Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

2
To może ja.
Tomku, co sprawiło Ci największy problem w procesie tworzenia? Ile czasu powstawała ta powieść?
I skąd pomysł na tak klimatyczną, Silent Hillową okładkę?

Pozdrowienia,

G.
"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

3
Godhand pisze:
Tomku, co sprawiło Ci największy problem w procesie tworzenia? Ile czasu powstawała ta powieść?
I skąd pomysł na tak klimatyczną, Silent Hillową okładkę?
Największym problemem w procesie tworzenia było - chyba bez zaskoczenia - łączenie pracy z pisaniem. Bardzo lubię moją pracę, niemniej jest niekiedy wymagająca - Zacisze kończyłem w najgorętszym okresie w branży, często w godzinach nocnych i wczesnoporannych. Sama powieść nie powstawała zbyt długo, dużo więcej siedziałem nad konceptem całości. Zresztą tutaj akurat wystarczy przejrzeć forum: pierwsze opowiadanie pt. "Zacisze" powstało w 2015 r. Oczywiście, od tamtej pory zmieniło się prawie wszystko. Jedynymi wspólnymi elementami są zabytkowa wieża ciśnień i samo miasto, wzorowane zresztą na mazurskiej Gołdapi. To piękna, cicha i naprawdę filmowa miejscowość, którą po prostu trzeba zobaczyć w czasie wojaży po północno-wschodniej części Polski.

Okładkę stworzył Dawid Boldys. To właśnie jemu zawdzięczam swoją pierwszą w życiu ilustrację do opowiadania ("Przełęcz" w magazynie "Histeria"). Przez lata gość niesamowicie się rozwinął (ostatnio współpracował z wydawnictwem Vesper i przygotował okładkę dla "Inkuba" Urbanowicza. Kiedy padło pytanie, jak sobie wyobrażam okładkę od razu wskazałem na niego.

Sam koncept też wyszedł ode mnie, chociaż tutaj Dawid naprawdę przerobił mój pomysł w kapitalny sposób. Sama powieść jest w klimacie Silent hilla (mówimy o klimacie, nie o chamskim kopiowaniu). Też jest mgliście, pusto, a w mieście dzieją się dziwne surrealistyczne rzeczy (choć ja zdecydowanie bardziej uciekam w stronę oniryzmu). Pojawiają się zagadkowe postaci z nieoczywistymi motywami. Zresztą, pozwolę sobie wkleić poniżej opis:

Wracając do rodzinnej miejscowości, Paweł Lisowski szukał spokoju. Chciał uciec od piekła wojny domowej i traumatycznych przeżyć z przeszłości. Chciał odpocząć. Ale spotkany po latach ojciec okazuje się być innym człowiekiem, a poznana w pociągu dziewczyna do złudzenia przypomina żonę Pawła. I kim jest Malarz, który nigdy nie opuszcza poddasza swojego domu? Czym jest ciemność o której snuje opowieści?

Wiecznie spowite mgłą miasteczko niechętnie zdradza swoje tajemnice i odkrycie ich może wiele kosztować. Powroty do przeszłości nierzadko wiążą się z melancholią, smutkiem i poczuciem bezpowrotnej straty.

A stąd już tylko krok do Zacisza

„Nie pamiętam, kiedy trafiłem do tego na wskroś onirycznego lasu, pełnego poszarzałych drzew i poskręcanych krzewów. Przepełniony martwą ciszą i otulony mgłą wydawał się być krainą wyrwaną z innej rzeczywistości, gdzie biegnące przezeń ścieżki urywały się równie nagle jak zaczynały, a opadające bezwładnie liście kryły dziwnie zdeformowane ślady”.

@Godhand, dzięki za nutkę zainteresowania :D
Bo lubię pisać.

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

4
Dziękuję.
Aktualnie "nutka zainteresowania" zmieniła się w dość sporą nutę.
Jak już rozmawiamy, to pozwolę sobie jeszcze jedno pytanie. Bardzo standardowe, ale dla mnie zawsze było ciekawe. Kogo uważasz za swoich mistrzów literackich i dlaczego?

G.
"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

5
Godhand pisze: Dziękuję.
Aktualnie "nutka zainteresowania" zmieniła się w dość sporą nutę.
Jak już rozmawiamy, to pozwolę sobie jeszcze jedno pytanie. Bardzo standardowe, ale dla mnie zawsze było ciekawe. Kogo uważasz za swoich mistrzów literackich i dlaczego?
G.
Zależy co rozumiemy przez "moich mistrzów".

Uwielbiam Lovecrafta - za kunszt i elegancję języka, a przede wszystkim za niezwykłą wyobraźnię, która inspiruje do dzisiaj wielu współczesnych twórców.

Ale chyba tym jedynym jest Sapkowski. Nie tylko ze względu na Wiedźmina. Trylogia husycka jest o wiele bardziej złożona, ma więcej postaci, a przy tym nic nie traci na charakterystycznym, gawędziarskim i nieco sarkastycznym stylu. To właśnie Sapkowski sprawił, że zapragnąłem napisać fantastykę (patrz: "Szabraj" i "Przeklęty"). I napiszę, ale bardzo się pilnuję, żeby się "nie inspirować".
Bo lubię pisać.

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

9
Bartosh16 pisze:
tumi1 pisze:
Bartosh16 pisze: Ile masz wzrostu?
W sam raz, żeby narzeczona mogla założyć szpilki 10 cm na wesele :)
W tym równaniu brakuje tylko wzrostu narzeczonej :)
Dla ułatwienia - jestem kilka cm ponad limitem uznawanym przez część płci pięknej za granicę, gdzie zaczyna się mężczyzna :p

Co to za pytanie w ogóle :D
Bo lubię pisać.

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

12
tumi1 pisze: Obrazek

Za dużo w internecie siedzę
Nie wiedziałam, że inne kobiety też to wiedzą :P

Pytanie ode mnie:
Napisałeś, że sama powieść nie powstawała zbyt długo, więcej czasu zajęło Ci ogarnięcie konceptu. Co dokładnie masz na myśli? I co masz na myśli, pisząc "niedługo", a potem wspominając rok 2015? Mamy 2019 jakby co ;)
Jak długo (dosłownie) zajęło Ci stworzenie pierwszej wersji książki? Czy pisałeś fragmentami, sprawdzałeś i dopisywałeś kolejne, czy machnąłeś pierwszą wersję, odleżała jak Bóg przykazał i działałeś z nią od nowa? Jak wygląda u Ciebie ten cały proces?

Pytania do Tomasza Krzywika (tumi1)

14
anowi pisze:
tumi1 pisze: Obrazek

Za dużo w internecie siedzę
Nie wiedziałam, że inne kobiety też to wiedzą :P

Pytanie ode mnie:
Napisałeś, że sama powieść nie powstawała zbyt długo, więcej czasu zajęło Ci ogarnięcie konceptu. Co dokładnie masz na myśli? I co masz na myśli, pisząc "niedługo", a potem wspominając rok 2015? Mamy 2019 jakby co ;)
Jak długo (dosłownie) zajęło Ci stworzenie pierwszej wersji książki? Czy pisałeś fragmentami, sprawdzałeś i dopisywałeś kolejne, czy machnąłeś pierwszą wersję, odleżała jak Bóg przykazał i działałeś z nią od nowa? Jak wygląda u Ciebie ten cały proces?
Generalnie całą powieść planowałem od 2015 r., ale to były bardzo luźne plany; ot chodziłem na spacery w wolnym czasie, wałęsałem się po lesie i rozmyślałem. Czasem pisałem jakieś próbki literacki (większość dostępna na forum). Wiedziałem, że chcę napisać horror w stylu Silent hill, ale osadzony w Polsce (bo po co na siłę hamerykanizować tekst) i bardziej skupiony na mglistych fragmentach. Szedłem w tym kierunku, jednocześnie bardzo pilnując się, żeby był to tekst "w duchu", a nie "mocno inspirowany". I chyba mi się udało.

Powieść pisałem od lipca 2018 r. do lutego 2019 r. z przerwą na egzamin wstępny na aplikację (nie udało się ;)).

Napisałem ją na raz i wysłałem do wydawnictwa; przez to potem trochę męczyliśmy się z redakcją ;) Ostatecznie dzięki fajnej współpracy z wydawnictwem udało mi się osiągnąć naprawdę przyzwoity efekt, którego nie muszę się wstydzić. I wyciągnąłem kilka wniosków, którymi może na szybko się podzielę:

1. Planujesz długą formę - zawsze ZAWSZE zrób konspekt od A do Z. Pisanie, że "zaskoczą cię postaci, które stworzyłeś" jest fajne tylko na papierze i marketingowych materiałach. Ja już nigdy nie napiszę nic bez solidnego konspektu i notatek. Tutaj polegałem na mojej pamięci i myślę, że powieść mogłaby być minimalnie lepsza, gdybym miał notatki. Nie lubisz notatek? To się nauczyć je lubić :)

2. Po napisaniu powieści - poczekaj. Wiem, ciągle to się powtarza, ale po skończeniu tekstu strasznie korci, żeby od razu się chwalić. Tak było ze mną. I nie mówię, że źle na tym wyszedłem, ale redaktor sporo się napociła, bo niektórych rzeczy autor nie zauważy nawet po dziesiątej lekturze tekstu...

3. Nie widzisz błędów? Nie szkodzi, na pewno tam są :) Jak w punkcie 2. - autor wyłapie literówki, czy powtórzenia. Ale dziwnej składni czy logiki może już nie zauważyć; od tego jest właśnie solidna redakcja. I dlatego odradzam selfy :P

4. Pomagało mi sporo osób - beta-czytelników, którzy byli nieraz naprawdę boleśnie szczerzy. Wydawało mi się, że po takich wewnętrznych testach i do tego solidnej redakcji tekst pójdzie bez błędów. Już po premierze okazało się, że błędy są. I trudno. Nie można się nimi przejmować... Ale nie można też ich ignorować. W moim przypadku wziąłem sobie krytykę (jak zwykle) do serca i bez obrażania się, wynotowałem sobie i w następnej powieści będę już zwracał na to uwagę. Wydaje mi się, że tak jest zawsze, niezależnie od tego czy publikujesz powieść czy opowiadanie na forum. I nie można się zrażać, ale trzeba się pilnować :)

W ramach bonusu:

Bo lubię pisać.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Strefa Debiutantów”

cron