Pan Maszyna i lalka [Tylko dla dorosłych]

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
von Aussen
Pisarz domowy
Posty: 79
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Pan Maszyna i lalka [Tylko dla dorosłych]

Postautor: von Aussen » sob 09 lut 2019, 16:27

Tylko dla dorosłych

Wstęp muzyczny:

https://www.youtube.com/watch?v=EsygEZxW6Pg

Pokój jasno oświetlony, pusty, jedynie w jednym z kątów sedes. Naga kobieta na środku pokoju stoi nieruchomo. Kobieta jest młodą,
drobną, niską, szczupłą i krótkowłosą brunetką.
PAN ubrany w wojskową bluzę, czarne spodnie, brązowe buty.

PAN: Można by rzec, uwzględniając pewne założenia, że tak zwana prawda obiektywna jest prawdą maszyn. Kto miłuje fakty, dla tego takie zdarzenia jak na przykład krojenie chleba przez jakąś-tam kobietę i gwałt na niej dokonany jakościowo nie różnią się. One obiektywnie są równe.

Pauza.

PAN: Tak, przyznaję, kieruje mną „wola mocy”, a nie „wola prawdy”. Każda jednostka dąży do ekspansji, Życie dąży do ekspansji. Hierarchia to kwestia układu sił między jednostkami dysponującymi różnymi poziomami energii. Jest ona tak naturalna, jak naturalna jest wszelka przemoc.

Pauza.

PAN: W wielu sprawach pozór wyżej cenię niż prawdę. Mądrość przyzwala na istnienie fałszu i iluzji. Człowiek mądry wie, że kłamstwo bywa szlachetne. Poza tym: gra „prawdy” i „fałszu” jest silnym afrodyzjakiem.
Do kobiety: Podejdź do mnie.

Kobieta wykonuje polecenie. PAN wyciąga członek przez rozporek.

PAN: Popieść teraz ustami penisa swego pana.

Kobieta kuca i wykonuje polecenie.

PAN: „Prawda” i „fałsz” podszyte są moralnymi uczuciami. Tak rzekł mój wychowawca. A czym jest moralność? To jakość nieznana maszynom. Maszyny znają tylko ilość. Jakież to beznamiętne, jakież podniecające.

Pauza.

PAN do kobiety: Ssij miarowo, jednostajnie, powoli.

Błąd może podniecać maszyny. Więcej, błąd podnieca maszyny. Ale co jest źródłem „błędu”? Za źródło „błędu” uznaję świadomość. Istoty pozbawione świadomości nie popełnią kiedykolwiek jakiegokolwiek błędu, wszystko uczynią doskonale. Wszystko jest dla nich wyliczone.

Pauza.

PAN: Granica między „prawdą” a „fałszem”. Jakimże podniecającym problematem jest granica między „prawdą” a „fałszem”. Można stopniować, omijać przeciwstawności i kierować się w stronę spójności, lecz wtedy trzeba zgubić „sens”. Nauka, jak się zdaje, dąży właśnie w tę stronę. Lub mówiąc ładniej: nauka dąży do prawdy.

Pauza.

PAN: „Prawda”. Czy to nie „prawda” czyni z podmiotu przedmiot? Miałby zatem fałsz czynić człowieka? Jakże to?
Do kobiety: Ssij miarowo, jednostajnie, powoli.

Pauza.

PAN: Czy jedyną prawdą jest definicja „prawdy”? Cokolwiek nie jest wieczne, a „prawda” potrzebuje wieczności.

Pauza.

PAN do kobiety: Teraz bezruch. I dokładnie obejmij usteczkami kutasa.

Porządek rzeczy istnieje obiektywnie, inaczej my jako istoty zorganizowane, jako organizmy, nie bylibyśmy zdolni funkcjonować. I nie prawcie mi teraz, że śnimy, bo gdzie byłoby nasze łoże? I dlaczego sen byłby zorganizowany?

Pauza.

PAN: Porządek rzeczy istnieje obiektywnie, inaczej my jako maszyny nie bylibyśmy zdolni funkcjonować. Kwestia „duszy” jest kwestią gramatyki. Tak rzekł mój wychowawca. Mylił się? Zostawiam to do rozważenia.

Pauza.

PAN: Chrześcijanie i ateiści zbytnio przywiązali się do wolnej woli. Ja wolność widzę jedynie w kojarzeniu.
Do kobiety: Ssij miarowo, jednostajnie, powoli.

Długa pauza.

PAN do kobiety: Teraz bezruch. I dokładnie obejmij usteczkami kutasa.

PAN porusza członkiem w ustach kobiety miarowo, jednostajnie, powoli przez chwil parę.

PAN: Dość już tej przyjemności.
Do kobiety: Wróć na swoje miejsce.

Kobieta wykonuje polecenie. PAN chowa członek w spodniach i zapina rozporek.

PAN: Uznaję za warunek konieczny istnienia człowieka istnienie wstydu. W przeciwstawieniu człowieka i zwierzęcia, człowiek zawsze będzie arystokratą.

Pauza.

PAN: Uznaję za warunek konieczny istnienia człowieka istnienie wstydu. Prawdziwość jest prawdziwą bezwstydnością. „Prawda” jest bezwstydna.

Pauza.

PAN: Autentyczność, naturalność, prawdziwość – triada bóstw ateizmu. Rzec można: trójjednia.

Naiwna wiara ateistów w „prawdę” doprowadzi ich niechybnie do zguby, tak jak „prawda” zgubiła już chrześcijańskiego Boga. Wszystko ma w sobie zalążek własnej śmierci.

Pauza.

PAN: Fałsz jest koniecznością. Konwenanse są konieczne, o ile chcemy jeszcze zachować głębię. To maska rodzi intymność.

Pauza.

PAN: Jakże podnieca mnie świadomie popełniony błąd. To taka moja intelektualna perwersja. A czasem nie ma innego sposobu, niż wyrazić się błędnie.
Do kobiety: Na czworaka. I bezruch.

PAN umieszcza w odbycie kobiety korek analny i wychodzi. Po minutach kilkunastu wraca.

PAN: Jednostkowość spala się w bezruchu, w braku działania. Byłaś, moja droga, przez te kilkanaście minut żywym dziełem sztuki.

PAN wyciąga członek przez rozporek i bierze kobietę od tyłu.

PAN: Czas kontynuować dzieło sztuki. Miarowo, jednostajnie, powoli. Monotonnie i bez emocji. Bez uniesień, bez jęków. Z żądzą szalejącą tylko w umyśle. Ciała podporządkowane rytmicznym ruchom. Niech ulecą z nas dusze. Będę maszyną, ty bądź mą lalką.

Bardzo długa pauza.

PAN: Czujesz nienasycenie? Czujesz rozkosz, która już trwa i trwać tak będzie wiecznie? Orgazm nie jest potrzebny. W tej chwili mam w głowie tysiąc orgazmów.

Długa pauza.

PAN: Sztuka musi być sztuczna. Sztuka musi być nieautentyczna, nienaturalna, nieprawdziwa. „Prawda” jest największym wrogiem sztuki. Wszyscy, którzy prawią o naturalności, są jedynie podróbkami artystów. Wszyscy, którzy w swych dziełach imitują Rzeczywistość, są jedynie imitacjami twórców. Ja nie jestem twórcą, jestem tylko częścią wielkiego dzieła sztuki. Dzieła sztuki, gdzie osobowość i bycie osobą nie liczy się, gdzie te cechy są całkowicie zbędne.

Bardzo długa pauza.

PAN: Niech wszystko zginie, a ja, moja droga, będę jebał cię nadal. Jebał będę cię we śnie, przy śniadaniu, na wizycie u matki. Jebał będę cię u lekarza, przy rozmowie z bratem i na wieczornym bieganiu. Jebał będę cię zawsze, bo teraz jebię całą ciebie, każdą komórkę twojego ciała.

Długa pauza.

PAN: Jednostkowość to wymysł Szatana. Dusza to piekielny wynalazek. Jestem tego pewien. Ale pal licho dusze. Kiedy sztuczność rządzi w moim świecie, czuję niewysłowioną rozkosz. Mechaniczność jest fundamentem dla rozkoszy, nienasycenie tylko ją dopełnia. Zatracając osobowość i bycie osobą czuję się całkowicie spełniony.

Sztuczność nad sztucznościami i wszystko sztuczność. Jakże ja chciałbym całkowicie zatracić się w takim świecie.

Długa pauza.

PAN: Sztuka religijna niewątpliwie jest sztuką. Wyobrażenia potworów, demonów, bogów są tak nierzeczywiste. Obrazy Boga i świętych są tak nieprawdziwe. Człowiek religijny żył całkowicie w świecie sztuki. Jakże piękne było wtedy życie.

I wiara nie ma tu jakiegokolwiek znaczenia.

Długa pauza.

PAN: Kiedy kobieta ssie mego kutasa, ja w umyśle redukuję się tylko do niego. Chcę być tylko kutasem. Tylko stojącą, nabrzmiałą pałą. Chcę dokładnie widzieć, jak jej usta poruszają się na tej stojącej, nabrzmiałej pale. Chcę widzieć w kobiecych oczach rozkosz. która wynika z tego, że właśnie obciąga sztywnego, jędrnego fiuta. Chcę, by skupiła się tylko na nim. Ostatecznie: chcę, by kobieta zredukowała mnie tylko do kutasa. By pożądała tylko kutasa. By tylko sztywny, jędrny kutas wypełniał jej myśli.

Pauza.

PAN: Twoja dupa, moja droga, jest tak ponętna. Kusi mnie, by to, co czynię, czynić w nieskończoność. Ohydne dupsko. Tylko lać kablem to ohydne dupsko. Tylko niszczyć to ohydne dupsko. Tylko zapomnieć, że to ohydne dupsko kiedykolwiek istniało. Wymazać z pamięci obraz tego dupska.

Och, nie mogę żyć bez tej dupy.

Długa pauza.

PAN: Twoja pupa, moja droga, jest taka kształtna. I ta dziurka w pupie. Jakże ona pięknie komponuje się z pośladkami. Delikatnie brązowa, czysta, nieskalana, ściśnięta i taka malutka. Teraz twoja pupa jest dupeczką. Tak, dupeczką. Jakaż ta dupeczka piękna. Jakaż ta dupeczka seksowna. Ta dupeczka musi należeć do dziewczynki. Do mojej dziewczynki. Pupa mojej dziewczynki. I dziurka w pupie mojej dziewczynki.

Długa pauza.

PAN: Wiem, że miałaś w sobie sztucznego kutasa, że grzmociła cię kobieta. Teraz wstydzisz się tego. Jesteś ściśle heteroseksualna, a jebała cię laska. Po prostu, jebała cię laska. Wiem, że robiła to jak mężczyzna. Szybko, mocno, do bólu.
Och, jakże mężczyznom brakuje wyrafinowania. Dobry kochanek jest na wagę złota. Ja jestem dobrym kochankiem. Wyrafinowania mi nie brakuje. Może dlatego czasem czuję się taki kobiecy?

Kobiety. Jakże one są wyrafinowane. Mężczyźni przy nich to prawdziwe prymitywy. Doprawdy, fascynuje mnie cała seksualność kobiet. Jakież one są delikatne, jakież subtelne w tym, co czynią. Tu wyrafinowanie idzie w parze z miękkością. Nawet jak bawią się gównem, czynią to na sposób wyrafinowany. Ciebie, moja droga, dopiero trzeba uczyć wyrafinowania. I muszę robić to ja, mężczyzna. Wstyd. Wstyd, kobieto.

Pauza.

PAN: Ile różnych kutasów miałaś w ustach? To też wiem, dwanaście. I teraz też tego wstydzisz się. Niepotrzebnie. Mnie podnieca, że już tyle kutasów penetrowało twoje usta. ...że już tyle kutasów te piękne, czerwone usteczka obciągały. Ilość powinna zredukować mężczyzn tylko do kutasów. Ilość redukuje mężczyzn tylko do kutasów. Są przecież obciągary, nie kurwy, zwykłe obciągary, które lubią, wprost uwielbiają mieć co rusz sztywnego, jędrnego kutasa w ustach. Jakże ta redukcja jest podniecająca. Jakże pociągająca jest kobieta, która redukuje mężczyzn tylko do kutasów.

Długa pauza.

PAN: Sztuczny kutas w kobiecie. Laska jebiąca laskę. To może być dzieło sztuki. Warunkiem koniecznym, by naprawdę obraz laski jebiącej laskę stał się dziełem sztuki, muszą być miarowe, jednostajne, powolne ruchy. Inaczej nawet sztuczny kutas nie uratuje tego dzieła.

Pauza.

PAN: Przeraża mnie wizja laski jebiącej laskę miarowo, jednostajnie, powoli. To dzieło sztuki doskonałe. Większe niż to, w którym ja uczestniczę.

Długa pauza.

PAN: Są chwile, kiedy pożądam tylko nudy. Monotonia jest tak pociągająca. Wszelkie niezwykłości, różnorodne stany, niesamowite emocje – to wszystko nie ma znaczenia. Jest tylko pragnieniem zwykłych ludzi. Pragnieniem znudzonych codziennością ponowoczesnych, zwykłych ludzi. A codzienność, monotonia codzienności to sztuka. Ważne, by wszystko odbywało się schematycznie. Wyznaczona pora na śniadanie, wyznaczona pora na obiad, wyznaczona pora na kolację. Poranna kawa i sranie. Doskonale, gdy godzina srania jest ściśle wyznaczona. Nawet gdyby kobiecie chciało się srać wcześniej, musiałaby czynić to o ściśle wyznaczonej godzinie. Zresztą, noszenie w sobie gówna, parcie na zwieracz odbytu może stymulować, może być przyjemne. Jest przyjemne. Koniec końców kobieta, której życie podporządkowane byłoby schematyczności, której życie byłoby ściśle monotonne, byłaby żywym dziełem sztuki. Nie, to byłoby dzieło-życie, takie jak choćby dzieło-życie Fryderyka Nietzschego albo markiza de Sade. Jakże niewiele potrzeba, by równać się z geniuszami.

Długa pauza.

PAN: Czuję, że zbliża się eksplozja nienawiści. Zawsze po wytrysku nienawidzę kobiety i siebie. Myślę: jak ta słaba, krucha istota powoduje, że jej potrzebuję? jak ona śmie istnieć w moim życiu i być kimś bardzo ważnym? jak mogę być podporządkowany uczuciu? jak mogę coś czuć do tej kobiety? Do tej słabej, kruchej, jebanej istoty.

Wzbiera we mnie typowa samcza moc. Pragnę dominować, a uczucie to tylko podległość. Jakże ja nienawidzę uczuć.

Długa pauza.

PAN: Dochodzę. Niestety dochodzę. Dzieło sztuki dobiega końca. Kutas pulsuje, nie mogę tego powstrzymać. Zaraz nadejdzie to ohydne uczucie. Obrzydliwość mnie bierze na samą myśl o wytrysku. Po nim czuję się taki grzeszny. Kurwa, jakiżże ja jestem moralny. ...tak kurewsko silnie moralny.

Pauza.

PAN: Podniecenie jest zawsze przyjemne. Zawsze pragnę, by nie kończyło się. Godzinami mogę oglądać filmy porno i godzinami czuć przyjemność. Ale wystarczy wytrysk, tylko wytrysk, by cały ten seks mi obrzydł. Nienawidzę wytrysku, a teraz on nadchodzi. Już trwa. Nienawidzę siebie. Nienawidzę pożądania. Nienawidzę całego świata. Zabiłby wszystkich ludzi. Zabiłbym tych wszystkich niewidocznych świadków mojego upodlenia.

KONIEC


Szaleństwo nierozerwalnie związane jest z seksem, seks nierozerwalnie związany jest z szaleństwem.

https://www.youtube.com/watch?v=SHhTHaGgwig

:roll:

Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość