Podstawowa lista lektur

1
Zainspirowana postem znajomego na Facebooku, który napisał, żeby z nim nie dyskutować, dopóki nie przeczyta się zaleconej przez niego listy 40tu książek ;) zaczęłam zastanawiać się, jaką kto z nas ma prywatną, podstawową listę lektur. Chodzi mi o dzieła bazowe, takie które każdy z nas mimowolnie uważa za podstawowe dla wiedzy o świecie i kształtowania światopoglądu. Takie, których nieznajomość u innej osoby kwituje się zdziwionym: "Nie znasz tego?!". A może nie macie czegoś takiego? Pewnie nie da się stworzyć listy uniwersalnej dla wszystkich, ale może da się w obrębie jednego kręgu kulturowego?
Swojej nie zamieszczam, bo nawet nie wiem, czy ją mam. Musiałabym to przemyśleć. Ale może ktoś ma i chciałby się podzielić?
"ty tak zawsze masz - wylejesz zawartośc mózgu i musisz poczekac az ci sie zbierze, jak rezerwuar nad kiblem" by ravva

"Between the devil and the deep blue sea".

Podstawowa lista lektur

2
Wolha.Redna pisze: napisał, żeby z nim nie dyskutować, dopóki nie przeczyta się zaleconej przez niego listy 40tu książek
Leń. Z tymi, którzy czytają te same książki co my, porozumieć się można łatwiej i szybciej. Pojechać na skojarzeniach i skrótach myślowych. Rozmawiając z tymi, którzy czytają inne książki, musimy się bardziej wysilić. Mnie się łatwiej rozmawia z tymi, którzy znają Lema. Ale z tymi, którzy nie znają, też się jakoś porozumiem, jeśli będę chciała i oni będą chcieli.

Co do kanonu: koleżanka przeżyła szok w Irlandii, kiedy okazało się, że zaprzyjaźnieni Irlandczycy nie znają "Mistrza i Małgorzaty". Była przekonana, że to kanon światowy. A to kanon Europy Wschodniej. :)
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Podstawowa lista lektur

3
A co to jest kanon? O co tak naprawę pytasz?
Wolha.Redna pisze: Chodzi mi o dzieła bazowe, takie które każdy z nas mimowolnie uważa za podstawowe dla wiedzy o świecie i kształtowania światopoglądu. Takie, których nieznajomość u innej osoby kwituje się zdziwionym: "Nie znasz tego?!".
Przecież to dwa różne pytania, dwie różne role literatury, dwa różne zbiory lektur.

"Nie znasz tego?!" spyta zszokowany kolega, gdy przyznamy się, że nie słyszeliśmy o Harrym Potterze, Millennium czy PLiO, ale na ich lekturze nikt niczego poza miłymi przeżyciami nie zyska. (I zanim ktoś się odezwie: tak, wiem, że w PLiO opisano zdarzenia odpowiadające zdarzeniom z naszej historii, ale jeśli się o nich na wstępie nic nie wie, to lektura samej ksiazki nic nie da)

Lektury szkolne również, przynajmniej w założeniu, nie służą kształtowaniu poglądów czy dowiadywaniu się czegoś Z nich. Dowiadujemy się O nich, układjąc sobie w głowie z grubsza zarys historii literatury, a tego nie robimy poprzez ich czytanie, lecz poprzez czytanie połączone z komentarzem nauczyciela.

Książki kształtujące wiedzę i światopogląd to najczęściej podręczniki szkolne i akademickie, książki popularnonaukowe, artykuły w sieci, programy popularnonaukowe, a tu trudno mówić o konkretnych pozycjach, bo na każdy ważny temat pisze się sporo. Domyślam sie, że każdy wie z grubsza, jak wygląda teoria ewolucji, ale przecież nie dowiedzieli się tego z "O powstawaniu gatunków". Podobnie każdy wie, gdzie ma wątrobę, a tylko nieliczni mieli w rękach "Anatomię" Bochenka.

Oczywiście istnieje lista pozycji, do których odniesienia znajdują się często w nowych dziełach, bo autor zakłada, że odbiorca je zna i zrozumie odniesienie - chyba właśni tak należy rozumieć kanon. Tak, jak napisała Thana: jako książki, których znajomość umożliwia komunikację z przestawicielami tego samego kręgu kulturowego.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Dyskusje o literaturze”

cron