Pytania do Katarzyny Szelenbaum

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pt 14 cze 2013, 15:26

Ostatni post z poprzedniej strony:

Kruk mówi, że świat dzieli się na armię i resztę - jesteś z armią lub przeciw armii. Takie podejście pozwoliło mi lekko traktować słowo "jeniec". Dopiero po Twojej uwadze naszła mnie myśl, że być może jednak wymagałoby to "oficjalnej" walki
Na pewno wymagałoby to większej obustronnej świadomości konfliktu, istnienia partyzantki lub anty-armii... Pewne wydarzenia wskazują na to, ze ona istnieje. Na przykład znalezienie listu z ostrzeniem o powstaniu nowej siły... Skoro język Kruka wpływa na zachowania narracyjne, zacierasz jego metaforyczność, można mieć poważne wątpliwości, czy przypadkiem nie podzielasz jego wartościowań. ;)
Nie wspominając o prochu i Chinach, hodowlę ryb wymyślono na 300 lat przed wprowadzeniem jej w życie, pierwszy bijący zegar to chyba XI wiek, czyli też jakieś XIII lat do zegarów wieżowych, ruchome czcionki istniały przed Gutenbergiem, itd. Tak to jest w Eskaflonie - znają szkło, ale bez rewelacji z wyrobami, z wysiłkiem dorobili się winnic, wyrzekając się rodzimych trunków. A maszyny oblężnicze im się śniły się tym, którzy - jak podaje tekst - musieli się zadowolić zabawianiem możnych. Stąd mamy zabawkę z koniem, którą, prawdy rzekłszy, wyobrażam sobie jako rodzaj oszukańczego mechanizmu (z facetem pod podłogą, który kręci korbą), albo wielkim pudłem z dużymi trybami, napędzającymi coraz mniejsze, by poruszyć cienkie druciki.
Przyznaję się, umieściłem Eskaflon w czasach znacznie późniejszych, post-średniowiecznych, cywilizacyjnie bardziej zaawansowanych, ze względu na spory dystans względem czasów legendarnych. Moją uwagę przykuł również termin "poligon". Wedle słownika PWN:
1. «wydzielony i odpowiednio wyposażony teren, przeznaczony do ćwiczeń wojskowych»
2. «miejsce, w którym dokonuje się prób i eksperymentów»
3. «w miernictwie: obszar ograniczony liniami prostymi»
Szkoła Rina została przerobiona na poligon, pal licho, że bardziej pasowałoby słowo "koszary". Czy w przypadku tak mało zaawansowanej techniki i wiedzy można mówić o "poligonie"? (W mojej wyobraźni nie każdy plac ćwiczeń zasługuje na miano "poligonu".)
To nie ma nic wspólnego z honorem, oczywiście.
Rozumiem.. Niemniej mam dziwne odczucie, że uderzenie w lewy policzek w kontekście znanej ułomności Edyniela jest mniej honorowe, podobnie jak uderzenie od tyłu. :) Być może to ja mam zbyt zawężone pojęcie "prosto w twraz".
Oczywiście, że sobie wmawia i racjonalizuje. Nie ma wszak niezbitego dowodu, że się nie myli - jednak dlaczego to, co sam sobie tłumaczy, nie miałoby być prawdą? Kruk chyba by jednak zareagował, nie jest ślepy.
Nie jest, ale sam prowadzi działalność charytatywną, choć jednocześnie zapewnia swego wychowanka o jej bezsensie. Zatem chociaż widzi, może nie widzieć, pewne przesłanki na to wskazują...

Zgadzam się, że Rin nie ma zbyt wielkiego pojęcia o chrześcijaństwie, ale to nie rozwiązuje zagadki emocji. Dla przykładu, czytałem mity greckie, ale nigdy nie przyjdzie mi na myśl: "choćby Demeter, bogini piękna i czysta z Olimpu zstąpiła, Ci dranie dopadliby ją i zgwałcili". Ciekawe też jak na takim poziomie zaawansowania cywilizacyjnego może istnieć jednocześnie: zakaz wyznawania danej religii, indyferencja wyznaniowa i wolność słowa. Cenzura nie położyła kreski na słowie "anioł" i "diabeł"?

Wrócę jeszcze do "Przed-prologu". Dowiaduję się z niego, że dzięki jakiemuś nędzarzowi Rin nie spoczął w bezimiennym grobie. Ale każdy grób, nawet ten imienny, po upływie czasu staje się bezimiennym. Imiona wyryte na tablicach i inskrypcje typu: "wspomnij, że tu spoczywa ten a ten", stają się jakby bezimienne. Wiemy zaś, że historia Rina miała miejsce bardzo dawno temu. Ale zostaje opowiedziana z zadziwiającą szczegółowością. Wobec tego można się zastanawiać nad rolą tegoż nędzarza lub innych ludzi z tamtych czasów. Rozumieć owo odebranie bezimienności głębiej, bardziej metaforycznie. :)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » pt 14 cze 2013, 17:55

Być może po prostu zbyt lekko podeszłam do pewnych słów - wzięłam rozdział na dwie "wrogie" strony (armia i reszta świata) i tak oto każdy schwytany stawał się jeńcem (słowo więc zrównało się po prostu z więźniem).

Irokun później dorzuca wzmiankę, że resztki zamku są rozwalane armatami. Stąd poligon mi się wplątał :)

To chyba ja próbowałam być nazbyt subtelna z policzkiem. (Czy zwróciłeś uwagę na nienaturalność - przynajmniej dla większości świata - uderzania w prawy policzek? ;) )

Kurczę, Humanożerco, zastanawiam się, jak też zareagujesz na początek tomu czwartego ;)

Ukrytą działalność, jeśli już ;)

[ Dodano: Pią 14 Cze, 2013 ]
Już początek pierwszego tomu stwierdza chaotyczność serc Eskaflończyków. Arrisa bał się powiedzieć "Bóg" przy przełożonym, a większość ludzi, można wnioskować, ma takie pojęcie o aniołach jako o Żmiju bez ogona. Także dziś, jak ludzie myślą o wizerunku diabła - czarnego, rogatego, itd. to mają na myśli raczej licho leśne, stwora z rodzimych wierzeń, który stopił się z chrześcijańskim diabłem, ale który miałby chyba więcej wspólnego z bożkiem Panem.

[ Dodano: Pią 14 Cze, 2013 ]
Czytałeś mity greckie, ale nie żyjesz w świecie dawnej, greckiej mentalności. Przypomnij sobie, że ktoś się bardzo starał, by ochronić posąg anioła przed zniszczeniem. Musiał nie być brzydki. ;)

W każdym razie można przypuszczać, że dla większości Eskaflończyków anioł = żmij bez ogona, diabeł = licho leśne czy inna zmora. Mogą uważać, że i tak znali te rzeczy, z zakazaną religią czy nie.

[ Dodano: Pią 14 Cze, 2013 ]
Co do czasu - nie wybiegając za bardzo przed czwarty tom - w książce pojawia się raz zwrot, że minął rok, półtora roku... Spytałam nawet redaktorkę: "Od czego?" Na szczęście, przyznała, że nie da się stwierdzić z pewnością.


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pt 14 cze 2013, 21:14

Już początek pierwszego tomu stwierdza chaotyczność serc Eskaflończyków. Arrisa bał się powiedzieć "Bóg" przy przełożonym, a większość ludzi, można wnioskować, ma takie pojęcie o aniołach jako o Żmiju bez ogona. Także dziś, jak ludzie myślą o wizerunku diabła - czarnego, rogatego, itd. to mają na myśli raczej licho leśne, stwora z rodzimych wierzeń, który stopił się z chrześcijańskim diabłem, ale który miałby chyba więcej wspólnego z bożkiem Panem
Nie uogólniałbym. Współcześnie diabła postrzega się bardzo różnie... Wracając do książki, moją uwagę zwróciła scena z Krukiem, który ochrzania niewierzącego w Boga (ciekawy kontrast z postawą Arrisy). Używa argumentu z inteligentnego projektu ala Paley (XVIII-XIX wiek). W kontekście stworzenia świata brzmi on o tyle dziwnie, że nie ma niczego, co moglibyśmy uznać za pole, na którym coś znajdujemy. Średniowieczni teologowie użyliby czegoś bardziej wyszukanego.

Chaotyczność chaotycznością, niemniej wpływ religii Księgi, zwłaszcza monoteistycznych, objawia się również w tym, iż postawy religijne stają się bardziej fundamentalistyczne. Tak oddziałał, dla przykładu, islam na hinduizm, zwłaszcza jeśli mówimy o społeczeństwie na poziomie wczesnego średniowiecza, w którym ateizm, czy agnostycyzm jest czymś raczej niewyobrażalnym. A post-augustyńska teologia Jego istnienie uznaje za oczywistość, która nie wymaga dowodu. Tu oczywiście dochodzi problem z geograficzno-historycznym osadzeniem Eskaflonu. :)
Czytałeś mity greckie, ale nie żyjesz w świecie dawnej, greckiej mentalności. Przypomnij sobie, że ktoś się bardzo starał, by ochronić posąg anioła przed zniszczeniem. Musiał nie być brzydki. ;)
Od początku miałem wątpliwości, czy Eskaflończycy zachowali chrześcijańską mentalność. Gdyby pojawiało się więcej Edynielów, nie handlowano by ludźmi, nie znano by niewolnictwa, mógłbym w to uwierzyć... Pominę, więc problem: ile zawdzięczamy Grekom. Znany filolog klasyczny Tadeusz Zieliński - dla przykładu - utrzymywał, że chrześcijaństwo pod względem psychologicznym i kulturowym więcej zawdzięcza Atenom niż Jerozolimie.
W każdym razie można przypuszczać, że dla większości Eskaflończyków anioł = żmij bez ogona, diabeł = licho leśne czy inna zmora. Mogą uważać, że i tak znali te rzeczy, z zakazaną religią czy nie.
Albo mają kiepskie prawo, słabą świadomość prawną i problemy z egzekutywą. W książce coś o tym jest... Nie mówiąc o opisie trzeciego tomu: "wrogowie armii rosną w siłę".
Irokun później dorzuca wzmiankę, że resztki zamku są rozwalane armatami. Stąd poligon mi się wplątał :)
Armaty istniały przed XI wiekiem? ;)
To chyba ja próbowałam być nazbyt subtelna z policzkiem. (Czy zwróciłeś uwagę na nienaturalność - przynajmniej dla większości świata - uderzania w prawy policzek? ;) )
Nie wiedziałem, że tak się dzieje z większością świata. Jakieś kody wstawiłaś do tekstu. Inna sprawa, że i bez nich owo grono nauczycielskie jawi się niby bagno. :)
Ukrytą działalność, jeśli już ;)
Dla mieszkańców pewnej posiadłości całkiem jawną. ;)
Co do czasu - nie wybiegając za bardzo przed czwarty tom - w książce pojawia się raz zwrot, że minął rok, półtora roku... Spytałam nawet redaktorkę: "Od czego?" Na szczęście, przyznała, że nie da się stwierdzić z pewnością.
Rzeczywiście określenia "rok", "półtora roku" są nieostre, zwłaszcza jeśli Eskaflończycy nie dysponują zbyt precyzyjnym i prostym kalendarzem. ;)
Kurczę, Humanożerco, zastanawiam się, jak też zareagujesz na początek tomu czwartego ;)
Jak przeczytam, to się dowiesz. Na razie czekam na trzeci. Cóż takiego mam w swoich reakcjach? ;)

Mam nadzieję, że przez moje szukanie dziury w całym nie zniechęcisz się do pisania. Chętnie poczytam coś o Twoim uniwersum, choć niekoniecznie z udziałem Kruka i Rina. :)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » pt 14 cze 2013, 21:49

Obawiam się, że dla naszej mentalności pewne rzeczy są oczywiste (i edukacja kuleje), dlatego np. trudno nam dojrzeć, dlaczego niby chrześcijaństwo było radykalną nowością w świecie (a dzisiaj mylnie przypisuje się np. greckie teorie o dwoistości natury chrześcijaństwu, które wcale ich nie przyjmuje, itp.) Nie będę rozwijać tematu, ale w ostatnim tomie pojawia się wzmianka o podręczniku astronomii i o tym, że Ziemia ma w stosunku do gwiazd rozmiar niedostrzegalny i musi być traktowana jedynie jako punkt matematyczny. Myślę, że Kruk zna rozmaite pisma - nie tylko ów podręcznik ;)

Bombardy to chyba początek XIV wieku.

Oj, nie rozumiesz o co mi idzie z policzkiem ;) - a sprawa jest prosta. W świecie, w którym większość to praworęczni, trudno walnąć w prawy policzek. I tylko tyle powiem ;)

Jawną? Nieprawda. Młodzi się nie orientują.

[ Dodano: Pią 14 Cze, 2013 ]
Zniechęcam się? Przecież to radość dla twórcy, gdy ktoś czyta to, co tworzy z mozołem :D


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pt 14 cze 2013, 22:28

Obawiam się, że dla naszej mentalności pewne rzeczy są oczywiste (i edukacja kuleje), dlatego np. trudno nam dojrzeć, dlaczego niby chrześcijaństwo było radykalną nowością w świecie (a dzisiaj mylnie przypisuje się np. greckie teorie o dwoistości natury chrześcijaństwu, które wcale ich nie przyjmuje, itp.)
Na wypadek gdybyś chciała o tym dyskutować, odsyłam tu. W wątku odniosłem się do Twoich opinii. Swoją droga jestem ciekaw, co wiesz o Tadeuszu Zielińskim i jego uczniach: Stefanie Srebrnym, Zygmuncie Kubiaku, czy pośrednio Annie Świderkównie. Jesteś filologiem, historykiem, czy kulturoznawcą? Czytałaś dziełko Lwa Szestowa "Ateny i Jerozolima"? :) W każdym razie wykluczenie grabarzy z społeczeństwa nie należy do chrześcijańskiego dziedzictwa.
Oj, nie rozumiesz o co mi idzie z policzkiem ;) - a sprawa jest prosta. W świecie, w którym większość to praworęczni, trudno walnąć w prawy policzek. I tylko tyle powiem ;)]
Eh, jak mogłem na to nie wpaść? Jednym słowem ów nauczyciel był prześladowany za leworęczność... Tylko wiesz, jeśli Rean zbliżył się do Edyniela nie całkiem na wprost, lecz lekko zboku, to mógł go trafić prawą ręką w prawy policzek. Dziwne też, że uczniowie nie zwrócili uwagi na jego leworęczność i nie robili hałasu z tego powodu.
Jawną? Nieprawda. Młodzi się nie orientują
Niech będzie, choć jak dla mnie plotki latają po całej okolicy. ;)

Nie wątpię, że Kruk zna różne pisma i nasz Rean tez pewnie już niejedno czytał i niejedno przeczyta. Tylko skąd moje wrażenie, że w Eskaflonie poziom piśmienności jest na przyzwoitym poziomie. :)

Może powiem coś o tym dowodzie na istnienie Boga. Otóż, istnieją takie działania celowe, które imitują brak celowości, mam na myśli wszelkie maskowanie, czy pozorowanie naturalności. Wobec tego nie można wnioskować: "coś nie wygląda na dzieło rozumne, więc nie jest rozumne". Jakby tego było mało, niektóre czyny zmieniają swój charakter ze względu na intencje a inne nie, mają charakter nieteleologiczny, chociaż są wykonywane świadomie. W szczególności zdarza się racjonalna reinterpretacja niecelowego działania przodków. (Mam tu na myśli dorabianie sobie genealogii rodowej. Może się zdarzyć, że ktoś ma podstawy, by uznać swojego prapradziada za założyciela rodu, chociaż ten w ogóle o tym nie myślał.)

W średniowiecznej i nowożytnej scholastyce (panowała do połowy XVIII wieku) powstały trzy teorie na temat tego, co jest warunkiem działania celowego. Pierwsza kładła nacisk na świadomość działania, druga na wiedzę o skutkach, trzecia mówiła o strukturalnym dopasowaniu przyczyny względem celu.

Ps: Nie traktuj mnie jak kogoś, kto nic nie wie o starożytności i średniowieczu. :)
Ostatnio zmieniony pt 14 cze 2013, 22:54 przez Humanozerca, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » pt 14 cze 2013, 22:48

Humanożerco, ja myślę, że wiesz więcej ode mnie, skromnej pisarki. Nie zamierzałam brzmieć pouczająco, po prostu nie chciało mi się rozwijać tematu ;) (przepraszam, mam tyle na głowie, że raczej unikam dyskusji na forach).

Jestem pisarką ;) I tyle.

Nie czytałam, znam tylko książki Świderkówny.

Jak słusznie zauważyłeś, w WPO pojawiają się też wątki typowe dla Dalekiego Wschodu (sztuka walki, itd.). Wykluczenie grabarzy wzięłam z dziejów Japonii, gdzie nawet dzisiaj istnieje pewne uprzedzenie do tego zawodu.

Eee... nie... Na leworęczność pewnie zwróciliby uwagę...

O, na pewno u oficerów jest bardzo przyzwoity ;)

Nie rozumiem takiego rozdrabniania się w szczegóły. Dla mnie to jest rozważanie problemu od złej strony - zamiast zacząć od problemu istnienia, wchodzimy w jakieś problemy wtórne co do istnienia (celowość i nie celowość, i to jeszcze na przykładzie ludzkich działań).

Kruk raczej brał to na chłopski rozum - jeśli nie ma sensu, to nie powinniśmy zauważyć braku sensu. Prawa nie tworzą się same (nie piszą się same, jak by powiedział), a nawet jeśli już są, to nie mają żadnej mocy sprawczej - są wzorem wydarzeń, a nie przyczyną wydarzeń.


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Awatar użytkownika
Szczepko
Umysł pisarza
Posty: 818
Rejestracja: śr 06 lut 2013, 00:39
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Szczepko » sob 15 cze 2013, 18:33

Widzę, że rozwinęła się spora dyskusja, przysiądę do niej jak wreszcie w me nowe progi zawita internet. Tymczasem czytam pierwszy tom Twojego cyklu - powstrzymam się jeszcze, siłą rzeczy, od całościowej oceny - i póki co bardzo przeszkadza mi jedna kwestia. Pojawiają się aż cztery postaci o podobnych imionach: Rin, Ruar, Raen i Rean. Myli mi się zwłaszcza dwóch ostatnich, co stanowi pewną niedogodność w płynnym odbiorze.



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » sob 15 cze 2013, 19:48

Nie rozumiem takiego rozdrabniania się w szczegóły. Dla mnie to jest rozważanie problemu od złej strony - zamiast zacząć od problemu istnienia, wchodzimy w jakieś problemy wtórne co do istnienia (celowość i nie celowość, i to jeszcze na przykładzie ludzkich działań).

Kruk raczej brał to na chłopski rozum - jeśli nie ma sensu, to nie powinniśmy zauważyć braku sensu. Prawa nie tworzą się same (nie piszą się same, jak by powiedział), a nawet jeśli już są, to nie mają żadnej mocy sprawczej - są wzorem wydarzeń, a nie przyczyną wydarzeń.
Oczytany brał na chłopski rozum? Niech będzie... Ja się odnosiłem tylko do małego fragmentu jego wypowiedzi:
- Powiedz mi ty, skończony idioto! Czy jakbyś znalazł obraz w lesie (widziałeś chociaż kiedyś obraz, durniu?!), jakbyś znalazł obraz na wydmach, na zupełnym pustkowiu, to co byś pomyślał? "Kosmos", s. 256.
Zgadzam się, że moje uwagi są przyczynkarskie w kontekście dyskusji o samym istnieniu, niemniej mają swoją wagę. :) Teraz, jak cytowałem, rzuciło mi się w oczy słowo "wydma". Mi jakoś wydmy z pustkowiem się nie kojarzą. Od biedy można uznać, że pojawiło się przypadkiem... Ale równie dobrze można uznać, że Kruk widział morze a z wiadomym obrazem wiązało się coś więcej niż chciał powiedzieć (pokerowa rozgrywka z właścicielem domu schadzek).
Humanożerco, ja myślę, że wiesz więcej ode mnie, skromnej pisarki. Nie zamierzałam brzmieć pouczająco, po prostu nie chciało mi się rozwijać tematu ;) (przepraszam, mam tyle na głowie, że raczej unikam dyskusji na forach).

Nie czytałam, znam tylko książki Świderkówny.
Nie szło mi tyle o pouczający ton, co o kategoryczność tez i założenie, że mam na bakier z chrześcijaństwem. Odnośnie moich lektur, czytałem Zielińskiego (ale tylko ułamek z jego twórczości i nie zgłębiłem jego poglądów w sposób zadowalający), Kubiaka też trochę, napisał całkiem niezłą "Mitologię Greków i Rzymian". Świderkówna mnie jakoś nie pociągała a o Srebrnym to właściwie tylko słyszałem.
Jestem pisarką ;) I tyle.
I należysz do samorodnych geniuszy, którzy publikują tak dobrą literaturę przed maturą, czy licencjatem? Pisaną mniej więcej przez rok? :)

A propos, może warto wstawić na bloga rozpiskę hierarchii wojskowej w świecie Rina? :)

Ps: Zgadzam się z Natalią, zbieżność dwóch imion trochę męczy, przez moment dziwiłem się czemu jedna i ta sama postać była raz uczniem, a kiedy indziej nauczycielem. ;) Podobnie nie bardzo rozumiem na jakiej podstawie Kruk rozróżnia imiona "prawdziwie męskie'. Nie wiem, czy kierują nim własne skłonności, czy też jakaś wiedza o rodzimym języku.

Ps1: Poddaję się z tym policzkiem. :)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » sob 15 cze 2013, 20:10

Natalia Szczepkowska pisze:Pojawiają się aż cztery postaci o podobnych imionach:


Wiem, to było celowe, zwłaszcza dla scenki, w której Rean i Raen mylą się Rinowi.

A marzyła mi się powieść, z bohaterami o imionach Marceli, Marcelin i Marcel ;)

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Humanozerca pisze:Oczytany brał na chłopski rozum? Niech będzie...


A z czym to się kłóci? ;) Dla mnie właśnie chłopski rozum idzie w parze idealnie z oczytaniem. Najgorzej jak zostaje oczytanie bez rozumu ;)

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Humanozerca pisze:Mi jakoś wydmy z pustkowiem się nie kojarzą.


Eskaflon jest podobny klimatem do Polski. Nasza jedyna "pustynia" to wydmy ;)

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Humanozerca pisze:Nie szło mi tyle o pouczający ton, co o kategoryczność tez i założenie, że mam na bakier z chrześcijaństwem.


Takiego założenia nigdy i nigdzie nie było, bardzo mi przykro, że tak to odebrałeś.

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Ps.1 Mt 5,39 i praworęczny świat.... Tralalalala, nic już nie mówię ;)


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » sob 15 cze 2013, 20:45

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Humanozerca napisał/a:
Nie szło mi tyle o pouczający ton, co o kategoryczność tez i założenie, że mam na bakier z chrześcijaństwem.


Takiego założenia nigdy i nigdzie nie było, bardzo mi przykro, że tak to odebrałeś.

[ Dodano: Sob 15 Cze, 2013 ]
Ps.1 Mt 5,39 i praworęczny świat.... Tralalalala, nic już nie mówię ;)
Chodzi o to, że Edyniel nadstawia drugi policzek, bo w praworęcznym świecie obrywa się najpierw w lewy? Cytat z Ewangelii przyszedł mi do głowy znacznie wcześniej, ale miałem inne wyobrażenie o scenie. Chyba pisałem o tym wyżej. :)

Nie ma problemu, właściwie to ja powinienem przeprosić za zbyt pochopne ocenianie Ciebie. :)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » czw 20 cze 2013, 21:38

Ja się nie gniewam ;)

Na blogu garść cytatów z trzeciego tomu.


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » wt 25 cze 2013, 22:41

A ja nie sugeruję, że się gniewasz. ;)

Fajne te spoilery. choć nazywają się inaczej. Wnioskuję, że:
- Rin będzie ciężko ranny i stanie się inwalidą. Zaawansowanej chirurgii w Twoim świecie raczej nie znają. Ale czy armię interesują inwalidzi? Człowiek bez nóg może zostać oficerem?
- Ciekawy ten motyw morza i zmieniania wszystkiego... Czyżby Twoja kraina była całkowicie śródlądowa? A może morze istnieje na prawdę i stało się metaforą. :)
- Kruk nieźle narozrabia, będzie się stawiał jednemu możnemu, choć Rinowi mówił zalecał inny stosunek do sfer wyższych. :)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » śr 26 cze 2013, 15:53

A skąd wiesz, że Rinowi nie urwie głowy, a pogrążony w szoku wywołanym poczuciem winy Kruk nie pogrąży się w obłędzie i nie zacznie się zachowywać tak, jakby Rin nadal żył?

;)


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » śr 26 cze 2013, 17:08

I przez dwa tomy będziesz opowiadać o tym obłędzie. a na koniec Kruk stanie się nędzarzem Torango? Ciekawe rozwiązanie, ale nie pasuje konstrukcyjnie do narracji. Ta konsekwentnie jest snuta zza pleców Rina. Na dodatek Rin ma o coś błagać niejakiego Eferno, więc ma przed sobą przyszłość. Bo ten Kruka z Rinem nie pomyli. ;)



Awatar użytkownika
Kamiko
Pisarz
Pisarz
Posty: 477
Rejestracja: wt 04 sty 2011, 00:35
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamiko » śr 26 cze 2013, 18:27

Humanozerca pisze:Bo ten Kruka z Rinem nie pomyli.


Oj, tam, oj tam, trochę farby na włosy... ;)

Pewna osoba spodziewa się "epickiego pojedynku" między Edynielem a Krukiem o duszę Rina.

Chyba mnie znienawidzi za trzeci tom XD


"Istnieje na świecie parę rzeczy ważniejszych niż pokój, a jedną z nich jest godne człowieczeństwo. Koncepcja, że ludzkość miałaby zrezygnować z wojen wyłącznie ze strachu, to poniżenie ludzkiej godności, zwłaszcza gdy w grę wchodzi strach przed czymś tak banalnym jak technika, którą ludzie sami przecież wymyślili" (Chesterton)

Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pn 05 sie 2013, 23:04

Dobry wieczór. Mam dwa pytania odnośnie najnowszego wywiadu:

do dzieła Bułhakowa, ale chodzi mi o to samo, co jemu – chcę, żeby czytelnik zadawał sobie pytania. Jeśli człowiek tylko biernie chłonie tekst, to rzeczywiście jest w stanie połknąć wszystkie manipulacje, przed którymi Bułhakow przestrzega, i uznać Wolanda za postać pozytywną,
Czy swoją opinię opierasz na lekturze ocenzurowanej wersji czy pełnej, wydanej pod tytułem "Czarny mag"? Teoretycznie co napisano i wydano uznaje się za wersję ostateczną, ale w tym wypadku ze względu na powszechnie znane okoliczności należałoby uwzględnić różne redakcje i wersje. A wobec tego, sąd o postaci może być bardzo różny.

Ja na przykład stawiam na to, że Woland na pewno nie jest postacią negatywną, jest przykładem diabła-pomocnika Boga.
a Małgorzatę za muzę Mistrza (jak to możliwe, skoro nie potrafi natchnąć go do niczego nowego, a on sam staje się przy niej jeszcze bardziej jałowy i wypalony?),
Bo to jest skrzyżowanie muzy z syreną. Zresztą, kim jest "mistrz"? Jak to się stało, że Przybyszewski zniszczył swoje muzy i siebie?
Pytanie – „dlaczego Rin nie zachowuje się jak dorosły, śmiało decydujący o sobie człowiek?” jest w rzeczywistości żądaniem, by bohater mówił płynnie w ludzkim języku bez uprzedniego uczenia się słów i gramatyki. Przykro mi, ale aż takiej fantastyki to ja nie piszę.
Niemniej, w na poły baśniowej fantastyce bohater zachowujący swoją odwagę i człowieczeństwo pomimo wykluczenia czy permanentnego pokrzywdzenia - pojawia się często. :)




Wróć do „Archiwum Pisarzy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość