"Dokończenie zakończenia" Nie-Boskiej Komedii

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
prehi
Kmiotek
Posty: 4
Rejestracja: śr 18 lut 2009, 15:22
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Breslau
Płeć: Mężczyzna

"Dokończenie zakończenia" Nie-Boskiej Komedii

Postautor: prehi » pt 20 lut 2009, 22:29

Jak mówi temat- zrobione w uznaniu iż Krasiński nie dokonczył ewidentnie swego dzieła...







Namiot ze stołem pokrytym mapami; na środku krzesło z płaszczem oraz Bianchetti z nożem i Zamaskowany obywatel



BIANCHETTI

Oto nóż, obywatelu- weź go i ruszaj ku dziełu.

Podaje Zamaskowanemu Obywatelowi nóż

Ale pamiętaj- zabij go, jak będzie za namiotem- nie naraź mnie na podejrzenia!

Tylko żywo, tylko śmiało.

ZAMASKOWANY OBYWATEL

Jako rzeczesz, tak się stanie; jak tylko skończycie swe spotkanie, Niech Leonard pierwszy

wyjdzie- zginie, nim przejdzie sto kroków.

Zamaskowany Obywatel wychodzi

BIANCHETTI

Nareszcie! Już rok mija, jak wciąż trwa nasz przymierze; On serca mową swą podbija-

a moja moc kruszy pistolety i koncerze.

Chodzi nerwowo po pokoju; gestykuluje, jakby samego siebie przekonując

Lecz sojusz ten nietrwały mnie już męczy- cóż to za władza, gdy podzielona! Niech tylko

Leonard życia dokona, a sam utworzę porządek nowy- według własnej woli

Jakby przekonany podchodzi do krzesła i ubiera płaszcz

Czas już iść- jeszcze podejrzeń nabierze. A tak mało mnie dzieli…

Wychodzi z namiotu



***



Namiot z dwoma krzesłami i stołem pokrytym obrusem, a na nim jadłem i trunkami; pośrodku Leonard rozmawiający ze sługą

LEONARD

Masz tą trutkę, pacholiku?

SŁUGA

Przechrzta dał mi parę szczypt; podobnież powali ludzi trzydziestu.

Podaje saszetkę z trutką Leonardowi

LEONARD

Brawo, brawo! Teraz już odejdź, pójdź do Przechrzty- on Ci da odpowiednia nagrodę

SŁUGA

Dzięki, panie

Sługa wychodzi

LEONARD

Nagrodę- czyli krew! Uczciwy sługa, ale widział zbyt wiele. Po śmierci Bianchettiego nie

będzie mi już potrzebny…

Nalewa wina do dwóch kieliszków- do jednego nasypuje trutki, po czym ostrożnie odstawia go na drugi brzeg stołu. Następnie krąży sobie po namiocie, co chwila wyglądając przez otwór

Ah, ten Bianchetti… Taki przydatny, ale jednak zawodny! Zbyt się w dumę wbił i roić

począł o władzy... Może i o samodzielnej władzy myśli?! Nie, nie Bianchetti… ale jeśli

dać mu czas, to z pewnością; trzeba uprzedzić jego działanie- i dziś jeszcze samemu objąć

ster rządów.

Siada na krześle i czeka; po chwili wchodzi Bianchetti

BIANCHETTI

Witam gospodarza

LEONARD

Witaj, gościu drogi

Witają się wylewnie- Leonard wstaje i wita, następnie stoi i czeka

Usiądź proszę; dobre wino przygotowałem- jeszcze przedrewolucyjne; z zapasów tego

złodzieja, co okradał wspólnoty rolne.

BIANCHETTI

Siadając na krześle- po nim siada Leonard

I co wspierał księży tej wiary przeniewierczej- pamiętam. Jeden z pierwszych, co bunt

przeciw rewolucji podnieśli- i przegrali.

Z uśmiechem pije wino

LEONARD

Tak…Rewolucja musi stale płonąć ogniem i chwasty palić w ogniu Sprawiedliwości.

Zaczyna pić również ze swego kieliszka

BIANCHETTI

Mocne to wino… aż płonie mi gardło i żywot…

LEONARD

Z uśmiechem pobłażliwym

Towarzyszu, to ogień wspomnień zaszczytnych czynów Twych płonie w Tobie- Choć-

Zbladłeś! Może doktora?

BIANCHETTI

Spada z krzesła; mówi szeptem

Widzę…oczyma duszy mojej… trybunał- Boży! Stoi tam ten chłop, szepcze, wskazuje!

Tam wszyscy Ci zdrajcy i pachołki…

Chwilę jeszcze bezgłośnie porusza wargami i umiera

LEONARD

Nalewając sobie wina, mówiąc z tryumfem

Umilkłeś na wieki, generale Bianchetti!

Wznosi szyderczy salut, po czym pije

Żądaj teraz! Stawiaj warunki! Nie… od dziś ja przejmuję pełnię władzy! Nie jako

„pierwszy komisarz”, ale…

Chwilę myśli, rzucając jakby od niechcenia

Wódz?... Naczelnik?... Generalissimus? Tak, Generalissimus dobrze brzmi…

Wstaje i wychodzi z namiotu

GŁOS Z CIEMNOŚCI (Zamaskowanego Obywatela)

Kto?

GŁOS DRUGI (Leonarda)

To ja, Towarzy…

Krztusi się, charczy; słychać odgłosy szamotaniny i odgłos padającego ciała; następnie cisza.



***



Namiot z 3 krzesłami ustawionymi obok siebie oraz stolikiem z trzema kieliszkami i butelką; na krzesłach członkowie Trybunału- malarz Adolf, chłop Józef i Feliks; obok stoi Strażnik

JÓZEF

powoli, ponuro

Wprowadzić świadka pierwszego

wchodzi Brat Sługi

Mów, coś widział!

BRAT SŁUGI

nerwowo, rozglądając się na boki

Szanowny Trybunale, no ja mogę zeznać, co tom ja widział- że to Żydzi!

Adolf budzi się z drzemki i wsłuchuje się

Bo ja widziałem, jak mój brat jakoś rozmawiał z towarzyszem Przechrztą, a potem tylko

zniknął- a to dlatego, bo to on poszedł do towarzysza! A bo ja tak sobie myślę, że on

może świadkiem był, jak zabito towarzysza Leonarda- a potem ten podły Żyd

ścisza głos

go tak zabił- by nikt nie zauważył?

JÓZEF

natarczywie

A generał Bianchetti? Coś o tym wiesz? Nie? Proszę więc świadka drugiego…

Brat Sługi wychodzi; wchodzi Obywatel (o głosie Zamaskowanego Obywatela)

Witaj i zeznawaj.

OBYWATEL

Powoli, ważąc słowa

Trybunale Rewolucyjny! Słyszałem słowa świadka poprzedniego i zeznać mogę wieści

potwierdzające słowa jego! Bo widziałem ja wczoraj towarzysza Przechrztę

rozmawiającego z jakimś podejrzanym osobnikiem- niechybnie szpiegiem! A wszem

wiadomo, iż to towarzysz Leonard i generał Bianchetti byli najzagorzalszymi tępicielami

szpiegów i zdrajców! A kto zawsze wspierał krwiopijców narodu? Kto?

ADOLF

wstając, gestykulując z zawziętością; mówi cały czas z szaleństwem w oczach

Żydzi! To wszystko Oni! Od wieków po wieki wieków- Żydzi! Tak, towarzysze, oni nas

stale oszukują- i zdradzają! Zdradzają Rewolucję samym istnieniem!

Wszyscy klaszczą, następnie słuchają z wyraźnym znudzeniem

Dlatego... składam wniosek o uznanie Żydów winnymi wszystkich niewyjaśnionych

przestępstw od początku Rewolucji- w tym zabójstwa towarzyszy Leonarda i

Bianchettiego!

Słychać donośne chrapanie Feliksa; Józef budzi go szturchnięciem, coś szepcze do ucha

JÓZEF

Zgoda.

FELIKS

Zgoda.

Patrzy na Obywatela i Strażnika

A Wy co? Wyjść! Bo na rozstrzelanie…!

Obywatel i Strażnik wychodzą

No, nareszcie można pogadać normalnie. Więc… ja mogę tych Żydów wyłapać.

ADOLF

Z nienawiścią w głosie

Ja będę oskarżycielem

JÓZEF

do siebie

A ja Was pozabijam i zgarnę władzę…

ADOLF

z niepokojem

Towarzyszu?

JÓZEF

Pośpiesznie, jakby się ocknął

Nic, nic… a ja uzasadnię wyrok.



Wszyscy uroczyście wstają i stukają się kieliszkami z winem.

THE END



Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość