"Szkatułka"

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Aexalven
Szkolny pisarzyna
Posty: 35
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 12:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

"Szkatułka"

Postautor: Aexalven » pt 03 sie 2007, 13:05

Nadmieniam, iż jest to moja pierwsza "sztuka teatralna". Nigdy wcześniej nie miałem z czymś takowym styczności.



Pragnę jeszczę powiedzieć, iż ta sztuka została już raz odegrana przeze mnie i kilku znajomych :)



Sztukę tę dedykuję Ludziom. Niechaj

Oni swoje szkatułki również pootwierają








"Szkatułka"







Rzecz dzieje się w mieście Agdar.



AKT PIERWSZY

Scena I



Pusta brama. Wchodzi dwóch chłopaków.



Pierwszy chłopak

Coś nędzarzy dziś nie widzę

Strasznie pusto na osiedlu.



Drugi chłopak

Takie czasy, kiedy nawet

Dzieci małe na osiedle boją

Się wyjść.



Pierwszy chłopak

Nie zapominaj jednak, kto

Nam kase wisi.



Drugi chłopak

Spokojna twoja rozczochrana,

Zobaczysz kogo ja ci

Tu sprowadzę.



wchodzi Alan

Alan

Czego znowu ode mnie chcecie,

Jasno jeszcze, ktoś nas

Przyuważyć może.



Pierwszy chłopak

Ty tu mały nie podskakuj, tylko

Kasę dawaj szybko, albo

Szybko się przekonasz

Jaki miły ból zadają nasze buty.



Alan

Jak ja dałem wam się w to

Wciągnąć. Czym ja sobie na

Taki los zasłużyłem.



Drugi chłopak

Ha! Słyszeliście go?! Sam staruszki

Okrada z torebek, a nam tu zaczyna

Filozofię wykładać.



Pierwszy chłopak

Ha! Kto by pomyślał. Ten, który dzieci

Bił, żeby na jabola go było stać,

Zaczyna nas pouczać.



Drugi chłopak

Pieniądze dasz, to i spokój

Sobie zapewnisz. Chyba tego chcesz,

Prawda?



wyciąga nóż



Pierwszy chłopak

No chłopaczku, czas spłacić swoje

Długi. Kasy nam jest tu potrzeba,

a więc dawaj i spierdalaj.

Alan wyciąga pieniądze i ucieka



SCENA II



Pokój. Płonie świeca. Cisza.

Alan

do siebie

Przeokropny losie, czemuż to tak

Każesz mnie? Co ja ci zawiniłem,

że w te intrygi mnie wplątujesz?

Może czegoś nie rozumiem,

Może czegoś nie zrobiłem,

Albo odwrotnie, coś zrobiłem?

wzdycha

Teraz jestem jak ta świeca,

Co jej płomień zależy od wiatru

Podmuchu. Teraz jestem jak ten wosk,

Co się topi pod wpływem gorąca.

Ah, jak łatwo na młodego człowieka

Wpłynąć może niechęć ludzka.

Czy nienawiść, czy okrutność,

To wszystko niczym cegła po cegle

Układa się w naszej duszy, tworząc

Dom. Jednak domy te różne bywają.

Czasem piękny pałac w nas powstaje,

Który szybko w ruinę zamienić się może.

A czasem to, od małego w środku nas,

Buduje się chatka drewniana, o ścianach

Przegniłych i zagrzybionych. Ze środka

Swąd się wydobywa, wycieka każdym

Otworem możliwym. Jednak zburzyć ją

Jest trudno. Fundamenty zła wrosły

Głęboko w glebę. Ah, czemuż to pałace

Takowej konstrukcji nie mają?

słychać kroki

Wybacz mi świeco, że teraz płomienia

Cię pozbawię.

Alan gasi świecę, wchodzi matka

Matka

Co w domu siedzisz, zamiast na ulice

Wyjść rodzicom w potrzebie pomóc?!

Bida jest, a ty siedzisz tu sam myśląc

Tylko o sobie i o swojej zakichanej dumie!



Alan

Na gorzałkę znów brakło pieniędzy?!

Nie moja sprawa, wasza to tylko wina jest,

że taki los sobie zgotowaliście, a ja

Nie zamierzam pomagać wam się pogrążać.

Matka uderza w twarz Alana

Matka

Gnoju bezczelny, tak do matki się zwracać?!

Już ja ci tu cos zgotuję! Stary, chodźże no tu

Do swego pierworodnego!

wchodzi ojciec

Ojciec

Czego chcesz kobieto?



Matka

Syn twój znowu znieważył mnie, kara

Chyba mu się dziś należy!



Ojciec

Ty smarku ty, żone moją traktowac jak śmiecia?!

Już ci, poszedł won na ulice! I bez pieniędzy

Się tu nie pokazuj więcej!

Alan wychodzi

Matka

A ty cholero jedna, teraz spadaj do piwnicy

I przynieś mi butelkę czegoś mocniejszego,

Bo w gardle zaschło mi od tego parszywego

Dzieciaka.



Ojciec

Sama sobie kobieto idź, ja ciekawsze zajęcia mam!

Kumple czekają, robote dla mnie mają!

wychodzi



SCENA III



Sklep osiedlowy. Rozmawia Alan i Aliana.



Aliana

Witaj Alanie. Co cię tu dziś sprowadza?



Alan

Cześć Aliano. Nie chcę tu marudzić, ale

rozterki mnie przywiodły.



Aliana

Jakie?



Alan

Wszelakie, wszystkie jakie tylko możliwe.

Opowiedziałbym ci o tym, ale dowiesz

Się w odpowiednim czasie. Na razie

Potrzebuję pomocy twojej.



Aliana

Zawsze chętnie ci pomogę. W czym rzecz?



Alan

Szukam jakiegoś kuferka, szkatułki, ale

Koniecznie na kłódkę byc musi. Inaczej

Jest mi zbędna.



Aliana

A pocóż ci takowa? Czyżbyś jakieś sekrety

Przed rodzicami i innymi chciał schować?

Pamiętaj, mnie zawsze możesz o wszystkim

Opowiedzieć. Ja się nie gniewam za to, co

Robiłeś wcześniej.



Alan

Wiem. I dziękuję ci za to. Jednak teraz nawet

Ty nie możesz nic na to poradzić. Muszę tę sprawę

Rozwiązać sam.



Aliana

Jaką sprawę?



Alan

Nieważne. To masz coś dla mnie?



Aliana

Zaczekaj chwileczkę.

wychodzi

Alan

Wspaniała dziewczyna. Nie dość, że piękna to

Jeszcze taka kochająca życie i współczująca.

Jednak tacy ludzie nie są doceniani w dzisiejszym

świecie. Teraz tylko pieniądz i siła się liczy.

Jednak ja też kiedyś taki byłem. Od małego

Wpajano mi wartości tak okropne, że teraz

To aż się serce kraje. Nadal wielu rzeczy nie pojmuję.

Winię za to wiele osób. Ale wiem, że

Kiedyś spotka ich za to kara.

Aliana wraca

Aliana

Proszę, oto szkatułka. Należała kiedyś do mojej

Matki. Piękna jest, z prawdziwego srebra.



Alan

Nie wiem jak ci dziękować. Ile płacę?



Aliana

Nie żartuj tylko bierz. A tymczasem ja już muszę

Iść. Wpadnij kiedys do mnie jak bedziesz miał czas.

wychodzi

Alan

Papa.

ogląda szkatułkę

Alan

Tak, nada się zdecydowanie.

wychodzi



SCENA IV

Pokój. Alan siedzi przy stole i pisze list.



Alan

Nigdy nie wiadomo jak zacząć. Początki są najtrudniejsze,

Jednak są też najciekawsze. Ale zawsze jest jeden problem.

Po początku rozwinięcie musi nastapić. I tu siedzi

Diabeł ukryty. Kto źle postąpi na początkach swych, ten

Błędy popełnione będzie ciągnąć aż do końca. Czasami

Jednak bierzemy gumkę i ścieramy zakończenie, bo

Nam nie pasuje. Jednak po gumce zawsze zostają ślady.

Tak, życie jest jak list pisany do przyjaciela. Na początku

Się z nim witasz, potem opowiadasz co się u ciebie dzieje,

Na koncu prosisz o odpowiedź. Z życiem jest tak samo.

Rodzimy się, witamy się ze światem, jednak za pośrednictwem

Swoich opiekunów. To oni pomagają nam napisać pierwsze

Wersy życia. Potem już wyuczonym tokiem piszemy nasze

Dalsze losy, by w koncu skończyć je, podsumowując

Wszystko na koncu samym. I dopiero przy sprawdzaniu

Listu, widzimy co jest nie tak. I czasami chwytamy

Za ową gumkę i staramy się poprawic to, co źle zostało napisane.

Jednak po tym zawsze zostają ślady. ślady przeszłości.

Czasami jednak może być, że pocztę zaraz zamykają,

A z wysłaniem listu nam się spieszy. I przez to błędy pozostają

Nienaprawione.

odkłada pióro. Wstaje

Alan

do siebie

I po cóż ten cały list. I tak go nikt nie zrozumie. Tak jak

Niezrozumieli życia. I kto im to wszystko wytłumaczy?

Ja nie zdołam. Szkatułka jeno pozostanie.

otwiera szkatułkę

Alan

Niechaj tu znajdzie sie to, co zawsze było ukryte we mnie

I niechaj pozostanie tam na zawsze, dopóki rozdział

Mój tu się nie zakończy.

siada przy stoliku. łapie za długopis

Alan

I tak ja też teraz kończę. Bez żadnego podsumowania. Bez

żadnych puent. Bez pomysłu. Bez pomysłu na zycie.

żegnajcie.

sięga do kieszeni i wyjmuje nóż

Alan

I tak jak rzekł Bóg, tak ja teraz powiem:

"Niechaj się stanie".

przebija swoje serce i pada na podłogę





AKT II



SCENA I



Pokój. Wchodzą Matka, Ojciec, Policjant, Lekarz i Psycholog.



Matka

Nie wiem jak to się stać mogło



Ojciec

Cholerny bachor, myślacy tylko o sobie.



Psycholog

Jak tak można drodzy państwo?!



Ojciec i Matka

Co można?



Psycholog

Tak wobec swego zmarłego dziecka się odnosić,

Czy on to nieważny dla was wszystkich był?



Policjant

O spokój państwa proszę, ślady zbadać muszę.



Lekarz

Zgon nastąpił ledwie godzinę temu.



Ojciec

Trup to trup, nieważne kiedy zmarł. Ważne,

że martwym trup jest.



Psycholog

Z listu państwa syna wynika, że źle traktowany on był.

Czy sumienie was nie dręczy teraz?



Matka

Niby czemu? Nie my go zabiliśmy!



Psycholog

Ale współwinni jesteście. Czasami nie narzędzie,

A czyny zabijają człowieka. Najpierw od środka,

Duszy, by na ciele skończyć.



Policjant

Panie Psychologu, czy coś z listu denata jeszcze wynika?



Psycholog

Tak, tak, już służę pomocą.



Lekarz

Również usłyszeć to muszę.



Psycholog

List chaotycznie był pisany, sens został powtórzony

Ze dwa razy. A to oznacza mianowicie,

że to dręczyło go wielce. Tak, dusza chora była.

Nieuleczalnie.



Policjant

Na komendę wracać muszę, coby raport zdać.

wychodzi

Lekarz

A ja denata zabrać muszę. Opiekunowie

Raczą ze mną pojechać.

Lekarz, Matka, Ojciec wychodzą

Psycholog

do siebie

Cóż ta dusza tu przeżyła,

Nieszczęśliwa chyba była

Matka z Ojcem tak okrutni,

Tacy podli, tacy butni.

Oh, Alanie, coś ty zrobił,

Czy o ucho się nie obił

Nigdy telefon zaufania?

Eh, szkoda gadania...

wychodzi



SCENA II



Cmentarz. Trwa pogrzeb. Wchodzą Aliana, Psycholog i Ksiądz



Ksiądz

Przypadł mi dzisiaj w udziale smutny obowiązek

Pożegnania w imieniu rodziny i bliskich

świętej pamięci Alana - młodego chłopca,

Syna i wspaniałego przyjaciela.

Niezbadane wyroki życia sprawiły, że w tak młodym wieku,

W desperackim akcie rozpaczy swoje życie

Sobie odebrał.



Aliana

do Psychologa

Nie wiem jak to się mogło stać. On zmienił się,

Prawda, ale na lepsze. Przestał kraść, wszczynać bójki,

A zaczął pomagać i przejmować się losem innych.



Psycholog

A nie dawał jakichś wyraźnych znaków, że coś

Jest nie tak? że planuje odebrać sobie życie?



Aliana

Jedyne co wydało mi się podejrzane, to jego

Prośba o jakiś pojemnik. Szkatułkę znaczy.

Proszę, mam ją tu przy sobie.



Psycholog

Hm, na trzy kłódki zamknięta. Ciekawe po co.

Próbowałaś już ją otworzyć?



Aliana

Niestety, kluczy żadnych do nich nie znalazłam.



Psycholog

Dziwne... Na prawdę...



Ksiądz

... Amen!

wchodzi Duch

Duch

Hola, hola! Ja sie pożegnać tak łatwo nie dam!

Hej pioruny, na mój rozkaz, swoją siłę na Sługę Bożego

Skierujcie! Niechaj odejdzie do Pana swego!

błysk

Duch

Teraz słuchać mnie uważnie! Jam jest Alan,

Ten Umarły. Zamiarem moim nie jest odejść stąd.

A przynamniej nie bez otworzenia Szkatułki.



Aliana

Alanie?! Czy to ty?!



Duch

W osobie własnej.



Aliana

Alanie, coś ty zrobił, człowieka zabiłeś!



Duch

On fałszywym był człowiekem, służył Bogu

Dla pieniedzy tylko!



Aliana

Jednak człowiek jest człowiekiem i szanować

To należy!



Duch

Szanować życie należy, nie jego elementy.

On był tylko nie pasującym elementem układanki.



Aliana

Znów się zmieniłeś.



Duch

Zawsze byłem taki sam. To co było we mnie pozostało.

Zmieniło tylko swoje kształty. To co lepione przez całe

życie było, teraz rozpada się przybierając inną formę.

Ja po swoje tu przyszedłem!



Aliana

Czy o Szkatułkę chodzi?



Duch

W rzeczy samej. Jednak ja jej otworzyć nie zdołam.



Psycholog

Jak pomóc ci mozemy?



Duch

Widzę, żeś nie przejęty moim pojawieniem się.

Czybyż częsciej zjawy już widywał?



Psycholog

Nie twa rzecz.



Duch

Jak uważasz.



Aliana

Powiedz, jak ów Szkatułkę otworzyć mamy?



Duch

Przeciwieństwem tego, czym życie całe

Karmionym byłem.



Aliana

Co to jest?



Duch

Nie w moim interesie to wiedzieć.

Wiedźcie jedno śmiertelnicy, ja pozostanę tu

Dopóki prośby mej ostatniej nie spełnicie.

Z Bogiem!

znika



Psycholog

Niesłychane rzeczy!



Aliana

Biedny Alan. Pomóc mu trzeba.



Psycholog

Oczywiście, inaczej spokoju na tej ziemi więcej

Nie zaznamy. Wracajmy więc do pokoju jego.



Aliana

Tak, tam powinniśmy zacząć.

wychodzą





SCENA III

Pokój. Wchodzi Duch.



Duch

I niechaj śmierć i ofiara wasza nie pójdą

Na marne. Bo jam jest teraz sługą sprawiedliwości,

Dobra i przyszłości. I niechaj łotrzyki podłe,

Oraz oszuści wielcy poznają gniew. Gniew tak potężny,

że swymi umysłami nie zdołają go pojąć.

wchodzi Aliana i Psycholog



Aliana

Wiedziałam, że tu będziesz Alanie. Błagam,

Opamiętaj się i opuść nasz świat. Tak jak sam

Postanowiłeś.



Psycholog

szeptem

Niemądrze jest rozmawiać w taki sposób

Z bytami nadprzyrodzonymi.



Duch

Ha, wiedzałem, żeś psychologiem zwykłym nie jest!

Przejrzałem cię już zaraz po tym, jak w mym

Pokoju pojawiłeś się po raz pierwszy!



Psycholog

Zgadza się. Psycholog to moje wykształcenie,

Moja profesja to...



Duch

Egzorcysta, tak, czuję bijącą od ciebie moc.

Jednak wiesz też dobrze, że ja tego miejsca nie opuszczę,

Dopóki zadanie moje nie zostanie wykonane.



Aliana

Czemu to robisz?



Duch

żeby uwolnić to, co zostało kiedyś zamknięte.

Dawno temu.



Aliana

Ja muszę ci coś powiedzieć.



Duch

I oto czas wyznań nastał! I oto dusza się otwiera!

Bracia moi! Chodźcie szybko, posłuchajcie, co wypowie

Zaraz ta dziewczyna!



Aliana

Ja... Kochałam cię...

wchodzą duchy



Duchy

Pierwsza kłódka otworzona, deski tajemnicy

Połamane! Niechaj dalsze losy tak też idą,

To poswięcenie nie pójdzie na marne!

Duchy wychodzą

Duch

I tak oto pierwsze przeciwieństwo zostało objawione.

Jednak nie wszystko jest jeszcze wyjaśnione.

Teraz, gdy już do celu coraz bliżej,

Tajemnica będzie ciszej?



Psycholog

Tajemnice nigdy nie zostają tajemnicami.

Tajemnice zawsze ktoś zna i zawsze

Je wyjawia ktoś.



Duch

Głupiś wielce egzorcysto, mało wiesz o tajemnicach!



Psycholog

Tajemnice siedzą w nas samych. I to my samy

Je wyjawiamy. Czy swój list jeszcze pamiętasz?



Duch

Jakże zapomnieć bym mógł?



Psycholog

On mi powiedzał o tobie wszystko. Wszystkie tajemnice zostały

W nim wyjawione.



Duch

Udowodnij więc.



Psycholog

To nie miejsce na to, lecz przekonasz się,

Com warty jest!



Duch

Pyszne słowa z twych ust wychodzą,

Jednak głosy mnie dochodzą,

że czas już znów mnie wzywa,

Na kolejne miejsce czas przybywać!

wychodzi



Aliana

Niesamowite rzeczy chowa jeszcze ten świat.

Tajemnice, zjawy przeróżne. Umysł ludzki zamknięty

Na to wszystko jest. Jednak są tacy, co chcą ci

Go otworzyć.



Psycholog

Choć juz dziecko, wiem, gdzie następne miejsce

Odwiedzi nasz przyjaciel.

wychodzą



AKT III



SCENA I

Ulica. Trójka dzieci gra w piłkę.



Pierwsze dziecko

Podaj piłkę!



Drugie dziecko

Tutaj!



Trzecie dziecko

Gol!



Pierwsze dziecko

Oszukujesz!



Trzecie dziecko

A nie prawda!



Drugie dziecko

A gońcie sobie te piłkę sami.



Pierwsze dziecko

Ja na drogę iść nie będę.



Trzecie dziecko

To ja pójdę, wy tchórze!

słychać warkot samochodu

Trzecie dziecko

No gdzie ją kopnąłeś głupku?



Pierwsze dziecko

A sam se szukaj. Nie moja piłka.

wchodzi Psycholog

Psycholog

Głupie dziecko! życie ci nie miłe?!

Uważaj!

Psycholog popycha dziecko

Psycholog

Argh!

Samochód potrąca Psychologa. Wchodzi Duch.

Duch

Głupim żeś był! Swoje życie teraz oddałeś, coby

Młode, niedojrzałe życie uratować.



Psycholog

dysząc

To normalne na tym świecie, ktoś zginąć musi,

By żyć mógł ktoś.



Duch

Ja i tak widzę, że bandzior z tego dziecka

Tylko wyrośnie.



Psycholog

Wszystko się zmienia. Nawet ty zjawo.



Duch

Takiś pyszny?



Psycholog

Aliano, podaj szkatułkę.

wchodzi Aliana

Aliana

O mój Boże! Ludzie, pomocy, ratunku natychmiast!

Ranny człowiek! Ranny człowiek!



Duch

Jego chwile policzone są. Głupota zawsze

Przynosi śmierć.

Psycholog umiera

Aliana

O mój Boże!

wchodzą duchy

Duchy

Druga kłódka zdruzgotana, cel za pasem.

Czy ostatnia z tych ostatnich przyniesie wam

Zwycięstwo?

Duchy wychodzą

Duch

Poświęcenie, przeciwieństwem jest samolubności.

Myśląc tylko o sobie można dostać mdłości.

Jednak ofiara tak wielka, zawsze będzie doceniona.

Niechaj już ta tajemnica zostanie objawiona.



Aliana

płacząc

Co ja teraz zrobię? Bez pomocy, zdana na siebie?

Kto mi teraz dopomoże? Alanie mój, wskaż mi drogę.

Proszę



Duch

Teraz najtrudniejsza z prób. Gdzie mnie szukać

Nie wie nikt. Jednak jeśli sercem jam ci bliski.

To rozpoznasz gdzie masz iść.



Aliana

Nie odchodź!

Duch wychodzi

Aliana

Czy to wszystko dziac się musi? Czy krwi już nie wystarczy?

Któż tak rządny jest tych ofiar? Czyżby Bóg nas już opuścił?

wychodzi



SCENA II

Sala sądowa. Sędzia wygłasza wyrok.



Sędzia

Okrutnego czynu dopuścił się oskarżony.

Morderstwo z zimną krwią zostało dokonane.

Na mocy powierzonych mi praw, skazuję oskarżonego

Na dożywotnie więzenie.



Oskarżony

Kurwa! śmierć mu się należała!

wchodzi Wdowa

Wdowa

Mąż mój człowiekiem wspaniałym był. Zawsze dobry,

Zadowolony i szczęśliwy przy mym boku! Jednak

Plugastwo z piekła musiało dac o sobie znać!

Sam Szatan przyszedł, by pozbawić mnie serca!

Mężu mój! Wracajże do domu!



Oskarżony

śmierć kolejnym etapem życia jest głupia kobieto!

A jemu była pisana za to wszystko co źle zrobił!



Sędzia

Spokój! Wyprowadzić skazanego w trybie natychmiastowym!

A pani proszę się uspokoić i opuścić salę rozpraw.

Oskarżony wychodzi

Wdowa

Oh, czemuż to tak pokarana zostałam?

Czy Bóg nie mógł interweniować? Co mi teraz pozostało?

Jeno płacz i żal po mężu. Wspomnienia piekne

W końcu opuszczą mnie, pozostawiając tylko pustkę,

Głęboką pustkę.



Sędzia

Droga pani, łączą się z panią w bólu, jednak o spokój proszę

I o opuszczenie sali rozpraw również.

Wdowa wychodzi

SCENA III

Cmentarz. Wchodzi Aliana.



Aliana

Tu twe ciało spocząć drogi Alanie powinno.

Jednak ty inne plany miałeś. Choc nie jesteś już

Tu z nami, wciąż zagadaki pozostawiasz nam.

wchodzi Wdowa

Wdowa

Drogie dziecko, co tak same tutaj siedzisz?

Może porozmawiać chcesz? Jak masz na imię?



Aliana

Aliana, proszę pani. Siedzę tu i myślę sobie.

A pani co tu robi?



Wdowa

Męża odwiedzić przyszłam.



Aliana

Przykro mi.



Wdowa

Nie trzeba, chodź, może pójdziesz ze mną, porozmawiamy

Sobie. No chodż, śmiało.



Aliana

Na co zmarł pani mąż?



Wdowa

Zamordowali mi go. Jakiś podły człowiek to zrobił.



Aliana

źle się dzieje na tym świecie.



Wdowa

Prawda, złe czasy nastają. Coraz więcej

Nieprawych ludzi się mnoży. Ale cóż poradzić?



Aliana

To ten grób?



Wdowa

Tak. Iruś był dobrym mężem. Bardzo mi go brak.



Aliana

Zna pani mordercę?



Wdowa

Tak, plugawa istota.

wchodzą Duchy

Duchy

Teraz żal i złość twe serce wypełnia po brzegi,

Czy odrzucisz ten narkotyk i przebaczysz mordercy?

Czy nienawiść sumienie ci przysłoni?

Czy może wybaczysz złemu człowiekowi?

Duchy wychodzą

Wdowa

Co to było?!

wchodzi Duch

Duch

To ostatnie przebaczenie musi zostać popełnione,

żalem i nienawiścią serce narazie zapełnione.

Jednak dusza w środku jest łaskawa,

Niechaj ją okryje sława.

Sława dobroci i przebaczenia.

Sława, która doprowadzi do dopełeniana.

Czego zapytacie? Tajemnicy wielkiej,

W szkatułce szczelnie zamkniętej.

Duch wychodzi

Aliana

Pani musi wybaczyć mordercy!



Wdowa

Niby z jakiej racji miałabym to zrobić?!



Aliana

Duch ten, to przyjaciel mój. Przed śmiercią

Pozostawił tę szkatułkę. Jak pani widzi,

Jedna kłódka pozostała, niedawno jeszcze

Trzy tkwiły w szkatułce.



Wdowa

Znam tę szkatułkę! Oczy chyba mnie zawodzą!

Trzydzieści wiosen temu, moja rodzicielka taką

Podarowała! Drogie dziecko, skąd ją masz?



Aliana

Znalazłam ją kiedyś przy kościele podczas mszy niedzielnej.



Wdowa

Niesamowite, to na pewno ta szkatułka!



Aliana

Czy ona jest jakąś... Specjalna?



Wdowa

Oczywiście. Moja matka wróżką była i magią

Tą szkatułkę wypełniła. To dlatego otworzyć jej się

Nie da kluczem rzadnym.



Aliana

Niesamowite!



Wdowa

Muszę wiedzieć, jak została ona zamknięta!



Aliana

Nie wiem, czy dobrze pamietam słowa Alana.

"Przeciwieństwem tego, czym życie całe

Karmionym byłem."



Wdowa

Nieszczęśliwym chłopcem Alan musiał być.

Szkatułka otworzyła mi oczy. Wybaczać należy,

Nawet najpodlejszym.



Aliana

A więc co pani postanawia?



Wdowa

Chodźmy do więzienia, wybaczyć człowiekowi.



Aliana

Wspaniale! Wielka jest pani!

wychodzą



AKT IV



SCENA I

Więzienie. Wchodzą Wdowa i Aliana.



Wdowa

Gdzie go mogli zamknąc myślę. Gdzie morderców jest miejsce?



Aliana

Zapytajmy się strażnika.

wchodzi Oskarżony.

Oskarżony

Kogo widzą moje oczy? Stara suka, żona zabitego męża.



Wdowa

Jak to się dzieje, żeś tam swobodnie sobie chadzasz?



Aliana

On ma nóż!



Oskarżony

Niechaj się krew jeszcze raz przeleje, jak krew

Strażnika, który nieuważnie upilnował skazańca.



Wdowa

Matko Boska!

Oskarżony dźga Wdowę

Aliana

Alan, ratuj!

wchodzi Duch

Duch

U schyłku życia dopełnij przeznaczenie!

Szybko spotkało cię Boskie Objawienie!

Jednak winy za życia szybko zmazać możesz!

Wystarczy tylko, że kilka słów wypowiesz!



Wdowa

szepcząc

Wy... Wybaczam mu...

Wdowa umiera. Blask.

Duch

Wygnany wyrzutek śledzony przez śmierć,

Wszystkie jego kłamstwa nie opuszczą go.

Wybrany uczciwie, wybrany przez los,

Jakże ślepe jego życie jest.



Siedzi on w ciemnym więzieniu pozbawionym krat,

Niczego nie widzi, nie może otrzeć łez.

Powietrze ucieka powoli, pot spływa po twarzy,

Krew w żyłach mu krzepnie, łzy w kryształ zmieniają się.



Nadchodzi ten dzień, ten piękny dzień,

Gdy wszystkie kłamstwa jeszcze raz przepłyną

W jego żyłach...



Zdrady i oszustwa, krew i woda,

Wszystko to dzisiaj przeleje się jeszcze raz.



Oskarżony

Co się tu wyrabia?!

Oskarżony pada na ziemię

Duch

Każdego spotka kara zasłużona. Twoją bedzie żyć,

Bez wiedzy. Nieśmiertelnością cię obdarzam,

teraz bez końca, będziesz żył życiem bez życia.

Pęka kłódka. Wchodzą duchy

Duchy

Wszystko pięknie się tu ułożyło,

Zapomnijmy o tym co już było.

Wiele ofiar ta misja poniosła,

Jednak nadeszła chwila podniosła.

Wszystkie tajemnice teraz objawią się,

Każda z nich dotyczy cię.

wychodzą

Duch

Ostatnia kłódka pękła. Szkatułka gotowa, by otwartą być.

Jednak nie wiem, czy świat na to gotowy jest.

Nie zasłużył na to jeszcze. Jednak poświęcenie ofiar

Tej misji odkupuje winy całego zła na świecie.

Szkatułka otwiera się

SCENA II

"Nigdzie". Wchodzi Duch.



Duch

Szkatułka otworzyła się. Piękne chwile teraz na świat czekają.

Odeszło zło, nadeszło dobro. Patrzę w przeszłość, widzę siebie.

Nie odczuwam już jednak smutku. Przeszłość już nie boli mnie.

To wszystko odeszło, piękna przyszłość czeka świat.

Tak trudno zaakceptować teraźniejszość jest czasami.

Kiedyś w nędzy wszyscy żyli, łudzili sie wiarą i nadzieją.

Nie spotykali się z łaską Bożą. Jednak teraz to się zmieniło.

Boska moc wielka jest. Bóg jest w nas.

To, co za początków zostało szczelnie zamknięte,

Trudno było uwolnić. Tak łatwo włożyć dobro do środka,

I zatrzasnąc na trzy spusty. Tak łatwo wyzbyć się wiary,

Dobroci i współczucia. A jakże łatwo uczymy się zła.

Zło jest kłódką, która nie pozwala nam do dobra dotrzeć.

Jednak zło łatwo jest pokonać. Trzeba tylko czasami

Odrobina miłości, poświęcenia i wybaczenia. Złu trzeba

Wybaczać. Zło się nie zmieni, odejść tylko może.

Bat dobra nad nim zawsze czuwa, jednak opaskę

Z oczu trzeba jemu zdjąć. Wtedy celniej uczynkiem prawym

Oderza w nienawiść, złość, chciwość i zemstę.

wchodzą Duchy

Duchy

To, co za początków zostało szczelnie zamknięte,

Uwolnione zostało.

wchodzi Wdowa i Psycholog

Wdowa i Psycholog

To, co za początków zostało szczelnie zamknięte,

Uwolnione zostało.

słychać głosy

Głosy

To, co za początków zostało szczelnie zamknięte,

Uwolnione zostało.



Duch

To, co za początków zostało szczelnie zamknięte,

Uwolnione zostało.

I niechaj już nigdy nie zostanie zamknięte.



Duchy

I niechaj już nigdy nie zostanie zamknięte.



Wdowa i Psycholog

I niechaj już nigdy nie zostanie zamknięte.



Głosy

I niechaj już nigdy nie zostanie zamknięte.



Duch

Boże, czas do domu.



Wszyscy razem

Czas do domu.





Osoby:

Alan - Duch



Aliana



Psycholog



Wdowa



Oskarżony



Duchy - Wysłannicy



Matka



Ojciec



Ksiądz



Pierwszy chłopak



Drugi chłopak



Pierwsze dziecko



Drugie dziecko



Trzecie dziecko



Sędzia



Policjant



Lekarz



Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » pt 03 sie 2007, 13:32

Prosimy czytać regulamin.

Zasady i kultura wymagają przedstawienia się w dziale do tego przeznaczonym ("Tu się przedstawiamy")

Mam nadzieję, że naprawisz ten błąd.

Do tego czasu temat zablokowany.



Pozdrawiam.







Edit. Odblokowane :)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Aexalven
Szkolny pisarzyna
Posty: 35
Rejestracja: pt 03 sie 2007, 12:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Aexalven » pt 03 sie 2007, 13:43

Moje czasowo nieprzedstawienie się wynikło z pomyłki, spowodowanej pisaniem dwóch postów naraz. Wiem, że to niezdrowe, ale cóż, czasami jak chce się coś osiągnąć szybko można strzelić jakąś gafę (biedne gafy, zaraz cała populacja wymrze :(). Moja przywitanie nastąpiło chyba jakieś 2 minuty później, za co serdecznie przepraszam :)




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość