Dziennik cranberry

Dzienniki regularnego pisania

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
cranberry
Pisarz
Pisarz
Posty: 534
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 14:17
Lokalizacja: Lublin/Esensja
Płeć: Kobieta

Postautor: cranberry » śr 23 paź 2013, 10:06

Ostatni post z poprzedniej strony:

B.A.Urbański, :D
A wiesz, poniekąd to JEST problem, że z punktu A do punktu B, a następnie z B do A, no przyjmijmy że A' (A prim), moja Ty inspiracjo :mrgreen:
Poniekąd, bo jednak niedokładnie. No i potem jednak do C, jak mniemam.

Punkt B, jeżeli rzeczywiście ma być początkiem tego, czego wg mnie brakuje czyli "wielkiego finału" - ostatecznego i głównego zapętlenia fabularnego - powinien chyba być jakoś w 3/4 całości. Chyba. Mniej więcej. Chociaż, hmmm, w poprzedniej powieści to mi chyba ten moment, że "a teraz się już dzieje, co dziać musi, nieuchronnie zmierzając ku punktowi kulminacyjnemu i zakończeniu" przypadł jakoś w 80%.

Oczywiście teraz, przy drugiej, mówimy cały czas wyłącznie o planie - napisane nie mam jeszcze nic poza tymi 25k pierwszego rozdziału do napisania od nowa i jakimiś notatkami z czasów, kiedy mi się jeszcze wydawało, że lepiej nabazgrać dwie strony niby ostatecznej narracji, żeby "złapać scenę", niż zapisać to roboczo na pół strony notatek, tylko z pojedynczymi "złapanymi" dialogami czy zdaniami.

"Koty" to w zasadzie jest (albo - bywa, bo natężenie zależy od opowiadania) lekki cyberpunk. To jest ten sam świat co "Cyberdziadek". Krótkie opowiadanie, które pójdzie w "SF po polsku 2", to też jest cyberpunk w wersji light.

Ogólnie jakoś to mi się bardziej naturalnie pisze - takie "teraz tylko odrobinę dalej", być może dlatego, że właśnie jak czytam takie "Ślepowidzenie" to wychodzę z założenia, że "prawdziwego" cyberpunku to ja nie obsłużę moim brakiem wykształcenia biologicznego, a z kolei programistyczne wydaje mi się takie... przaśne i codzienne :)
W końcu żyjemy w cyberpunku, na swój sposób.

A z kolei przytłaczający, duszny pesymizm tego podgatunku na dłuższą metę by mnie chyba wykończył nerwowo.

B.A., widzisz, sam mnie prowokujesz do takich obszernych wynurzeń.
Sam się prosił, nie? :mrgreen:



Awatar użytkownika
Ignite
Pisarz
Pisarz
Posty: 742
Rejestracja: pn 12 lip 2010, 12:17
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Ignite » śr 23 paź 2013, 10:46

Sam się prosił :D

A nad fabułą myśl, kombinuj!


Między kotem a komputerem - http://halas-agn.blogspot.com/

Awatar użytkownika
B.A.Urbański
Legenda pisarstwa
Posty: 1918
Rejestracja: czw 06 paź 2011, 18:24
Płeć: Mężczyzna

Postautor: B.A.Urbański » czw 24 paź 2013, 16:07

cranberry, prosiłem się i dobrze wiedziałem, o co ;)
Ja po prostu lubię słuchać, jak ludzie tak z pasją opowiadają o tym, co robią. I akurat tutaj miałem nosa ;)

moja Ty inspiracjo

Zawsze do usług :mrgreen:

Acha! Czyli jesteś w miejscu, które ja nazywam "magiczne 3/4". Też zazwyczaj mam tam często przestój.
Ja lubię książki, które w tym momencie wyciskają wszystkie soki z bohaterów i sam też tak staram się robić. Może spróbuj wycisnąć sok z kociaków? ;)

No właśnie czytałem "Cyberdziadka" i było w nim coś, co sprawiło, że pomyślałem "chętnie przeczytałbym coś jeszcze od cranberry w takich klimatach". I stąd pytanie o cyberpunk.
Dlaczego podejście programistyczne jest wg Ciebie przaśne i codzienne? Siedzisz w tym, znasz się - zrób tak, żeby nie było przaśne i codzienne.
Poza tym czy codzienne musi być złe?

Z tym określeniem "prawdziwy" cyberpunk jako biologiczny nie do końca się zgodzę. Może taka wersja hard jest teraz modna (w sumie to powinienem się cieszyć, bo dużo takich rzeczy sam piszę), ale z drugiej strony w cyberpunku, wg mnie, nie o to chodzi - cyberpunk ma być przynajmniej trochę buntowniczy (w końcu punk) i ma szukać odpowiedzi na pytanie "jaka będzie przyszłość ludzi w skomputeryzowanym społeczeństwie?". Zazwyczaj odpowiedź będzie pesymistyczna.
Chociaż może być optymistyczna, ale wówczas to już się chyba nazywa postcyberpunk (czasami już nie mogę się połapać w podgatunkach gatunków :P ).

P.S. To jest mój post numer 1300!


I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!
B.A. = Bad Attitude

Awatar użytkownika
cranberry
Pisarz
Pisarz
Posty: 534
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 14:17
Lokalizacja: Lublin/Esensja
Płeć: Kobieta

Postautor: cranberry » pt 25 paź 2013, 11:00

B.A.Urbański pisze: Ja po prostu lubię słuchać, jak ludzie tak z pasją opowiadają o tym, co robią.

I dalej się prosi!! :mrgreen:

B.A.Urbański pisze: Acha! Czyli jesteś w miejscu, które ja nazywam "magiczne 3/4". Też zazwyczaj mam tam często przestój.
Ja lubię książki, które w tym momencie wyciskają wszystkie soki z bohaterów i sam też tak staram się robić. Może spróbuj wycisnąć sok z kociaków? ;)

No więc właśnie - bo mi się wydawało, że powieść w tym miejscu się skończy. Ale dotarło do mnie, że trzeba bohaterom dowalić BARDZIEJ. Żeby właśnie bardziej ich przeczołgać, nie tylko okolicznościami zewnętrznymi, ale też własnymi trudnymi decyzjami. I na haśle własne - trudne - decyzje mam chwilowo zwiechę umysłową.

Jak to ida mówiła? Cztery miesiące?!...

B.A.Urbański pisze: No właśnie czytałem "Cyberdziadka" i było w nim coś, co sprawiło, że pomyślałem "chętnie przeczytałbym coś jeszcze od cranberry w takich klimatach".

O, jak się cieszę :D
W Kotach czasem jest trochę tego klimatu, czasem mniej - są opowiadania bardziej półświatkowe, choć może mniej technologiczne, i są takie, w których jest trochę więcej gadżetów, za to jest bardziej wojskowo, regulaminowo i "od linijki" (David-Cyberdziadek nie wytrzymałby pięciu minut w takim środowisku ;) )

B.A.Urbański pisze: Dlaczego podejście programistyczne jest wg Ciebie przaśne i codzienne? Siedzisz w tym, znasz się - zrób tak, żeby nie było przaśne i codzienne.

"Dziewczynka ze strychu" z antologii "SF po polsku 2" to w dużym stopniu korpo klimaty. Na mój gust fantastyki to tam jest tyle, co kot napłakał. Pod warunkiem, że mamy świadomość, że żyjemy w cyberpunku ;)

B.A.Urbański pisze: cyberpunk ma być przynajmniej trochę buntowniczy (w końcu punk)

Dobre! Masz rację, przecież to oczywiste, a jakoś mi umyka.
Dlatego opowiadania Ciećwierza o Brighelli dla mnie są nieodmiennie w szufladce cyberpunk, mimo że ciągle sobie muszę przypominać, że to nawet nie jest SF - tam w ogóle nie ma high tech, jest za to magia i nekromancja. Ale jest (karykaturalnie) złe korpo i radosny subkulturowy, totalnie naćpany lub narąbany półświatek.

B.A.Urbański pisze: i ma szukać odpowiedzi na pytanie "jaka będzie przyszłość ludzi w skomputeryzowanym społeczeństwie?". Zazwyczaj odpowiedź będzie pesymistyczna.

Bo ja wiem? Chyba istotą problemu nie jest komputeryzacja tylko społeczne wykluczenie. Bohaterowie Gibsona są zawsze w jakiejś formie albo wyrzutkami, albo po prostu ludźmi niezamożnymi, żyjącymi gdzieś hen poniżej "biurowców szklanych drzwi" (że polecę Kazikiem).

Ich bunt często jest efektem okoliczności, to nie jest tak, że oni mają WYBÓR, czy mogą korzystać ze wszystkich zasobów tego rozwiniętego świata, czy tylko z części, czasem nielegalnie. Oczywiście to tylko teraz takie moje luźne skojarzenie, pewnie Gibson wcale nie jest aż takim lewakiem, jak mi się w tej chwili wydaje ;)

B.A.Urbański pisze: Chociaż może być optymistyczna, ale wówczas to już się chyba nazywa postcyberpunk (czasami już nie mogę się połapać w podgatunkach gatunków :P ).

Na przykład? Tylko opowiedz mi to, do czego się odwołasz, w skrócie oczywiście, ale ja mam takie luki w literaturze, że lepiej mi będzie wyjaśnić w dwóch słowach, o czym pisali ludzie, o których mówisz.

B.A.Urbański pisze: P.S. To jest mój post numer 1300!

:)



Awatar użytkownika
ida
Pisarz domowy
Posty: 79
Rejestracja: pt 10 cze 2011, 12:03
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: ida » pt 25 paź 2013, 12:12

"Dziewczynka ze strychu" z antologii "SF po polsku 2" to w dużym stopniu korpo klimaty.

Bardzo, ale to bardzo chcę to przeczytać. Co najmniej z kilku powodów. :)

A co do zawiechy, to może powinnaś z kimś to przegadać? Mnie na przykład bardzo pomaga takie opowiedzenie o problemie - wtedy czasem wystarczy, że rozmówca zada jedno, nawet z pozoru nieistotne pytanie i wszystko wskakuje na właściwe miejsce.


Nikt nie kupi powieści urban fantasy, żeby w środku znaleźć polskie kino moralnego niepokoju.
by Bel

Awatar użytkownika
Baribal
Umysł pisarza
Posty: 717
Rejestracja: pt 04 sty 2013, 17:32
Płeć: Nie podano

Postautor: Baribal » pt 25 paź 2013, 12:17

Podzielam opinię Idy. Skorośmy tak zjednoczeni w Gibsonie ( :P ), to na pewno będzie to coś, co mnie zainteresuje. Poza tym, zeszłoroczną antologię mam, to przyda się mieć kolejną. :)



Awatar użytkownika
cranberry
Pisarz
Pisarz
Posty: 534
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 14:17
Lokalizacja: Lublin/Esensja
Płeć: Kobieta

Postautor: cranberry » pt 25 paź 2013, 12:30

ida, staram się przegadywać jak mogę, co jakąś bezbronną ofiarę dopadnę. Tylko nie chcę wszystkim spoilerzyć (tego, czego jeszcze NIE wymyśliłam oczywiście...), więc się miotam i dręczę niewinnych ludzi. Na przykład tutaj :D

Baribal, sama nie wiem, czy Ci napisać, że mój tekst jest mało gibsonowy - żebyś się nie rozczarował, czy żeby nie wyszło, że to czysty epigonizm :P

PS Wiecie, jakie to fajne uczucie, że mnie taki tłum wspiera emocjonalnie w tym ciężkim (głównie dla mojej rodziny ciężkim) okresie? :D :D



Awatar użytkownika
Baribal
Umysł pisarza
Posty: 717
Rejestracja: pt 04 sty 2013, 17:32
Płeć: Nie podano

Postautor: Baribal » pt 25 paź 2013, 12:45

Mam silne przekonanie, graniczące z pewnością, że nie będę zawiedziony. Tym bardziej, że klimaty korpo w cyberpunk lubię, a jako były korpoludzik mogę jeszcze porównywać z tym, co znam. ;)

A co do zwiechy, sam znam ten ból, właściwie od sierpnia nie skończyłem niczego dłuższego, wszystko mam rozgrzebane. Staram się skupić na studiach. Spacery i wysiłek fizyczny też pomaga. ;)



Awatar użytkownika
ida
Pisarz domowy
Posty: 79
Rejestracja: pt 10 cze 2011, 12:03
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: ida » pt 25 paź 2013, 12:53

Nie wiem tak bardzo dokładnie jaki jest Twój styl pracy, ale u mnie świetnie się sprawdza posiadanie przynajmniej jednej bety, która o tekście i postaciach w nim występujących, wie absolutnie wszystko, łącznie z tym, co się (być może) wydarzy. Mogę ją wtedy zamęczać monologami i dywagacjami (a czasem SMSami), dzięki czemu lepiej mi się fabuła układa w głowie. Oczywiście odwdzięczam się tym samym, bo moje bety jakimś dziwnym i niezrozumiałym zbiegiem okoliczności także piszą. :P

Myślałam, żeby pomarudzić tu jeszcze w kwestii przeczołgiwania bohaterów z powodów wewnętrznych, ale mam nieodparte wrażenie, że nie powiedziałabym Ci niczego nowego. :)


Nikt nie kupi powieści urban fantasy, żeby w środku znaleźć polskie kino moralnego niepokoju.

by Bel

Awatar użytkownika
cranberry
Pisarz
Pisarz
Posty: 534
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 14:17
Lokalizacja: Lublin/Esensja
Płeć: Kobieta

Postautor: cranberry » pn 28 paź 2013, 12:28

Baribal, dzięki :)

ida, moją Betą Która Wie Wszystko jest Ignite, ale chwilowo postanowiłam podręczyć kogoś innego - w myśl zasady, którą stosuję, by przywołać do porządku swoje potomstwo: "Nie zamęczcie tatusia, tatuś się jeszcze przyda". Więc Ignite niewątpliwie się jeszcze nieraz przyda (bój się!), a teraz cierpię głównie we własnym towarzystwie, ciągnąc inspiracje z luźnych uwag, wyżebrywanych od wszystkich wokół.

Np. mój syn sugeruje, że w finale powinny być wybuchy, helikoptery i samolot wojskowy ma latać. Zasadniczo - uważam, że rewelacja! Nawet jeden taki finał powieści już miałam. Tylko skąd ja to w obecnym kształcie fabuły wytrzasnę??

Uwielbiam przeczołgiwać bohaterów z powodów wewnętrznych oraz omawiać to obszernie, więc ida - dawaj! Może się zainspiruję :D



Awatar użytkownika
B.A.Urbański
Legenda pisarstwa
Posty: 1918
Rejestracja: czw 06 paź 2011, 18:24
Płeć: Mężczyzna

Postautor: B.A.Urbański » pt 01 lis 2013, 14:36

cranberry pisze:No więc właśnie - bo mi się wydawało, że powieść w tym miejscu się skończy. Ale dotarło do mnie, że trzeba bohaterom dowalić BARDZIEJ. Żeby właśnie bardziej ich przeczołgać, nie tylko okolicznościami zewnętrznymi, ale też własnymi trudnymi decyzjami. I na haśle własne - trudne - decyzje mam chwilowo zwiechę umysłową.

Bo 3/4 to jest właśnie moment, kiedy staje przed Tobą staruch z laską i woła "YOU SHALL NOT PASS!" (mam tak często przy wysiadaniu z tramwajów albo autobusów).
Co trzeba zrobić? Trzeba starucha zrzucić w przepaść ;)
Zauważ, jak to podziałało na resztę bohaterów.

Nie znam Twoich bohaterów, ale może zrób zewnętrze okoliczności, które podziałają na nich wewnętrznie.

cranberry pisze:W Kotach czasem jest trochę tego klimatu, czasem mniej - są opowiadania bardziej półświatkowe, choć może mniej technologiczne, i są takie, w których jest trochę więcej gadżetów, za to jest bardziej wojskowo, regulaminowo i "od linijki"

To nawet nie wiem, czy to właśnie nie będzie coś postcyberpunkowego i nawet o tym nie wiesz ;)

cranberry pisze:Dlatego opowiadania Ciećwierza o Brighelli dla mnie są nieodmiennie w szufladce cyberpunk, mimo że ciągle sobie muszę przypominać, że to nawet nie jest SF - tam w ogóle nie ma high tech, jest za to magia i nekromancja. Ale jest (karykaturalnie) złe korpo i radosny subkulturowy, totalnie naćpany lub narąbany półświatek.

Nie czytałem. Będę musiał nadrobić. Gdzie to można znaleźć?

cranberry pisze:Chyba istotą problemu nie jest komputeryzacja tylko społeczne wykluczenie

Czy ja wiem... Wg mnie tam chodzi w ogóle o kondycję społeczeństwa, a komputeryzacja musi być, bo to w końcu cyberpunk.

Na przykład? Tylko opowiedz mi to, do czego się odwołasz, w skrócie oczywiście, ale ja mam takie luki w literaturze, że lepiej mi będzie wyjaśnić w dwóch słowach, o czym pisali ludzie, o których mówisz.

Przyznam, że jeszcze nic tak stricte postcyberpunkowego nie czytałem, ale trochę słyszałem. To chyba najlepiej wychodzi w porównaniu z cyberpunkiem. W cyberpunku masz dystopię, a w post już nie tak do końca. W cyberpunku masz bohatera właśnie wykluczonego, a w post bohater jest częścią systemu i nie jest mu z tym tak źle.
Podobno dobrą lekturą, żeby zapoznać się z tym nurtem jest "Diamentowy wiek" Neala Stephensona (czeka w kolejce).
Z innych mediów "Ghost in the Shell" to chyba dość dobry przykład.

cranberry pisze:Np. mój syn sugeruje, że w finale powinny być wybuchy, helikoptery i samolot wojskowy ma latać. Zasadniczo - uważam, że rewelacja! Nawet jeden taki finał powieści już miałam. Tylko skąd ja to w obecnym kształcie fabuły wytrzasnę??

O! Ja też chcę taki finał!
I nie wykręcaj się, że nie wiesz, skąd to wytrzasnąć. Są już przynajmniej dwie osoby, które chcą takiego finału! Do roboty!


I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

B.A. = Bad Attitude

Awatar użytkownika
cranberry
Pisarz
Pisarz
Posty: 534
Rejestracja: śr 23 lis 2011, 14:17
Lokalizacja: Lublin/Esensja
Płeć: Kobieta

Postautor: cranberry » sob 02 lis 2013, 21:02

B.A.Urbański pisze: To nawet nie wiem, czy to właśnie nie będzie coś postcyberpunkowego i nawet o tym nie wiesz ;)

A bardzo możliwe :D Skoro piszesz, że:
B.A.Urbański pisze: W cyberpunku masz dystopię, a w post już nie tak do końca. W cyberpunku masz bohatera właśnie wykluczonego, a w post bohater jest częścią systemu i nie jest mu z tym tak źle.

U mnie jest jednak mimo wszystko mniej "futurystycznie", dla mnie to jest "fantastyka bliskiego zasięgu", cokolwiek miałoby to znaczyć. W zasadzie największa różnica między światem naszym a mojej książki jest na poziomie mentalności - przyjmując że [czary mary science fiction] można wyhodować transgenicznych ludzi o określonych cechach układu nerwowego, to że będą to robić "ci dobrzy". Tzn. że zrobi to, z zachowaniem (pozornym) wszystkich praw człowieka, bogaty i ukierunkowany na jednostkę Zachód (a nie tylko jakieś totalitarne Chiny itd.).

B.A.Urbański pisze: Nie czytałem. Będę musiał nadrobić. Gdzie to [Ciećwierza] można znaleźć?

Pierwszy tom opowiadań o Brighelli można (w tej chwili) kupić za oszałamiającą kwotę 7,5zł (mówimy o PAPIEROWEJ książce) - TUTAJ Nekrofikcje

Drugi, już za normalną cenę - TUTAJ Środkowy palec Opatrzności

A tu dwa opowiadania w Esensji, choć bez Brighelli. Ja zwłaszcza polecam pierwsze.
Blues Roberta Johnsona
Koszta własne

To są miejscami dość mocne klimaty, nie dla delikatnych ;), ale nie podejrzewam Cię o zbytnie wydelikacenie :mrgreen:

B.A.Urbański pisze:
cranberry pisze:Chyba istotą problemu nie jest komputeryzacja tylko społeczne wykluczenie

Czy ja wiem... Wg mnie tam chodzi w ogóle o kondycję społeczeństwa, a komputeryzacja musi być, bo to w końcu cyberpunk.

Masz świętą rację, zdecydowanie się zagalopowałam :D
Ale chyba właśnie uchwyciłeś z tym postcyberpunkiem to, o co mi chodziło - że nie każdy utwór w świecie mocno cyfrowym będzie miał ten specyficzny klimat dawnych książek Gibsona, bo on opierał się na wykluczeniu. Natomiast wg tej definicji Watts to jest cyberpunk w postaci czystej?

A post- jest np. świetne długie opowiadanie „O mało nie oszaleliśmy z radości” Maruska, które niedawno było w Nowej Fantastyce. Tam w sumie też nie jest za wesoło, ale bohaterowie unoszą się raczej w bezkresnych wyżynach społecznych (do czasu, do czasu...).

B.A.Urbański pisze: Z innych mediów "Ghost in the Shell" to chyba dość dobry przykład.

Po raz kolejny sobie powtarzam, że muszę nadrobić jako obowiązkowe.

B.A.Urbański pisze:
cranberry pisze:Np. mój syn sugeruje, że w finale powinny być wybuchy, helikoptery i samolot wojskowy ma latać. Zasadniczo - uważam, że rewelacja! Nawet jeden taki finał powieści już miałam. Tylko skąd ja to w obecnym kształcie fabuły wytrzasnę??

O! Ja też chcę taki finał!
I nie wykręcaj się, że nie wiesz, skąd to wytrzasnąć. Są już przynajmniej dwie osoby, które chcą takiego finału! Do roboty!

Cha. Cha. Cha.
Poza tym ja nadużywam helikopterów jako środka wyrazu artystycznego i zastanawiam się, kiedy czytelnicy to zauważą :D

A stan maratonu jest taki, że myślę. Nadal nie mam pojęcia jak zrobić dynamiczny finał, a bohaterowie się snują stadami, po prostu sami się proszą, żeby pociągnąć serią i ich w diabły odstrzelić.



Awatar użytkownika
B.A.Urbański
Legenda pisarstwa
Posty: 1918
Rejestracja: czw 06 paź 2011, 18:24
Płeć: Mężczyzna

Postautor: B.A.Urbański » ndz 03 lis 2013, 10:47

cranberry pisze:dla mnie to jest "fantastyka bliskiego zasięgu"

O! Lubię takie coś. Nawet czasami piszę coś w tych klimatach. U mnie często jest to świat teraźniejszy + jakaś technologia, która w moim mniemaniu stoi u progu. W sumie jeśli opublikowałbym to za kilka lat, to będzie to już mejnstrim ;)

cranberry pisze:ukierunkowany na jednostkę Zachód (a nie tylko jakieś totalitarne Chiny itd.)

;)

cranberry pisze:za oszałamiającą kwotę 7,5zł

Ty wiesz, co za 7,50 można zrobić?! :P

cranberry pisze:A tu dwa opowiadania w Esensji, choć bez Brighelli. Ja zwłaszcza polecam pierwsze.

Przeczytam :)
A, on miał też opowiadanie "Pod sercem mnie noś" w FWS, prawda? Dobre było!

cranberry pisze:To są miejscami dość mocne klimaty, nie dla delikatnych ;) , ale nie podejrzewam Cię o zbytnie wydelikacenie :mrgreen:

Ja tylko tak wyglądam. W środku jestem delikatny i kruchutki ;)

cranberry pisze:Natomiast wg tej definicji Watts to jest cyberpunk w postaci czystej?

Nie mam pojęcia. Nie jestem dobry w gatunkach. Zazwyczaj sam nie wiem, jak zakwalifikować to, co napisałem :P
A Watts to w ogóle ta grupka?

cranberry pisze:świetne długie opowiadanie „O mało nie oszaleliśmy z radości” Maruska, które niedawno było w Nowej Fantastyce. Tam w sumie też nie jest za wesoło, ale bohaterowie unoszą się raczej w bezkresnych wyżynach społecznych (do czasu, do czasu...)

Czyli do nadrobienia :)

cranberry pisze:ja nadużywam helikopterów jako środka wyrazu artystycznego

Ciekawe... To tym bardziej chcę!

cranberry pisze:A stan maratonu jest taki, że myślę. Nadal nie mam pojęcia jak zrobić dynamiczny finał, a bohaterowie się snują stadami, po prostu sami się proszą, żeby pociągnąć serią i ich w diabły odstrzelić.

Tak jest! Dowalić im!
Prawda, że nadawałbym się na czarny charakter? :)


I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

B.A. = Bad Attitude

Awatar użytkownika
Nowotwórca
Szkolny pisarzyna
Posty: 32
Rejestracja: ndz 13 paź 2013, 22:54
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Nowotwórca » ndz 03 lis 2013, 11:20

U mnie często jest to świat teraźniejszy + jakaś technologia, która w moim mniemaniu stoi u progu. W sumie jeśli opublikowałbym to za kilka lat, to będzie to już mejnstrim

Mejnstrim to to, o czym piszą jacyś "wszyscy"?
Myślę, że owi "wszyscy" są tylko naszym wyobrażeniem. Można napisać o komputerach i internecie i nie popaść w sztampę. Są takie motywy, które się po prostu powtarzają i basta. Spojrzenia, ucieczka, wampiry, intryga i zagadka do rozwikłania, bitwa o losy świata, wielka miłość, uczeń i mistrz itd. Technologia też. Ale gdy to odpowiednio zakręcić i wyważyć, wyjdzie spoko, choćby z pozoru nie wiem jak było oklepane.
Prawda, że nadawałbym się na czarny charakter?

Oprócz sadystycznego zacięcia, preferowany jest do tej posady misterny plan. Więc proszę go nadesłać w załączniku do cv, a wtedy się zastanowimy ;D.


Jeden wielki banał.
Heroiczny, tajemniczy, katastroficzny, fantastyczny, trzymający w napięciu, zapierający dech w piersiach - banał.
Ale czymś trzeba się zachwycać, nie?

Awatar użytkownika
B.A.Urbański
Legenda pisarstwa
Posty: 1918
Rejestracja: czw 06 paź 2011, 18:24
Płeć: Mężczyzna

Postautor: B.A.Urbański » ndz 03 lis 2013, 11:40

Nowotwórca pisze:Mejnstrim to to, o czym piszą jacyś "wszyscy"?
Myślę, że owi "wszyscy" są tylko naszym wyobrażeniem. Można napisać o komputerach i internecie i nie popaść w sztampę. Są takie motywy, które się po prostu powtarzają i basta. Spojrzenia, ucieczka, wampiry, intryga i zagadka do rozwikłania, bitwa o losy świata, wielka miłość, uczeń i mistrz itd. Technologia też. Ale gdy to odpowiednio zakręcić i wyważyć, wyjdzie spoko, choćby z pozoru nie wiem jak było oklepane.

Nie, mylisz kliszę z mejnstrimem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Mainstream

Oprócz sadystycznego zacięcia, preferowany jest do tej posady misterny plan.

Mam plan stworzenia (na chwilę obecną) około 26 wielkich siusiaków, dzięki którym zawładnę światem. Może być?


I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

B.A. = Bad Attitude

Awatar użytkownika
Nowotwórca
Szkolny pisarzyna
Posty: 32
Rejestracja: ndz 13 paź 2013, 22:54
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Nowotwórca » ndz 03 lis 2013, 12:02

Umiem odróżnić powtarzający się schemat/motyw od podobnej, powtarzalnej konwencji.
Ale czyż konwencji nie budują układy takich motywów?

Mam plan stworzenia (na chwilę obecną) około 26 wielkich siusiaków, dzięki którym zawładnę światem. Może być?

Niektórzy będą z tego powodu... zadowoleni x).
Chyba, że siusiaki będą podłączone do śmiercionośnej maszyny, dzięki której można się będzie za...ć na śmierć xD. Ale to już mi przywodzi na myśl raczej ryjące banię denne anime niż plan zniszczenia i zniewolenia świata.


Jeden wielki banał.

Heroiczny, tajemniczy, katastroficzny, fantastyczny, trzymający w napięciu, zapierający dech w piersiach - banał.

Ale czymś trzeba się zachwycać, nie?


Wróć do „Maraton pisarski”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość