„MAREK DĘBSKI - PRAWNIK”

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Grzegorz Banowy
Kmiotek
Posty: 3
Rejestracja: czw 04 cze 2009, 20:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

„MAREK DĘBSKI - PRAWNIK”

Postautor: Grzegorz Banowy » pt 05 cze 2009, 00:47

Osoby:

MAREK: Młody absolwent wydziału prawa, stracił ojca w wieku 10 lat

BOŻENA: Matka Marka

NOWACKI: Właściciel dużej kancelarii prawniczej





Scena 1

Wnętrze. Kuchnia. Ranek.

Skromnie urządzona kuchnia. W pomieszczeniu panuje estetyka i porządek. Przy oknie stoi w rzędzie kilka niskich szafek. Na środku prosty stół, wokół trzy krzesła. Na jednym z nich Bożena ubrana w szlafrok smaruje kanapki. Na kuchence grzeje się woda.




Do kuchni wjeżdża na wózku inwalidzkim Marek.

MAREK: Cześć mamo!



Bożena podnosi wzrok znad kanapek, uśmiecha się do syna.

BOŻENA: Cześć synku!



Marek podjeżdża do stołu częstuje się kanapką.

MAREK: Dzięki że naszykowałaś mi ten garnitur na pewno zrobię nim dobre pierwsze wrażenie. Sama wiesz że to jest najważniejsze w rozmowie kwalifikacyjnej. Gdybym w końcu tak dostał tą pracę… wyobraź sobie tylko drzwi do mojego biura z napisem "Marek Dębski- prawnik".



Bożena patrzy zatroskana na Marka.

BOŻENA: Mareczku nie zapominaj tylko co mówiłam ci o Nowackim. Twój tata kiedy jeszcze żył, korzystał z jego kancelarii. Ten człowiek ma naprawdę paskudny charakter, lepiej nie obiecuj sobie zbyt wiele…



Marek wyraźnie pochmurnieje.

MAREK: No tak, ty byś wolała, żebym zmywał gary w szpitalu! Ale ja nie chcę tak żyć, nie chcę skończyć jako kolejny inwalida siedzący w domu, albo harujący za marne grosze!



Czajnik zaczyna gwizdać, Bożena wstaje od stołu, odwraca się by zaparzyć herbatę.

BOŻENA: Dobrze wiesz że tak nie myślę, ale już tyle razy próbowałeś i nic. Zrozum, że lepsza taka praca niż żadna…



MAREK: To po co wysyłałaś mnie na te studia? Lepiej powiedz od razu, że we mnie nie wierzysz!



Wściekły Marek wyjeżdża z kuchni słychać tylko trzask drzwi. Bożena siada przy stole i zakrywa twarz dłońmi.







Scena2

Wnętrze. Biuro. Południe.

Wszechstronne biuro, urządzone w jasnych kolorach. Robert Nowacki- chudy, średniego wzrostu, włosy posiwiałe, na oczach okulary siedzi za masywnym biurkiem przeglądając plik dokumentów.



Nowacki odbiera dzwoniący na biurku telefon.


NOWACKI: Halo? (…) Dobrze niech wejdzie.



Do biura wjeżdża Marek. Nowacki wygląda na nieco zaskoczonego, jednak szybko się opanowuje. Podnosi się.

NOWACKI: Dzień dobry, pan Dębski tak?



Marek podjeżdża wózkiem przed biurko Nowackiego.

MAREK: Dzień dobry. Tak to ja.



Nowacki nie podając Markowi ręki siada z powrotem na fotel.

NOWACKI: Tak więc chciałby pan pracować w mojej kancelarii. Jakie według pana, cechy powinny charakteryzować idealnego prawnika?



MAREK: Tak więc według mnie idealny prawnik powinien być kompetentny, rzetelny, uczciwy…



NOWACKI: Otóż to, uczciwy, rzetelny! Zatem uważa się pan za takiego?



MAREK: Tak, uważam że posiadam te podstawowe cechy, tak więc…



NOWACKI: W takim razie dlaczego nie napisał pan w swoim CV, że jest pan inwalidą?



Marek zbity nieco z tropu poprawia się na wózku.

MAREK: Uważam że takich informacji nie trzeba zamieszczać, bo ważniejsze są moje kompetencje.



Nowacki wstaje z fotela przeszywa Marka lodowatym spojrzeniem.

NOWACKI: Szkoda że pan tak uważa, zaoszczędziłby pan mi czasu jaki musiałem poświęcić na tę bezowocną rozmowę. Do widzenia.



MAREK: A ukończone z wyróżnieniem studia, biegła znajomość 2 języków to się dla pana nie liczy?!



NOWACKI: Pan chyba jeszcze nie zrozumiał, że NIGDY nie dostanie pracy w tym zawodzie. Na pana miejscu zająłbym się czymś bardziej pasującym do pana kompetencji, może składaniem w domu długopisów?



Marek z furią wyjeżdża z biura, mocno zatrzaskując za sobą drzwi.









Scena3

Wnętrze. Kuchnia. Wieczór.

Ta sama kuchnia co rano. Przed oknem siedzi Bożena, wpatruje się w szalejącą na zewnątrz burzę.



Do kuchni wjeżdża Marek. Chłopak jest cały przemoczony, ma zaczerwienione oczy.


BOŻENA: Jesteś wreszcie, tak się o ciebie martwiłam…



MAREK: Może lepiej byłoby gdybym nie wrócił, miałabyś w końcu ze mną spokój, wszyscy mieliby ze mną spokój…



Bożena kuca przed wózkiem syna, łapie go za ręce, na jej twarzy widać przerażenie.



BOŻENA: Nie mów tak! Nigdy! Przecież wiesz jak bardzo cię kocham.



MAREK: Mamo, kiedy mogę zacząć pracę w tej stołówce…







Koniec



Awatar użytkownika
katamorion
Umysł pisarza
Posty: 981
Rejestracja: czw 11 gru 2008, 13:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: katamorion » ndz 07 cze 2009, 12:40

MAREK: Młody absolwent wydziału prawa, stracił ojca w wieku 10 lat


Te infomacje nie powinny być zawarte w didaskaliach, tylko na przykład wynikać z rozmowy albo zostać pokazane.

Jak dla mnie, ten scenariusz jest ciekawym początkiem czegoś dłuższego. Warto rozwinąć w dłuższą formę, bo nie wierzę, że Marek rzeczywiście się poddał i zrealizuje się w myciu garów. Powodzenia



Awatar użytkownika
Grzegorz Banowy
Kmiotek
Posty: 3
Rejestracja: czw 04 cze 2009, 20:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Grzegorz Banowy » ndz 07 cze 2009, 13:04

Dziękuje za sugestie katamorion. Scenariusz jest taki krótki z uwagi na regulamin konkursu w którym brał udział. Dom kultury organizował warsztaty operatorskie i potrzebowali materiału do sfilmowania.



Awatar użytkownika
Chii
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 530
Rejestracja: wt 17 lis 2009, 21:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Chii » czw 17 gru 2009, 20:41

Nie powinieneś skupiać się na opisach uczuć wewnętrznych bohaterów, np.: "Marek wyraźnie pochmurnieje". Aktor jest stworzeniem na tyle inteligentnym, żeby samemu wnioskować, co jego bohater czuć powinien. Zamiast nazywać zjawiska w instrukcjach powinieneś opisywać je tak w kwestiach postaci, żeby czytelnik (czy ktokolwiek inny) sam mógł się domyślić, jaka była Twoja intencja. Oprócz tego powinieneś dążyć do jak największej lakoniczności instrukcji. Chociaż z drugiej strony, możesz pójść w ich "poetyckość", tzn. używać frazeologizmów, metafor itp. W każdym razie samych instrukcji powinno być jak najmniej, o ile to możliwe.

Mimo że jest to, jak sam napisałeś, scenariusz, polecam lekturę dramatów (np. w miesięczniku "Dialog") - mogą pomóc przy tworzeniu scenariusza, ponieważ są tworem dość podobnym. A jeśli chcesz się tylko skupić na tych drugich, to czytaj jak najwięcej scenariuszy seriali czy filmów.

Ach, i jeszcze jedno. Co do zapisu: brakuje tutaj takich wstawek, jak "FADE IN", "FADE OUT" itp. (po polsku to chyba nazywa się "rozjaśnienie", "zaciemnienie").




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość