Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

"Narratora ponosi" na trzech aktorów i butelkę whi

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Chytrus
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: ndz 12 kwie 2009, 00:13
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

"Narratora ponosi" na trzech aktorów i butelkę whi

Postautor: Chytrus » wt 14 kwie 2009, 10:58

W pierwszym rzucie skecz nosił nawę: "masakra"... I może ją powinnam zachować xD





Na scenę wychodzi mężczyzna z notatnikiem lub z kartką na jakimś pulpicie i długopisem. Zapatrzony jest w notatki, coś mamrocze pod nosem. Przy czym w notatki jest zapatrzony cały czas, nie zwraca uwagi na nic co dzieje się dookoła. Czasami podnosi wzrok, zastanawia się itd. Widać proces twórczy. Swoje kwestie wypowiada niedbale, bez uczucia, z wyjątkiem momentów gdy ponosi go. Ubrany w wymiętą koszulę, na głowie włos zmierzwiony bardzo.

Narrator: Ja... Wnoszę... O rozwód.

Wpadają na scenę równocześnie mężczyzna i kobieta. Mąż i żona. Żona z lisem wokół szyi, mąż zwyczajnie.

Żona (za narratorem, z uczuciem, nawet z egzaltacją): Ja wnoszę o rozwód!

Narrator: Powiedziała, co wiedziała i udała się pospiesznie do stolika z alkoholem. Biegła... ale jako że dama nie biega, to ona pospiesznie się udała. Wlała sobie do szklaneczki odrobinę whisky, wychyliła powoli szklaneczkę i z obrzydzeniem przełknęła kropelkę, która gardziołko jej spaliła, aż nie miło (pauza, po czym narratora ponosi). Pociągła z gwinta, aż miło, połknęła wcale bezgłośnie i wytarła do rękawa bródkę, na którą skapnęło whisky, jako że z gęby jej pociekło, ale jako że damie tak nie wypada ona... (szybciej, od niechcenia) Wlała sobie do szklaneczki odrobinę whisky, wychyliła powoli szklaneczkę i z obrzydzeniem przełknęła kropelkę, która gardziołko jej spaliła, aż nie miło. Spojrzała z wyrzutem na swojego przyszłego byłego męża (na twarzy narratora pojawia się zadowolenie i samozachwyt). Udręczenie, niemoc, żal, rozpacz. Te uczucia jakże wyraźnie miały odzwierciedlenie na jej styranym obliczu (pauza). Wejrzała na męża spod byka, pasmo włosów spadało jej na czoło, widok jej niczym obłąkaną uczyniwszy, a jej oblicze przypominało mordę byka gapiącego się na (pauza, narrator myśli ciężko) coś czerwonego, co się jeszcze wymyśli (pauza) ale z uwagi, iż o damie tak nie wolno mówić ona... (szybko, od niechcenia) Spojrzała z wyrzutem na swojego przyszłego byłego męża. Udręczenie, niemoc, żal, rozpacz. Te uczucia jakże wyraźnie miały odzwierciedlenie na jej styranym obliczu. (pauza, narrator skreśla coś na kartce) Przy czym jeszcze popracujemy nad „styranym obliczem”.

Kobieta wykonuje to co mówi narrator. Przy czym jest to chaotyczne i sama gubi się w tym.

Narrator: Co wnosisz?

Mąż: Co wnosisz?

Narrator: Ozwał się mąż. Mąż jak mąż. Mężczyzna, lat trzydzieści parę, spodnie, koszula, pasek, buty, wąs. Oblicze styrane, podobnie jak u żony. Na twarzy maluje się niezrozumienie. Nie takie poetyckie jak u Norwida, tylko takie pospolite. Mąż, jak mąż, jest głupi. Ale powiedzmy, że jest przytłoczony właśnie otrzymaną informacją.

Mężczyzna stara się wykonywać dokładnie to co mówi narrator. Tak jakby był kierowany jego słowami.

Narrator: O rozwód.

Żona: O rozwód.

Narrator: Odpowiada pewnie dama-żona i odczuwa, że zbliża się sytuacja dramatyczna. Zaczyna wertować myśli w poszukiwaniu odpowiednich słów, którymi mogłaby wzbudzić poczucie winy u męża swego i zawiązać sytuację dramatyczną (pauza). Gdzie ja?

Narrator rozgląda się dookoła, szuka czegoś. Znajduje jojo, tudzież inną zabawkę. Bawi się.

Żona w stosunku do słów narratora, jak poprzednio- gra twarzą.

Narrator: Ale co wnosisz?

Mąż: Ale co wnosisz?

Narrator: To co się wnosi, jak się chce rozwodu (niezadowolenie)

Żona: To co się wnosi, jak się chce rozwodu.

Narrator: Żona nadal szukając haków, gupi się (skreśla)... Gubi się. Ach.

Mąż: Ach...

Narrator: Mąż zaczyna myśleć. Mina myślącego męża jest straszna. Styrane oblicze wykrzywia się we wszystkie strony świata. Cztery. Brwi unoszą się i opadają, niepewne, czy mąż wie, czy mąż nie wie. My wiemy, że mąż nie wie. Żona chcąc zawiązać sytuację dramatyczną. Bo... Ty na przykład nic nie wniosłeś do naszego związku! Co ty wniosłeś? Nic nie wniosłeś. Ty mi życie zmarnowałeś, urodę mi zmarnowałeś!

Żona: Bo... Ty na przykład nic nie wniosłeś do naszego związku! Co ty wniosłeś? Nic nie wniosłeś. Ty mi życie zmarnowałeś, urodę mi zmarnowałeś!

Narrator: Pokazując na swe styrane oblicze, istotnie zmarnowane.

Żona odtwarza słowa narratora.

Narrator: Mąż patrząc bezmyślnie na żonę, nie podchwytując sytuacji dramatycznej.

Mężczyzna to samo co kobieta wyżej.

Narrator: To ja miałem wnieść to, co się wnosi jak się... Hanko kochana, ja cię w ogóle nie rozumiem.

Mąż: To ja miałem wnieść to, co się wnosi jak się... Hanko kochana, ja cię w ogóle nie rozumiem.

Narrator: Żona kontynuując jak wyżej. Bo wy mężczyźni nas nigdy nie rozumiecie! Ja jestem z Wenus, a ty jesteś...

Żona (egzaltacja, przesadne gesty itd.): Bo wy mężczyźni nas nigdy nie rozumiecie! Ja jestem z Wenus, a ty jesteś...

Narrator: spoglądając na męża okiem badawczym, zastanawiając się, czy nie wolałaby tego z Marsa. A ty Mietek po prostu jesteś. I tym się różnimy. To nie zagra

Żona (kontynuując): a ty Mietek po prostu jesteś. I tym się różnimy. To nie zagra... Nie da rady... Nie ma bata... (improwizacja wyrażająca niemoc)

Narrator karcącym wzrokiem patrzy na kobietę. Kobieta przestaje improwizować.

Narrator: I kobieta zapłakała. Jednak szybko zorientowawszy się, że rozpoczęła płakanie za wcześnie i nie dostosowała się do sytuacji dramatycznej, zaprzestała. Delikatnie wytarła chusteczką nos (pauza, narratora znów ponosi). Wysmarkała się wcale bezgłośnie do rękawa, ale jako że dama i tak dalej... (pospiesznie) Wytarła chusteczką nos.

Kobieta odtwarza jak wyżej.

Narrator: Ale Hanka... Co ty właściwie ode mnie chcesz?

Mąż: Ale Hanka... Czego ty właściwie ode mnie chcesz?

Narrator: (zwracając się do mężczyzny, wzrok jak poprzednio) Czy ja powiedziałem: „czego”?

Mężczyzna „zgaszony”.

Narrator: Żona patrząc na męża już z odpowiednimi łzami w oczach

Kobieta patrzy.

Narrator: Rozwodu!

Żona: Rozwodu!

Narrator: Mąż rozpromienia się, brwi podskakują do góry w wyrazie zrozumienia. Rzecze:

Mężczyzna odtwarza słowa.

Narrator: To trzeba było tak od razu!

Mąż: To trzeba było tak od razu!

Narrator: Koniec sceny. Żona załamuje się i szlag trafia sytuację dramatyczną. Mąż wychodzi, żona wychodzi. Koniec.

Narrator szczęśliwy, że udało mu się skończyć.

KONIEC


"Mówi się, że prawdziwa sztuka obroni się sama... Ale nie przede mną." W. Sikora Kabaret Potem



I chyba, że spotka po drodze mnie...

Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości