Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Rumburak

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Rumburak

Postautor: MAREL » czw 14 sty 2010, 16:52

Tylko dla dorosłych.


Akt I

Sprzątaczka niska, otyła.
Sprzątaczka wyższa, szczupła.
Głos pierwszy, wzburzony.
Głos drugi, pokorny.

Scena I

Po widowni krzątają się dwie, ubrane w robocze kombinezony kobiety. Jedna wysoka, szczupła. Druga niska, przy kości. Odkurzają, wycierają. Schylają ,prostują się na przemian. Co kilka chwil jedna i druga spogląda na własny zegarek.


NISKA
( Przekrzykując odkurzacz wyższej)
Nie zdążymy. Mówię pani, nie mamy szans!

SZCZUPŁA-WYŻSZA
(Wyłącza sprzęt. Prostuje się, wyciera pot z czoła tą samą ścierką, którą przed chwilą ścierała kurz z poręczy siedzeń).

Słucham? Coś pani mówiła? Bo mi się wydaje, że nie zdążymy. Nigdy w życiu…
( Milknie. Odwraca głowę ku zamkniętym drzwiom, zza których słychać rozmowę prowadzoną podniesionymi głosami. Niezrozumiałe słowa, pierwszy wzburzony ton, drugi głośny, ale pokorny. Z czasem oddalają się. Znikają. Niższa wyciera spoconą twarz rąbkiem bluzy roboczego kombinezonu.)
SZCZUPŁA-WYŻSZA
Gdybym wiedziała czym to się skończy, to nigdy w życiu by mnie tu nie zobaczyli.
( Wyższa kończy niedopowiedziane zdanie i nie czekając na odpowiedź schyla się, włącza odkurzacz. Obraca tyłem do rozmówczyni. Szorując dywan, w półzgięciu znika za rzędami foteli).

NIŻSZA
( Ni to do siebie, ni do odkurzającej. Rozglądając się ciekawie, głosem spokojnym, stanowczym, pewnym siebie. Odkurzacz pracuje w drugim końcu, słychać ją doskonale).

A ja tam nie żałuję. Przynajmniej mogę się napatrzeć. Nie to, co w hotelach.
( Światło gaśnie. Obie sprzątają cały czas i nic sobie z tego nie robią.)


Scena II

Mężczyzna elegancki, przystojny, młodszy= głos pokorny.
Mężczyzna prawdziwy, rudy, starszy= głos wzburzony

Korytarzem idą dwaj mężczyźni. Z lewej dwudziestodwulatek w szarym garniturze, żółtym krawacie i błyszczących, czarnych lakierkach, bez sznurowadeł. Włosy ciemne, ulizane „ do tyłu”. Uszy przystające, twarz owalna, proporcjonalna do ciała, tak jak nos, usta, oczy. Czoło wysokie. Z lewej strony nosa, nad wargą ciemny pieprzyk. Dobrze zbudowany, średniego wzrostu. Drugi po prawej stronie, idzie ubrany w czarny golf, ciemne spodnie a’la sztruksy i brązowe półbuty z wysokimi cholewami wyższy mężczyzna. Twarz nalana, włosy rude, jedno ucho odstające, wargi wyolbrzymione, nadęte, czerwone do granic możliwości. Oczy małe, skośne, zapadnięte. W trakcie rozmowy wielokrotnie sobie „panują”, bądź są na „ty” bez wyraźnego powodu.
ELEGANCIK
(Zdenerwowany, wzburzony )
…wtedy nazwał mnie murzynem i kazał wynosić się w trzy minuty! Wyobraża to pan sobie?
( Nerwowym, nagłym ruchem poprawia wstający włos. Po zadaniu pytania pokornym głosem, obraca głowę w kierunku partnera, zatrzymuje się i patrząc mu w oczy oczekuje odpowiedzi).
MĘŻCZYZNA PRAWDZIWY
( Mówi wzburzony, ale denerwuje go coś innego. Stojąc zerka na zegarek i klnie pod nosem.)
Ja bym go podał do sądu. Co za bezczelność! Chyba pan mu tego tak płazem nie puści? W końcu mieliście umowę! Ale chodźmy dalej mój przyjacielu, bo spóźnimy się na premierę. W chwili obecnej masz moją obietnicę pomocy we wszystkim, czego tylko potrzebujesz. Tak potraktować człowieka!

( Prawdziwy kręci z niedowierzaniem głową. Przechodzi na lewą stronę. Prawą ręką obejmuje przez szyję, z tyłu, za ramię ciemnowłosego. Kilkakrotnie klepie po prawej łopatce tamtego. Cofa rękę i pierwszy rusza do przodu. Po kilku krokach docierają do zamkniętych drzwi. Rudy otwiera, cofa się i zaprasza gestem elegancika. Wchodzi za nim. Pełna widownia, którą wcześniej sprzątały obie kobiety. Ktoś siedzący przypadkowo się obraca, wskazuje wchodzących innym. Po chwili wszyscy wstają. Ucinają rozmowy, milkną szepty. Pojawiają się brawa. Na twarzy młodszego widać rumieńce. Z oczu starszego bije duma. Kłaniając się, uśmiechając, dziękując docierają do celu. Siadają na najlepszych miejscach.
Gasną światła, unosi się kurtyna).

Scena III

Męski szept z ciemności.
Kobieta kulturalna.
Anonim z górnych rzędów.
Cień woźnego.

Totalna ciemność i cisza na scenie. Bezruch. Mija kilkanaście minut. Na widowni ktoś chrząka. Słychać wibrujący telefon.
MĘSKI SZEPT

Kochanie teraz nie mogę rozmawiać, jestem na ważnej naradzie…
Milknie.
KOBIETA KULTURALNA
(W pierwszym rzędzie. Wstaje, obraca głowę. Mówi spokojnym głosem).
Proszę o ciszę… Co tu się właściwie dzieje?

Wzdłuż ściany przesuwa się cień. Podświetlany awaryjnymi lampkami bezpieczeństwa sunie wokół, lekko zgarbiony. Jakby chciał przejść niezauważony.

ANONIM
(Z oburzeniem. Siedząc w górnych rzędach)
Kto tu!?

CIEŃ WOŹNEGO
( Ciszej)
Cii… Jam ci…

ANONIM
(Jeszcze bardziej zdenerwowany. Krzyczy.)
Jaki – jam ci!? Czego szukasz!? To teatr czy cyrk?

CIEŃ
(Z drwiną)
Cholera wi…

Na sali ktoś parska śmiechem. Inna osoba smarka w chusteczkę. Trzecia kicha.

MĘSKI SZEPT. ANONIM. CIEŃ WOŹNEGO
Na zdrowie!

KOBIETA KULTURALNA
( Wstaje jeszcze raz. Kłania się ledwo widocznej w półmroku sali)
Dziękuję państwu.

Scena IV

Sprzątaczka niska, otyła.
Sprzątaczka wyższa, szczupła.
Mężczyzna elegancki, przystojny, młodszy= głos pokorny.
Mężczyzna prawdziwy, rudy, starszy= głos wzburzony
Anonim męski.
Anonim damski.

Zapalają się światła na widowni. W miejscu sceny, po wcześniejszym odsunięciu kurtyny widać ogromne tzw. Krzywe zwierciadło, a na nim zdeformowane kształty publiczności. Otwierają się bezszelestnie drzwi ze strony lewej i prawej lustra. Wchodzi sprzątaczka niska z lewej, gruba z prawej. Stają na tle tafli. Ich figury przeobrażają się. Obie wyraźnie kogoś szukają. Każda rusza w swoim kierunku, jedną rękę mając ukrytą w kieszeni kombinezonu.

NISKA
( Po przejściu kilku kroków, zatrzymuje się na wysokości elegancika i rudego. Z satysfakcją. Głosem odkrycia)
Ha! Tu cię mam! Ty zboczeńcu! Miałeś być na ważnej naradzie! Zdradzasz mnie i do tego z facetem! Wróżka miała rację, dlatego ja cię…!
(Szarpie nerwowo dłonią, ale nie może wyrwać jej z zaplątanej bluzy. W końcu udaje się. W ręku trzyma mały, damski pistolecik.
RUDY
( Zasłania się rękoma, odchyla w przeciwnym kierunku, nic nie mówi)
NISKA
( Sycząc jadowicie)

Jak Yves Zauchę…ja cię…
(Dobiega wyższa. Chwyta otyłą za rękę. Zabiera pistolecik. Nagle staje sparaliżowana).
WYŻSZA
( Niedowierzając, głosem histeryczki w kierunku elegancika)
Robercik!? A co ty tu robisz? Miałeś być na praktykach w Hiszpanii!
(Przystojniak również zasłania się rękoma, odwraca głowę).
NISKA
To pani go zna?
WYŻSZA
Oczywiście, przecież to chłopak mojej ukochanej jedynaczki…
( Wstrzymuje oddech po czym krzyczy wymachując bronią)
Ona ma dopiero szesnaście lat! A ten…drań jeden chciał ją zapewne…! Jak Polański! Boże jedyny! Za co mnie karzesz? No za co?

ELEGANCIK
( Zerkając niepewnie z za odchylonej ręki)

Pani szanowna weźmie tę pukawkę, bo jeszcze nieszczęście jakieś wyniknie. My się kochamy…

RUDY
( Cały czas w tej samej, obronnej pozycji, głosem stłumionym)
Mów za siebie! Ale pistolet rzeczywiście tu niepotrzebny.

NISKA
( Ostatkiem sił)
Ach ty…!
(Mdleje. Osuwa się na podłogę. Wyższa odkłada broń i cuci omdlałą piorąc po obu policzkach.)

WYŻSZA
Niech się pani obudzi! Żaden mężczyzna nie jest wart naszego cierpienia! Nawet pedał!

ANONIM MĘSKI
Pedały to nie mężczyźni! Natura pokazuje wyraźnie!
ANONIM DAMSKI
Co się pan wychylasz!? Popracuj człowieku lepiej nad elokwencją! Mówi się geje!
ANONIM DAMSKI
Cicho lesbijko jedna! Taki sam z ciebie pedał jak z nich!

(Omdlałą wyciąga druga sprzątaczka. Trzymając za nogę. Stęka i sapie. Obie znikają w drzwiach bez progu).

WOŹNY
( Do publiczności. Po chamsku)
No i czego tu jeszcze!? Wypierdalać!
( Nie zwraca już więcej uwagi na ludzi. Schyla się, wyciąga kabel. Podłącza do kontaktu.)

WOŹNY
( Do siebie)
Zawsze to samo, kocha, zdradzi, zabije, podejrzewa, nienawidzi, zemdleje, a ty człowieku haruj jak wół. Co za gówno!
( Uruchamia odkurzacz i skupia się na sprzątaniu).



Akt II
Scena I

Ojciec.
Matka.
Elegancik – syn.
Woźny –kamerdyner.
Córka.
Prostytutki – wysoka i niska sprzątaczka.
Złodziej – przestępca.
Pedał.
Lesbijka.
Skarpetka.

Pokój. Duży, przestronny, jasny. Z wielkim obrazem Dante Gabriel’a Rossetti’ego „ Zwiastowanie”. Pod nim wielkie, widoczne z widowni litery: „ P.R.B.” Przy długim stole siedzi ojciec. Mężczyzna pięćdziesięcioletni, elegancki, zadbany, ubrany w czerwony sweterek, z białymi kołnierzykami, siwe spodnie i białe buty. Siedzi tyłem do publiczności. Przed nim, wielka gazeta. Metr wysokości, dwa długości. Otwarta. Z lewej strony trzymana przez przestępcę w pomarańczowym kombinezonie z wielką literką „ N” na plecach. Ręce i nogi skute kajdankami, które są połączone dodatkowym pionowym łańcuchem. Drobi kroczki. Z prawej strony gej i lesbijka. On cały w różu, ona w fiolecie. Całują się namiętnie, dotykają, macają, szczypią, głaszczą. Cały czas jedno z nich trzyma drugą stronę gazety.. Prostytutki ubrane wyzywająco w seksi-bieliźnie. Kręcą się wokół wszystkich. Ocierają włosami, prowokują – wyginając ciało, śliniąc koniuszki palców, językiem krążąc przy ciałach w/w. Nie dotykają! Zachowują niewidzialny, milimetrowy dystans. Przy ojcu stoi elegancik w swym garniturku i żółtym krawacie. Matka – kobieta elegancka kręci się po pokoju i ogląda, dotyka liczne kwiaty w donicach.( Tylko Czarne orchidee). Córka siedzi przodem do publiczności, żuje gumę, ubrana skromnie, w czarnym golfie, dżinsach i trampkach. Włosy związane w „koński ogon”. Dwudziestoletnia szatynka. Na podłodze leży skarpetka. Wielka, naciągnięta na człowieka, z dziurą na twarz i licznymi śladami cerowania. Fioletowo-czerwono-żółta. Leży na lewym boku, twarzą do publiczności, stroi głupie miny, wystawia język, przewraca oczami, prowokuje do śmiechu jak tylko potrafi w swym skrępowaniu materiałem, bezgłośnie.

Pedał przewraca kolejną stronę gazety w kierunku złodzieja.
OJCIEC
( Głosem pełnym oburzenia)
No tak! Zawsze mówiłem! Tylko kurwa i złodziej, a teraz jeszcze pedały i lesbijki!

(Obie prostytutki nęcą wdziękami, ale stary nie odgania, traktuje je jak powietrze.)

CÓRKA
(Głosem leniwym, znudzony)
Oj papa, dałbyś już spokój… Ty ciągle jedno i to samo. Tego nie chce się już słuchać.

MATKA
( Z reprymendą w głosie)

Nie odzywaj się tak do ojca! Co ty sobie wyobrażasz!
( Wstaje skarpetka. Podchodzi do czytającego gazetę i wskazuje mu gestem artykuł)

OJCIEC
( Wdzięcznym głosem)
Dziękuję bardzo. O! Proszę!
(Czyta)

Niewinna młodzież poszła do teatru. Dowiedziała się w trakcie seansu, do czego może służyć skarpetka!

( Pedał nachyla się, obraca kolejną stronę i wskazuje miejsce na kartce)

OJCIEC
(Czyta)

Słynny francuski reżyser zabił strzałem z pistoletu słynnego polskiego artystę, kiedy ten wychodził z teatru po zakończonej próbie. Następnie oddał się w ręce organom ścigania. Jak ustalono motywem zbrodni była zazdrość francuskiego męża o swoją polską żonę, którą podejrzewał o romans z rodakiem.

CÓRKA
( Głośno, pełny sprzeciw. Zrywa się z krzesła. Podbiega do ojca)

Nieprawda! Nie mieli żadnego romansu! Kobieta była po prostu zafascynowana mężczyzną, ot i cała afera. To ten żabojad niczego nie zrozumiał!

ELEGANCIK
( Ze spokojem)
I jeszcze do tego zadeklarował, że odsiedzi cały wyrok, bo należy mu się pokuta.

MATKA
(Rozmarzona)

Piętnaście lat za podwójne zabójstwo… co to za wyrok?

ELEGANCIK
Może działał w afekcie?
(Skarpetka podchodzi i ociera się brutalnie, chamsko, z całą siłą o niego. Wywracają się. Syn usiłuje wstać, skarpetka przeszkadza mu w tym, jak tylko może)
W tym samym czasie przestępca pobrzękując kajdankami, przewraca stronę gazety.

OJCIEC
Dziękuję, co ja bym bez was zrobił? Moi przyjaciele.
( Wstaje, odpychając nogami krzesło i wychodzi ze sceny. Nie ma rąk. Obu.)


MATKA
(Podchodzi do stołu, nachyla się nad ciągle trzymaną gazetą i czyta)
Znany francuski reżyser ma zostać deportowany do USA, za…
( Przerywa. Z za kulis słychać krzyk ojca)

Mówiłem! Mówiłem! Tylko złodziej i kurwa, a teraz jeszcze…!!!
( Milknie)
ELEGANCIK
( Wyrywa się w końcu skarpetce. Wstaje. Doprowadza do ładu rozwianą fryzurę, potargane ubranie)
…Skarpetki, drogi ojcze! Zapomniałeś o skarpetkach!
Wybiega ze sceny ciągnąc za końcówkę skarpetki przez drzwi bez progu. Twarz w skarpetce ciągle stroi swoje miny. Wszyscy zbierają się do wyjścia z pokoju. Złodziej, pedał i lesbijka zwijają gazetę. Obie prostytutki stoją rozglądając się na boki, jakby czekały na klientów. Słychać gong do drzwi. Matka rusza otworzyć.

MATKA

Słucham pana?

WOŹNY

Dzień dobry. Ja w sprawie ogłoszenia. Przeczytałem w gazecie, że szukacie państwo kamerdynera.

MATKA
( Wskazując na trzymaną ciągle wspólnie gazetę)
W tej gazecie?

WOŹNY

Tak, dokładnie.

(Do pokoju wchodzi ojciec).

OJCIEC
( Radośnie)

Hm. W rzeczy samej! Skoro tak się sprawy mają i czytamy tę samą prasę, więc nasze poglądy, drogi panie… witamy, witamy! Oczywiście jest pan przyjęty, od zaraz!

(Wprowadza woźnego do pokoju. Pokazuje obraz).
OJCIEC

Co pan sądzi o tym malarzu. Rozpoznaje pan chyba jego dzieło? Prawda? A te literki?
( Zniża głos)

Też pan należy?

WOŹNY
Pan wybaczy. Nie mam żadnej filozofii życiowej, ale umiem latać we snach i wiem jak można wznieść duszę człowieka ponad ziemską egzystencję… Wznoszę się, marzę, latam…

OJCIEC
( Cichym głosem przerywa wypowiedź woźnego)

Tak, tak. Rozumiem, tajne przez poufne. Nie czas i miejsce na takie rozmowy. Zapraszam nowego domownika! Proszę się rozgościć i czuć jak u siebie!


Scena II

Skarpetka.
Prezerwatywa.
Gej.
Lesbijka.
Przestępca.

Sala kinowa. Ciemno. Brak jakichkolwiek sprzętów. Całe tło stanowi ekran, na którym pojawiają się teledyski do Stockhausena. Słychać cicho sączące się z głośników jego utwory.” Gesang der Junglinge”, „ Gruppen 1 of 3”, „ Kontakte“, „ Hymnen“, „ Aus den Sieben Tagen“ itd.. aż do końca sceny. Włącza się oświetlenie alarmowe – czerwone. Na podłodze siedzi pięć w/w postać. W półkolu, przodem do publiczności. Grają w karty. Ogromna, przezroczysta prezerwatywa osadzona na człowieku. Wycięcie tylko na usta. Wszyscy ubrani jak w poprzedniej scenie.
PREZERWATYWA
( Pochyla się, następnie zwraca do geja)
As pik. Pomóż mi rzucić kartę przyjacielu, brak mi rąk jak widzisz.

PRZESTĘPCA
( Kładzie swoją kartę)
I jak on się do tego wszystkiego nazywa!? Rumburak! Kto to psia jego mać jest!?

GEJ
( Ogląda z zainteresowaniem swoje karty. Zastanawia się której się pozbyć).
A jak na mnie patrzy! Jakby chciał mnie zabić albo zdobyć! Aż mnie ciarki normalnie przechodzą…

LESBIJKA
Kładziesz kartę pedale, czy nie? Nie czepiajcie się Rumburaka, nikomu nic złego nie zrobił.

GEJ
( Rzuca kartę)
Jeszcze nie, moja droga, ale…
( Wzdryga się, wstaje i otrząsa. Za nim podnosi się skarpetka i rzuca na niego. Powala na ziemię. Gej obejmuje rękawicę., która chce się wyrwać, ale nie może).

PREZERWATYWA
( Donośnie, pokazując na wybrana kartę)
Pomóż przyjacielu rzucić…Mówię wam, on nie jest zwykłym człowiekiem! Jeszcze nas tu wszystkich w pień powyrzyna nocą, a jutro będą o tym pisali w gazetach!

GEJ
( Wstaje zadowolony, Wyciera ostentacyjnie chusteczką usta. Skarpetka klęczy, targana silnymi konwulsjami)
( Wyluzowany)
Co on mi może. Ot, zgrywa tajemniczego i niezwykłego! Świat nie ma przede mną tajemnic!

PRZESTĘPCA
( Rzuca kartę. Z niepewnością)
No, nie wiem. Siedziałem już kiedyś z takim jednym. Strach było przy nim oczy zamknąć. Spaliśmy z kumplami na zmiany. Jedni pilnowali drugich, bo cholera wie, czy byśmy przeżyli…

SKARPETKA
( Wstaje, wyciera się maniakalnie rękoma, po twarzy, ciele.)
A psik!

GEJ. PREZERWATYWA. PRZESTĘPCA. LESBIJKA.
Na zdrowie!

LESBIJKA
( Kładzie kolejną kartę)
Z drugiej strony. Widzieliście oczy nowego kamerdynera? Niby taki posłuszny, wszystko robi, co mu karzą…ale ja bym chyba nie chciała zostać z nim sam, na sam…

GEJ

(Rzuca ostatnią kartę)
Król trefl! Znowu wygrałem!

Scena III

Żona.
Mąż.
Dziecko.
Postytutka wyższa.( Sprzątaczka)
Prostytutka niższa. ( Sprzątaczka)
Gej.
Lesbijka.
Przestępca.
Skarpetka.
Prezerwatywa.

Reszta dokładnie taka sama jak w scenie II. Kontynuacja teledysków i muzyki. Na środku stoi łózeczko dziecięce, z baldachimem. W czerni. Na scenie kobieta w bieli. Obok niej krążą dwie inne, wyższa i niższa. Obie w damskiej, czarnej bieliźnie. Kobieta jest niewidoma, nasłuchuje, próbuje dotknąć obie rękoma, ale te unikają spotkania z dłońmi tamtej. Trwa to co najmniej pięć minut. Kilkakrotnie obchodzą łóżeczko. Chowają się za nim przed kaleką.

ŻONA
( Ze strachem)
Głucho wszędzie, ciemno wszędzie! Co to będzie!? Co to będzie!?

( Wchodzi Rumburak w stroju czarodzieja drugiej kategorii)

ŻONA
(Z przerażeniem)
Kto tu!?

MĄŻ
( Łagodnie)

To ja. Kochanie. Rumburak. Twój mąż.

( Obie ukrywające się przed kobietą w bieli lgną do Rumburaka. Klęczą przed nim, wstają, łapią za nogi, obejmują, ocierają, głaszczą, wąchają, szepczą coś równocześnie do uszu)

ŻONA
( Z ulgą w głosie)

Dobrze, że jesteś. Tak się boję. Nic nie widzę… nic już nie wiem… i słuch tracę.

MĄŻ
Skarbie, nigdy nie widziałaś. Byłaś taka od dziecka…

ŻONA
( Zaskoczona, jakby coś sobie przypomniała)
Właśnie, gdzie ono!

(Obie kobiety w bieliźnie podnoszą w tym czasie leżące na podłodze stroje. Wyższa wkłada czarne spodnie, golf, buty i kominiarkę. Podchodzi do łóżeczka, schyla się i zabiera zawiniątko, wychodząc. Niższa ubiera biały strój pielęgniarki)

MĄŻ
Umarło, już wieki temu…

ŻONA

Nie, ono żyje! Czuję to! Nie muszę go widzieć, nie muszę słyszeć ani dotykać!

(Po licznych próbach podchodzi do łóżeczka, szukając wyciągniętymi rękoma w powietrzu oparcia)

NISKA
(Łagodnym głosem)
Pani źle się czuje. Proszę ze mną.
( Usiłuje wyprowadzić za rękę kobietę w bieli)

ŻONA
( Wyrywa się, krzyczy w szale)
Nie! Zostawcie mnie! Ono tam jest! Potrzebuje mnie! Czuję! Ja czuję! Muszę z nim być!
( Na scenę wbiegają: Gej. Lesbijka. Przestępca – drobiąc kroczki w kajdankach. Skarpetka. Prezerwatywa.)

ŻONA
( Z tęsknotą)
Gdzie jesteś maleństwo!? Gdzie!? Chodź zanucę ci kotki dwa! Dam całusa w czoło, pogłaszczę po główce anielskiej! Gdzie jesteś!? Czuję cię dziecko!

NISKA
( Podnosi z podłogi kaftan bezpieczeństwa. Rozkazująco, wskazuje na oszalałą)
Brać ją!
(Wszyscy oprócz Rumburaka rzucają się na jego żonę, która krzyczy, wyrywa się, kopie i wierzga. Powalają ją na podłogę i usiłują założyć kaftan).

Żona
( Drze się jak opętana)
O brudny, straszny świecie! Kto cię naprawi, kto posprząta! No kto!? Znajdzie się taki!?

( Milknie muzyka, gaśnie ekran. Kobieta w założonym kaftanie jest wynoszona ze sceny przez wszystkich ją krępujących. Wije się, dalej krzyczy swoje ostatnie słowa. Rubmurak w tym czasie spokojnie bierze stojący w rogu odkurzacz. Schodzi z nim ze sceny na oświetloną już widownię. Szuka kontaktu, podłącza sprzęt).

MĄŻ
( Spokojnym, opanowanym głosem)

Ludzie, idźcie już do domów. Chyba macie gdzie wracać? Wybaczcie, ale ja muszę tu posprzątać.
( Ponownie słychać samą już tylko muzykę tego samego autora: „ Tierkreis”, która będzie towarzyszyć wychodzącym do samej szatni. Nie czekając na reakcję publiczności włącza odkurzacz i sprząta między rzędami, nogami publiczności, aż do momentu wyjścia ostatniego widza).


KONIEC







Awatar użytkownika
150 ml
Pisarz domowy
Posty: 107
Rejestracja: pt 13 lis 2009, 19:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: 150 ml » pt 29 sty 2010, 04:04

Strasznie ciężko się to czyta. Ja rozumiem: awangarda i antynaturalizm ponad wszystko, ale miej litość nad potencjalnym czytelnikiem ;)

Didaskalia:
- powinny być zapisanie mniejszą czcionką i najlepiej kursywą, wygodniej się czyta, tekst jest przejrzysty;
- tutaj mały cytat z "Alfabetu teatru" Tadeusza Nyczka na ten temat tekstu pobocznego:
Didaskalia to "Uwagi techniczne autora przy głównym tekście sztuki. Dotyczą konkretnych sytuacji: jak powinno wyglądać miejsce akcji, kiedy aktorzy wchodzą i schodzą ze sceny, czy i jak zmienia się dekoracja. Często autorzy, jakby nie dowierzając inteligencji reżysera czy aktorów, podpowiadają reakcje postaci. Świadczy to o niewielkiej znajomości przez dramaturga reguł teatralnych (...)".

Pisząc dramat trzeba pamiętać o tym, że jest to utwór przeznaczony do wykonania na scenie i że powinien on mieć formę dialogów. Akcja powinna wynikać z tego, co mówią bohaterowie. Gdyby wyciąć wszystkie Twoje wskazówki, to z utworu niewiele by zostało.

Tekst jest pisany na szybkiego i raczej nie był poprawiany.
MAREL pisze:( Wyrywa się, krzyczy w szale)

- kiedy otwieramy nawias, nie stawiamy spacji.

MAREL pisze:Niby taki posłuszny, wszystko robi, co mu karzą…ale ja bym chyba nie chciała

- każą od kazać, karzą od karać. Spacja po wielokropku.

MAREL pisze: „ do tyłu”.

- po otwarciu cudzysłowiu nie stawiamy spacji.

MAREL pisze:Na środku stoi łózeczko dziecięce,

- literówka.
Takich technicznych drobiazgów jest w tekście bardzo dużo.

Nie panujesz nad swoim dramatem. Zapowiedziałeś trzy akty, są tylko dwa.

MAREL pisze:Bezruch. Mija kilkanaście minut. Na widowni ktoś chrząka. Słychać wibrujący telefon.

- nie bedzie słychać wibrującego telefonu z widowni. Dzwonek już prędzej. Widz nie siedzi w bezruchu. Wierci się, kręci, oddycha, szura nogami, komentuje akcję na ucho sąsiadowi. Młodzież ma denerwujący zwyczaj szeleszczenia papierami i mlaskania. Bardzo ciężko byłoby wzmocnić taki dźwięk (o wibracji mowa).

Akt II, scena II:
MAREL pisze:Słychać cicho sączące się z głośników jego utwory.” Gesang der Junglinge”, „ Gruppen 1 of 3”, „ Kontakte“, „ Hymnen“, „ Aus den Sieben Tagen“ itd.. aż do końca sceny.

- zbyt dużo utworów jak na tak krótką scenę. Wątpię, czy chociaż jeden z tych utworów zdąży przebrzmieć do końca.

NISKA
( Sycząc jadowicie)

Jak Yves Zauchę…ja cię…
- ta kwestia mi się podoba.

Pomysł z użyciem muzyki (czy też raczej utworów) Stockhausena ciekawy, ale ja obawiałabym się, że całkowicie zdominuje dramat. Przeniesienie akcji ze sceny na widownię daje bardzo fajne efekty. Miałam okazję zobaczyć, jak taki zabieg wygląda na żywo i muszę powiedzieć, że byłam pozytywnie zaskoczona.

Niestety, uważam, że tekst jest nieprzemyślany i chaotyczny. Puzyna nie zostawiłby na Tobie suchej nitki. ;)

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Postautor: MAREL » sob 30 sty 2010, 14:01

Wielkie dzięki za uwagi, przyznając się do błędów powiem, że trzeci akt ma rozgrywać się w domach publiczności i jest to celowy zabieg. Puzyna w grobie się przewraca? Ale to mój "pierwszy raz" z dramatem! Wibrujący telefon, to kwiestia nagłośnienia, mam zamiar rozbudować oba katy, także " miejsce' dla muzyki będzie... " wrzuciłem" to co miałem, żeby zobaczyć jak się sprawy mają...i okazuje się, że źle...nie poddam się i będę dalej " pilnie uczył".




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość