Prawdziwy Bank Scenariuszy

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MatMot
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: sob 06 lut 2010, 13:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Prawdziwy Bank Scenariuszy

Postautor: MatMot » śr 26 sty 2011, 12:54

Witajcie!

W tym dziale drzemie prawdziwy potencjał, którego my użytkownicy nie wykorzystujemy. "Pisanie" to nie tylko proza, poezja, ale i właśnie scenariusze (filmowe, teatralne).
Po zbyt patetycznym początku chciałbym wskazać wszystkim zainteresowanym bardzo dobrą stronkę, na której można obejrzeć scenariusze do zrealizowanych już produkcji. Od Bonda po "grupę nastolatków zamkniętych w domku w lesie (Horrory)".
Niestety strona nie została zaktualizowana od 2008 roku, ale przyznajmy, że zbyt wiele produkcji, które mają szansę stać się legendarnymi, nie powstało od tego czasu.
Możecie znaleźć tam również scenariusze autorskie.

Scenariusz Filmowe

Pozdrawiam, we własnym imieniu:
MatMot
Ostatnio zmieniony pn 27 cze 2011, 19:38 przez MatMot, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » śr 26 sty 2011, 13:18

Pozwolę sobie wylać kubeł zimnej wody na przyszłych zdobywców Oskarów w kategorii scenariusze. Straciłem na tym ostatnie półtora roku, które mogłem spożytkować na wiele przyjemniejsze zajęcie - choć z drugiej strony, może się do tego nie nadaję.
W wielkim skrócie, otrzymałem propozycję napisania scenariusza od firma która zajmuje się ich produkcją. Najpierw zgodnie z prośbą wysłałem im kilka propozycji, które w większości im się spodobały, więc po podpisaniu listu intencyjnego przystąpiłem do pracy. Ogólnie wszyscy byli zadowoleni, ale zawsze coś było do poprawy, a gdy już byłem na ukończeniu pracy okazywało się, że inna moja propozycja wydaje im się jednak ciekawsza i proponowali skupić się na tej jednej jedynej. Gdy wreszcie zakończyłem swoją pracę, okazało się że w tym światku jest jeszcze większe bagno niż w naszym. Najpierw okazało się, że na 1000 napisanych scenariuszy, do produkcji kierowany jest może jeden, pod warunkiem, że scenarzysta nie widzi problemów aby pod hasłem twórca scenariusza, dopisać kilka nazwisk które nawet palcem nie ruszyły aby cokolwiek pomóc, bo o tworzeniu nie ma nawet co wspominać. Jak mi tłumaczono, to normalna sprawa i każdy się z tym zgadza, bo przecież inaczej scenariusz nie ma siły przebicia. Później się okazało, że domniemany reżyser, który miał to prawdopodobnie realizować, chce małych zmian, bo trzeba w scenariuszy znaleźć rolę dla jego kochanki i kilku znajomych. Poza tym, akcja ma się toczyć w innym miejscu, bo reżyser nie lubi wcześniej opisanych okolic i woli swoje, a do tego on to widzi inaczej i pokreślił scenariusz na czerwono, wprowadzając swoje propozycje które w większości nie miały nic wspólnego z opisanym filmem. Na moje pytanie dlaczego wcześniej Pan Reżyser nie zgłaszał swoich uwag usłyszałem, że miał nadzieję, że sobie z tym poradzę, a poza tym mam nie pyskować, tylko przerobić scenariusz tak jak on tego chce i to na podziałek (rozmowa była w sobotę). Zresztą to on tu o wszystkim decyduję i on jest twórcą filmu, a ja nie jestem mu do niczego potrzebny.
Finał był taki, że całej branży pokazałem gest Kozakiewicza, choć tuż po rozmowie chciałem wysłać pocztą efekt uboczny konsumpcji i NIGDY więcej z nimi nie chcę mieć nic wspólnego. U nas, w branży literackiej działają jako takie logiczne zasady, u nich to układy, układziki i znajomości.
Kto chce pisać scenariusze, niech sobie pisze, ale to czarna dziura.
ps. Firma odezwała się z pretensjami później, gdy okazało się, że byłem na tyle mądry, że wcześniej zarejestrowałem swoje pomysły na film i nie mogą ich ruszyć, bez odkupieniem praw. Stawki które mi proponowano były śmieszne i szkoda mi tylko straconego czasu, ale mina wściekłego pana Reżysera i właściciela Firmy bezcenna. Szczególnie gdy powiedziałem, gdzie mogę mnie pocałować - jeśli wcześniej przyniosą zaświadczenie, że nie są nosicielami.


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
MatMot
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: sob 06 lut 2010, 13:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MatMot » śr 26 sty 2011, 13:35

Dziękuję za tak rozbudowaną wypowiedź i ostrzeżenie :).
Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że znajomości (to niestety) "jeden z filarów" chyba we wszystkich biznesach. Dopisywanie się innych do własnej pracy każdy z nas zna od podstawówki ;). W kategorii film/scenariusz już parę razy dostałem w głowę (w mniejszej skali niż pan opisuje, w o wiele mniejszej) i staram się nie wychylać poza "amatorskie" kino (wielkie słowa), w którym i tak są problemy. A wszystko zależy od tego na jakich ludzi się trafi. Znów wracamy do kontaktów, choć może w innej skali niż w biznesie. Wszędzie można trafić na niegodnych zaufania; ludzi, którzy wystawią w ostatniej chwili, zgubią sprzęt, będą stroić "fochy". Ktoś mi kiedyś powiedział, czy napisał (wszystko przez komunikatory ;) ), że jeżeli nie straci się dziecięcego entuzjazmu można osiągnąć sukces. Pewnie cytował jakąś znaną postać, ale dodałbym do tej rady kilka kropel zdrowego rozsądku.

Gratuluję charakteru i przezorności.

P.S. Odsetek zrealizowanych projektów, o którym pan wspomniał, jest przerażający.



Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » śr 26 sty 2011, 13:48

podany odsetek jest zaniżony i to sporo. Wystarczy sprawdzić, ile filmów rocznie realizuje się w naszym kraju i wszystko staje się jasne.
A jeśli chodzi o moich "znajomych", to są znane... a nawet bardzo znane nazwiska w tym światku.


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
MatMot
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: sob 06 lut 2010, 13:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MatMot » śr 26 sty 2011, 14:00

Pozostaje nam szkolić się w pisaniu "Komedii Romantycznych", filmów o wojnie, PRLu i (oczywiście) patologiach.

Przynajmniej pan próbował. Może kiedyś ruszy się coś u nas, ale szanse na to są nikłe, prawda?
W każdym razie chyba najlepiej zostać reżyserem sam piszącym sobie scenariusze, ale do tego trzeba mieć już wyrobione nazwisko. Lub wyskoczyć z czymś olśniewającym, genialnym, cudownym! Ale nie żyjemy w stanach by wybić się taki sposób. Zresztą, tam jest chyba jeszcze gorzej :/.

Skupiam się na "kręceniu z przyjaciółmi" takie chore, frustrujące hobby.
Moim spotkaniem z "wielkimi" była wymiana czterech zdań z pewną panią "J.", z czego pierwszym zdaniem było poproszenie o wspólne zdjęcie, a czwartym "Do widzenia, bla, bla...". Dwa pozostałe to skromna prywata ;).



Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » śr 26 sty 2011, 22:28

Tak, to tragedia gdy reżyser urządza prywatę do tego przerabia scenariusz tak że traci sens. Jednak nie należy zapominać o tym, że scenariusz jest dla reżysera a nie reżyser dla scenariusza, scenariusza, który jest jedyni PLANEM.

Rzeczywście pisarze, nie wszyscy, ale wielu z nich, nie radzą sobie najlepiej z pisaniem scenariuszy. W tej zabawie liczy się trochę inny typ wrażliwości. Scenariusz to bardzo spójna konstrukcja. Usunięcie jednego szczegółu zmienia wymowę całość. Pisze o tym Wereśniak też i ma rację.

Pisanie scenariuszy kojarzy mi się z pisanie kodu do jakiegoś programu, gry, strony internetowej.

Po drugie: przede wszystkim wrażliwość dramaturgiczna- coś z czymś KONIECZNIE musi się zderzyć, i coś z tego musi wyniknąć, postać musi się czegoś nauczyć, zmienić się.

For example. Koleś, nazwijmy go Alosza, jest nieszczęśliwy bo nie wychodzi z domu a nie wychodzi z domu bo się boi świata zewnętrznego, sądzi że tam będzie jeszcze bardziej nieszczęśliwy. Nie ma przyjaciół, nie ma kobiety. Popadł w depresję. Mieszka z matką, która jest chora i dostaje rentę. Matka umiera. Renty nie ma-> nie ma na czynsz-> nie można siedzieć w domu-> żeby móc siedzieć w domu-> trzeba z niego wyjść-> zdobyć kasę na czynsz i chrupki. To jest sytuacja dramatyczna, jest paradoks, jest sprzeczność (żeby plużyć dupe w cieple domowego ogniska trzeba z tego domu wyjść). Alosza wychodzi. Przeżywa wiele przygód, spotyka w świecie zewnętrznym miłość swojego życia. O czym ta historia? MIŁOŚĆ/ SZCZĘŚCIE wymaga ODWAGI. O tym byłaby ta historia. Prosta. Widz kocha proste historie. Bo przeważnie są prawdziwe. I po prostu dobre.

Po trzecie. Dialogi. Kto pisał ten wie. Dobra linijka dialogowa jest jak wers w dobrym wierszu. Gęsta, niejednoznaczna. Śmieszna albo smutna , zaskakująca, błyskotliwa. Najlepiej jeśli wszystko na raz. Choć nie unikniemy i takich kwestii:

WNĘTRZE. BAR. UPAŁ.

MĘŻCZYZNA: Budwaisera.

BARMAN: Z lodówki?

MĘŻCZYNA: Nie, z pier*** piekarnika.

========

Jeśli wysłałem dwa podobne posty, przepraszam, problemy z ponownym logowaniem.


Obrazek

Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » czw 27 sty 2011, 12:33

To może zacznijmy dyskusję do problemu głównego: Kto tak naprawdę jest autorem i głównym twórcą filmu. Scenarzysta, który sam z siebie to wszystko wymyślił, opisał, pokazał... Czy reżyser, który został zatrudniony aby to nakręcić?
Jeżeli reżyser ma prawo do takich zmian po to jaką cholerę żąda się od scenarzysty, aby wszystko DOKŁADNIE opisał, zaprogramował i dopiął do końca, skoro reżyser może zmieniać wszystko jak mu się żywnie podoba. W takim razie nie ma żadnego sensu aby pisać scenariusz, powinien wystarczyć ogólny schemat akcji a całą resztę dopisywać na planie filmowym, pod widzimisię pana REŻYSERA.
Notabene, to jest tak stary problem jak film i kino, i jak do tej pory nigdy nie udało się dojść do konsensusu.


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
MatMot
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: sob 06 lut 2010, 13:25
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MatMot » czw 27 sty 2011, 13:31

Teoretycznie reżyser powinien współpracować ze scenarzystą. Teoretycznie. Jak się zdarza opisał już pan :/.

Kiedyś zacząłem zastanawiać się jakie znam sławne postacie ze świata filmu (wielkiego kina, seriali, czy nawet reklam) i doszedłem do tragicznego wniosku - scenarzystów mógłbym wtedy policzyć na palcach jednej ręki, nawet, gdybym stracił kciuki i jakiś inny palec. Ludzie uwielbiają filmy reżysera X, kochają aktora Y za rolę Z, płaczą do łez, gdy sekretarka ze szklanego ekranu przekręca znane powiedzenia, a nawet starają się naśladować znanego doktora. "Chcę mówić tak jak on." "Ale świetnie się zachował!"
I nikt nie pamięta, że te wszystkie scenariusze, sceny, dialogi musiał przecież ktoś napisać. Ktoś kto spędza nad tym zdecydowanie więcej czasu niż odtwarzający/opierający się na nich aktor/reżyser. Pamiętam jeszcze, że w tamtym czasie wyczytałem parę zdań o śmiesznie niskich stawkach za skrypty. Wszystko to rozgrywało się przed hollywoodzkim strajkiem scenarzystów. Jak to teraz jest tam, i u nas, nie mam zielonego pojęcia. Ale nigdzie nie słyszałem o filmie "na podstawie scenariusza twórcy scenariusza X", czy "kolejnym wielkim scenariuszu". Scenarzyści znani są chyba tylko w swoim środowisku. Reżyser, który tylko "ożywia" scenariusz nie jest chyba wiele wart, choć sam zbiera większość laurów. Dlatego uważam, że dobrymi reżyserami są ludzie, którzy sami sobie piszą scenariusze, lub współpracują ze scenarzystą - ale nie na zasadzie niewolnika i poganiacza. Górnolotnie: ramię w ramię, pióro w pióro.



Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » czw 27 sty 2011, 14:32

Naturszczyk pisze:To może zacznijmy dyskusję do problemu głównego: Kto tak naprawdę jest autorem i głównym twórcą filmu. Scenarzysta, który sam z siebie to wszystko wymyślił, opisał, pokazał... Czy reżyser, który został zatrudniony aby to nakręcić?
.


Reżyser. Obraz, film- jest produktem końcowym. Jest nadrzędny wobec scenariusza. Scenariusz jest jedynie planem i podlega zmianom. Musi dostosować się do obrazu i wizji reżysera. Sam scenariusz jest niczym.

[ Dodano: Czw 27 Sty, 2011 ]
PS nadrzędny wobec scenariusza to mi srednio wyszło. Ale chyba sens jest jasny.


Obrazek

Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » czw 27 sty 2011, 15:06

To po co pisać scenariusz i to pełny. Wystarczy plan, zarys...


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » czw 27 sty 2011, 15:20

Plan zarys czyli treatment. Treatment można sprzedać. To rozszerzone streszczenie filmu. Musi być jednak scenariusz. Pełny. Z dialogami i opisem tego co się dzieje (niektórzy nazywają to didaskaliami). Większosc reżyserów wprowadza zmiany do scenariusza. Często robi się to we współpracy ze scenarzystą. Normą jest pisanie kilkunastu do kilkudziesięciu wersji tego samego scenariusza. Ten przypadek z reżyserem, który psuje scenariusz i robi prywatę to nie jest norma. A przynajmniej nie za granicą. W Polsce też kręci się filmy zrobione na podstawie sensownych scenariuszy. Psy, Seksmisja, Kingsajz, Killer, Dzień Swira, Dom zły, Sztuczki, Rewers, filmy Kieslowskiego i tak dalej. No nie przesadzajmy z tymi kubłami zimnej wody.


Obrazek

Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » czw 27 sty 2011, 15:46

W moim konkretnym przypadku wprowadzałem poprawki i zmiany, a nie mogłem się doprosić rozmowy z reżyserem aby osobiście z nim wszystko omówił. Zawsze był to jakiś z jego pomocników, bo Mistrz jest zajęty. Gdy wreszcie dostawali dziesiątą wersję scenariusza... nie mówię tu o pitchach, czy o treatmentcie, ale o pełnych scenariuszach z rozpisanymi widokami i nawet poszczególnymi kadrami, wreszcie odezwał się Mistrz Reżyser który właściwie poza wprowadzeniem osób które nie były planowane w filmie, wrócił ze swoimi skreśleniami do jednej z pierwszych wersji... i miałem Go i Ich, dość. Może powiedziałem kilka słów za dużo, ale na pewno nigdy więcej nie będę nic pisał dla tej branży. Chcą mój pomysł, proszę bardzo, niech dadzą na rękę tyle a tyle i mogą z nim robić co im się żywnie podoba, ale beze mnie i mojego udziału. Koniec kropka... A jesli chodzi o podbijanie rynków zachodnich, sorry, ale nie jestem na tyle dobry w języku angielskim abym tego próbował, choć nie odradzam innych. Niech tylko najpierw sprawdzą, ile scenariuszy w końcu trafia do realizacji, a znam kilku scenarzystów których acenariusze były już realizowane i którzy nie mogą się przebić z kolejnymi. Jak mi mówili i teraz muszę się z nimi zgodzić, prościej i łatwiej wydać książkę, niż doczekać aby scenariusz został skierowany do produkcji. Tym bardziej, że telewizja (każda) woli skierować jakiś upolszczony serial do produkcji niż polską nowość.


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » czw 27 sty 2011, 16:31

Wybacz dosadnosć ale trafiłes na kutasa. Potraktowano cię skandalicznie i tyle. Robienie zmian w scenariuszu aby był lepszy to jedno, a psucie go tylko po to, żeby ubić na tym jakis własny interes czy dla własnego widzi misie- drugie.


ale o pełnych scenariuszach z rozpisanymi widokami i nawet poszczególnymi kadrami


Błąd. Kadrowaniem zajmuje się operator. Znaczy można napisać scenariusz w którym opisujemy ruchy kamery a nawet montaż itd. Ale najlepszy jest taki, który pozostawia dużą swobodę. Operatorowi, reżyserowi, aktorom, montażowi.


Obrazek

Awatar użytkownika
Naturszczyk
Pisarz
Pisarz
Posty: 781
Rejestracja: śr 20 sty 2010, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: pomezania
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Naturszczyk » czw 27 sty 2011, 16:47

Nie miałem zamiaru w niczym wchodzić w pracę operatora, ale poproszono mnie abym dopisał swoje propozycje. A co do tego pierwszego, to zgadzam się i wiem, że już mnie to nie interesuje.


Władysław "Naturszczyk" Zdanowicz

Awatar użytkownika
TadekM
Pisarz
Pisarz
Posty: 803
Rejestracja: czw 10 sty 2008, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: TadekM » czw 27 sty 2011, 18:54

Firma odezwała się z pretensjami później, gdy okazało się, że byłem na tyle mądry, że wcześniej zarejestrowałem swoje pomysły na film i nie mogą ich ruszyć, bez odkupieniem praw.


Jak to się robi?

[ Dodano: Czw 27 Sty, 2011 ]
Mam na myśli rejestrowanie pomysłu, oczywiście.




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość