NAJLEPSZAMINIATURAMAJA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY :text-link:

Audiobooki

O wszystkim co z literaturą związane.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 260
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Raptor » pt 15 wrz 2017, 22:33

Szukałem, ale nie znalazłem niczego konkretnego o Audiobookach na forum...

Stosunkowo nowa moda, jak mi się wydaje. Sam trafiłem na nie przypadkiem: korzystając z promocji na pewnej stacji paliw, jakiś czas temu :)

Z grubsza: ktoś czyta książkę, a my tego słuchamy zamiast tradycyjnie tępić wzrok na papierze :)

Generalnie przesłuchałem około 10 audiobooków, jestem w trakcie 11. Repertuar różny: od kilku lektur, przez Sztukę Wojny, kilka powieści po polski i angielsku, po teorię względności Einsteina... Postaram się podzielić moimi wrażeniami.

1. To bardzo przyjemne, kiedy ktoś nam czyta... zwłaszcza, jeżeli robi to dobrze :)
Zwykle całość czyta pojedynczy lektor, chociaż trafiają się produkcje, gdzie każda postać ma swój głos, a w tle leci muzyka i efekty dźwiękowe - praktycznie jak dawne słuchowiska radiowe, tylko słuchamy powieści.
W sieci są też dostępne darmowe audiobooki czytane przez amatorów-hobbystów (wolne lektury, tytuły bez praw autorskich)

Spodziewałem się trudności we wczuciu się w tekst mówiony i śledzeniu całej opowieści... na szczęście okazały się one bezpodstawne. Jedyną pozycją, której nie byłem w stanie przesłuchać była wspomniana teoria względności Einsteina (darmo, ale po angielsku), z uwagi na skomplikowany żargon oraz niemożność cofnięcia się, powtórzenia czy zwyczajnego sprawdzenia słówka w słowniku :) Pamiętam, że czytając to dobrnąłem dalej i rozumiałem więcej. W kolejce czeka Darwin, może z nim pójdzie mi lepiej ;)

Fabularną powieść przy obyciu z językiem słucha się bez przeszkód i nie ma się większych trudności z wczuciem się w historię.

2. To trwa dłużej niż czytanie...
260 stron trwa około 7 godzin. Teraz przerabiam biografię Jobsa, która ma 760 stron w papierze i 24h nagrania!
Przeciętna powieść zatem zajmie "trochę czasu". Wiadomo, że lektor musi prawidłowo operować językiem, aby audiobooka dało się słuchać. Nasze myśli w przypadku czytania są po prostu szybsze.
Zaletą jest, że można w tym przypadku robić coś jeszcze... Ja słucham za kółkiem (a jeżdżę zawodowo), można na rowerze, na spacerze, w autobusie, w drodze do pracy etc. wszędzie tam, gdzie lubimy sobie zwykle posłuchać muzyki. Audiobook zajmie nam więcej czasu niż książka, ale ja doceniłem fakt, że czas jest lepiej wykorzystany bądź po prostu nie zmarnowany np. stojąc w tramwaju. Ma to jeszcze taką zaletę, że nie musimy książki trzymać, ani się nad nią pochylać. Sadowimy się wygodnie i oddajemy ulubionej lekturze.

3. Moim zdaniem wygrywa z ebookiem
W kwestii cyfryzacji naszej powieści audiobook jest ciekawszym rozwiązaniem niż ebook. O ile czytanie ebooków bez dedykowanego czytnika z e-ink jest dla mnie katorgą (na komputerze czy tablecie ekran wali nam po oczach, trzeba go trzymać w ręku, nagrzewa się, bateria wyładowuje, często formatowanie nie jest zachowane... itd.) to Audiobook doceniłem za niesamowitą wygodę oraz brak specjalnego sprzętu niezbędnego do jego odsłuchania - odtwarzacz mp3, komputer, telefon, radio w samochodzie, słuchawki... to wszystko zwykle już mamy. No i zaleta, którą przytoczę ponownie: nie zajmuje nam rąk i możemy robić coś innego :) Niezastąpione przy jednoczesnym wykonywaniu monotonnych zajęć ;)
Do autorów z naszego forum miałbym sugestię, aby wgryźli się w temat, bo myślę, że coraz więcej ludzi będzie sięgać po Audiobooki.

4. Jest droższy...
To niestety prawda. Ale sprecyzujmy. Zwykle audiobook jest w cenie książki papierowej. Słuchowiska robione z rozmachem są zwykle droższe, ale odpowiada za to dobór kilku lektorów oraz rozmach przedsięwzięcia. No i audiobooka nie postawimy na półce (chyba, że wirtualnej :)). Nie wiem jak sprawa się ma z wydawaniem ich, w odniesieniu do wydania papierowego. Podejrzewam, że jest do droższe... ale z drugiej strony raz stworzony, potem nie ma kosztów dystrybucji czy druku.

5. Oszczędza czas...
Wrócę po raz kolejny do tego, co napisałem wyżej, ale sprawa jest tego warta. Napisałem, że przesłuchałem 10 audiobooków... nie sprecyzowałem, że to w ciągu ostatnich 2-3 tygodni. Wyobrażacie sobie przeczytaniu tylu książek w takim czasie? Ja, z moich dotychczasowych doświadczeń, nie :) Wprawdzie nie wszystkie były długie, ale też tytuły były zróżnicowane (sporo lektur, których kiedyś nie chciało mi się czytać w szkole, a czułem, że powinienem). Do tego cały szereg dzieł epokowych (np. Homer), na jakie zapewne nie znalazł bym czasu wśród codziennych obowiązków (praca, dzieci, dom itd.). Dzięki audiobookom mogłem nadrobić w stosunkowo krótkim czasie spore braki w oczytaniu :) Prawdę mówiąc nie włączam już nawet muzyki czy radia w samochodzie, chyba, że podczas przerw między jednym słuchowiskiem, a następnym.

6. Oczywiste braki
O ile treść danego dzieła przyswoimy myślę bezstratnie, to z formą może być nieco gorzej. Siłą rzeczy nie patrząc na literki, nie przyswajamy tak dobrze gramatyki, interpunkcji czy składni. O ile dobrzy lektorzy są w stanie przekazać nam wiele z formy umiejętnym operowaniem słowem, to jednak nie łudźmy się, że przekażą wszystko ;) Często też wiele zależy od interpretacji lektora. Co nie wszystkim może przypaść do gustu.
Zatem aby utrzymywać się w formie, należało by równocześnie praktykować tradycyjne czytanie atramentu na papierze :p

---
Dla mnie to na razie wielkie objawienie, że mogę wykorzystać swój czas w bardziej efektywny sposób. Pochłaniam kolejne dzieła tak szybko, że czuję się jak Neo podłączony do Matrixa :p
Wprawdzie w naszym języku nie ma jeszcze zatrzęsienia audiobooków, ale będzie ich z pewnością przybywać. W tym wypadku o wiele bogatsza jest biblioteka anglojęzyczna (warto zwrócić uwagę, że na zachodzie audiobooki wychodzą razem z wydaniem papierowym, dla chyba wszystkich nowości na rynku!)
Ostatnio jeden z wydawców uruchomił ofertę abonamentu w ramach którego mamy dostęp do całej ich biblioteki :) Za 30 zł miesięcznie możemy słuchać do woli (zwykle produkcje "solowe"). Dla mnie super oferta.
Inni wydawcy oferują np. niemal całą kolekcję dzieł Lema w doskonałej jakości słuchowisk :) - ale sprzedawanych oddzielnie, jak zwykłe książki.

Temat daję pod rozwagę i dyskusję ;)



Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1299
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Audiobooki

Postautor: Wolha.Redna » pt 15 wrz 2017, 22:40

Ostatnio dzięki koledze z pracy zaczęłam słuchać audiobooków z youtuba i muszę powiedzieć, że wynalazek świetny (poleciłam już kilku osobom, które nie mogą same czytać), ale jednak trudno mi trafić z aktorem, którego lubiłabym słuchać. Przykładowo, słuchałam ostatnio "Mistrza i Małgorzaty" w wykonaniu kilkorga aktorów i zupełnie nie dopasował mi głos Małgorzaty - był za wysoki ( w książce opisany był jako tak niski, że chwilami załamujący się) - no i cała postać mi w tym momencie poległa.
Poza tym, każde czytanie jest rodzajem interpretacji. Kilka razy przy słuchaniu oburzyłam się, że scena była czytana tak, że zmieniała całkowicie odbiór (np. ton ironiczny tam, gdzie ja czytałam spokojnie albo spokojnie tam, gdzie ja czułam emocje). Pod tym względem własne czytanie pozwala na więcej samodzielności w odbiorze.


"ty tak zawsze masz - wylejesz zawartośc mózgu i musisz poczekac az ci sie zbierze, jak rezerwuar nad kiblem" by ravva

"Jedna struna mi się zerwała.
- To co? Masz przecież jeszcze pięć.
- Tak. Ale nie umiem grać na pięciu.
- Na sześciu też nie umiałeś. Więc teraz twoja ignorancja się zmniejszyła." Pratchett

Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 655
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Jacek Łukawski » pt 15 wrz 2017, 22:44

Próbowałem się przekonać do audiobooków, ale odpadłem. Nie potrafię słuchać książek podobnie jak nie potrafię ich czytać na ekranie. Naturalnie dostrzegam wszystkie pozytywy płynące z form cyfrowych, acz pozostawiam je dla innych ;)



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5272
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Navajero » pt 15 wrz 2017, 22:48

Odsłuchałem kilka fragmentów swoich audiobooków, żeby zobaczyć jak to jest, generalnie podobało mi się :)


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Andy
Pisarz osiedlowy
Posty: 269
Rejestracja: pt 11 sie 2017, 20:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Audiobooki

Postautor: Andy » sob 16 wrz 2017, 09:23

Audiobooki są świetne tam, gdzie czytanie nie wchodzi w grę:
- zmywanie naczyń (gdy brak zmywarki, albo raczej: gdy jest się zmywarką)
- daleka podróż pociągiem lub autokarem po zmroku
- choroba

Ebooki wygrywają gdy:
- czytasz po ciemku (np w trakcie co najmniej półgodzinnego usypiania córki, dla której zaśnięcie jest dramatem dnia)



Awatar użytkownika
iris
WModerator
WModerator
Posty: 904
Rejestracja: śr 14 sie 2013, 11:10
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: Kobieta

Audiobooki

Postautor: iris » sob 16 wrz 2017, 09:49

Audiobooki nie zastąpią mi książki, ale rzeczywiście niekiedy są dobrym rozwiązaniem. Jednak w stosunku do audobooków jestem bardziej wymagająca, niż w stosunku do samych książek. Poza treścią liczy sie tutaj głos i sposób czytania. Lektor. Ostatnio słuchałam "Laska Nebeska" Szczygła - nawet byloby to ciekawe, gdyby nie irytujący głos autora (mnie irytowal, żeby nie było; mówił niewyraźnie i z taką artykulacją, że niektórych fragmentów słuchalam dwa razy, żeby zrozumieć). Próbowałam tez "Adepta". Odpadłam po piętnastu minutach, bo lektor był nudny. Nie potrafił wydobyć treści - słyszałam, jak czyta. Nie widziałam treści. Przyszło mi wtedy do głowy, że "Adepta" powinien czytać Andrzezj Zieliński :D


„Styl nie może być ozdobą. Za każdym razem, kiedy nachodzi cię ochota na pisanie jakiegoś wyjątkowo skocznego kawałka, zatrzymaj się i obejdź to miejsce szerokim łukiem. Zanim wyślesz to do druku, zamorduj wszystkie swoje kochane zwierzątka.” Arthur Quiller-Couch

FB - profil autorski

Awatar użytkownika
Alicja Minicka
Pisarz
Pisarz
Posty: 650
Rejestracja: sob 07 lip 2012, 09:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Alicja Minicka » sob 16 wrz 2017, 11:37

Andy pisze:Source of the post Audiobooki są świetne tam, gdzie czytanie nie wchodzi w grę:
- zmywanie naczyń (gdy brak zmywarki, albo raczej: gdy jest się zmywarką)
- daleka podróż pociągiem lub autokarem po zmroku
- choroba

Ebooki wygrywają gdy:
- czytasz po ciemku (np w trakcie co najmniej półgodzinnego usypiania córki, dla której zaśnięcie jest dramatem dnia)



Mam taką samą opinię o audiobookach. Osoby niewidome dostają dodatkowa opcję oprócz tekstów pisanych Braillem. Myślę, że dzięki audiobookom więcej osób zainteresuje się literaturą.



Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 260
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Raptor » sob 16 wrz 2017, 22:02

Jeżeli wierzyć propagandzie z internetóff:
20 mln jest wart rynek audiobooków w PL... 1 mld w USA :)

18 000 - dostępnych tytułów w DE (tam praktycznie każdy film ma dubbing, więc i przyzwyczajenia konsumentów inne), z kolei w PL na razie źródło podało 1450, powiedzmy około 2000 teraz ;)

Podobno 18% Polaków słucha książek audio często, prawie codziennie.

Rynek audiobooków przez ostatni rok w PL rozrósł się o około 20%.

Generalnie prognozy podają stały wzrost rynku na całym świecie przez najbliższe lata, aż do osiągnięcia nasycenia.

ALE - tu dramatyczna pauza.

Zwróćcie uwagę, że chodzi o konsumentów. Pisarz, czy aspirujący do tego miana podchodzić może do tematu inaczej... Wydawało by się: ambitniej.
Ale czy jest to podejście słuszne?

Audiobook raczej nie powstanie bez książki :) Zwykle to właśnie książki są nagrywane. Nawet jeżeli ktoś zapragnął by stworzyć "serial audio" czy słuchowisko, to potrzebuje autora, który owe napisze.
Konsument jest... leniwy, zapracowany, zabiegany, przemęczony itd. Zwracam uwagę na leniwy... w połączeniu z naszym marnym wynikiem czytelnictwa w narodzie, jest to znacząca wskazówka ;) Może audiobook dotrze tam, gdzie papier jest zbyt kłopotliwy? Może nawet efekt zasłyszania, pociągnie do efektu zaczytania?
Istotne jest też, że większość pozycji/publikacji nie zostanie nagrana zapewne nigdy, więc i same audiobooki nie zagrożą czytelnictwu, a mogą tylko pomóc :)
Ciekawi mnie co autor ma z takiego audiobooka? (średnia sprzedaż w PL tytułu to 2 tyś pobrań z legalnych źródeł) Kwota od sztuki? Płatne z góry z odstąpienia praw do audiobooka?

Z perspektywy biznesowej w interesie autorów byłoby nie traktować tematu po macoszemu, bo to co można zyskać jest warte świeczki.
Nawet przebicie się na zachód może być łatwiejsze właśnie przez audiobook niż wydanie papierowe :) A nasz fan potem może chętniej sięgnąć po resztę bibliografii.

Ponadto jestem też zdania, że człowiek lubi wynajdować rzeczy na nowo, a i nie zaszkodzi iść za trendami i aktualnymi modami ;) Jeżeli więc ma odkryć książkę na nowo w formie nagrania, to potem zapewne zapragnie i fizycznej jej obecności w ramach np. mody na slow life ;) Historia kołem się toczy i nie dotyczy to tylko polityki, ale przede wszystkim trendów konsumenckich i wszelkich form sztuki.



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5272
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Navajero » sob 16 wrz 2017, 23:19

Raptor pisze:Ciekawi mnie co autor ma z takiego audiobooka?

To co z książki: procent od sprzedaży.
Raptor pisze:Z perspektywy biznesowej w interesie autorów byłoby nie traktować tematu po macoszemu, bo to co można zyskać jest warte świeczki.

Przecież to nie pisarz decyduje czy wydawnictwo zrobi audio z jego książek, bo w produkcję trzeba włożyć sporo kasy. Jak uzna autora za perspektywicznego, to zainwestuje, jak nie, to nie.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 260
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Raptor » ndz 24 wrz 2017, 21:03

No ok, ale wydawcy książek to nie wydawcy audiobooków?
Autor ma jakiś wpływ na kształt audiobooka?
Może wybrać wydawcę czy potem konsultuje jakieś sprawy z lektorem?



Awatar użytkownika
slavec2723
Dusza pisarza
Posty: 546
Rejestracja: śr 15 gru 2010, 18:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze Skopania
Płeć: Mężczyzna

Audiobooki

Postautor: slavec2723 » ndz 24 wrz 2017, 21:35

Raptor pisze:Source of the post No ok, ale wydawcy książek to nie wydawcy audiobooków?
Autor ma jakiś wpływ na kształt audiobooka?
Może wybrać wydawcę czy potem konsultuje jakieś sprawy z lektorem?


sorry, że się wcinam, ale autor ma pewnie taki wpływ, jaki mu daje umowa, ale rewelacji bym się nie spodziewał.
Dostajesz standardową umowę, obejmująca audio, ebooki, wydanie w papierze.
Myślisz, że autor decyduje o doborze aktorów? Polska to nie USA (ponoć kiedyś Kinga pytali, czy w głównej roli widzi De Niro, czy Nicholsona). I co biedny miał powiedzieć?

Audiobóooków mam około setki, ale one nie zastąpią słowa pisanego. Sam nie wiem czemu, ale wiem, że nie. Książka wymaga maksymalnego skupienia, i koncentracji, trzeba czytać i jednocześnie wyobrażać sobie, to co autor komunikuje. W czasie słuchania audio, często odpływam we własny świat, audio płynie sobie gdzieś obok... Książka (nawet w postaci elektronicznej) wymaga od czytelnika zaangażowania.

Pozdrawiam.


(...) zapoznam pana z moim wydawcą. To jest łajdak, jak wszyscy wydawcy. Ale uczciwy łajdak.
Paul Barz - "Kolacja na cztery ręce"

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5272
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Navajero » ndz 24 wrz 2017, 22:03

Raptor pisze:Source of the post No ok, ale wydawcy książek to nie wydawcy audiobooków?
Autor ma jakiś wpływ na kształt audiobooka?
Może wybrać wydawcę czy potem konsultuje jakieś sprawy z lektorem?

Autor sprzedaje prawa do książki ( przeważnie na kilka lat) konkretnemu wydawnictwu. A to z kolei decyduje czy wykorzysta je tylko do wydań papierowych, czy także wypuści ebooki i audio. Lektora wybiera wydawnictwo. Co miałby autor konsultować z lektorem? Kształt audiobooka? Przecież to udźwiękowienie książki, nic więcej.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 260
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: Raptor » ndz 24 wrz 2017, 22:28

OK, wyczerpuje się pytanie co do genezy powstania audiobooków.

slavec2723 pisze:Source of the post Audiobóooków mam około setki, ale one nie zastąpią słowa pisanego. Sam nie wiem czemu, ale wiem, że nie. Książka wymaga maksymalnego skupienia, i koncentracji, trzeba czytać i jednocześnie wyobrażać sobie, to co autor komunikuje. W czasie słuchania audio, często odpływam we własny świat, audio płynie sobie gdzieś obok... Książka (nawet w postaci elektronicznej) wymaga od czytelnika zaangażowania.


Hmmm... skończyłem słuchać Metro 2033 i szczerze mówiąc, to się nie do końca zgodzę z tą opinią. Może to nie jest zbyt skomplikowana historia, do tego słuchałem po angielskiemu... Nie odniosłem jednak wrażenia, aby coś specjalnego mi umknęło :) Mogę zarzucić, że momentami mnie nużyła (np. monolog kapłana o wielkim robaku/czerwiu), ale w wypadku wersji czytanej też by tak było. A jedyny fragment, który przeczytałem potem w książce to końcówka, której po prosty nie dosłyszałem bo coś mi przerwało ;)
Mi np. zdarza się delikatnie odpływać nawet podczas czytania. Jeżeli coś wydaje mi się nudne.
Z kolei na przykładzie "Zaginionego Świata" Crichtona mogę powiedzieć, że audiobook nawet mnie pobudził. Przeczytałem to w oryginale ze dwa razy, po polsku ze trzy i teraz przesłuchałem po angielsku. I wciągnęło mnie, mimo, że doskonale wiedziałem co się "zaraz stanie".
A wydaje mi się to książka daleko bardziej ambitna od wspomnianego Metra...
Temat zgłębię bardziej, bo mam w kolejce kilka książek mi znanych, które chciałem sobie przypomnieć (a z braku czasu łatwiej będzie mi je przesłuchać niż przeczytać).

Co jest różnicą to nasz wewnętrzny głos, który interpretuje powieść na swój sposób. Chodzi oczywiście o niuanse, ale jakże ważne.
Na razie nie natknąłem się na lektora, który by mnie denerwował. Staram się też czerpać z takiego innego spojrzenia jak najwięcej :) Bo i jest to ciekawa sposobność.



Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 166
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Audiobooki

Postautor: BollyBoss » czw 26 paź 2017, 20:46

Przesłuchałem w życiu tylko jednego audiobooka, pewną pozycję z dziedziny literatury fachowej, psychologicznej, ponieważ bardzo jej potrzebowałem, a wersja papierowa była akurat niedostępna. Nie było to zbyt przyjemne doświadczenie. Co chwila dekoncentrowałem się, czy może raczej bezwiednie zamyślałem nad wysłuchanymi właśnie treściami, podczas gdy lektor czytał sobie dalej, a ja miałem potem problemy z cofnięciem nagrania dokładnie do tego momentu, na którym przestałem uważnie słuchać. Nie byłem nigdy pewien, gdzie kończy się dany rozdział lub podrozdział (nie mogłem też z całą pewnością odróżnić jednego od drugiego), jak zapisywać nazwiska badaczy, na których powołuje się autor, no i wreszcie - nie byłem w stanie zrobić właściwych przypisów bibliograficznych, nie znając numeru strony, na której w wydaniu papierowym znajduje się cytat, który chciałem akurat przytoczyć w swojej pracy.

Mój tato słucha jakichś darmowych audiobooków z telefonu i przyznam szczerze, że denerwują mnie głosy lektorów, ale są też jeszcze inne powody, dla których nie potrafiłbym wysłuchiwać opowiadań lub powieści. Czytając, lubię widzieć tekst przed sobą, lubię móc w dowolnym momencie przerzucić parę kartek naprzód lub cofnąć się, by odkryć jakiś smaczek, szczegół, którego wcześniej nie zauważyłem. Lubię, jak już wspomniałem wyżej, zamyślić się, odpłynąć nieoczekiwanie przy jakimś dającym do myślenia fragmencie. Pamiętam, że podczas lektury "Głosu Pana" Lema niemal każdy akapit czytałem po kilka razy, intensywnie przeżuwając jego treść - takie to było stymulujące intelektualnie doświadczenie. No i wreszcie rzecz bardzo ważna - chociaż w tekście wysłuchiwanym łatwiej jest wskazać błędy językowe, składniowe, itp., generalnie człowiek jest bardziej krytyczny wobec tekstu czytanego niż wobec przekazu ustnego, dlatego właśnie, że samodzielne czytanie sprzyja zastanawianiu się, analizowaniu. Jest to jedna z przyczyn, dla których różnego rodzaju święte teksty są czytane na głos w świątyniach. Wielu chrześcijan traci wiarę, kiedy po latach słuchania wersetów biblijnych w kościołach sięga w końcu po Biblię i zaczyna się z nią zapoznawać samodzielnie w domowym zaciszu. Owszem, może i audiobook dostarcza wrażeń, których nie jest w stanie doświadczyć wydanie papierowe, ja jednak wolę, kiedy między mną a tekstem nie ma żadnych pośredników.



Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Audiobooki

Postautor: MaciejŚlużyński » czw 26 paź 2017, 21:16

No to powinieneś posłuchać przygód detektywa Cormorana Strike'a w interpretacji Macieja Stuhra, albo także w jego wykonaniu "Morfiny" Twardocha. Moim zdaniem niektóre wykonania dodają tekstom życia.

Nie polecam natomiast "Helikoptera w ogniu" w interpretacji Lindy - tego się słuchać nie da niestety...

Za to genialny jest Teleszyński, jako aktor niezbyt przeze mnie lubiany, ale jako czytający - perfekcyjny.

Added in 1 minute 26 seconds:
Raptor pisze:Source of the post Podobno 18% Polaków słucha książek audio często, prawie codziennie.


Ja słucham codziennie. A konkretniej - conocnie ;-)


Pozdrawiam
Maciej Ślużyński
Wydawnictwo Sumptibus
Oficyna wydawnicza RW2010


Wróć do „Dyskusje o literaturze”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość