Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Którędy do Zamku? [reportaż]

w rolach głównych: My - forumowicze
Klucznik: Eldil

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » wt 24 lis 2009, 12:11

Ostatni post z poprzedniej strony:

wery wery nice :)


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek

uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek

Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
Frank Black
Pisarz osiedlowy
Posty: 253
Rejestracja: ndz 30 wrz 2007, 14:08
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Frank Black » wt 24 lis 2009, 17:53

Rozwaliliście mnie tym tekstem, więc pozwole sobie na kontynuację. Pisane troszkę na szybko, ale może będzie:

Zuzanna pochyliła się do przodu i konspiracyjnym głosem zaczęła wykładać swój plan. W tym czasie Echo mruknęło do Blacka:
- Stary, żyjesz?
- Taaa… - mruknął Straszyciel.
- To czemu nic nie mówisz?
- Bo kontempluję.
- I co już wykontemplułeś? – zapytało coraz bardziej zaciekawione Echo.
Rozmowę usłyszał Faux i dodał swoje trzy grosze.
- Mówi się „ wykontemplowałeś” ćwoku! Co ty Miodka nie oglądasz?
- No tak jakoś… - Zmieszało się Echo.
Łasic spojrzała w ich kierunku.
- Nie żebym wam przeszkadzała, ale my tu planujemy.
Faux wzruszył ramionami.
- Sorry – odparł, po czym zwrócił się do leżącego Franka. – I co tam wydumałeś?
Black milczał przez chwilę, po czym szepnął:
- Ja was nie chcę straszyć, ale mamy tu pluskwę…
Wszyscy obejrzeli się w kierunku leżącej postaci.
- Gdzie?? – zapytali chórem.
- O tu, pod stołem. - Straszyciel wskazał palcem.
Jack uderzył głośno ręką o kolano i krzyknął:
- Ja wiedziałem! Wie-dzia-łem! Permanentna inwigilacja!
Faux spojrzał na niego z ukosa.
- Jack, no proszę cię! Co ty tu za bezeceństwa opowiadasz!
- Jakie znowu bezeceństwa? – zdziwił się Jack.
- No jakaś sperma mętna i… takie tam.
- Oj, chłopie, jak będę miał czas, to ci wytłumaczę pochodzenie i znaczenie słowa „permanentny”. Może nawet filmik krótki o tym zrobię… Z tobą w roli głównej.
- Ty, Jack, ale to nie będzie jakiś niemiecki pornos, prawda?
Black podniósł się i spojrzał w miejsce, gdzie była pluskwa.
- Ale wiecie, to jest taka normalna pluskwa.
Wszyscy pochylili się we wskazanym kierunku i spojrzeli. Od wewnętrznej strony blatu siedziało w kącie malutkie stworzonko i zawzięcie coś pisało na wielkiej, starej maszynie do pisania.
-Faktycznie – przytaknęła Łasic.
- Jaka milusia… - szepnęła Zuzanna. – Dokładnie taka sama jak mój chomik, tylko troszkę inna.
- Ej, ona ma coś napisane na plecach! – zauważył Jack.
Black zmrużył oczy.
- Masz rację – przytaknął. – Ale cholera, za małe literki, żeby odczytać. Ma ktoś lupę?
- Ja mam! – krzyknęła Łasic i gdzieś pobiegła. Po chwili wróciła uśmiechnięta od ucha do ucha, targając wielkie szkło powiększające wielkości małej patelni.
- Zaj… Znalazłam na studiach – odparła z dumą.
Black złapał soczewkę i zaczął przyglądać się stworzeniu.
- Co tam pisze? No co?
- „MADE… IN… CHINA” – Przeczytał powoli Straszyciel.
- Ja wiedziałem! – krzyknął ponownie Jack. – Szpiegują nas! Dobrze, że Zuzanna nie zdążyła nam objaśnić swojego tajnego planu!
W tym momencie pluskwa zauważyła, że jest obserwowana. Przestała pisać na maszynie, po czym pomału obejrzała się w kierunku wielkiej lupy i przyglądających się jej postaci. Gdy tylko je spostrzegła, zacisnęła mocno oczy i cichutko pisnęła:
- Nie widać mnie!
Echo pokiwało z politowaniem głową.
- Ależ widać, widać – odparło.
Stworzonko otworzyło jedno oko i z niedowierzaniem spytało:
- Naprawdę?
-No mówię ci, stary – przytaknął Frank.
W tym momencie pluskwa wykonała jakiś absurdalny taniec i upadła na plecy.
- Ale kozak z ciebie – z podziwem szepnął Faux. - Przestraszyłeś ją na śmierć.
- Co z nią teraz zrobimy? – spytała Zuzanna.
- Możemy ją spuścić do klozetu – stwierdził Faux. – Ja tak kiedyś z rybkami zrobiłem. Działa.
- A może podłączymy ją do prądu i sprawdzimy, w którą stronę się wygina? – zaproponowała Łasic.
Pluskwa, gdy tylko usłyszała te straszne plany, podskoczyła i zaczęła uciekać.
- To żyje! – krzyknęło Echo i z piskiem wskoczyło na najbliższy stołek.
- Łap ją!
- Wężykiem ją, wężykiem!
- Na plasterki!
- Nie pozwólcie jej uciec!
W końcu Faux trzasnął uciekające stworzenie obcasem Łasicowatego buta. Znokautowany owad padł bez życia niczym Krzyżacy pod Grunwaldem.
- Teraz to ją naprawdę zabiłeś… - stwierdził Jack.
- Co ty wiesz o zabijaniu… - zaczął Faux, gdy nagle pluskwa poderwała się ponownie do ucieczki.
- - Jeeeezuuu! – zapiszczało ze stołka Echo. - Ona wciąż żyje! Złapcie ją! Złapcie!
Wszyscy ponownie rzucili się w kierunku stworzenia. Każdy próbował jako pierwszy dostać przemykającą tu i tam pluskwę, jednak zawsze czyjeś nogi, ręce lub głowa stawały temu na przeszkodzie. W końcu Jack chwycił za leżący na stole kufel i błyskawicznie nakrył nim biegnącego owada. Stworzonko z rozpędu uderzyło o przezroczystą ściankę i upadło bez życia.
- Co ono tak ciągle pada i Pada? – zdziwił się Black.
- Nie wiem, może to przez kryzys gospodarczy? – Wzruszyła ramionami Zuzanna.
- Albo ma świńską grypę? – wydedukowało Echo.
- E, tam – nie znacie się – skwitował to Faux. – Ona udaje. One zawsze udają.
Nagle napotkał zimne spojrzenie dziewczyn.
- Nooo… Czasem? – poprawił się szybko.
- Musimy się dowiedzieć, skąd ona się tu wzięła – oświadczył Jack, kończąc dalszą rozmowę. .


Gdy tylko pluskwa odzyskała świadomość, zauważyła, że znajduje się przywiązana do krzesła, a prosto w jej oczy świeci silnie nocna lampka. Stworzonko struchlało, po czym z przerażeniem rozejrzało się dookoła. Niestety, światło było zbyt silne i nic nie mogło zobaczyć. Nagle w jego twarz chuchnął kłąb papierosowego dymu a ciemności usłyszała głos:
- dobra, pluskwa, zaczynamy. Co robiłaś w nocy z 27 na 28 października?
Stworzonko zamrugało niepewnie oczami.
- Przepraszam, z dwudziestego siódmego, na którego? - zapytało niepewnie.
Jack uderzył głośno pięścią w stół aż odezwały się leżące nieopodal nożyce.
- Milczeć! – krzyknął. – To ja tu zadaję pytania!


"Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach..."

Muszę uczyć się polityki i wojny, aby moi synowie mogli uczyć się matematyki i filozofii. John Adams.

Awatar użytkownika
Faraon
Imperator
Imperator
Posty: 4042
Rejestracja: pn 01 gru 2008, 21:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Faraon » wt 24 lis 2009, 18:16

Jack... to kiedy kręcimy? :D



Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » wt 24 lis 2009, 19:33

nie, no zajeb....ładne :)

[ Dodano: Pią 27 Lis, 2009 ]
– Co robisz? – Łasic zjawiła się jak zawsze, nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak. Opadła na ziemię, jak opar mgły znad bagien i torfowisk. Pachniała przyjemnie, trochę igliwiem, trochę mandragorą i wodnymi liliami a trochę omszałymi głazami, pod którymi spoczywały najstarsze wampiry. Łasic otrzepała sukienkę z siwego jak dym jedwabiu i poprawiła to, co tam wystawało z ciasno zasznurowanego gorsetu.
– Patrzę. – Zuzanna wyregulowała ostrość w lunecie, długiej na dwie stopy.
– Na co?
– Na pustkę – mruknęła niezadowolona.
– Bezdenną i mroczną? – Dopytała Łasic z dreszczem przyjemności.
– Bezkmiotkową! – Zuzanna złożyła lunetę z trzaskiem mosiężnych pierścieni.
– Bez co? – Nie zrozumiała Łasic, spychając z safianowego bucika wielką, włochatą gąsienicę.
– Bezrobocie! – wrzasnęła Zuzanna. – Bezhołowie się zalęgło!
– Gdzie?! – Łasic podskoczyła, przerażona. Gąsienica poleciała do góry i lotem koszącym wylądowała na rozkosznych, złotych lokach Eduarda Wampira. – Eduardo?
– O, Łasic, moja droga! – Eduardo obrócił się i zarówno Łasic jak Zuzanna westchnęły, przygryzły wargi i zatrzepotały rzęsami odruchowo i instynktownie reagując na jego głębokie, pełne czaru spojrzenie, twarz piękną i tors muskularny, srebrzący się w świetle kaganków oświaty rozwieszonych tu i ówdzie na polecenie Szacownej Lan. Eduardo uśmiechnął się a Łasic i Zuzanna zaczęły się wachlować, bo im się nagle gorąco zrobiło. Zuzanna wachlowała się swoim kapturkiem czerwonym a Łasic koronkową chusteczką wyciągniętą zza dekoltu.
– Nie widziałyście mojej Belki? – Eduardo sprawiał wrażenie. Był w tym dobry. Oj, był. Łasic oparła się na Zuzannie, czując, że jej miękną kolana. Zuzanna oparła się o wychodek z kartką nie whodzjdź.
– Belka? Belka? – zaszemrała Łasic. – Zuzanna?
– Bezrobocie – wydukała Zuzanna kompletnie oszołomiona czarem Eduardo.
– Gdzie? – rzekł głosem tak powabnym i męskim, że ledwie obie ustały, czepiając się siebie kurczowo. – Na poligonie – wyjęczała, machając ręką w sposób zupełnie nieskoordynowany. – Nikogo nie ma, nikt nie kopie rowów, okopów, zasieków nie stawia… kmiotków nie ma żadnych, nikt… – urwała, z braku tchu. Eduardo pokiwał piękną głową, albowiem cały był prześliczny i foremny. Oraz seksowny.
– Tak, to znaczy, że Belki też nie widziałyście? – I skłonił się cudownie, miękko i z gracją ku rączce Łasic, ucałował ją, zerkając wciąż w oczy.
– Nie widziałyśmy. – Łasic spuściła oczka a cień jej długich rzęs ocienił policzki blade lecz zaróżowione.
– Pójdę jej szukać, zatem. – Eduardo skłonił się ponownie i odszedł w kierunku karczmy. Kan stał w ogródku obok furtki i gadał ze strachem na wróble (albo sikał na grządkę przysłówków, trudno powiedzieć). Jacek darł się na pluskwę, która nawet z akumulatorem na czułkach nie chciała gadać a padaPada domalowywał Monie Lizie wąsy. Mógł to zrobić, bo Mona Liza leżała na stercie worków z kartoflami i chrapała, spojona do imentu dwiema kwartami ogórkowej.
– A co? – Zuzanna otarła czoło, spoglądając na Łasic. – Nie znajdzie?
– Nie ma prawa. Dałam łopatą przez łeb, złapałam za te ciemne kudły i wrzuciłam do Wilczych Dołów, tych wiesz, za krzyżówką, w Zagajniku Jęczących Krytyków.
– Dobra, to która następna? – Zuzanna wyciągnęła listę z koszyczka i rozwinęła. Obie pochyliły się złowieszczo. Królewna Śnieżka, Śpiąca Królewna, Wróżka Disneya, Hermiona, Córka Krwawych, Bella…
– Dobra, następna niech będzie Yennefer.
– Ta od Wiedźmina Geralta? – Upewniła się Łasic.
– Boisz się?
– Twarda z niej sztuka.
– A my co? – Zuzanna włożyła czerwony kapturek i machnęła koszyczkiem. Wyglądała znów słodko i uroczo. – Wypadłyśmy Weberowi spod kosy, czy jak?


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek



uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek



Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1073
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » pn 07 gru 2009, 18:01

:D Oj, będzie się działo :D


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » wt 08 gru 2009, 13:24

No co tam, nikt nie pisze wciągu dalrzeko?


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek



uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek



Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1073
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » wt 08 gru 2009, 20:30

- Ciii… Zaczyna się. Jack, dajże spokój pluskwie. No przestań już, niech też posłucha. – Straszyciel wręczył każdemu szklankę, a pluskwie naparstek.
Towarzystwo obległo ścianę komnaty, wcześniej zapoznając się z instrukcją zamieszczoną na dnie szklanek.

- Czego to ludzie nie wymyślą… - Web wzruszył ramionami, pełny sprzecznych uczuć. Był tradycjonalistą, zwykł podsłuchiwać w sposób mniej awangardowy, normalnie wyciągać wiedzę z kogo trzeba na łożu tortur.
Pluskwa z kolei zdawała się wielce zaintrygowana wynalazkiem. Obracała w łąpkach przedmiot, cmokając z zachwytu.
- Tale bajer!
- Coś tyka… - Kan wypróbował swoją szklankę.
- Coś puka… - poprawił go Jack
- Coś puka i stuka… - Black pewien był, że tamci się mylą.
- Obcasy Lan Czcigodnej, drodzy panowie. Widzę, że jeśli chodzi o szpiegostwo, jesteście całkowitymi laikami. – pluskwa ziewnęła dla picu, by ukryć rozpierającą ją dumę.

Kan, Web, Jack i Straszyciel wymienili zakłopotane spojrzenia. Że też pluskwa śmie ich pouczać! Jednak Web przytomnie zauważył, że ani Zuzanny, ani Łasic, ani tym bardziej Lan nie uda mu się przesłuchać tradycyjną metodą.
- Relacjonuj – mruknął niepocieszony Black. Chciał usłyszeć wszystko jak najlepiej i dowolnie manipulować faktami, dla własnej uciechy, oczywiście. Jack miał podobny plan, choć wolał informacje opylić za jakiegoś oryginalnego babola. Kan natomiast przygotował notesik i pióro, by nie uronić ani słowa i raczyć anegdotami stałych bywalców karczmy. Wszystko na nic. Przyjaciele usadowili się wygodnie w fotelach, wyposażeni w kubełki z popcornem i kufle pełne niefiltrowanej zupy chmielowej.
Pluskwa, dociskając szklankę do ściany, relacjonowała:
- Wy bezmózgie istoty! – zakrzyknęła.

Panowie w mig chwycili za barowe stołki, by pluskwę utłuc za zniewagę, jednak Web powstrzymał ich gestem stanowczym i efektownym, jaki podpatrzył Cezara. To były słowa Lan! Na powrót zajęli miejsca i słuchali. A w sąsiedniej komnacie…
- Wy perfidne, próżne, bezmyślne… Jak mogłyście wyciąć w pień wszystkie znane…
- To dla dobra literatury – syknęła Zuz, jak zawsze pewna swoich racji.
- Co dla dobra, no co? Co wam przeszkadzała Ania z Zielonego Wzgórza?!
- Była ruda i piegowata – prychnęła Łasic. – To wystarczający powód.
- Królewna Śnieżka?
- No bez jaj, miałyśmy pozwolić, by panoszyła się tu ta najpiękniejsza na świecie?
- Agentka Starling?
- Qui pro quo. Bo łasic odstrzeliła Scully!
- Ruda była – Łasic wzruszyła ramionami.
- Królowa śniegu?
- Snobka – Zuz prychnęła z pogardą.
- O Yennfer nawet nie pytam. – Lan zdawała się tracić werwę, eks weryfikatorki nie przejawiały cienia skruchy. Na dźwięk imienia czarownicy wymieniły spojrzenia i zachichotały.
- Ja po części was, dziewczyny, rozumiem. Staram się przynajmniej. Ale, że ty, Łasic, żeś tę chudzinę, niemowę tak… to było wstrętne.
- Nieprawda. – Łasic popatrzyła spode łba.
- I co ja mam teraz zrobić?! Wycięłyście w pień większość bohaterek, w literaturze nie możemy występować my i jakieś trzecioplanowe wypłosze. Zachwiane proporcje, zaburzona równowaga…
- O przepraszam – wtrąciła Zuz, szczerze oburzona – nie postępowałyśmy tak jak myślisz, bezmyślnie. Zaprzyjaźniłyśmy się nawet.
Lan zatrzymała się w pół kroku.
- Że co? – uniosła brwi, próbując wyczuć podstęp.
- A właśnie że tak! Mamy nową koleżankę, Arri oprowadza ją po zamku.
- Nową…? – Lan stanęła nad wielką księgą, wertując pergaminowe stronnice. – Coś przeoczyłam?
- Nową. Fajną. Ela ma na imię. Ela Batory.
Lan westchnęła ciężko. Potarła dłonią czoło, przymknęła zmęczone powieki.
- Trzeba teraz je wszystkie napisać.
- Co napisać?
- Bohaterki, baby, kobiety. – Lan trzasnęła otwartą dłonią w otwartą księgę.
Zuz i Łasic podskoczyły, wykrzywiły usta w podkówki i splotły ręce na piersiach.
- To nie w porządku!
- Bezsens…
Mamrotały tak jedna przez drugą.

- Tylko komu ja powierzę te zadanie…? – Lan nie zwracała już uwagi na dwie naburmuszone. – Kto mi napisze porządną babę?
Świsnęło tylko karczmie. Zostały puste fotele i resztki popcornu, jeszcze fruwające w powietrzu. I pluskwa, która została w tyle, drepcząca w stronę wrót.
- Koledzy, poczekajcie! Ja też, ja też! – zasapała się – ja też chcę napisać babę!


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
Arrianna
Pisarz pokoleń
Posty: 1159
Rejestracja: pt 02 maja 2008, 17:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z Ciemności
Płeć: Kobieta

Postautor: Arrianna » wt 08 gru 2009, 22:14

Po plecach przeszedł jej dreszcz. Nie była z tych bojaźliwych, o nie... Była pierwsza do polowań na trole czy ustrzelenia kilku kmiotków ale ostatnio coraz częściej nachodziło ją to złe przeczucie. Przeczucie że jest coś za spokojnie... od dawna jest jakoś za spokojnie. Kobieca intuicja rzadko ją zawodziła, więc przewidywała rychły płacz i zgrzytanie zębów.
Wychynęła ze swojego królestwa chaosu i rozejrzała się uważnie. Na korytarzu nie było nikogo a jednak ciągle miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Ostrożnie, na paluszkach dreptała, kryjąc się to za pomnikiem, to za kolumną, by broń boże nikt jej nie zdybał.
Wokół panowała nienaturalna cisza. Wydawało jej się, że nawet liście za oknem przestały się kołysać na wietrze. Wiatr przestał wiać. Wszystko przestało, tylko ten cholerny niepokój zdawał się rosnąć w siłę.
- Jeszcze tylko sto metrów - pomyślała, widząc wielkie, drewniane drzwi piwnicy. Ah! Piwnica! Pełno w niej trumien, wilgoci i innych śliczności. Już, już... Szponami prawie dotykała klamki, gdy nagle ktoś złapał ją za kryzę i pociągnął. Szarpała się, zapierała i kopała ale nic to nie dało. Ogarnęło ją przerażenie, nie tak miało się to skończyć.
- Nieeee!
Po zamku rozległ się krzyk. Dudnił, odbijał się od ściany do ściany i uderzał w napastnika pełną desperacją ale Jack niewzruszony ciągnął wampirzyce za płaszcz.
- I tak musisz to w końcu zrobić. Minęło już pół roku! Pół roku odkąd ostatnio sprzątałaś! To nie jest aż takie straszne!
- Nieeeee!!


<zaśniedziałam od niepisania :P strach się bać ile nowych babolków natworzyłam :)>


"It is perfectly monstrous the way people go about, nowadays, saying things against one behind one's back that are absolutely and entirely true."

"It is only fair to tell you frankly that I am fearfully extravagant."
O. Wilde

(\__/)
(O.o )
(> < ) This is Bunny. Copy Bunny into your signature help him take over the world.

Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » wt 08 gru 2009, 22:49

Łaaaaa, BOSKIE!
Arri... obiecujące i intrygujące to... sprzątanie :)


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek



uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek



Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » śr 09 gru 2009, 12:17

Literatura bez kobiet?! Nie można tego tak zostawić... :P



Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » śr 09 gru 2009, 15:54

- Nie jest dobrze, panowie, nie jest dobrze… - zagaił Black z miną smutną jak pogrzeb dziewicy.
Ponure milczenie zgromadzonych było jedyną odpowiedzią.
Web zdjął sobie głowę z ramion i turlał po stole w tę i nazad, co czynił wyłącznie w stanie krańcowej frustracji, czaszka podskakiwała na nierówno ułożonych deskach, klekocząc nieprzyjemnie zębami.
- Czy wy aby nie przesadzacie druhy? – Kan oderwał na chwilę usta od rurki na końcu rytmicznie bulgoczącej aparatury. – Mam ci ja parę baboli w piwniczce sekretnej schowanych, powieli się co gładsze, to i Imperatorowa zadowolona będzie, a i nam zacnie wieczory długie umilą…
- Nie po to wymazały z literatury co smaczniejsze niewiasty, byśmy sobie w te miejsca inne powklejali. - Jack wyciągnął gnata, dokręcił tłumik.
- A po co? – Kan strącił oddechem pająka z sufitu. – Literatura bez kobiet jest jak rzeźba Mony Lizy na wyspie bezludnej, ni to pogadać, ni do alkowy zaprosić…
- Mona to obraz, autoportret w dodatku, Leonardo w męskim zdaje się gustował towarzystwie, co i nam grozić zaczyna… - Jack strzelił do pająka, lecz chybił, gdyż ten po kontakcie z wyziewami Kana umykał zygzakiem na plączących się z lekka nogach.
- Więc nie pozostaje nic innego – czaszka Weba znieruchomiała w okolicach półmiska ze ścierwem skunksa, które gospodarz jedynie co znaczniejszym gościom serwował, bo za afrodyzjak mocy niezwykłej uchodząc, zwierz poczciwy rzadkością powoli stawał się w okolicach zamkowych – jak odpłacić im pięknym za nadobne!
- Facetów z ksiąg powymazywać…? – Black przyjrzał się przez lupę trzymanemu w ręku pudełku z gliną i uznał, że odcisk klucza do sekretnej piwniczki Kana wyszedł doskonale. Zerknął, czy gospodarz niczego nie zauważył i czekał dogodnej chwili, by niepostrzeżenie sprzątnąć afrodyzjak z półmiska. – Jestem za!
- One natychmiast by się zorientowały i dopiero zrobiły nam łaźnię! Mam lepszy pomysł. – Z lewego oczodołu Weba wychyliła się biała myszka i mrugnęła szelmowsko. Kan wzdrygnął się, nie wiedzieć czemu, i w niejakiej panice zwiększył płomień pod aparaturą. – Napiszemy te baby, ale z nimi w obsadzie!
- Ja chcę Pikę! – Faux wychylił się spod stołu. – Obsadzę ją w „Poskromieniu złośnicy”.
- To ja biorę Zuzannę – Black był coraz bliżej półmiska – ona uwielbia „Imię róży”, więc zostanie tą bezimienną dziewczyną, a ja…
- A ty?
- Jeszcze się nie zdecydowałem, ale chyba zmienię zakończenie.
- Dama o Księżycowym Spojrzeniu będzie doskonała w „Żegnaj laleczko” – Jack uśmiechnął się do swoich myśli. – A żeby się nie nudziła, to jeszcze zagra strzygę w „Domu na wyrębach”, no i urocza będzie jako Mała Mi.
- Arri – Web nasadził czaszkę na ramiona – umieszczę w „Zmierzchu”, a po godzinach niech sobie odetchnie na kartkach „Upiora w operze”.
Kan nic nie mówił. Wyciągnął zza pazuchy figurkę własnej roboty łudząco przypominającą Imperatorową, westchnął głęboko, pogładził czule rudawe pukle i rzucił okiem w stronę oprawionego w skórę tomiszcza leżącego na kominku. W „Panu Tadeuszu” najbardziej podobała mu się scenka z Telimeną i mrówkami…

Grupka niewiast w karczmie od dłuższego czasu siedziała w całkowitym milczeniu. Było to tak do nich niepodobne, że właściciel gospody z narastającym niepokojem spoglądał w ich kierunku i aż rozlał piwo, kiedy Łasic nagle uniosła dłoń, by poprawić tkwiącą w uchu maleńką słuchaweczkę.
Ła zmrużyła zielone jak leśne sadzwki oczęta i wyszeptała bezgłośnie:
- Ja ci dam żegnaj laleczko…



Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » śr 09 gru 2009, 18:35

klaszczem and turlam się ze śmiechu :)


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek



uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek



Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
kanadyjczyk
Umysł pisarza
Posty: 944
Rejestracja: wt 02 wrz 2008, 19:41
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Białystok
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kanadyjczyk » czw 10 gru 2009, 00:04

Ha ha ha! Wariacie jeden z drugo! :)

[ Dodano: Czw 10 Gru, 2009 ]
Ożesz... jeszcze poczekajcie... ja napiszę... oj napiszę...


"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię." - Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1073
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » ndz 18 lip 2010, 18:55

Zamek. Ostatnia komnata w najwyższej wieży.

- Co robisz?! To Kan miał pisać.
- Sama widzisz, że nie pisze.
- Widzę… uhuhu.. stanowczo nie pisze.
- Naprawdę, na całym zamku jest tylko jedna lornetka?!
- Zostaw tę klawiaturę. Kan nie pisze, Jack nie pisze…
- Zuz!!! – Łasic rzuciła się na przyjaciółkę, a raczej na lornetkę – Oddawaj!
- Nie! Nie po to usypali nam plażę nudystów, żebym nie podglądywała.
- Ja będę podglądywać, a Ty będziesz pisać! Ktoś na tym Zamku pisać musi.

;) < na okoliczność lata, karczmę na plażę trzeba zamienić :) >


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.

Awatar użytkownika
Jacek Skowroński
Pisarz
Pisarz
Posty: 1070
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 16:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Skowroński » ndz 18 lip 2010, 21:54

Sennie i cicho w zamkowych komnatach, nic się nie dzieje, pewnie przez ten upał... :P


− Podglądajmy… znaczy, piszmy na zmianę. Jeden dzień ja, drugi ty.
− Akurat, a jeśli jutro będzie pochmurno?! – Łasic podbiegła do komody i zaczęła nerwowo wysuwać szuflady. − Niech piszą babole, przynajmniej nie będą chłopaków odrywać od ważniejszych spraw, zredaguje się i już.
− Ważniejszych spraw…? – Zuz podejrzliwie przyglądała się przyjaciółce wrzucającej do ogromnej plażowej torby komandoski strój maskujący, granaty hukowe, piłę łańcuchową, paralizator, płetwy, kajdanki, lubczyk, dmuchany ponton, flaszkę bimbru, kostium bikini w aerozolu, kij bejsbolowy, zmywacz do kostiumów bikini w aerozolu, spadochron…
− Ła, na co ci spadochron?!
− Co? – Zielonooka przyjrzała się pakunkowi. – A, faktycznie. Myślałam że to kaftan bezpieczeństwa, noce chłodne na plaży, rozumiesz.
− A piła łańcuchowa pewnie do strugania wykałaczek ci się przyda?
Łasic zmięła w ustach przekleństwo, jeszcze raz wyjrzała przez okno i ogarnęła wzrokiem pląsające pod osadzoną na palach budką dla ratownika stadko baboli. Ich stroje były wyjątkowo naturalne.
Nawet bez lornetki zauważyła, kto podjął się roli ratownika…



Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1073
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » pn 19 lip 2010, 11:42

Władza wypoczywała w cieniu, pod ogromnym parasolem utkanym z palmowych liści. Lan Czcigodna sączyła kolorowego drinka przez słomkę, leniwym gestem zsunęła przeciwsłoneczne okulary i posłała Weberowi pełne triumfu spojrzenie.

- Dawaj dwie dychy, już tu lezie.
Weber niechętnie sięgnął do sakiewki, wydobył z niej dwa ciężkie talary i wręczył Imperatorowej.
- Ostatni raz się z tobą zakładam – westchnął. – Naprawdę byłem przekonany, że wytrzyma do dwunastej…
Pruło w ich stronę niewysokie, czarnowłose i wkurzone. Pruło dość pokracznie, wielka plażowa torba co chwilę zsuwała się z ramienia, a patykowate blade nogi co rusz plątały się, niezwyczajne spacerów po wydmach.

- Co to ma wszystko znaczyć?! – Łasic zatoczyła ramieniem widnokrąg, łamiąc ochroniarzowi nos łokciem.
- Wakacje na Wery – ziewnęła Lan, znów zerkając stronę Weba. Tym razem jej spojrzenie mówiło mniej więcej tyle, co: „spław ją, błagam. Błagam, błagam, błagam!!!”
- Nie chcą pisać, niech nie piszą – zaczął Web ostrożnie, zatrzymując wzrok na przeźroczystej plastikowej torbie, w której buszował mały aligatorek, próbujący dobrać się do flaszki z bimberkiem. – A co się łasicowi nie podoba? Słońce, złota plaża, palmy? Fale…? Dmuchane piłki i rękawki do pływania? – bawią się, gadają, pluskają… obliczyliśmy, że za mniej więcej tydzień znudzi im się i tylko patrzeć, jak zaczną stukać w klawiatury.
- A te słońce, to przegięcie! Nie widzicie, że wampirzyce się męczą?!
- E, tam… - Web wskazał Serenę, trzymającą w ramionach wątłego młodzieńca o uszkodzonej szyi. – Pić im się tylko chce, to normalne.
Serena zauważyła Łasica i pomachała doń radośnie, młodzieniec bezwładnie osunął się na piasek.
- Spoko, zaraz to posprzątam! – zawołała, próbując przekrzyczeć warkot motorówki z wielkim bananem na ogonie, wożącej rozchichotanych kmiotków w tę i nazad.
- A pisarze?
- Ocho, zaczęło się… - mruknęła Lan.
- Kupiliśmy im paletki do badmintona, wyglądają na zadowolonych.
Łasic zauważyła grupkę mężczyzn w fioletowych szortach, żwawo o czymś dyskutujących.
- Ja teraz nie idę po lotkę, niech Andrzej idzie! – Romek splótł ręce na piersiach, a Andrzej z wyraźną niechęcią poczłapał w stronę morza.
- A pisarze?!
- No dobra, ktoś musi pilnować baboli, a on zgłosił się na ochotnika. Głupie te babole, zaraz by się potopiły…
- Jak potopiły, przecież w tym leju po bombie nie da się utopić.
- Nie jesteś babolem, to nie wiesz. – Lan ucięła dyskusję.

- Nie podoba mi się to. – Łasic poprawiła torbę na ramieniu i odwróciła się na pięcie. Pijany w trąbę aligatorek próbował podskakiwać, żeby zwrócić na siebie uwagę Nietoperka zaczepionego pod sklepieniem parasola.
- Może bym jakiś punkt w regulaminie… - Kosiarz popadł w zadumę, widząc jak czarnowłose roztrzepane podbiega do wieży ratownika, najpierw krzyczy coś, machając rękami, później targając ratownika za ucho, prowadzi w stronę zamku.
- Biedny Jack… - westchnęła Lan.
- Biedny – przytaknął Web. – Cholera, już jakiś babol się topi… obawiam się, że muszę interweniować. Nic tylko praca, praca, praca…

A to dla podrasowania klimatu :P --> http://www.youtube.com/watch?v=lqNXE07f ... re=related O losie ;)


- Masz piękne oczy - powiedziała kobieta. - Zrobię sobie z nich kolczyki.


Wróć do „Zamek WeryfikatoriuM”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość