NAJLEPSZAMINIATURAMAJA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY :text-link:

Uzdrowiciel

Obrazek
Najlepsze z prozy
Awatar użytkownika
Articuno
Pisarz domowy
Posty: 93
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 00:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Uzdrowiciel

Postautor: Articuno » pt 29 lis 2013, 06:13

Tekst zawiera wulgaryzmy

[center]UZDROWICIEL

Infekcje - 2 zł
Rany cięte, kłute itp - 5 zł
Wady postawy i choroby kręgosłupa - 15 zł
Paraliż/niedowład 25 zł
Nowotwory 50 zł/szt.
Choroby psychiczne 50 zł*
Inne - cena do uzgodnienia

Utraconych części ciała nie przywracam, blizn nie usuwam.
* Szansa na powodzenie 73%.[/center]

WWWZrobiłem ten szyld własnoręcznie. Kawał białego kartonu, dwie listewki, czarny marker i linijka, żeby mi się litery nie porozjeżdżały. Wyszło całkiem nieźle. Przydała się nauka pisma technicznego z podstawówki. Uzbrojony w to dzieło sztuki, butelkę wody mineralnej i notes ruszyłem na łowy.
WWWSopot, Monciak, mała ławeczka w cieniu. Za parę godzin dotrze tu słońce, wtedy przesiądę się na identyczną po drugiej stronie ulicy. Jak znam życie, będzie zajęta, praktycznie zawsze jest, ale mam na to sprawdzony sposób. Zakładam ciemne okulary, staję tuż obok i dumnie unoszę szyld. Po przeciętnie pół minuty okupant zaczyna się czuć wystarczająco nieswojo, żeby zwolnić miejscówkę. Jest zabawnie. Zwykle najpierw rzuca podejrzliwe spojrzenie, potem przez dłuższą chwilę udaje, że gówno go obchodzę, a na koniec teatralnie klepie się po kieszeni, wyciąga komórkę, czyta nieistniejącego sms-a i odchodzi w siną dal. A ja mogę kontynuować eksperyment bez narażania się na udar słoneczny.
WWWPiszę pracę licencjacką z psychologii społecznej. Mógłbym wziąć jakiś durny temat z listy, napisać parę stron referatu, polać trochę wody i mieć spokój, ale nie, wzięło mnie na ambicję. Wymyśliłem własny temat i uparłem się własnoręcznie pozbierać dane doświadczalne. Nie wiem, co mi odbiło. Przez pierwsze dwa dni było nawet fajnie, podśmiewałem się w duchu z tych wszystkich beznadziejnych ludzi, ale szybko zaczęło mi się nudzić. Póki co przez cały weekend dostałem tylko pięć dych od żula spod monopolowego. Gość był tak pijany, że jeśli zapamiętał cokolwiek ze zdarzenia, to jestem cudotwórcą naprawdę.
WWWZaczynają pojawiać się ludzie. Gość z walizeczką jak zwykle jest pierwszy, tak samo zdyszany, tak samo nieogolony, tak samo spóźniony. Rzuca mi przelotne spojrzenie i dalej truchta w kierunku peronu SKM. Wygląda na zdrowego, tylko ta kiepska kondycja mnie zastanawia. Gdyby miał astmę, nie biegłby. Może pali? Wątpliwe, cera i zęby w porządku. Pewnie nigdy się nie dowiem.
WWWNadciąga czteroosobowa paczka zapijaczonych studentów. Dwóch chłopaków, dwie dziewczyny. Prawidłowo. Podpierają się wzajemnie, śmieją ze wszystkiego, bełkoczą, tylko jeden koleś jest jakiś niemrawy. Praktycznie śpi na stojąco. Przychodzi mi do głowy, że mógłbym dopisać do cennika leczenie kaca. Po pijaku ludzie na bank są bardziej skłonni uwierzyć w takie pierdoły, mam w kieszeni namacalny dowód z niebieskim Kazimierzem III Wielkim.
WWWPowoli robi się tłum. Czasem mignie jakaś znajoma twarz, dwie siostry bliźniaczki zasuwają do szkoły, babuszka o kulach wychodzi na codzienny spacer do piekarni i z powrotem, pojawia się patrol straży miejskiej. Z tymi to miałem raz problem, przyczepili się i zaczęli marudzić, że naciągam, że oszukuję. Powiedziałem, że piszę licencjat i że jak ktoś się nabierze, od razu zwracam mu kasę. Popatrzyli krzywo i przez dobre pół godziny kręcili się obok, pewnie chcieli sprawdzić, czy mówię prawdę. Oczywiście podczas tych paru minut nie trafił mi się żaden "klient", więc w końcu sobie poszli.
WWWPodchodzi do mnie dwóch kolesi. Jeden wysoki, z brodą, drugi lekko grubawy i ostrzyżony na jeża.
WWW- Ej, gościu, z głupoty umiesz wyleczyć? - pyta brodacz.
WWWObdarzam go sympatycznym uśmiechem.
WWW- Zależy. Jeśli to genetyczne, to nie. Jeśli pacjent kiedyś był normalny, jest spora szansa.
WWW- E, to szkoda. - Wskazuje na swojego kompana. - On zawsze był popierdolony.
WWW- Zajebię ci zaraz, ty... - gruby zamachnął się na brodacza, a po chwili obaj wybuchnęli głośnym rechotem. I poszli.
WWWZawsze to coś. Wyciągam notes, odszukuję między niezbyt udanymi rysunkami tabelę i stawiam po kresce w rubrykach "Podszedł" i "Zagadał". Przez ostatnich parę dni uzbierało mi się w nich łącznie kilkadziesiąt znaczków, ale w trzeciej kolumnie, "Zapłacił", widniał tylko jeden, od pijaczka.
WWWPewnie gdybym otworzył ładny, stylowy gabinet, walnął elegancki szyld, zatrudnił sekretarkę i dopisał do cen po kilka zer, ludzie by na to poszli. Zamiast tego widzą zmizerowanego rudzielca z ręcznie nabazgraną tabliczką, który najwyraźniej chce wyłudzić parę groszy. W sumie im się nie dziwię.
WWWPojutrze przechodzę do drugiej fazy ekspermentu: Wszystkie ceny mnożę przez dziesięć, a sam wciskam się w garnitur. Może nawet zainwestuję te pięć dych w prawdziwy banner. Do fazy trzeciej zatrudnię paru kumpli, będą rozdawać ulotki. Myślałem też nad fazą czwartą, w której zaoferowałbym coś za darmo, powiedzmy, pierwsze skaleczenie gratis, ale wtedy chyba cały eksperyment straciłby sens. Każdy chciałby spróbować.
WWWPrzechodzi obok mnie chuda kobitka o surowej twarzy, prowadzi pod ramię młodego chłopaka z Downem czy czymś takim. Nie znam się za bardzo na tych sprawach. W każdym razie gość ma zdeformowaną czaszkę, półotwarte usta i śmiesznie się kołysze przy chodzeniu. Zatrzymuje się, odwraca do mnie, patrzy na szyld i mówi:
WWW- Mama, popacz!
WWW- Zostaw, Jacuś, to oszust. - Kobieta przyspiesza kroku. Jacuś idzie a nią, jeszcze tylko ogląda się przez ramię i macha mi wolną ręką. Odmachuję.
WWWI jak go tu teraz wpisać? Zatrzymał się na chwilę, można to uznać za "Podszedł". Teraz, czy "Zagadał"? Zwrócił uwagę mamy i pomachał mi. W sumie to pewna forma kontaktu. Stawiam dwie kreseczki w tabeli.
WWWLubię upośledzonych ludzi. Chyba nawet uważam ich za w pewien sposób lepszych. Nie kłamią. Nie udają. Zbroi coś taki niedorozwojek, to się przyzna, włoży palec do buzi i wybełkocze "pszepłaszammmh". Jak kogoś lubi to mu rysynek nabazgrze, jak nie lubi - powie albo w ryj strzeli. Do kombinowania, kłamania, wbijania noży w plecy potrzebna jest pewna inteligencja. Obetnijmy ludziom IQ o jakieś 50% i wszyscy zrobią się milutcy, a jak nie milutcy, to przynajmniej szczerzy.
WWWChyba zaczynam głupoty pierdolić. Może to słońce, w sumie już czuję, że w czachę przygrzewa. Trzeba się przesiąść.
WWWŁaweczka naprzeciwko jest, o dziwo, wolna. Kładę na niej szyld, żeby mi miejscówki nikt nie zajął, wracam po wodę i notes i ląduję twarzą w twarz z miśkami ze Straży.
WWW- Jak tam interes, dzieciaczku? - zaczyna pierwszy.
WWW- Myślałeś, że cię tam po drugiej stronie nie zobaczymy, czy co? - dodaje drugi.
WWWNiezbyt mam ochotę znowu opowiadać o licencjacie i zwracaniu kasy. Spróbuję z innej beczki:
WWW- Interes słabo, mili panowie. Może coś uleczyć? Jak tam plecy, nie strzyka nic? Tylko piętnaście złotych!
WWWNa twarzy pierwszego pojawia się dziwny uśmiech.
WWW- Czasem coś w krzyżu łupnie...
WWW- Odbiło ci, Stefan? Chodź, idziemy. - Zwraca się do mnie. - A na ciebie, gnojku, mamy oko.
WWWOdchodzą.
WWWDo końca dnia w tabeli pojawia się jeszcze kilkanaście znaczków. Miło wspominam małą dziewczynkę, która zaczęła głośno literować szyld, a potem domagała się od ojca, żeby jej wytłumaczył, co to są infekcje. Z wydarzeń mniej przyjemnych chyba do końca życia zapamiętam niziutką babuszkę w moherze, która przez całą ulicę darła się: "Skurrrwysyn! Skurrrwysyn!", a potem zagroziła, że wezwie policję. Na szczęście po chwili odpuściła.
WWWÓsma wieczór. Zbieram się do odejścia, gdy pojawia się obok mnie znajoma postać.
WWW- Dzień dobyyy.
WWW- Dzień dobry, Jacuś. Gdzie twoja mama?
WWWSpuszcza wzrok, na twarzy ma wypisane poczucie winy.
WWW- Przyszedłeś sam?
WWW- Tak. - Powoli kiwa głową. Dopiero teraz zauważam, że coś trzyma w kurczowo zaciśniętej dłoni. Wolną ręką wskazuje na oparty o ławkę szyld i pyta:
WWW- Wyleszysz?
WWW- Oczywiście. Pięćdziesiąt złotych się należy. Muszę uprzedzić, że czasem się nie udaje, zależy od choroby.
WWWNie wiem, ile z tego do niego dotarło, ale otwiera w końcu dłoń i pokazuje mi piątaka. Uśmiecham się jak najuprzejmiej i mówię:
WWW- Pięćdziesiąt, nie pięć.
WWWWydaje się nie rozumieć. W sumie i tak trzeba mu oddać honor, że jakimś cudem nauczył się czytać. Widać liczby go przerosły. Patrzymy tak na siebie przez chwilę.
WWW- Pięć złotych kosztują rany cięte. Skaleczenia, rozumiesz?
WWW- Tak! - Wyraźnie się ucieszył. Podwija lewy rękaw, pod którym skrywał długie, paskudne rozcięcie. Musi być dość świeże, dookoła jest pełno zakrzepniętej krwi. Nachylam się nad nim i pytam:
WWW- Chłopie, jak to się stało?
WWWZnowu spuszcza wzrok, znowu wina wymalowana na twarzy.
WWW- Nóż...
WWWReszty się domyślam.
WWW- Co, nie wolno ci używać noża?
WWWKiwa głową.
WWW- Mama będzie zła - wyjaśnia.
WWWProści ludzie i ich proste problemy. Czy to nie jest piękne?
WWW- W porządku. Daj tego piątaka.
WWWMoneta ląduje u mnie w kieszeni. Gestem każę Jacusiowi podejść bliżej. Nie chcę, żeby przechodnie widzieli, co się dzieje, to by mogło zaszkodzić eksperymentowi. Delikatnie chwytam poharatane przedramię Jacusia.
WWW- Może trochę swędzieć - uprzedzam.
WWWCzuję znajome mrowienie w krtani i na opuszkach palców. Spoglądam na ranę, staram się nie mrugać. Patrzę, jak rozcięcie powoli się zamyka. Po kilku sekundach nie ma po nim śladu.
WWW- Proszę bardzo.
WWWJacuś ogląda rękę, dotyka jej, potrząsa. Na jego twarzy pojawia się szeroki, szczery uśmiech.
WWW- Dziękuję! Do widzenia!
WWW- Do widzenia, Jacuś. Pamiętaj, żeby umyć rękę, a koszulę najlepiej od razu wrzuć do prania.
WWWOdchodzi. Zabawny koleś. Stawiam w rubryce "Zapłacił" odpowiedni znaczek, biorę szyld pod pachę, zgarniam wodę i notes i ruszam do domu. Daleko nie mam, raptem parę ulic. Może zdążę jeszcze na powtórkę House'a. A jak nie, to odpalę kompa i w coś pogram, może w BioShocka. Tak, to dobry pomysł.
WWW- Hej, proszę pana!
WWWOdwracam się. Widzę, jak próbuje mnie dogonić jakiś facet. Jest gładko ogolony, uczesany, ma elegancką koszulę i spodnie zaprasowane w kant. Gdyby dołożyć do tego teczkę, pomyślałbym, że biznesmen.
WWW- Proszę pana! - Staje obok mnie i wyciąga rękę. Wymieniamy uścisk. - To ja, pamięta mnie pan?
WWWRozpoznaję go po oczach.
WWW- Pamiętam.
WWWEnergicznie kiwa głową, wyraźnie ucieszony.
WWW- Chciałem panu podziękować. Tym razem tak, wie pan... Na porządnie.
WWWTeraz ja kiwam głową. To miło z jego strony. Już raz mi dziękował, ale zawsze to przyjemniej.
WWW- Proszę bardzo. Te pięćdziesiąt złotych to była dobra inwestycja.
Ostatnio zmieniony ndz 26 sty 2014, 19:56 przez Articuno, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Filip
Pisarz pokoleń
Posty: 1133
Rejestracja: sob 31 gru 2011, 12:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Filip » pt 29 lis 2013, 21:17

Nieźle! Jak dla mnie, to Twój najlepszy tekst na WM - tzn poprzednie też są ok, tylko ten najbardziej do mnie przemawia. Tak od 1/3 tekstu miałem nadzieję na właśnie takie zakończenie - i to dostałem. Jest ok - świetny pomysł i niezłe wykonanie. Mnie osobiście troszeczkę raziły wtręty na temat osób niepełnosprawnych (brakuje mi właściwego słowa, może: brak wyczucia?) - ale to narracja pierwszoosobowa, i tak jest w miarę dobrze, tzn narrator jest "jakiś".
Jeszcze jedno: nie wiem, czy dobrym pomysłem jest stylizowanie dialogów (Dzień dobyyy, Mama, popacz). To niby fajne, ale sam nie wiem, tzn stosuję, ale mam wątpliwości.


Coś tam było? Człowiek! Może dostał? Może!

Awatar użytkownika
Thug
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 29 paź 2012, 22:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Thug » sob 30 lis 2013, 19:10

Hej. Niezła próba. Jest lepsza niż sam potrafię napisać :)
- Zależy. Jeśli to genetyczne, to nie. Jeśli pacjent kiedyś był normalny, jest spora szansa.

- Wyleszysz?
- Oczywiście. Pięćdziesiąt złotych się należy. Muszę uprzedzić, że czasem się nie udaje, zależy od choroby.


Przy tym się zatrzymałem i wróciłem do momentu pojawienia się tych z pierwszego cytatu. Potem na cennik i upewnić się co do chłopaka. A więc nasz uzdrowiciel uznał, że ten uroczy chłopak ma zespół Downa lub coś podobnego. To choroba genetyczna, a tej nie umie wyleczyć, według pierwszych słów. Mógł oczywiście skłamać, ale po tym że myślał, iż dzieciak da pięć dych (a więc zna cenę) wątpię w tą ewentualność. Więc z czego chciał chłopca wyleczyć za pięćdziesiąt złoty?

Ja nie widzę braku wyczucia w stosunku do chorych osób, ale natychmiast, zapewne przez wczorajszy film, przypomniała mi się schizofrenia. To też swoiste upośledzenie. Niezbyt pasuje do twoich przykładów działania prawda? :)


Poza tym glancuś cacuś dla mnie. Choć rzadko spotykam się z tekstem, gdzie początek był bardziej zaskakujący od końca. Czytało się lekko i przyjemnie, poza tym jednym przypadkiem, czułem się, jakbym jechał pustą droga, bez przeszkód, tak jak chce. Nawet z lekkim żalem zobaczyłem jak szybko tekst się skończył. Moje gratulacje.


-Może jak będę dużym chłopcem, ludzie będą mnie prosić o pomoc.
-Albo żebyś się przesunął.

Awatar użytkownika
pandareus
Szkolny pisarzyna
Posty: 38
Rejestracja: śr 13 lis 2013, 22:52
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Olecko/Bydgoszcz
Płeć: Kobieta

Postautor: pandareus » ndz 01 gru 2013, 00:13

Pomimo, że nie przepadam czytać czegokolwiek w narracji pierwszoosobowej, to twój tekst mi się podobał. Wyjątkowo nie czułam się jak podczas słuchania mamy, gdy opowiada fascynujące wieści na temat kotów. Żeby nie było - kocham moją mamę, kotki też, ale ile można o nich słuchać.
Plus za niezanudzenie! :D
Rozumiem, że na koniec przyszedł już były-żul wyleczony z alkoholizmu jako choroby psychicznej? Piękne.


Co wiedzę własnych błędów zbudzi, jeśli nie słuszność innych ludzi?

Aforyzm malajski

Awatar użytkownika
Prim_E_Chum
Szkolny pisarzyna
Posty: 35
Rejestracja: wt 06 mar 2018, 18:16
OSTRZEŻENIA: 1
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Prim_E_Chum » ndz 01 gru 2013, 19:08

Sprawnie, sprawnie.
Czytało się przyjemnie.
Pewne zaskoczenie na koniec. Nie powiem.

A chwilunię później przyszło rozczarowanie, niesmak. Studencina musiał mieć niezlą motywację, by studiować psychologię społ. przy takich umiejętnościach.
Tekst trąci doktorkiem, niezadowolonym z tego, jak mu płacą za cuda, panie, cuda ;).



Awatar użytkownika
Articuno
Pisarz domowy
Posty: 93
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 00:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Articuno » wt 03 gru 2013, 16:36

Dzięki za komentarze, fajnie, że się podobało.

Thug:
W sumie masz rację, ale teoretycznie mógłbym wybronić się tym:

chłopaka z Downem czy czymś takim. Nie znam się za bardzo na tych sprawach.



Awatar użytkownika
Thug
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 29 paź 2012, 22:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Thug » wt 03 gru 2013, 16:55

Przykład choroby niegenetycznej deformującej czaszkę u dziecka? Ja nie znam. Tak jak bohater nie jest w tej dziedzinie znawcą, wiec musiało by to być coś znanego nieuczącym się medycyny.
Zresztą, jeśli tylko mnie to zatrzymało i zmusiło do powrotu, to chyba nie ma większego znaczenia :)


-Może jak będę dużym chłopcem, ludzie będą mnie prosić o pomoc.

-Albo żebyś się przesunął.

Awatar użytkownika
Lady Kier
Umysł pisarza
Posty: 708
Rejestracja: czw 06 sie 2009, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: Kobieta

Postautor: Lady Kier » wt 03 gru 2013, 21:14

Czytało się wartko i bez zgrzytów. Fajne wprowadzenie bohaterów i całej tej historii. Chyba nie ma rzeczy, do której można by się przyczepić.

Zakończenie mnie powaliło. Uwielbiam takie twisty w akcji. Mega duży plus za to. Streściłam opowiadanie chłopakowi, na co ten, że ludzie z zespołem Downa się nie tną... Chyba nie jestem dobra w streszczaniu :-)

Rozśmieszyło mnie

Articuno pisze:Nowotwory 50 zł/szt.


I jeszcze rozmowa dwóch "dresów". Sytuacje były przedstawione plastycznie i bardzo realistycznie. Historia toczyła się miarowo, rytmicznie, bez żądnych dłużyzn, czy zagmatwanej filozofii. Naprawdę super opko.



Awatar użytkownika
Articuno
Pisarz domowy
Posty: 93
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 00:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Articuno » śr 04 gru 2013, 00:48

Dzięki. Nie spodziewałem się aż tak pozytywnego odbioru, tym bardziej, że to moje pierwsze podejście do narracji pierwszoosobowej. To w sumie miała być taka zapchajdziura, którą wrzuciłem, bo minęły dwa tygodnie od poprzedniego tekstu, a tu wątek niespodziewanie lukrem spłynął. Może powinienem częściej pisać takie krótsze formy.



Awatar użytkownika
chilipouder
Pisarz domowy
Posty: 128
Rejestracja: pn 02 gru 2013, 16:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: chilipouder » sob 14 gru 2013, 23:14

Pozwolę sobie przyłączyć się do pozytywnych opinii. Dobrze, płynnie napisane.
Tylko w jednym miejscu mi zgrzytnęło:

Articuno pisze:-- Jak tam interes, dzieciaczku? - zaczyna pierwszy.
- Myślałeś, że cię tam po drugiej stronie nie zobaczymy, czy co? - dodaje drugi.
Niezbyt mam ochotę znowu opowiadać o licencjacie i zwracaniu kasy. Spróbuję z innej beczki:
- Interes słabo, mili panowie. Może coś uleczyć? Jak tam plecy, nie strzyka nic? Tylko piętnaście złotych!
Na twarzy pierwszego pojawia się dziwny uśmiech.
- Czasem coś w krzyżu łupnie...
- Odbiło ci, Stefan? Chodź, idziemy. - Zwraca się do mnie. - A na ciebie, gnojku, mamy oko.
Odchodzą.


Żaden funkcjonariusz, nawet strażnik miejski, nie odezwałby się do nikogo w ten sposób. Nie te czasy. :) Zawsze przynajmniej starają się zachować pozory szacunku, bo publiczne ubliżanie komuś na służbie mogłoby się dla nich źle skoczyć.



Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1346
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » sob 28 gru 2013, 13:58

cholera, przez Ciebie muszę udzielić wsparcia pozytywnego bezwarunkowego- a więc; to dobry tekst, na tyle dobry, że możesz iść w tym kierunku (porzuć już teraz rycerza)



Awatar użytkownika
Articuno
Pisarz domowy
Posty: 93
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 00:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Articuno » wt 31 gru 2013, 11:35

Smoke pisze:cholera, przez Ciebie muszę udzielić wsparcia pozytywnego bezwarunkowego


Bardzo mi miło.

Smoke pisze:(porzuć już teraz rycerza)


No way. Nawet, jeśli miałby skończyć zapomniany w szufladzie.



Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1346
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » wt 31 gru 2013, 11:55

Articuno pisze:No way. Nawet, jeśli miałby skończyć zapomniany w szufladzie.

i wery mądrze mówisz, pisarz ma być odporny na profańskie podszepty :)



Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 885
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Leszek Pipka » czw 02 sty 2014, 18:49

Podążam śladami Smoke'a, bowiem będąc zdeklarowanym entuzjastą Twojej twórczości, mam moralny obowiązek okazywać uwielbienie i udzielać wsparcia. Do tego – jako jeden z nielicznych tutejszych pisarzy – zdajesz się rzetelnie realizować plany i dotrzymywać danych obietnic. Mała rzecz, a cieszy.

Na szczęście bycie Twoim bezwarunkowym fanem, to, przynajmniej na razie, czynność niebrzydliwa. Pokazane opowiadanie jest udane, niewysilone, napisane zgrabnie i potoczyście.

Nie doszukałem się żadnego rażącego kalectwa językowego, które wymagałoby interwencji wykwalifikowanego uzdrowiciela, na powierzchowne ranki - głównie semantycznego i interpunkcyjnego pochodzenia – szkoda nawet pięciu zyla. Może trochę nieuładzone jest skakanie między czasami w narracji, ale da się z tym żyć.

Do Czech (niestety, nie „za darmo”) natomiast rzeczy mam wątpliwości.

Pierwszą ładnie złapał Thug, chodzi zarówno o genetyczne podłoże choroby, jak i oczywistość sugestii, że Jacuś przyszedł do wyleczenia ze swoim Downem. Nie mam pojęcia, czy jest możliwe, żeby dotknięty tym schorzeniem potrafił stanąć „na zewnątrz” swojej przypadłości. Jeśli nie, jest fałsz. Jeśli tak – prosi się o mocniejsze zaznaczenie tego wątku.

Druga – to daleko niewystarczające wyjaśnienie, CO właściwie badał narrator, znalezienie sensownego, bardziej szczegółowego problemu badawczego (a przecież psychologia społeczna to całkiem obszerna dziedzina wiedzy) jeszcze ciekawiej mogłoby zderzyć oba poziomy: naukowy i paranormalny. Oczywiście bez naukowego bełkotu, ten rozłoży na łopatki każdą literacką wypowiedź.

Czecia (liczebniczo) jest czysto literackiej natury. Brakuje mi otóż jakiegoś ładnego zamknięcia opka. Nie chodzi o konkretne zdarzenie, raczej o jakieś fajne zdanie, puentujące to, na czym rozpina się pomysł, ostatni akcent, wybrzmiewający akordem, pozwalającym kiedyś tam odtworzyć całą melodię.

Jednakowoż wątpliwości nie dotyczą Twoich, ogólnie pojmowanych, kwalifikacji pisarskich. Niniejsza – a zalecana Ci wcześniej - wycieczka poza świat superbohaterów pokazuje, że się rozwijasz, że z coraz większym powodzeniem kształtujesz charakterystyczny dla siebie, przyjemnie przyswajalny (absolutnie nie – że prostacki, czy płytki) styl opowiadania.

Budujące jest również to, że krótkie okresy lamentacji nad brakiem zainteresowania ze strony czytelników (z gruntu niesłusznej, na rozsądnym dystansie czasowym masz przecież mocno ponadprzeciętną liczbę wyświetleń), przeplatasz dłuższymi okresami, w których po prostu pracujesz, piszesz. Naprawdę godne podziwu i naśladowania.

Oby tak dalej.


Weryfikacja zatwierdzona przez Adriannę
Ostatnio zmieniony śr 08 sty 2014, 09:03 przez Leszek Pipka, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2522
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Adrianna » śr 08 sty 2014, 09:02

Articuno pisze:Po przeciętnie pół minuty
Drobiazg, ale taki szyk chyba brzmi bardziej naturalnie: "Przeciętnie po pół minuty".

Articuno pisze:Lubię upośledzonych ludzi. Chyba nawet uważam ich za w pewien sposób lepszych. Nie kłamią. Nie udają. Zbroi coś taki niedorozwojek, to się przyzna, włoży palec do buzi i wybełkocze "pszepłaszammmh". Jak kogoś lubi to mu rysynek nabazgrze, jak nie lubi - powie albo w ryj strzeli. Do kombinowania, kłamania, wbijania noży w plecy potrzebna jest pewna inteligencja. Obetnijmy ludziom IQ o jakieś 50% i wszyscy zrobią się milutcy, a jak nie milutcy, to przynajmniej szczerzy.
W jakiś sposób tymi przemyśleniami bohater mnie ujął. Nie jakaś prawda objawiona, niekoniecznie bym się ze wszystkim zgodziła itd. itp., ale samo sformułowanie myśli i sympatia bohatera w stosunku do tych ludzi przypadła mi do gustu.
Masz punkt, bo dla mnie, jeśli bohater da się lubić, to naprawdę duży sukces autora.
Na marginesie - wdarła się literówka.

Przeczytałam i to był bardzo dobrze zainwestowany czas. Powiem nawet, że jestem pod wrażeniem pomysłu i sprawności wykonania. Jest bardzo gładko zarówno pod kątem warsztatowym (tutaj co najwyżej parę razy jakiś szyk mi zazgrzytał, czy coś), jak i kreacji postaci i świata.
Duży plus za scenki dialogowe - są naturalne, na swój sposób sympatyczne (nawet jak dotyczą spraw, czy osób, które mogłyby być średnio przyjemne - dialog ze strażą miejską, czy spotkanie z dresikami) i wypadł wiarygodnie.

Zgodzę się z Leszkiem, że przydałoby się rozwinąć temat samego licencjatu. Cały czas ciekawiło mnie, co to za temat pracy, dlaczego takie badanie. Ja rozumiem, plus minus, że chodzi o jakieś zbadanie zaufania/ciekawości/dawania się naciągać, ale to jednak za mało. Przydałyby się konkrety, może odwołanie (nawet fragmentaryczne) do jakichś materiałów, na których bohater bazuje czy coś... Nie wiem, tak sobie gdybam.
Jeśli chodzi jeszcze o ten licencjat, to podobało mi się to rozważanie kolejnych faz - wbicie się w garnitur, potem ulotki... Czyli dodajemy sobie wiarygodności.

Scena z Jacusiem jest bardzo przyjemna i zaskoczyła mnie. Nawet nie tym, że bohater naprawdę leczy (tego elementu jakoś się spodziewałam), tylko tym, że nie próbuje (na szczęście!) serio leczyć zespołu downa, tylko, że chodzi o zwykłą ranę. Ładnie też oddane reakcje chłopca.

Ogólnie bardzo mi się podobało. Wyrabia Ci się przyjemny styl i widać, że masz pomysły.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Najlepsze z prozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości