nie komentuję tu więcej. Dobrze, że to się nie pociągło.
Ale ale! Postać zarysowana świetnie! Dlaczego? Bo jednak jest homosiem... I nie da się tego odkryć, ale zachowuje się właśnie tak jak typ, którego jednak nie pociągają laski. Mimo jak tam se wygląda Milena. Na straszaka chciał mieć dziewczynę :D.
Na plus budowa relacji z Pawłem, od początku jak się poznali, aż po finał (to zdanie mi przyszło na myśl po pierwszym smsie od Pawła, żeby jakoś naprawić nieprzyjemności.
Patrząc na relacje Jasiek-Milena, Paula-Paweł i kilka innych, np. Edyta-Jacek stwierdzam, że ładnie budujesz emocje, napięcie i relacje. Że oni się poznają, znają, i ewoluują jako postaci.
Chociaż! Nie kupuję tej zmiany po porodzie. Tam w Szwajcarii, kiedy Milena oświadcza, że przepisała dziecko/przepisze znaczy się. Ale już wszystko zaplanowała. Kupiła dom, znalazła notariusza. Wszystko ogarnęła. Mało brakowało, a sobie tego nie wytatuowała jak Scofield w więzieniu (Prison Break). Nagle z małej, zagubionej owieczki, która odkrywa seks (bardzo namiętnie opisane to odkrywanie seksu, porywa czytelnika, nawet troche mnie też), zamienia się w inżyniera zarządzania bez studiów. Trochę niepojęte dla mnie. Nagle się tak rozwinęła, chociaż dla mnie o krok za daleko. Nie wierzę, że taki krok ogarnąłby dziewczynę, że aż tak by się usamodzielniła, aż takie drastyczne kroki by podjęła. Niech nie padnie, że nie wiem jak to jest mieć (urodzić, jeszcze w takiej sytuacji, że echem, z ojcem biologicznym to zrobić) dziecko – nie wiem tego.
A te namowy Pawła na powrót do pracy Pauli też... mocne. Czy ona też mu zakręciła w głowie? Tego nie widzę, może to sprawia perspektywa 1 os l.p.. Dziwiłem mu się., że mu się chciało, co nie oznacza, że łatwo się poddaję.
Seks z Jackiem odbywa się jeszcze zanim czytelnik nie wie (ja już wiedziałem, niestety, nie spoleruj już!). To dobrze, bo budziłoby niesmak. A tak, nawołuje do refleksji i trochę burzy czytelnikiem, że to niezłe bagno. Jeszcze mnie uderzyło naiwniackie, szczeniackie zachowanie Mileny „ja cię kocham, no weź, naprawdę, co tam, że ojciec”. Nie ruszyło jej to. Szok może był, ale nie było go. Ciężko mi to przekazać.
Ale jeśli chodzi o sceny miłosne, to naprawdę ciekawa literatura. Było to inaczej niż u Ithi. Tam znalazłem więcej uczuć. A tutaj... więcej pożądania ze strony bohaterów? Większa pewność siebie. Może to wynika z charakteru autorów, co? Tutaj było można wysnuć właśnie takie wnioski, ale to moje wnioski, a ja wiadomo...
O sceny z zamkiem i jego historią opisałem gładko na Sb. Oczywiście, nudziłem się. Ale tego nie mogło zabraknąć. Jest jakaś wartość w książce, poza tym pokazuje budowane relacje. One są ciągle, ale pokazujesz to w różnych inscenizacjach. Do tego, pokazujesz, że Pawła to nie kręci, ona czuje się zafascynowana historią. I masz... zawiązywanie się emocji w ten sposób. On nie, ona tak. Więc ona bliżej jego, a on nie ma nic przeciwko.
Motyw z kotem, którego nie adoptowała bardzo sympatyczny. Drobnostka, ale uciecha.
Bo dialogi z żartami mnie nie śmieszyły, Paweł wydawał się być drętwy. Za to Jacek? Dojrzały mężczyzna. Dało się odczuć jego walory jako mężczyzny z mojej strony czytelniczej.
Przebijam się powoli do końcówki, żeby nie przynudzać, wszakże tu taki chaos jakby tornado przeszło przez pokój i zostawiło porozrzucane kartki.
Ale nie mogłem zgadnąć za co ma żal ta dziewczyna do Edyty. Pod koniec się kilka takich pytań rodzi, gdy padają stwierdzenia o żalu i tego typu kwestiach. Że ogólnie miała problem z matką, za podejście... Chyba rozumiem Edytę. Ona tego nie pojęła. Bardzo realnie odwzorowałaś emocje, to chyba atut główny numer dwa.
Nie porywa mnie ostatnia scena, a raczej wydarzenia, kiedy jedzie do Jacka. Oni już nawzajem sobie grają na emocjach, na moich nieszczególnie (ale jestem zimny! Nie, nie, po prostu tak to odebrałem). Jeszcze ta się wścieka, że Edyta dzieckiem się opiekuje.
Właśnie, jeszcze co do dziecka, bo mi wyleci albo uleci jeszcze zaraz. Nie pojmuję jak ona mogła oddać dziecko. Była egoistką, ta Milena, a nagle oddaje Jackowi dziecko, bo odebrałem to jako „że zasługuje, by mieć syna. To twój syn, Jacku”. Ona, matka, pozbywa się go... Chociaż wie, że przeżyje jeszcze większy szok, bo: nie ma matki; matka to córka ojca. Labirynt, który zaszokuje młodego i może skrzywić. I ta szybko podjęta decyzja, by przeszedł na Jacka. Może zbyt pochopna, ale Milena jest strasznie pewna siebie. Dla mnie szczylówa;)
Motyw ostateczny może być zachęcający, bo on udaje kuriera, to jest romantyczne, jakkolwiek cynicznie bym brzmiał zaraz, mnie osobiście nie kręciło to aż tak. Ale doceniam kunszt i można się rozpłynąć. Jakbym miał dziewczynę to byśmy razem czytali i komentowali. Wiadomo, na końcu jest boom, które szokuje. To jest na plus. Osobiście jestem czytelnikiem sensacji, tam co chwilę boom albo konspiracja. Ale taki obyczaj to dobra odskocznia.
No i tym słowem powoli kończę. Dwa atuty zaznaczyłem w opinii, jedno uchybienie to chyba jest właśnie kwintesencja dialogów, które nie przypadły mi tak do gustu jak mogły. Były ożywione, ale czasami biły... sztampem to za mocno słowe. Ale były zwykłe, ale nienaturalne. Czasami takie „odgrywane”, o. Ale nie było tak źle, jak brzmię.
Sama „patologia”, która rysuje się w fabule, jest raczej splotem nieszczęśliwych wypadków, zaślepień bohaterów (Milena i jej miłość do Jacka), co jest naturalnie zrozumiałe i wytłumaczalne, dzięki czemu powieść nabiera takiego ładnego obrazu. Rzec by można, że mocna lektura, w której widać, że jest nieczysto (zdrady), ale jednocześnie drogi bez ucieczki czy kłamstwa (bezpłodny Czarek wie, że to nie jego córka, ale ukrywa to „dla dobra wszystkich”). Ładnie to wszystko kompletuje się w całość.
Chyba tyle ode mnie. Przyjemnie było, czasami lubię skoczyć na oranżadę, zamiast pić ciągle napoje gazowane, które najbardziej lubię.
Miłego i powodzenia w dalszej karierze pisarskiej.
PS Sorry za chaos, ale chyba ujdzie.
Pisarz miłości.

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

219
Dzięki :)
Czytając Twoją recenzję miałam nieodparte wrażenie, że siedzisz przede mną na kanapie i na gorąco relacjonujesz swoje wrażenia.
Genialna sprawa.
Szkoda jedynie, że nie mogłam się wtrącać :D
Ale może kiedyś będzie okazja pogadać face to face.
Bardzo bym chciała :)
I obiecuję, od dzisiaj nie będę spojlerować na SB :D

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

223
Kochani, 3 lata temu, 16 lipca 2015r. ukazała się moja debiutancka książka pt. EPERU.
Chciałam Wam serdecznie podziękować, że czytacie moje książki, i te Augustowe i te Majewskie. Że czasami napiszecie, skomentujecie, zrecenzujecie. Dziękuję za każdy post, list, wiadomość. To najlepsze w całym tym pisarstwie ;)
Dziękuję za Waszą pomoc i wsparcie, które tu otrzymałam!
Całusy!!!
Obrazek

Pytania do Augusty Docher vel Beaty Majewskiej

225
Gratulacje! :D
„Styl nie może być ozdobą. Za każdym razem, kiedy nachodzi cię ochota na pisanie jakiegoś wyjątkowo skocznego kawałka, zatrzymaj się i obejdź to miejsce szerokim łukiem. Zanim wyślesz to do druku, zamorduj wszystkie swoje kochane zwierzątka.” Arthur Quiller-Couch

FB - profil autorski

Wróć do „Archiwum Pisarzy”

cron