Kawa i herbata

Co jeść przy pisaniu ;)

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Jason
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 833
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 17:28
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Kawa i herbata

Postautor: Jason » czw 30 kwie 2015, 11:48

Siła napędowa pisarstwa, główne pożywienie wen i wenów.

Jak je przygotowujecie, jaka oprawa i rytuały towarzyszą piciu, czy macie jakieś ulubione gatunki?


Ja dawniej piłem tylko herbatę, a do kawy przekonałem się może z pół roku temu. Wcześniej piłem dowolną, byle słodką i z mlekiem, jakoś raz na miesiąc. Ale teraz widzę, że i kawę można smakować.

Nie mam jeszcze ulubionej odmiany, ale obecnie trzymam się kawy arabica w ziarnach, mielonej przed parzeniem. Staram się zużyć paczkę w parę tygodni, ale zazwyczaj zajmuje mi to koło miesiąca, opakowania są zbyt duże jak na moje potrzeby ;(

Kawę parzę w kawiarce (ekspres włoski), zazwyczaj koło południa. Piję z małej filiżanki, gorącą, z dodatkiem odrobiny brązowego cukru i śmietanki (albo i bez, zależy od nastroju - to i tak są ilości minimalne, by przyprawić, ale nie ukryć aromatu). Do tego kostka czekolady.


ichigo ichie

Opowieść o sushi - blog kulinarny

Awatar użytkownika
Carewna
Pisarz domowy
Posty: 162
Rejestracja: sob 04 sty 2014, 00:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Carewna » czw 30 kwie 2015, 12:09

Herbata? Darjeeling 1st flush drugi napar! <mniam!> (Edycja: oczywiście tylko z porządnego gaiwana. ;) ) Ale to jak mam czas się delektować. Jako "napędu" używam zielonej Teekane albo Lipton w dużych ilościach.

Kawa - góra raz dziennie, na pewno nie do pisania. Sypane paskudztwo z palpitacją serca gratis i 4 łyżeczkami cukru (w niektórych kręgach cukier do herbaty mierzy się na "korwiny" - to dla mnie proszę kawę z jednym korwinem cukru).

Przy okazji: ostatnio czytałam poradnik dla pań domu napisany w 1842 roku i kategorycznie odradza się tam trzymanie dodatkowej służącej jako "osobnej kawiarki". :D



Awatar użytkownika
Galla
Dusza pisarza
Posty: 606
Rejestracja: sob 16 mar 2013, 10:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Galla » czw 30 kwie 2015, 22:21

Fajny temat! Wychowano mnie na zielonej herbacie, kilka lat temu przeszłam jednak zdecydowanie na ciemną stronę mocy :D Nie będę się chwalić zalewajkami, jakie zwykle pijam, ale na specjalne okazje mam i ciekawe warianty:

- Kawa turecka, prawdziwa, mielona na pył. Gotuje się ją w specjalnym rondelku, z odpowiednią ilością cukru (zamawiając w restauracji możemy poprosić o sade – bez cukru – niepijalna! – sekerli – z cukrem, albo orta – słodką do przesady). Przy gotowaniu najpierw należy zebrać do filiżanek (małych, podobnych do espresso) piankę, potem nalać resztę. Zostaje z owej kawy gęsty osad, z którego Turcy bardzo chętnie wróżą. A jest pyszna, o zupełnie innym niż espresso posmaku – na mnie działa tak samo silnie.

- Kawa turecka z mastyksem, jadalną żywicą. Dla mnie niepijalna, niestety, ze względu na intensywny żywiczny zapach. Mogę sprezentować komuś cały zapas ;)

- Mokka arabska. Przyrządza się ją podobnie jak kawę po turecku, ale gotując w rondelku tak długo, aż płyn zgęstnieje. Podaje się jedną filiżankę na kilka osób, każdy pije po łyku. Nieprzyzwyczajonego taki łyk stawia na nogi na pół nocy.

- Menengic kahvesi. – wkrada się chyłkiem do tematu, bo to wbrew nazwie nie prawdziwa kawa, ale napój z palonych dzikich pistacji/terpentynowca. Sprzedawany w puszkach, w postaci oleistej papki, którą gotuje się z mlekiem i cukrem i podaje w małych filiżankach.

Turecka herbata, podawana w małych szklaneczkach, bardzo mocna (czarną herbatę gotuje się w czajniczku postawionym na szczycie większego czajnika z wodą – niemal widać, jak garbniki przeżerają ścianki), z ogromną ilością cukru – jest świetna na upał, ale na dłuższą metę po prostu wykręca mi wnętrzności.

Ale i tak moim ulubionym, już europejskim sposobem na kawę jest podana w sporej szalce, z dużą ilością gorącego spienionego mleka Milchkaffee. Podobno pochodzi od Francuzów, ale poznałam w wersji niemieckiej.



Awatar użytkownika
mnml
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: sob 22 lis 2014, 23:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Polska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: mnml » czw 30 kwie 2015, 22:33

Akurat długo się nie wypowiadałem, mogę powrócić, zaczynając od takiego przyjemnego tematu.

Kawa: ciemnopalona od rana na espresso, około południa - zakładając, że jestem w domu - średniopalone cappuccino i około 18 latte macchiato. No i jeśli chodzi o pochodzenie ziaren to lubię Etiopię i Kolumbię.


Jason pisze:Kawę parzę w kawiarce (ekspres włoski), zazwyczaj koło południa.


Też tak lubię, ale zazwyczaj nie mam czasu na kawiarkę, więc używam standardowego ekspresu ciśnieniowego.

Jason pisze:] Piję z małej filiżanki, gorącą, z dodatkiem odrobiny brązowego cukru

:cool: Idealnie.

A propos rytuałów - zawsze siedzę przy biurku, stole, stoliku etc. Nie wyobrażam sobie pić kawy na leżąco albo stojąco. I słucham pewnego jednego, konkretnego utworu każdego ranka. :wink:

Odnośnie herbaty:

Carewna pisze:Darjeeling 1st flush drugi napar! <mniam!>


Piłem ją przez jeden rok niemal bez przerwy. Ale od kiedy odkryłem Gyokuro, to jestem mu/jej wierny, z małymi skokami w bok w ramach mieszanek zielonej herbaty z jaśminem. Gaiwan to podstawa!


"Tylko zmysły mogą uleczyć duszę, tak samo jak tylko dusza może uleczyć zmysły."

"Ale najodważniejszy z nas boi się samego siebie."

"(...) geniusz trwa dłużej niż piękno."

Oscar Wilde, Portret Doriana Graya

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2380
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 02 cze 2015, 10:45

Jak tak czytam Wasze wpisy, to aż mnie smak bierze na kawę (której nigdy nie lubiłam, a ostatnimi czasy lubię chyba jeszcze mniej). Ta dbałość, staranność, o której piszecie - w doborze napoju, w tych rytuałach :)

Ja jestem zdecydowanie "herbaciana", ale daleko mi do konesera. Uwielbiam herbaty sypane - różne, różniste, z różnymi dodatkami - zwłaszcza korzennymi, pieprzem, ostatnio coraz bardziej z imbirem. Nie mam swoich ulubionych gatunków. Z czarnych lubię łagodność assamów, ale to właściwie zależy od momentu i chyba trochę od okoliczności. Uwielbiam pu-erh. Kiedyś tylko z dodatkami, teraz w jakiejkolwiek postaci tak właściwie.

Rytuały?
Chyba nie. Piję herbatę za herbatą. Kiedyś jeszcze korzystałam z jakichś zaparzaczy etc., teraz już właściwie nie zwracam na to uwagi. Za to po prostu herbata towarzyszy mi niemal przy wszystkim.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 631
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Łukawski » wt 02 cze 2015, 14:42

Herbata
Szkocka Brodies, najchętniej liściasta Scottish Teatime, ale pozostałe też z przyjemnością.
Twiningsa Breakfast lub Prince of Wales.
Koniecznie mocna i od niedawna bez cukru.

Kawa
Papua Nowa Gwinea to mój ideał kawy, lecz od długiego czasu nie udało mi się jej zdobyć. Kiedyś była w sieci "Pożegnanie z Afryką" - najlepsza. Inne, dostępne nie mają już tego unikalnego aromatu, aczkolwiek również z przyjemnością się je pije.
Ze sklepowych Tchibo z palemką.
Również bez cukru od niedawna.

Mate od dłuższego czasu już nie pijam ze względu na nużące zasady przygotowania.

Nie mam rytuału ani mantry związanych z parzeniem. Jedynym dziwactwem jest fakt, iż parząc do pisania czasem (pod konkretne sceny lub rozdziały) zalewam w topornym, glinianym kubku zamiast zwykłym sklepowym.

Pozdrawiam



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2380
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 02 cze 2015, 15:10

Jacek_L pisze: i od niedawna bez cukru.
A tak, bez cukru, zdecydowanie bez cukru. Choć to dopiero od jakichś trzech lat.

Jacek_L pisze: zalewam w topornym, glinianym kubku zamiast zwykłym sklepowym.
Heh, chciałabym taki! :D
U mnie kubki zmieniają się zależnie od humoru (no chyba że w pracy - tam brak wyboru). Czasem jakiś, który był prezentem, czasem znowu coś eleganckiego, to znowu bardziej śmieszny.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
cru
Pisarz domowy
Posty: 97
Rejestracja: sob 28 cze 2014, 17:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: cru » wt 02 cze 2015, 17:24

Yunnan czarna w liściach, posłodzona. PRL-owska szklanka, niestety bez PRL-owskiego koszyczka. Liście opadają, ale patyczki unoszące się na powierzchni zbieram łyżeczką i kładę na biurku. Tak po około 4 herbatach można posprzątać te 4 łyżeczki i powstały stos patyczków. Oraz zetrzeć z białego blatu bursztynowe kropki.



Awatar użytkownika
Carewna
Pisarz domowy
Posty: 162
Rejestracja: sob 04 sty 2014, 00:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Carewna » wt 02 cze 2015, 18:43

Ha! Bezbłędny sposób na odróżnienie mieszkańców Zaboru Rosyjskiego od Galicjan. :D Mnie nie chce przejść przez gardło herbata w szkle. Do herbaty jest tylko i wyłącznie porcelana - a szkło do mocniejszych rzeczy. ;) (Co nie zmienia faktu, że jakbym miała elegancki zestaw srebrnych koszyczków do szklanek... mmm!)


And the world began when I was born
And the world is mine to win.

Awatar użytkownika
cru
Pisarz domowy
Posty: 97
Rejestracja: sob 28 cze 2014, 17:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: cru » wt 02 cze 2015, 19:10

Że niby szklanki to Rosja? Moje galicyjskie usta wyplułyby herbatę na klawiaturę, gdybym tylko akurat ją piła.



Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 631
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jacek Łukawski » śr 03 cze 2015, 13:09

Carewna pisze:Ha! Bezbłędny sposób na odróżnienie mieszkańców Zaboru Rosyjskiego od Galicjan. :D


Nie takie to proste, bo się niektórzy dobrze maskują. Na przykład ja :) Dawniej w szklance kacapskiej herbatę pijałem, a teraz mowy o tym nie ma i kaganek ceramiki na dawne ziemie zaboru carskiego wnoszę.



Awatar użytkownika
Aq
Pisarz domowy
Posty: 156
Rejestracja: pt 10 maja 2013, 13:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Aq » pt 05 cze 2015, 09:43

Kawa czarna w szklance, zmielona w młynku, 2 łyżeczki, bez cukru i mleka.



Awatar użytkownika
Galla
Dusza pisarza
Posty: 606
Rejestracja: sob 16 mar 2013, 10:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Galla » wt 30 cze 2015, 21:00

Zakupiłam ostatnio maszynkę do frappe i ciekawa jestem, jak się na ten barba... tfu, grecki napój zapatrują znawcy. Przyznaję, że to już wyrób kawopodobny...

...ale za to jaki pyszny w upały! Przepis - kopiasta łyżeczka nescafe, pół szklanki mleka, cukier wedle uznania, lód. Tylko mam problem z rozmiksowaniem kawałków lodu - zostają mi duże. Mam wrażenie, że powinien wyjść raczej rodzaj "szejka". Pomaga włożenie lodu do reklamówki i tłuczenie nim o dowolną twardą powierzchnię.

Zamiast maszynki można podobno użyć miksera albo zwykłego słoika (którym się potrząsa). Upały nadchodzą, warto poeksperymentować :)



Awatar użytkownika
Jason
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 833
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 17:28
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jason » śr 01 lip 2015, 00:50

Ostatnie eksperymenty zaowocowały mieszanką: lody śmietankowe+kawa z ekspresu włoskiego, wymieszane w niskiej szklance w proporcji 1:1, bez żadnych dodatków. Wychodzi pyszny, chłodny kawowy napój.

P.S. Podejrzewam tą mieszankę o właściwości uzależniające. Nie testować w domu, jeśli ktoś dba o linię :P


ichigo ichie

Opowieść o sushi - blog kulinarny

Awatar użytkownika
Immo
Dusza pisarza
Posty: 403
Rejestracja: ndz 11 maja 2014, 18:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Immo » śr 01 lip 2015, 10:00

Jest taki brzydki, kazirodczy kawał na temat kawy rozpuszczalnej, którego - jako dżentelmen - nie opowiem. Dlatego kawy rozpuszczalnej nie pijam. W domu ekspres kapsułkowy daje dostatecznie dobrą kawę, by się nie smucić.

Herbata? Smakuje mi dużo dziwnych (yogi tea na mleku!), ale w domu robię zwykłe, nudne z torebki, bo tak jakoś mi się nie chce.


"Nie wszystko co się liczy da się policzyć, zaś nie wszystko co da się policzyć, liczy się."
A. Einstein
-
"Och, jak zawiłą sieć ci tkają, którzy nowe słowo stworzyć się starają!"
J.R.R Tolkien
-
"Gdy stałem się mężczyzną, porzuciłem rzeczy dziecinne, takie jak strach przed dziecinnością i chęć bycia bardzo dorosłym."
C.S. Lewis


Wróć do „Kulinaria”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość