Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Zapach kamienia

Dział zbierający zakończone już pozostałe konkursy wewnątrzforumowe

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
imadoki
Umysł pisarza
Posty: 732
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 18:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z Planety Ziemia
Płeć: Kobieta

Postautor: imadoki » pn 20 paź 2014, 23:41

Ostatni post z poprzedniej strony:

Nataszo, chyba po prostu każdy szuka czegoś innego w literaturze. Przyznam się, że nie mogłam przebrnąć przez Morze. Udało mi się to dopiero za drugim, lub trzecim razem i naprawdę się zmęczyłam. To po prostu nie moja bajka i gdybym oceniała, pewnie ten fakt w jakiś sposób rzutowałby na moja ocenę.


Everything happens for a reason

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 704
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Leszek Pipka » wt 21 paź 2014, 00:34

U Filipa. Jedna z definicji człowieka jest taka (półżartem, półserio), że jest on istotą monologującą. W literaturze ten wewnętrzny monolog jest poddawany na ogół pewnej obróbce, tyle tylko, że spektrum tej obróbki bywa szerokie. Filip usadowił się blisko skrajności- jednorodnej rzeki, meandrującej między skojarzeniami (tak z grubsza działa umysł), łańcucha, w którym myśl, wspomnienie łapie następną, bo... coś. Kiedy na ulicy łapie się strzępki rozmów, to widać, że często ludzie tak mówią, jednym ciągiem, przechodząc od flesza do flesza, od migawki do migawki.

Mnie się wydaje, że to nie jest tak, że ten potok wewnętrznego monologu w tekście jest przypadkowy, mistrzostwo polega na tym, że skojarzenia nie zostały dobrane jak leci, a pozorny nieład czemuś służy, na pewno treści przekazu. I język, język, świetnie malujący naładowane emocjami (sic!) sceny. I kompletnie nie zgadzam się z opinią, że opowiadanie jest o niczym (aha, to już mówiłem).

Dalej: trudność w czytaniu jest pozorna, bowiem ten monolog nie da się przelecieć ot, tak, jednym rzutem oka, idzie w poprzek naszych czytelniczych przyzwyczajeń, wymaga pewnego skupienia, ale odpłaca się pięknie, bowiem jeśli uda się wejść w namalowane światy, niesie i gra swoją melodię.

I ostatnia rzecz: podejrzenia co do zasłonki, że mianowicie rozpycha się w roli fałszywego podmiotu wynika z poprawnościowej przesady. Przyznam, że w ogóle tego nie zauważyłem, w ogóle nie przyszło mi do głowy, że "ona" ową zasłonką może być.

Natasza. Otóż dzieci PRZETWARZAJĄ rzeczywistość. Jak, jakimi mechanizmami - to już rzeczywiście sfera psychologii, ale też empatii - obserwatora, pisarza, czytelnika. Z całą pewnością dziecko z bogatym życiem wewnętrznym (a bohaterka takie ma) oswaja jakoś nienormalną sytuację. Mama jest obecna jak cholera, a jej brak dotkliwie odczuwalny (choćby kawałek o Kowboju i kanapie, pajęczyna Arzta, zapachy i klamrujący Odczarodziej), cały tekst jest dziecięcą modlitwą o powrót do normalności. Zresztą - i tak to widzę - cały świat Misi, wszystkie stworzone magią wyobraźni postaci są nakierowane na myślenie (tak, swoiście, jak u dziecka) i pragnienie dobrego końca złej bajki.

Tak jak w przypadku Filipa magia nie zadziała sama, czytelnik musi się do niej trochę przyłożyć, niespiesznie wędrować przez opowiadanie, poświęcając chwilkę na każdego aktora i każdą scenę. A niektóre (Wtem zjadający kaczkę, cyrkop i cembrowina, babcia na taczce, Żab) są po prostu fan-ta-stycz-ne.

Natasza, nie dało się tego kamienia ładniej przykleić?



Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4611
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » wt 21 paź 2014, 22:30

Jason pisze:To dziecko nie jest prawdziwe. Infantylne - tak, ale nie dziecięce. Właśnie przez ten brak pisania wprost gdy chodzi o rzeczy ważne. Niezwykle świadomą grę skojarzeniami.
Przez to mam wrażenie, jakby Misia nie przejmowała się brakiem matki.
Ona jest głównie elementem zabawy a i wtedy uwaga skupia się na Odczarodzieju. Braku najważniejszej na świecie osoby nie czuć w domu, nie czuć w nocy, gdy jest się czego bać, a nie ma kto pocieszyć.
Niby można to tłumaczyć na przykład tym, że dziecko już się oswoiło z nową sytuacją. Ale nie chcę takich rzeczy dopowiadać, gdy nie widzę dla nich oparcia w tekście.


Bardzo sięzdziwiłam, bo ja diametralnie inaczej to odebrałam. Dla mnie Misia jest prawdziwa. W tej opowieści widać ją jak na dłoni. To kiedy się boi i kiedy stara się byćdzielna. I kogo jej brakuje najbardziej. Tam czuć emocje. najbardziej - w świecie baśniowym. Jedna z tych opowieści, które zostają na zawsze. czasem nawet nie treść - tylko odczucie. Coś, co sprawia, że wracasz. To nie może być nieprawdziwe.

No i myślęi myślę i nie mogę wymyślić skąd tak inne spojrzenia nasze.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » wt 21 paź 2014, 22:57

To ja słowo "Rysie" Romka:
Bardzo mi się podobało powadzenie motywu - trochę podobne do twista z "Mydelniczki" : rzecz dzieje się poprzez dyskurs z grudką bursztynu i jego (bursztynu) zagadkę.
Tylko troszkę zabrakło dynamiki w narracji, jest dość płaski, nawet jak na refleksyjność, wykres. Jest opowiadanie albo za długie, albo za krótkie.
Przy tym utworze zrobiłam uwagę za zadaniowy wymóg - zapach. Oksymoroniczne w warstwie konotacji zestawienie: kamień i zapach. Trwałość i ulotność.

Chyba nikomu z nas nie udało się tego uchwycić w sposób twórczy czy jakoś ideowy. Może Filipowi, u którego zapach i kamień są sekwencją skojarzeniową? Może Ithi, która przekształciła chwytem zapach w stworzenie (choć Cię, Ithi potem poniosło w "puszystość" i tam już jest jakoś kiczowo, pachnie stereotypem)?


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4611
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » wt 21 paź 2014, 23:07

Natasza pisze: Może Ithi, która przekształciła chwytem zapach w stworzenie (choć Cię, Ithi potem poniosło w "puszystość" i tam już jest jakoś kiczowo, pachnie stereotypem)?


No może poniosło. Ale ja taka jestem. Lubię prosto. To drzewo, to kamień. To bajka o dziewczynce wąchającej kamienie. Opowiadającej o miłych stworkach. A gdzieś poza tym jest porzucony świat, w którym zabrakło wrażliwego chłopca. I Risa, zawsze samotna.
Może bardziej szukam obrazu i emocji niżakcji. I lubię baśnie.
A kiedyśdawno, na podwórku między blokami, była niemiła dla pewnego rudowłosego chłopca i to też jest w tej historii.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4170
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Romecki » śr 22 paź 2014, 09:11

Cisza w tym kamieniołomie :)
Hej, uczestnicy - piszcie, co myślicie o innych tekstach :)

Ja powiem tak: moim zdaniem poziom był wysoki bardzo. Stawiałem, że wygra ktoś z trójki "Morze", "Prośba do Odczarodzieja" albo "Risa".
"Morze" dla mnie nie było barierą, przypomniał mi się Andrzejewski. Kiedy słyszę, że tekst został napisany za jednym strzałem, mogę tylko pozazdrościć :)
"Prośba do Odczarodzieja", podobnie jak "Risa", wkraczają w świat, który jest mi bliski, świat dziecięcego myślenia. Moim zdaniem, robią to bardzo dobrze. Chociaż przy "Risie" troszkę żałowałem końcówki, która przesunęła tekst w sferę fantazji. Wolałbym bliżej obyczaju, ale rozumiem i doceniam zamysł autorski. "W Prośbie..." bardzo, ale to bardzo podobał mi się cały świat. Czy znacie jakiś sposób na nakłonienie Nataszy, aby zrobiła z tego większą całość? :)

Dołączyłbym do tej trójki "Wieczną Canossę", ale, Baribalu, pomimo "wieczności" w tytule, jak się pisze tekst oparty o realia, a tu masz Matyldę z Canossy, to się jednak nie powinno wrzucać kfiatków w rodzaju inkwizycji wiek czy dwa przed tym, zanim formalnie powstała :) chyba też "sklep" mi zgrzytnął. Research zawiódł. Ale tekst zabawny.

Rozbawiła mnie jednak rzecz: faktycznie niemal wszyscy potraktowaliśmy kamień jedynie jako punkt odbicia, pofrunięcia we własne rejony nieba. Ale... mam silne przekonanie, że to właśnie dlatego te teksty są dobre.

Korzystając z okazji, od razu też odpowiem Nataszy. Zabrakło mi czasu, co zresztą widać po długości, mój ma 4400, a planowałem dojechać do limitu, ten tysiąc znaków był na dodatki i atrakcje :) coś mi się poprzestawiało, i myślałem, że mam dwa dni więcej - właśnie na szlify. I na wymyślony, ale nie wpisany zakos, który poprawiłby wygląd wykresu :) Mnie się w moim tekście podoba pomysł, takie kompletnie nieefektowne rozgrywanie wszystkiego w statycznej sytuacji: ot, stoi facet w drzwiach pokoju, patrzy na swoją żonę i... cała fabuła jest retrospekcją, ale zarazem wszystko co jest, ponad fabułą, dojrzewanie do decyzji, rozgrywa się TERAZ. Od dawna chciałem to napisać, bitwa mnie zmobilizowała :)


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4611
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » śr 22 paź 2014, 09:37

Romek Pawlak pisze:Chociaż przy "Risie" troszkę żałowałem końcówki, która przesunęła tekst w sferę fantazji


Mam takie marzenie - umieć napisać coś co się nie zdarzyło, tak jakby była to prawda. Żeby czytelnik choć na chwilę uwierzył. Tu się nie udało. Ale może gdyby to był długi tekst, wrażenie byłoby inne. Zakładam, że w dużej części wpływa na to użycie tej puszystości, w którą zmienia się narrator, która jak dzwonek przywołuje rzeczywistość. Mam rację? Tylko mi to było potrzebne od oddzielenia świata z przeszłości, o którym chłopak opowiada, do tego jego "teraz".

A jeśli chodzi o Twoją "Rysę" Romku to bardzo chciałabym zobaczyć ten tekst "dopieszczony". Bardzo mi nastrój się tam podoba. I zamysł całości.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » śr 22 paź 2014, 09:58

ithilhin pisze:Mam takie marzenie - umieć napisać coś co się nie zdarzyło, tak jakby była to prawda. Żeby czytelnik choć na chwilę uwierzył. Tu się nie udało.

ale-ale! W literackim zmyśleniu nie chodzi o prawda/fałsz. Twoja Risa zdarza się NAPRAWDĘ.
Dla mnie - w "Risie" jest problemem dystans, jaki w pewnym momencie narzuciłaś SOBIE (może tą obcą stylistycznie "puszystością"?). W pewnym momencie jakbyś TY nie wierzyła i poszła w rodzaj "wzruszenia ramion" - "iiitam, takie bajki".


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4611
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » śr 22 paź 2014, 10:30

Natasza pisze:est problemem dystans, jaki w pewnym momencie narzuciłaś SOBIE (może tą obcą stylistycznie "puszystością"?). W pewnym momencie jakbyś TY nie wierzyła i poszła w rodzaj "wzruszenia ramion" - "iiitam, takie bajki".


No właśnie o tym mniej więcej mówię - że chciałabym napisać bez tego wrażenia, jakie ma czytelnik. Bo ja tego nie miałam. Ale zaraz zacznę mieć ;)


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Baribal
Umysł pisarza
Posty: 758
Rejestracja: pt 04 sty 2013, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Baribal » śr 22 paź 2014, 11:35

Dołączyłbym do tej trójki "Wieczną Canossę", ale, Baribalu, pomimo "wieczności" w tytule, jak się pisze tekst oparty o realia, a tu masz Matyldę z Canossy, to się jednak nie powinno wrzucać kfiatków w rodzaju inkwizycji wiek czy dwa przed tym, zanim formalnie powstała :) chyba też "sklep" mi zgrzytnął. Research zawiódł. Ale tekst zabawny.


Romku, w pełni się zgadzam, zresztą Gwelfowie i Gibelinowie też byli tu raczej anachronizmem. zresztą, nie będę się na siłę bronił, dla mnie wystarczy, że udało mi się w ogóle ten tekst napisać. :)



Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4170
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Romecki » śr 22 paź 2014, 12:52

Nie, nie ma co się bronić, wystarczy poszukać zamienników, bo ten tekst jest naprawdę dobry w zamyśle. I w języku, w barokowej kreacji :)
A co do skończenia - no widzisz, ja wyżej pisałem to samo: bitwa mnie zmobilizowała, inaczej "Ryski" bym nie napisał.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3519
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » czw 23 paź 2014, 11:04

Uff, spóźniona, ale jestem. Będę się dzielić wrażeniami.

Na pierwszym miejscu uplasowało się u mnie "Morze". Kojarzy mi się ten tekst ze szlachetnym kamieniem (szafir gwiaździsty albo czarny onyks) w srebrnej oprawie kutej w zawijasy oraz esy-floresy. Kamykiem jest ten fragmencik:
najbardziej pamiętam woń mojej matki, gdy wracała nad ranem, siadała na brzegu mojego łóżka, potem chaotycznym ruchem odgarniała kołdrę, brała mnie na ręce i niosła ku oknu, gdzie stojąc w księżycowej poświacie kiwała się rytmicznie, i opowiadała o morzu, o jego zapachu i lepkim zimnie, w które miała ochotę się zanurzyć, lub nie, w zależności od nastroju, gdyż było to tylko marzenie, a potem stawiała mnie na podłodze i uderzała w twarz otwartą dłonią, raz, ale mocno, a potem głaskała po policzku i odchodziła, i nigdy nie potrafiłem zrozumieć, dlaczego tak robiła, a kiedyś, gdy zeszliśmy z pokładu naszego statku w Sewilli, mieście, które przecież nie ma dostępu do morza, zadzwoniłem do niej i, mocując się z kurwą, która wisiała na moim ramieniu i była mi zupełnie obojętna, zapytałem, dlaczego tak właśnie robiła, a mama nie mogła odpowiedzieć, bo już nie żyła od wielu lat, i pachniała zupełnie inaczej,

Przepięknie wyłapany paradoks: istnieją pytania, które potrafimy zadać dopiero wtedy, gdy nie ma już komu ich zadać. I ta paradoksalna prawda tak sobie tu lśni, niewinnie wsadzona, jak gdyby nigdy nic. Uwielbiam paradoksy. A co dopiero tak ładnie osadzone paradoksy! Reszta tekstu to te ciężkie srebrne esy-floresy. Zapach w treści, kamień w formie. I niech mi nikt nie argumentuje, że strumień świadomości jest archaiczny, bo jest wieczny, tak jak wieczny jest impresjonizm i raz odkryty, nie przeminie nigdy. :P

O pozostałych tekstach też będę ględzić, ale trochę później. :)


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Dobrze nam robi nasze pisanie na nasze pisanie. Pięknie. - Godhand

Awatar użytkownika
Jason
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 826
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 17:28
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Jason » czw 23 paź 2014, 14:46

Leszek Pipka pisze:Natasza. Otóż dzieci PRZETWARZAJĄ rzeczywistość. Jak, jakimi mechanizmami - to już rzeczywiście sfera psychologii, ale też empatii - obserwatora, pisarza, czytelnika. Z całą pewnością dziecko z bogatym życiem wewnętrznym (a bohaterka takie ma) oswaja jakoś nienormalną sytuację. Mama jest obecna jak cholera, a jej brak dotkliwie odczuwalny (choćby kawałek o Kowboju i kanapie, pajęczyna Arzta, zapachy i klamrujący Odczarodziej), cały tekst jest dziecięcą modlitwą o powrót do normalności. Zresztą - i tak to widzę - cały świat Misi, wszystkie stworzone magią wyobraźni postaci są nakierowane na myślenie (tak, swoiście, jak u dziecka) i pragnienie dobrego końca złej bajki.


Ja do tego tekstu dalej nie jestem przekonany. To, co odczuwam dotkliwiej, niż brak matki to nieobecny ojciec i koleżanki.
Może i Misia zagłębiła się tak bardzo w swoim świecie, ale do mnie to wytłumaczenia nie trafia, nie po samej lekturze. W nocy, gdy się boi dyskutuje z Motylowym królem. Nie musi spać przy zapalonym świetle, nie płacze, nie woła mamy, ani nikogo innego. Nie widzę w niej tego... przygnębienia? Nie jestem pewien, jak nazwać to uczucie.
Poza tym cały czas nie mogę się pozbyć wrażenia, mimo wyraźnych atrybutów świata dziecięcego, że narracja jest prowadzona przez osobę dorosłą, a nie małe, samotne dziecko. Miejscami chaotyczna, a tak naprawdę pieczołowicie zaplanowana, by wywołać w dojrzałym czytelniku określone emocje.

Gdy zacząłem rozważać, jakie zaburzenia psychiczne musiałaby mieć Misia, by być dla mnie wiarygodną, stwierdziłem, że za dużo dorzucam od siebie do tekstu, więc przestałem ;) Ale to nie jest zarzut do opowiadania. Staram się po prostu jakoś zracjonalizować swoje wrażenia, bo o wrażeniach mowa. Na wartości literackiej się nie znam.

Dla mnie ta historia zyskała by wiele przy rozbudowaniu. Bogatą, niemal przeładowaną narrację Misi można przeplatać z inną, np. babci. Pokazać ewolucje postaci, zmiany, jakie w nich zaszły. Zderzyć prawdziwy świat, z bajkowym.

Ale to tylko moje wrażenie, nie wiem, czy słuszne.
"Odczarodziej" jest naprawdę dobrze napisany i wielu osobom się podoba, możliwe więc, że ten tekst nie jest przeznaczony dla mnie. I to też jest w porządku :)

___

"Morze" jest ciekawe, bo tu chaos jest autentyczny. To coś jak kilka przypadkowych szkiców wyrwanych z większego obrazu, jakim jest życie. Chronologia, związki przyczynowo-skutkowe są niemożliwe do obiektywnego ustalenia i, z punktu widzenia tekstu, nieważne.

Nie pisałem też, że jest o niczym, tylko "o wszystkim i o niczym". To opowiadanie ma swoje językowe momenty i pewnie jest dobrym strumieniem świadomości.

Zasłonkę prysznicową umieściłem we wrażeniach, a nie ocenie warsztatu. Mi zazgrzytała i przeszkodziła płynnie wejść w tekst, ale samej konstrukcji nie uznaję za błąd.

ithilhin, myślałaś, aby końcówkę przerobić? Np. wewnątrz kamienia posługiwać się dotykiem i węchem, zamiast wzroku?

Baribal, twój tekst jest zwyczajnie dobry. Jeśli chcesz pisać coś dłuższego, to rób to. Choć ja wolę mniejszą ilość ozdobników ;)


ichigo ichie

Opowieść o sushi - blog kulinarny

Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4611
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » czw 23 paź 2014, 15:11

Jason pisze:ithilhin, myślałaś, aby końcówkę przerobić? Np. wewnątrz kamienia posługiwać się dotykiem i węchem, zamiast wzroku?


W założeniu były wszystkie zmysły - są zasyganlizowane, tylko trochę znaków za mało. Pierwszą część też cięłam.
Ale zostawienie samego zapachu jest intrygujące, choć nie wiem czy wtedy oddałoby "mój" sens. Pomyślę - dziękuję :*


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
gebilis
Umysł pisarza
Posty: 970
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: gebilis » pt 24 paź 2014, 22:02

Jakos nie mogę oprzec się chęci poględzenia o tekstach - skoro Romek tak zachęcajaco zaprasza :)
Na pierwszy ogień pójdzie Odczarodziej.
Jason pisze:Poza tym cały czas nie mogę się pozbyć wrażenia, mimo wyraźnych atrybutów świata dziecięcego, że narracja jest prowadzona przez osobę dorosłą, a nie małe, samotne dziecko. Miejscami chaotyczna, a tak naprawdę pieczołowicie zaplanowana, by wywołać w dojrzałym czytelniku określone emocje.

to odczucie idealnie pokrywa się z moim odczuciem. I jakbys Leszku pięknie nie pisał o tekście Nataszy - to prawda jest taka, że tam prawdziwego dziecka brak. Jest wyobrażenie o dziecku - co powinno myśleć co czuc, ale tak naprawdę dziecka w tekście czytelnik nie znajdzie.
Baśniowe postacie przypominają mi postacie z krainy Alicji z Krainy Czarów. Jednak tam były to postacie na swój sposób realne - bajkowe ale wykonujący realne czynności np. podwieczorek.
Ja rozumiem, że Kot z Cheshire zamieniał się w uśmiech, ale ze dziecko cieszy się, że kaczka zjada swój cień? (no dobra po wyjaśnieniu) - ale zawsze; dziecko czytelnik raczej było by tym faktem przerażone.
Literatura zna takie przykłady ksiązek, gdzie tekst służy dziecku i dorosłemu: Alicja w Krainie Czarów (a raczej Alicja pod ziemią= przykład błędnego tłumaczenia tytułu) czy Podróże Guliwera. Jednak tego w tekście Nataszy zabrakło = dlatego tekst jest mało wiarygodny.
Dziecko żyje realnym światem i nawet gdy jest on przetworzony w jego wyobraźni jest realny - bo dziecko widzi konkrety, nie abstrakcje. Abstrakcja jest zarezerwowana dla dorosłych.
W tym tekście połączenia tych dwóch filozofii życiowych nie znalazłam i dlatego tekst nie trafił w mój gust. No cóz....
Za chwilę dalszy ciąg... :wink:


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3239
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » pt 24 paź 2014, 22:18

A czy ktoś z Państwa, zakłada w ogóle naturalny, dziecięcy odruch obronny - imaginację?
Czy ktoś zakłada, że dziecko postawione przed trudną sytuacją, której nie rozumie, adaptuje ją do swojego świata za pomocą imaginacji właśnie i skojarzeń odpowiednich do swojej wiedzy i doświadczeń?

Uwielbiam Nataszę i Jej teksty - to fakt szeroko znany.
Natomiast kłócił będę się nie w związku z powyższym, ale dlatego, że po porostu nie macie racji.
Postać dziecka ukazana jest perfekcyjnie.

Pozdrowienia,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.


Wróć do „Konkursy różne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości