Zanim postawisz pytanie

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
magicznykox
Szkolny pisarzyna
Posty: 40
Rejestracja: wt 21 sty 2014, 10:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: magicznykox » śr 29 sty 2014, 22:20

Ostatni post z poprzedniej strony:

Przeczytałam dużo utworów Twojej twórczości i nie zauważyłam żebyś "operował językiem na innym poziomie". Akurat tej niezrozumiałości Twoim utworom nie zarzucę :D


Słowo jest czymś więcej niż tym, co mówisz i tym, co piszesz. Słowo jest tym, czym jesteś. - Phil Bosmans

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 29 sty 2014, 22:29

Chodziłem do szkół raczej nieszczególnych.
W młodości zaniedbałem poznanie wielu lektur.

Prozę Aleksandra Grina poznałem 10 lat za późno.
Dopiero niedawno zagłębiłem się prace profesora Wiktora Zina...

Nie wszytko da się nadrobić.
Piszę językiem którym myślę - jest to język raczej prosty i raczej ubogi.
Ale staram się ciągnąc do góry.



Awatar użytkownika
magicznykox
Szkolny pisarzyna
Posty: 40
Rejestracja: wt 21 sty 2014, 10:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: magicznykox » czw 30 sty 2014, 00:07

Przeczytałam przed chwilą darmowy fragment "Carskiej manierki" , szczerze mówiąc nie napisałeś tego ani językiem niezrozumiałym dla mnie, ani językiem prostym, ubogim. Twój styl jest taki... Heh, chyba w sam raz.

[ Dodano: Czw 30 Sty, 2014 ]
Człowiek nie staje się dobrym pisarzem dlatego, że "chodził do szczególnych szkół, zna wszystkie lektury szkolne albo gdy zna prozę Aleksandra Grina". Człowiek staje się dobrym pisarzem wtedy, gdy ma bujną wyobraźnię, wtedy gdy potrafi choć na chwilę wyobrazić sobie świat w innym miejscu, wtedy gdy posiada umiejętność uporządkowania sobie wszystkich wydarzeń w jedną spójną całość. To jest według mnie wtedy dobry pisarz, albo przynajmniej człowiek, którego twórczość jest coś warta.


Słowo jest czymś więcej niż tym, co mówisz i tym, co piszesz. Słowo jest tym, czym jesteś. - Phil Bosmans

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » sob 01 lut 2014, 14:27

magicznykox pisze:Człowiek nie staje się dobrym pisarzem dlatego, że "chodził do szczególnych szkół, zna wszystkie lektury szkolne albo gdy zna prozę Aleksandra Grina". Człowiek staje się dobrym pisarzem wtedy, gdy ma bujną wyobraźnię, wtedy gdy potrafi choć na chwilę wyobrazić sobie świat w innym miejscu, wtedy gdy posiada umiejętność uporządkowania sobie wszystkich wydarzeń w jedną spójną całość. To jest według mnie wtedy dobry pisarz, albo przynajmniej człowiek, którego twórczość jest coś warta.


Powiem tak - pisanie to zajęcie wymagające ogromnej wiedzy interdyscyplinarnej - masa powieści fantasy wywala się na takich detalach jak ekonomia, geografia czy biologia przedstawianych światów.

Masa powieści SF wywala się na elementarnych detalach fizycznych czy technicznych.

Masa powieści zatrącających o historię wywala się totalnie skutkiem tego że autor o tej historii czy o rzeczywistości historycznej pojęcie miał nikłe.

To podstawy. To powinna dać szkoła. A przynajmniej nie powinna tłumic i zabijać zainteresowań ucznia.

Poziom kolejny: we w miarę normalnej szkole znajdujemy ludzi którzy mają podobne do nas zainteresowania albo inne ciekawe hobby o którym można pogadać. W normalnej szkole spotkamy osobników którzy czytają książki.

rozumiesz problem?

Intelekt rozwijamy gadając z mądrymi ludźmi. Najlepiej z mądrzejszymi od nas. Może być mądry rówieśnik, może być ktoś kilka lat starszy, może być belfer. I teraz sytuacja: zamiast belfrów wyrobnicy edukacyjni z selekcji negatywnej, starszych kolegów - brak, rówieśnicy tacy że najlepiej zastrzelić i zakopać.

okres snu, mózg na jałowym biegu. Samym czytaniem nawet jeśli się czyta 200 książek rocznie nie nadrobi się wszystkiego. Drugi problem - brak świadomości istnienia wielu wartościowych autorów i pozycji które warto poznać.

By wyrwać się z letargu i innych skutków ubocznych złej szkoły trzeba niewyobrażalnej samodyscypliny. Marszu pod górę, niepotrzebnego - bo po długiej wędrówce znajdziemy się - nieludzko zmęczeni - w miejscu gdzie inni wypoczęci stawiają dopiero pierwszy krok.

*

Nie wyobrazisz sobie fabuły osadzonej w czasach Hanzy jeśli nie wiesz że istniało coś takiego jak Hanza. Nie napiszesz opowiadania o trądzie w Bergen jesli Bergern będzie dla Ciebie tylko punktem na mapie. Nie zrozumiesz idei monarchistycznej bez lektury żywotów wybitnych monarchów.

*

Oczywiście na podbudowie intelektualnej budujemy fabułę która aby była wiarygodna musi zawierać elementy rzeczywistości poznanej.

Weźmy przywoływane przeze mnie książki. Konie trzeba na noc rozkulbaczyć i spętać.
Szałas buduje się w miarę szybko - ale jesli ma to być poważne schronienie na jesienną noc budowa zajmie kilka godzin. Sen w zimną noc na pokładzie łodzi też nie jest dobrym pomysłem - chlapie...

*

Tove Janson od dzieciństwa włóczyła się po fińskich szkierach - w efekcie 100 stronicowa opowiastka dla dzieci - "Tatuś Muminka i morze" zawiera ogromny ładunek codziennych obserwacji. Zaprezentowane tam życie na wyspie jest wyjątkowo realistyczne. Do tego jest tam sporo obserwacji psychologicznych.

Albo powieści Astrid Lindgren - opisywała Szwecję schyłku lat czterdziestych - kraj swojego dzieciństwa (który pomogła spalić i zaorać jako działaczka partii socjaldemokratycznej...) ;(

Bolesław Prus pisząc "Faraona" starał się odrobić lekcję - prof.Niwiński poświecił sporo czasu próbując zidentyfikować listę lektur pisarza (wiosną ukaże się nowe wydanie - pierwsze z krytycznym komentarzem egiptologów i przypisami) - jednocześnie w powieści tej snują się Żydzi i Fenicjanie - co było ewintnym przekłamaniem, anachronizmem i zarazem czytelną aluzją do stosunków panujących w Kraju Prywiślańskim...

*

Zderzenie wiadomości, umiejętności i podbudowy intelektualnej - da w efekcie bazę do napisania czegoś nietuzinkowego.

*

Ja ciągle się szarpię i zmagam z różnymi zaszłościami, zaniedbaniami i ich skutkami.

[ Dodano: Sob 01 Lut, 2014 ]
Zapomniałem dodać ze oczywiście aby być pisarzem trzeba też DUŻO czytać.
Niekoniecznie konkurencję.



Awatar użytkownika
DAF
Pisarz osiedlowy
Posty: 349
Rejestracja: pn 15 lip 2013, 07:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Garwolin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: DAF » sob 01 lut 2014, 21:37

Andrzej, mam wrażenie, ze piszesz troszeczkę o sytuacja laboratoryjnie czystej, tzn. któż z nas nie szarpie się, bo rzeczywistość dookoła i nasze w nim życie nie jest tak wspaniałe jak mogłoby/powinno być? Że szkoła jest jaka jest, że środowisko wychowawcze często jest trzepakowe, że nie ma gdzie/jak rozwijać zainteresowań, no każdy wie jak to wygląda. Tylko czy ci piękni, młodzi i wspaniali to istnieją na prawdę?



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » ndz 02 lut 2014, 08:46

Sytuacja nigdy nie jest laboratoryjnie czysta.

Błąd tkwi w systemie edukacji.
Na to nakładają się błędy poszczególnych szkół i blefrów
Oraz nasze błędy i skrępowanie wynikające z braku możliwości..



Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4536
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithilhin » śr 05 lut 2014, 13:43

Offtopic o edukacji i alkoholach przeniosłam do Hyde Parku : http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15696


gosia

me@Szortal
Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Awatar użytkownika
ZviR
Pisarz osiedlowy
Posty: 362
Rejestracja: pn 21 kwie 2008, 18:58
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z Alfabetu
Płeć: Mężczyzna

Postautor: ZviR » śr 12 sie 2015, 17:58

Odkurzam temat, bo chciałem napisać, że te pierwsze wpisy, te od punktów - bardzo pomocne :) Niby nic, o czym by się wcześniej nie wiedziało, ale nadal - przydatne usystematyzowanie wiedzy :)


//generic funny punchline

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » pn 17 sie 2015, 19:10

to zapytaj o to czego nie wiesz - spróbujemy pomoc.



Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1136
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Wolha.Redna » śr 02 wrz 2015, 23:02

Było o wulgaryzmach, temat gdzieś zniknął, ale odświeżę, bo natknęłam się na coś bardzo ciekawego. Czytając recenzję książki "Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce" natknęłam się na taki oto słowniczek: seksuolog - płciownik, seks - błogoszczenie, onanizm - samieństwo. Autorem jest przedwojenny "płciownik" Stanisław Kurski. Nie uważacie, że jest w tym potencjał? "Idź się błogoszczyć!" Hm, brzmi dość dwuznacznie ;)
Zna ktoś jakąś fachową książkę, słownik z terminami, skąd można czerpać?


"Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, aby im okazać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi". Pratchett

"Dłubanie w źle wysmażonym kotlecie jest mało rozwojowe" by Rumcajs

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 02 wrz 2015, 23:13

było wiele prób spolszczenia różnych terminów mniej i bardziej naukowych.

np słowo "niedziałka" - jakiś XIX wieczny fizyk tak nazywał atomy.

Na to nakładały się gwary lokalne. Lem pochodzący ze Lwowa z maniackim uporem używał wobec tlenu słowa kwasoród (z rosyjskiego kisłorod?)

Kupę fajnych zapomnianych słów zawiera słownik Arcta

można to za grosze kupić w postaci reprintu.

http://allegro.pl/slownik-jezyka-polski ... 21993.html

fajne dawno zapomniane określenia onanizmu znalazłem w poradniku seksuologicznym w lat 50-tych. "zakisić ogóra" "dręczyć węża" etc.

Na potrzeby "oka jelenia" wymyśliłem (skonstruowałem) wulgaryzm "idź się wyswaźbnić" (swaźbnić - obywać stosunek płciowy) ale jestem dziwnie pewien że w tamtej epoce tak nie mówiono ;)



Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1136
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Wolha.Redna » śr 02 wrz 2015, 23:21

Kwasoród - w XIX wieku z tego co czytałam panowało powszechne przekonanie wśród chemików, że kwas "rodzi się" dzięki tlenowi. Nie pamiętam w którym dokładnie dziesięcioleciu.
Co do języków, bardzo lubię porównywać niektóre staropolskie wyrażenia z językiem rosyjskim. Np. "Pójdź k'mnie moja duszko" z takim rosyjskim "ko mnie". Bardzo pouczające, można się pobawić w wymyślanie, jak to się potoczyło.
Słownik "Arcta" - brzmi nieźle, dziękuję :P Co do dawnych niegrzecznych słów, przedwczoraj przeczytałam sobie Fredry "Baśń o trzech braciach i królewnie" i stwierdzam, że słownictwo pozostało zadziwiająco aktualne, aż szkoda.


"Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, aby im okazać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi". Pratchett

"Dłubanie w źle wysmażonym kotlecie jest mało rozwojowe" by Rumcajs

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » śr 02 wrz 2015, 23:27

To błędne przekonanie Lavoisiera (zgilotynowanego w 1794 r.) zostało zarzucone już w I połowie XIX w. Justus Liebig stwierdził w 1838 r., że kwasy są związkami wodoru, w których wodór może być zastępowany przez metale.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett

Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Wolha.Redna
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1136
Rejestracja: sob 29 sie 2015, 20:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Wolha.Redna » śr 02 wrz 2015, 23:35

Ciekawe. Wychodzi więc na to, że język, o ile fachowcy się nie uprą, żeby go poprawić, ma niesamowitą siłę inercji. W rosyjskim "kisłoród" się zachował.
Ta refleksja pozostawia pewne pole twórcze dla słowotwórstwa. Zastanawiam się, na ile sprawdziłoby się to w świecie fikcji, gdyby mieszkańcy żywili podobne przekonanie jak kiedyś chemicy o tlenie i kwasie, i ponadawali pewne nazwy przedmiotom, które zachowałyby się potem jako pewien relikt w języku.
I pytanie, czy w języku polskim zachowały się tego typu relikty językowe. Nie jestem fachowcem i na ten moment nie umiem wyodrębnić niczego takiego.


"Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, aby im okazać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi". Pratchett

"Dłubanie w źle wysmażonym kotlecie jest mało rozwojowe" by Rumcajs

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » śr 02 wrz 2015, 23:43

Po niemiecku tlen to Sauerstoff, czyli "materiał kwasowy", po angielsku nazwa tego pierwiastka oznacza "rodzący kwasy" - podobnie jak po francusku (jeśli weźmiemy pod uwagę grecką etymologię tych nazw). Polskie określenie należy zatem do wyjątków. Mniej więcej w poł. XIX. w. Jan Oczapowski zaproponował zmianę nazwy "kwasoród" na tlen :)

Na butelkach niemieckiej wody mineralnej można spotkać napis: "mit Kohlensäure versetzt", co oznacza, że nasycono ją dwutlenkiem węgla. To również wpływ terminologii Lavoisiera, który nazywał kwasami tlenki kwasowe (dwutlenek węgla nazywał "kwasem kredowym powietrzopodobnym" :D )


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4639
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » czw 03 wrz 2015, 08:23

Polskie słowo tlen pochodzi od czasownika "tlić" i zostało wprowadzone sztucznie - tzn. z tego co mi się kołata był konkurs(!!!).

Podobnie po locie Gagarina ogłoszono konkurs na słowo określające takie latanie wokół Ziemi na statku kosmicznym i wygrało słowo "orbitować"

Z kolei Andrzej Marks - wielki popularyzator astronomii i astronautyki walczył jak mógł z określeniem "stacja orbitalna" - wychodził z założenia że "stacja to jest coś co stoi" i usiłował zastąpić je neologizmem "baza orbitalna".

*

Z innych ciekawych reliktów. Mamy słowo Oko. Liczba mnoga Oczy. Ale dwoje Oczu.
to pozostałość nieużywanej już liczby podwójnej.

Polecałbym posłuchać profesora Bralczyka - zna multum ciekawostek i umie o nich zajmująco gadać...




Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość