Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Wydawanie książek za pieniądze autorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Wydawanie książek za pieniądze autorów

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 16:34

Dyskusje na weryfikatorium dotyczące płacenia za wydanie książki powracają regularnie, niczym niechciana pogoda, postanowiłem zatem przedstawić kilka refleksji w tej kwestii.

Na początku nieco informacji o mojej drodze wydawniczej, przede wszystkim dlatego, że niektórzy forumowicze wyrabiają sobie opinie o innych forumowiczach głównie na podstawie tego, czy dopłacili oni wydawcy.
Moja pierwsza książka, Znaczenie prac Ludwika Brunera (1871-1913) dla rozwoju chemii fizycznej, została opublikowana w „tradycyjny sposób”, jeśli rozumieć ten zwrot tak, że jako autor nie zapłaciłem wydawcy (praca ukazała się w serii „Monografie z Dziejów Nauki i Techniki”, t. CLVIII, red. prof. Stefan Zamecki, Wydawnictwa IHN PAN, Warszawa 2009). Ludwik Bruner był nie tylko chemikiem, ale także poetą i krytykiem literackim (pisał pod pseudonimem Jan Sten). Również ten aspekt jego twórczości został przedstawiony w mojej książce.
Do wydania mojej powieści, Jeden z możliwych światów, Attyka, Warszawa 2013, dopłaciłem. Była to stosunkowo niewielka kwota, zdecydowanie niższa od tych, które były podawane na Wery (zwykle od 5 tys. zł w górę). Moje pieniądze nie wystarczyły nawet na pokrycie kosztów druku, składu oraz projektu okładki. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że wydawca nie zarobił na mojej opłacie. To była pierwsza powieść mojego wydawcy, którego specjalnością są książki historyczne, zwykle jedna lub dwie pozycje rocznie. Nad redakcją pracował kilka miesięcy. Jestem bardzo zadowolony z tego, że wydałem powieść właśnie w Attyce, bo trafiłem na fachowca (byłego redaktora w Bellonie), a przy tym uczciwą i życzliwą osobę. Wcześniej dostałem dwie propozycje wydania tego tekstu na koszt wydawców: od krakowskiej Miniatury (Stowarzyszenia Siwobrodych Poetów) oraz z warszawskiej ASPRY. Nie będę wyjaśniał powodów, dla których odmówiłem. Dodam tylko, że znam od lat właściciela ASPRY. To bardzo solidny i porządny wydawca.

Jestem gotowy na rezygnację z mojego „fioletu” formowego, jeśli fakt dopłaty do wydania powieści stoi w sprzeczności z zasadami przyznawania tej rangi na weryfikatorium.

Teraz przejdę do głównego wątku.
Między zwolennikami i przeciwnikami dopłacania do wydania tekstu nie będzie porozumienia.
Autorzy, których prace zostały opublikowane w tradycyjnym trybie, często uważają się za elitę wśród tych, którzy tworzą teksty beletrystyczne, zazwyczaj zresztą słusznie. Nawet podanie przykładów wartościowych tekstów wydanych za pieniądze autora nie przekonają ich, gdyż co najwyżej odpowiedzą, że są to nieliczne wyjątki [kilka razy wspomniałem na Wery o świetniej książce niemieckiego historyka chemii Alfreda Neubauera, Bittere Noblepreise, Norderstedt 2005, wydanej w systemie druku na żądanie i ta informacja nigdy nie została nawet skomentowana]. W interesie tej grupy autorów jest, aby ich elitarność nie uległa dewaluacji.
Ludzie płacący za wydanie swoich książek są gotowi zrobić wiele, aby zobaczyć swoje teksty w druku, napędza ich entuzjazm i duma z ich prac. Uważają, że mają prawo do publikacji, a zatem publicznego wypowiedzenia się, jak każdy, kto zajmuje się działalnością pisarską.

W literaturze istnieje mniej kryteriów oceny wartości dzieła niż np. w nauce. Jednym z nich jest to, czy wydawca jest gotowy ponieść ryzyko finansowe. Bezpośrednim motywem decyzji jest spodziewany zysk, pośrednim natomiast - wartość dzieła. Związek, który istnieje pomiędzy zyskiem ze sprzedaży książki a jej wartością, jest bardzo niejasny i skomplikowany.

Bardzo częstą praktyką wśród firm gotowych wydać prawie każdy tekst za pieniądze autorów jest znaczne zawyżanie opłat. W konsekwencji wydawca zarabia głównie na autorze, a nie na sprzedaży książek. Tacy wydawcy są skłonni do pochlebstw, na które trzeba bardzo uważać. Jeżeli wydawca zabiega o nieznanych autorów, to powinno stanowić sygnał ostrzegawczy. Zwykle to debiutant powinien starać się o wydawcę. Jeżeli wydawca ogłasza, że publikuje głównie teksty nowych autorów, to radzę od niego uciekać! Nie można utrzymać firmy, wydając przede wszystkim teksty debiutantów. Jeżeli wydawca porównuje się z innymi, „tradycyjnymi”, i pisze, jak u nich ciężko coś opublikować, to nie radzę się z nim zadawać, bo interesuje go kasa autora.

Bardzo dużo książek wydanych za opłatą autora jest słabych, jednak fakt zapłacenia przyczynia się do tego, że wiele osób od razu nabiera lekceważącego stosunku do tekstu, a nierzadko i do autora. Sytuacja się zapętla. Dlatego autor, który wykłada pieniądze, jest praktycznie spalony już na starcie. W ten sposób krzywdzi się, nierzadko nawet niszczy się wielu ludzi, zwłaszcza młodych. Wśród nich jest wielu takich, którzy mogliby w przyszłości pisać dobrze lub przynajmniej przyzwoicie.

Podsumowując: odradzam początkującym autorom wydawanie w firmach, które przyjmą prawie każdy tekst za pieniądze, gdyż raczej zakończy się to wyłącznie opróżnieniem kieszeni, a o pisarskiej sławie i przyszłych zyskach można zapomnieć. Jednocześnie apeluję do forumowiczów o więcej życzliwości wobec osób, którzy zdecydowali się na zapłacenie za publikację.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett

Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4651
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Re: Wydawanie książek za pieniądze autorów

Postautor: Navajero » sob 29 lis 2014, 17:35

Marcin Dolecki pisze:Jednocześnie apeluję do forumowiczów o więcej życzliwości wobec osób, którzy zdecydowali się na zapłacenie za publikację.

IMO to nie tyle kwestia życzliwości, co realiów. Dobry tekst zostanie wydany tradycyjnie, kiepski tylko przy udziale finansowym autora. Przy wydawaniu pierwszym sposobem istnieje pewne sito odsiewające ziarno od plew, w wydawnictwach drukujących na koszt autora owo sito ma dużo większe oczka, albo wręcz nie istnieje. Nie trzeba być nieżyczliwym, aby zauważyć różnice. To tak jakby zdobyty ciężką pracą stopień doktora, porównać z dyplomem kupionym na bazarze... Stąd nie ma i być nie może znaku równości między autorami którym płacą za pisanie i tymi którzy płacą, aby się wydać. NIE MA! Ponieważ nawet wydawanie sposobem tradycyjnym nie daje stuprocentowej gwarancji, że książka jest naprawdę dobra w swojej klasie ( upraszczam, aby nie dyskutować godzinami o wartościach literackich), tym bardziej nie daje tego samizdat. Stąd takie a nie inne podejście większość czytelników do wydawnictw typu POD. I ci którzy wydają na własny koszt świetnie to wiedzą. Tzn. wiedzą jak traktowana będzie ich książka i znają powody takiego, a nie innego podejścia. Jeśli więc decydują się na samizdat, robią to z pełną świadomością i po to, żeby skrócić sobie drogę. Bo tradycyjny sposób wydawania zakłada poddanie się cudzej ocenie: redaktorów, krytyków, wreszcie czytelników. Od tego zależy kariera "normalnego" pisarza. Tu nie ma żadnych bonusów, decyduje talent, warsztat i pracowitość. W dodatku rynek jest nasycony i rywalizacja ostra. Więc wygrywają ( utrzymują się na fali) tylko najlepsi. Autor wydający w systemie POD jest w dużym stopniu niezależny. Bo tu głosy krytyków czy czytelników o niczym nie decydują, decydują pieniądze... Dlatego ja widzę tylko dwie przyczyny wydawania w samizdacie: lenistwo i brak motywacji do ciężkiej pracy ( chęć pójścia na skróty) i strach przed sprawdzeniem się w realnej walce o uznanie czytelników i krytyków... Czy są wyjątki? No pewnie! :) Tylko, że jeśli mówimy o pewnych tendencjach, uogólniamy, to sytuacja przedstawia się jak wyłożyłem i żadna perełka samizdatu tego nie zmieni. Więc nie oszukujmy się, każdy wydający za własną kasę, PRZYZNAJE TYM SAMYM, że jest gorszy. I nie może wydać inaczej. Więc nie porównujmy, bo nie ma czego. Zrozumcie mnie dobrze, ja nie mam nic przeciwko POD - owcom. Bywa, że ktoś chce wydać książkę dla własnej frajdy, satysfakcji, żartu, żeby zrobić przyjemność mamie. I ok. Tylko niech ktoś taki nie nazywa się pisarzem. Bo nie jest nim, tak jak nie jest bokserem ktoś, kto obija w domu worek treningowy. Żeby móc się tak nazwać trzeba wyjść na ring. I walczyć...


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
anowi
Dusza pisarza
Posty: 448
Rejestracja: pt 05 paź 2012, 22:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Re: Wydawanie książek za pieniądze autorów

Postautor: anowi » sob 29 lis 2014, 17:56

Marcin Dolecki pisze:Moja pierwsza książka, Znaczenie prac Ludwika Brunera (1871-1913) dla rozwoju chemii fizycznej, została opublikowana w „tradycyjny sposób”, jeśli rozumieć ten zwrot tak, że jako autor nie zapłaciłem wydawcy (praca ukazała się w serii „Monografie z Dziejów Nauki i Techniki”, t. CLVIII, red. prof. Stefan Zamecki, Wydawnictwa IHN PAN, Warszawa 2009).
Wydane, jak rozumiem, w czasie studiów?
W tym całym wydawaniu, chyba chodzi o "prawdziwe książki" w "prawdziwym wydawnictwie". If you know what I mean ;)



Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 18:00

Wspomniana praca to zmodyfikowany tekst mojego doktoratu.

Anowi, wytłumacz, co dla Ciebie znaczy "prawdziwa książka" :D


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
anowi
Dusza pisarza
Posty: 448
Rejestracja: pt 05 paź 2012, 22:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: anowi » sob 29 lis 2014, 18:03

Marcin Dolecki pisze:Wspomniana praca to zmodyfikowany tekst mojego doktoratu.
Otóż to...

Marcin Dolecki pisze:Anowi, wytłumacz, co dla Ciebie znaczy "prawdziwa książka" :D
Wg mnie zmodyfikowany tekst doktoratu to nie jest prawdziwa książka ;)



Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 18:10

Przyjąłem Twoje stanowisko do wiadomości :)

Proponuję, aby dyskusja nie odbiegała od głównego tematu.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4140
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Romecki » sob 29 lis 2014, 18:12

Marcin,
po pierwsze, łączysz ogień z woda, jako przykłady dając książki nie tylko niekomercyjne, ale wręcz non fiction. To inny porządek rzeczy. O publikacjach naukowych ani wspomnę, to tu bywa normą dopłacanie do publikacji doktoratu etc.
Po drugie, tego bronisz? http://pawelpollak.blogspot.com/2014/09 ... czyli.html Poczytaj, pouczająca lektura, co i jak wydają różni tacy...
Potem mogę Ci wskazać wydawnictwo publikujące ze współfinansowaniem, które walnęło dziesiątki ortów w książce, po czym próbowało straszyć procesem blogerkę, która to opisała w recenzji, a na dowód wrzuciła skany.
Taka jest ta rzeczywistość.

Zarzutu, że pisarze publikujący normalnie bronią swej elitarności, nie chcę komentować... bo musiałbym wejść w ostrą polemikę, a lubię Cię, więc spasuję.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 18:28

Mnie też kiedyś zapłacono - bardzo przyzwoicie - za współautorstwo książki, słownika polskich odkrywców i wynalazców (niebawem zostanie on wydany, 4 tomy, w sumie ok. 2000 stron, mniej więcej 7% tekstu jest mojego autorstwa). I na tym chciałbym zakończyć dyskusję o mnie. Jeśli ktoś uważa, że nie powinienem mieć "fioletu", proponuję zgłosić taki postulat adminom.

Romku, czytam regularnie blog Pawła Pollaka :) P. Pollak zrobił świetną rzecz, przeprowadzając swój eksperyment z wydawcami, którzy pobierają opłaty za publikacje. Być może to uchroni część osób przed bezsensownym wydaniem sporej kasy.

Też Cię lubię, więc dodam tylko, że obrona elitarności danej grupy przez jej członków nie jest zła; nie chciałem, aby moje słowa zabrzmiały to jak zarzut. Ponadto celowo nie podawałem żadnych nazwisk.

Moim celem było przede wszystkim zwrócenie uwagi na to, że stanowcze opowiedzenie się za jedną ze stron w dyskusji może prowadzić do tego, że komuś zrobi się poważną krzywdę.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
anowi
Dusza pisarza
Posty: 448
Rejestracja: pt 05 paź 2012, 22:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: anowi » sob 29 lis 2014, 18:36

Marcin Dolecki pisze:współautorstwo książki, słownika polskich odkrywców i wynalazców (niebawem zostanie on wydany, 4 tomy, w sumie ok. 2000 stron, ponad 5% tekstu jest mojego autorstwa).
I ja się mogę czymś podobnym pochwalić, ale nadal uważam, że to nie jest książka, o jakich zwykliśmy tutaj rozmawiać, nie pojmujesz?

Marcin Dolecki pisze:I na tym chciałbym zakończyć dyskusję o mnie.
Napisałeś o sobie długi tekst. Dlaczego nie powinniśmy się odnosić do tego, co napisałeś? Nie pojmuję.

Marcin Dolecki pisze:Jeśli ktoś uważa, że nie powinienem mieć "fioletu", proponuję zgłosić taki postulat adminom.
Jesteś przewrażliwiony. Mnie osobiście niewiele obchodzi, czy masz fiolet, czy go nie masz. Pojmij, proszę.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » sob 29 lis 2014, 18:43

anowi pisze:Wg mnie zmodyfikowany tekst doktoratu to nie jest prawdziwa książka ;)


ej, no - dlaczego nie?


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 18:45

Młoda damo, zakończmy tę dyskusję między nami :)


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4651
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Navajero » sob 29 lis 2014, 18:51

Natasza pisze:
anowi pisze:Wg mnie zmodyfikowany tekst doktoratu to nie jest prawdziwa książka ;)


ej, no - dlaczego nie?

No w sensie introligatorskim - jest :) anowi chodzi chyba o to, że to nie belles lettres.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
anowi
Dusza pisarza
Posty: 448
Rejestracja: pt 05 paź 2012, 22:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: anowi » sob 29 lis 2014, 18:53

Marcin Dolecki pisze:Młoda damo, zakończmy tę dyskusję między nami :)
Niesamowite. Zaczynasz wątek, młoda dama się wypowiada, Tobie nie podobają się pytania, bo nic nie idzie po Twojej myśli, więc w tak cudowny sposób kończysz dyskusję. No, niesamowite. Naprawdę :)



Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » sob 29 lis 2014, 19:17

Obie grupy ludzi: autorów, których prace są wydawane tradycyjną metodą i autorów, którzy płacą za publikacje swoich tekstów, dzieli zasadnicza sprzeczność interesów; to fakt i nie ma w tym niczego złego. Dlatego nie może być porozumienia w tej sprawie. Faktem jest również, że znaczna większość książek wydanych na koszt autorów jest słabych. Autorzy z pierwszej grupy mają przewagę w dyskusji, gdyż ich opinia cieszy się większym szacunkiem.
Sam nie mogę być całkowicie obiektywny w tej rozmowie, gdyż mam "na koncie" książki. Gdybym nie miał, zapewne ta dyskusja znacznie mniej by mnie interesowała.

[ Dodano: Sob 29 Lis, 2014 ]
Anowi, zakładając ten wątek spodziewałem się, że mogę przeczytać coś niesympatycznego pod moim adresem. Tak stało się i wówczas, gdy pierwszy raz wspomniałem na forum o tym, że dopłaciłem do wydania mojej powieści. Uznałem jednak, że warto wypowiedzieć się w tej kwestii. Nie znoszę bowiem oceniania pracy (a czasami pośrednio i człowieka) z góry, według przyjętej wcześniej zasady, nawet jeśli ta zasada sprawdza się w większości przypadków.

[ Dodano: Sob 29 Lis, 2014 ]
Dodam, że nie twierdzę, że autorzy wypowiadający się w kwestii płacenia za wydawanie, kierują się wyłącznie interesem :)


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Re: Wydawanie książek za pieniądze autorów

Postautor: Andrzej Pilipiuk » sob 29 lis 2014, 19:18

Marcin Dolecki pisze:Jestem gotowy na rezygnację z mojego „fioletu” formowego, jeśli fakt dopłaty do wydania powieści stoi w sprzeczności z zasadami przyznawania tej rangi na weryfikatorium.


Tu jest Polska ;)
Najpierw się obrazimy, potem cię obgadamy, ;)
zabierzemy fiolet, wlepimy bana i nawet "w ryja" dostaniesz ;)

Nic osobistego - po prostu tak nas nauczono walczyć z nuuuudą ;)

Potem się pewnie pogodzimy ;)




Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość