Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

"Nie wydali mnie!"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
TadekM
Umysł pisarza
Posty: 797
Rejestracja: czw 10 sty 2008, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

"Nie wydali mnie!"

Postautor: TadekM » ndz 24 lut 2013, 01:37

Do wypowiedzi zainspirowała mnie dyskusja w temacie odnośnie oczekiwań autorów. Nie chcę jednak robić offtopa. Poza tym ten motyw przewijał się także w wielu innych.

Bez przerwy widzę i słyszę opinię w stylu: "Boże, czemu oni wydali takiego gniota" albo "Boże, czemu nie wydali tego tekstu, ten redaktor to jakiś dziwny".
I tak dalej i tym podobne. Ba, spotkałem się z tym nawet we własnym środowisku, ba2 słyszałem nawet takie opinie odnośnie własnej prozy.

BZDURA. BZDURA i JOJCZENIE.

Jakkolwiek z psychologicznego punktu widzenia podobne gadanie może się wydawać sensownym mechanizmem obronnym, tak obiektywizmu jest w nim mało, a szkodliwości sporo.


Przytoczę kilka typowych argumentów piewców spiskowej teorii redaktorów:

1. Wydawanie gniotów.

Nie jest to tak oczywiste, jak niektórzy insynuują.

Zmierzch, 50 twarzy Greya i cała masa innych tego typu książek. Cóż, osobiście nie przeczytałem żadnej (choć przeglądałem niektóre), ale choć mnie się nie podobają, to prawdę mówiąc rozumiem ich sukces.

To nie tylko ciśnięcie ogranych motywów. To klarownośc i wyrazistość. Owszem, często wyrażane w prostocie, czy wręcz infantylności, ale obawiam się, że większość dzieł domorosłych forumowiczów pozbawionych jest zdecydowanego wątku przewodniego.
Te książki są banalne. Ale przynajmniej wiedzą czym są.

2. Gusta i guściki redaktorów.

Pozwolę to sobie podzielić na dwa podpunkty:

a) Temu kolesiowi po prostu nie pasują moje klimaty.

Dlatego nie wysyła się tekstu do jednego wydawnictwa. Jeśli odrzuci jedno, to może Ci uwierzę. Ale jeżeli wysłałeś do dziesięciu i więcej: Nie ma takiej opcji!
Nie ma spisku redaktorów, nie ma nie wydawania dobrych historii, bo się nie podobają.

Ci ludzie czekają na dobre historie. Ich praca to znajdowanie takich właśnie opowieści.
I nagle kilkunastu z nich taką właśnie przegapia? Wątpię.

(Nie dotyczy to opowiadań, bo pism jest mało, na dodatek wiele ma niskie limity znaków)

b) Nie wydali od razu Harryego Pottera i [tu wstaw kogo jeszcze].

Nie wydali, owszem. Ale raz, że gdzie indziej. Dwa, że nie wydali najczęściej z konkretnych przyczyn: na przykład wątpliwości co do istnienia w danym momencie targetu na tego typu książkę.

Ten argument znika tutaj, bo 97% osób z tego forum pisze fantastykę, kryminały albo literaturę babską. Czyli to, na co target jest gigantyczny.
Jeśli więc i Ty piszesz któryś z tych trzech gatunków, to winą za jego niewydanie obarczaj siebie.

3. W czym mój/czyiś tekst jest gorszy?

Pewnie w wielu aspektach. Może języka, może ciągłości fabuły, może czegoś innego.
A może w niczym. Bo to jest tak naprawdę źle postawione pytanie. Powinno brzmieć: w czym jest lepszy?

Wielokrotnie czytałem tu pisarskie żale. Do dziś w pamięci siedzi mi wypowiedź jednej osoby, która była oburzona na redaktora, ze nie zrozumiał, że jej książka nie jest o kolejnych "nieśmiertelnych", bo jej nieśmiertelni nie są tak do końca nieśmiertelni.

Przepraszam, że kopię teraz konkretną żywą osobę, ale to dla mnie kwintesencja niezrozumienia problemu.

Niuanse. Takie niuanse, jakkolwiek w głowie autora są cholernie ważne, tak w perspektywie odbiorcy są często niedostrzegalne.
Oryginalność historii nie polega na zmienianiu nazw ras i gatunków, dronych elementów ich charakterystyk albo imion bohaterów.

4. Skoro chcą mnie PODy/ebooki to znaczy, że coś jednak tekst sobą reprezentuje.

Wierutna, wierutna bzdura.

POD to zarobek dla wydawcy, pochodzacy z kieszeni autora. Takie wydawncta wejdą pratkycznie w KAŻDY tekst, bo mają z tego kasę. Podejrzewam, że jakbyście wysłali im plik list zakupów z ostatniego roku, też wyraziliby zainteresowanie.

Ebook to z kolei żadne ryzyko dla wydawcy. Owszem, część z nich jest na tyle rzetelna, że dokonuje korekty i redakcji, wciąż jednak ich ryzyko finansowe jest stosunkowo niewielkie.
Mówiąc krócej: czasem koszt tej pracy może się zwrócić dzięki samym tylko przyjaciołom i rodzinie autora.

Wydawnictwa papierowe prowadzą przesiew, bo oni inwestują pieniądze, często spore. Oni nie chcą średniej historii, która może kogoś zainteresuje. Postawcie się na ich miejscu. Macie włożyć 10 tysięcy złotych w czyiś tekst. Wyobraźcie sobie, że do wyboru macie osoby z tego forum (nie licząc zawodowców ani siebie) jesteście w 100% pewni, że byście się na kogoś zdecydowali?


Wiele z tego, co napisałem to banały, a jednak niemal co dzień przewijają się na forum.
Mam kilka małych propozycji. Jestem nikim, więc możecie je olać.

1. Nigdy nie wierz komplementom osób, które mogą zarobić Twoim kosztem (POD). Są nic nie warte. Bądź ostrożny wobec komplementów osób, które nic nie tracą rzucając je. Czasem mogą zyskiwać coś innego niż pieniądze (sympatia, nadzieja na lizodupstwo przy wysłaniu własnego tekstu, itd.)
Najlepszym komplementem jest zapłata za tekst.

2. Nie oglądaj się na innych. Nie zżymaj się, że wydają idiotów, a Ciebie nie. Tracisz energię i do tego niepotrzebnie gorzkniejesz.

3. Miej wątpliwośc odnośnie własnego talentu. Kopciuszek zawsze znajduje swojego księcia tylko u Disneya. W życiu zdarza się to rzadziej. Nie każdy ma wszystkie cechy potrzebne do zostania pisarzem i nie każdą z tych cech da się zastąpić ciężką pracą. Warto to sobie uświadomić, bo być marnujemy energię na coś, co może być naszym hobby, ale nigdy powołanie.

5. I ostatnie. Winę za niewydanie tekstu ponosi zawsze tylko jedna osoba. Autor. Nie wierzę, że jeśli napisze tekst świetny, to nikt nie będzie chciał go wydać. A przecież o to chyba chodzi, nie o bycie przeciętniakiem.


Rzekłem.

Przepraszam za kaznodziejski ton. Nie jestem pisarzem, możliwe, że pisanie j**** za kilka miesięcy, nie wydałem książki. Mam w tej dziedzinie jak dotąd kilka raczej skromnych laurów.
Tekst piszę z wewnątrz. Z perspektywy kogoś, kto widzi wokół siebie wielu aspirujących pisarzy (nie tylko na forum), którzy "się dziwią, że nie zostali wydani"; słyszy wciąż te same argumenty i dostrzega całą masę energii przetrawioną na dyskusje, gdy brakuje jej na poprawianie albo choćby pisanie tekstów.
Ostatnio zmieniony ndz 24 lut 2013, 02:00 przez TadekM, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » ndz 24 lut 2013, 02:09

Choć z niektórymi spostrzeżeniami TadkaM się zgadzam, to podczas lektury przypomniała mi się genialna scena z Haska i brakowałby mi płaczu Szejkowego.
:)


-
Ale wy, łobuzy, nigdy się tego nie nauczycie – mówił dalej kapelan. – Jestem za tym, aby was wszystkich powystrzelać. Czy dobrze mnie rozumiecie? Stwierdzam to z tego oto świętego miejsca, wy nikczemnicy, bo wahacie się zwrócić do Chrystusa, wolicie kroczyć ciernistą drogą grzechu. Ale Bóg to coś, co się was nie boi, zakręci wami tak, że aż zgłupiejecie.
- A więc już się zaczęło, jest porządnie wlany – szepnął radośnie sąsiad do Szwejka.
- Ciernista droga grzechu, wy głupcy jedni, jest walką z występkiem. Jesteście synami marnotrawnymi, którzy wolą raczej wylegiwać się w separatkach niż nawrócić się do Ojca Niebieskiego. Wznieście tylko wasz wzrok, wy ulicznicy, dalej i wyżej, aż pod niebiosa, a zwyciężycie i w duszach waszych zagości pokój. Wypraszam sobie, aby tam z tyłu ktoś parskał. Nie jest koniem i nie stoi w stajni, ale jest w świątyni Pańskiej – zwracam wam na to uwagę, moi najmilsi. No tak, na czymże to ja skończyłem! Ja, über den Seelenfrieden, sehr gut. Pamiętajcie sobie, wy bydlęta, że jesteście ludźmi i że musicie patrzeć nawet skroś ciemny mrok w daleką przestrzeń i pamiętać, że tu wszystko trwa do czasu, a Bóg jest na wieki. Sehr gut, nicht wahr, meine Herren? Musiałbym się za was modlić dniem i nocą, aby miłosierny Bóg, wy głupcy, wlał duszę swą w wasze zimne serca, a miłością swoją zmył grzechy wasze, abyście stali się Jego na wieki, wy gałgany jedne, i żeby was zawsze miłował. Ale wy się mylicie. Ja was do tego raju wprowadzać nie będę! – Kapelan zaczął czkać.
- Nie będę – powtarzał uparcie – nic dla was nie uczynię, ani mi się śni, bo jesteście niepoprawni nikczemnicy. Dobroć Pańska nie będzie was prowadziła po drogach waszych, nie przeniknie was tchnienie łaski bożej, ponieważ Panu Bogu nie będzie się śniło zajmować się takimi łotrami. Czy słyszycie to, wy tam na dole w tych gaciach?
Dwadzieścia par kalesonów spojrzało w górę i odrzekło jednym tchem:
- Meldujemy posłusznie, że słyszymy.
- Nie wystarczy tylko słyszeć – kazał w dalszym ciągu kapelan. – Ciemny jest mrok żywota, w którym żal nie zabierze wam uśmiechu bożego, wy głupcy, ale dobroć boża ma także swoje granice. A ty tam, ośle jeden, co stoisz z tyłu, nie chrząkaj, bo jak cię każę zamknąć, to aż ci bokiem wyjdzie. A wy tam na dole nie myślcie sobie, że jesteście w knajpie. Bóg jest wprawdzie najmiłosierniejszy, ale tylko dla porządnych ludzi, a nie dla wyrzutków społeczeństwa, które nie spełniają Jego przykazań i nie trzymają się regulaminu służbowego. To właśnie chciałem wam powiedzieć. Nie umiecie się modlić, a myślicie sobie, że chodzenie do kaplicy jest rozrywką, że tutaj jest jakiś teatr czy kino. Ale ja wam to szybko wybiję z głowy, abyście sobie nie myśleli, że jestem tutaj po to, aby was bawić i dawać wam radość życia. Porozsadzam was po separatkach, to wam zrobię, wy łobuzy. Tracę dla was czas i widzę, że to wszystko idzie na marne. Żeby tu był sam pan polny marszałek albo nawet arcybiskup, to się i tak nie naprawicie i nie nawrócicie do Boga. A jednak kiedyś to sobie przypomnicie, żem wam dobrze życzył.
Wśród dwudziestu par gaci ozwało się łkanie. To Szwejk się rozbeczał. Kapelan spojrzał na dół. Stał tam Szwejk i pięścią ocierał sobie oczy. Wokół było widać radosne przytakiwanie. Kapelan kazał dalej, wskazując na Szwejka:
- Niech sobie każdy weźmie przykład z tego oto człowieka. Co on czyni? Płacze. Nie płacz, powiadam ci, nie płacz. Chcesz się poprawić? To ci się, chłopaczku, tak łatwo nie uda. Teraz płaczesz, ale jak tylko wrócisz do cymru, będziesz znowu taki sam łobuz jak przedtem. Musisz jeszcze dużo myśleć o nieskończonej miłości i miłosierdziu bożym, bardzo się starać, aby twoja grzeszna usza mogła znaleźć na świecie tę prawdziwą drogę, po której winna kroczyć. Dziś widzimy, że oto rozbeczał nam się jeden mąż, który chce się nawrócić, a cóż czynicie wy, pozostali? Zgoła nic. Tam oto ten żuje tytoń, tak jakby jego rodzice byli przeżuwaczami; a znowu wy tam szukacie sobie w koszulach wszy w świątyni Pańskiej. Cóż to, nie możecie się drapać w domu i musicie sobie to pozostawiać akurat na nabożeństwo w kościele? Panie sztabowy profosie, pan także nic nie widzi. Jesteście przecież wszyscy żołnierzami, a nie głupimi cywilami. Musicie zachowywać się, jak przystało na żołnierzy, nawet kiedy jesteście w kościele. Psiakrew, rzućcie się na poszukiwanie Boga, a wszy szukajcie sobie w domu. Tymi słowami kończę, wy ulicznicy, i żądam, abyście zachowywali się przyzwoicie podczas mszy świętej, nie tak jak ostatnio, kiedy ci z tylnych szeregów wymieniali sobie wojskową bieliznę na chleb i żarli go w czasie podniesienia.[1]


[1]Jarosław Hasek, Przygody dobrego wojaka Szwejka. Wrocław:1999, str.106 - 108

- Melduję posłusznie, że beczałam dla kawału.
Natasza
;)


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Re: "Nie wydali mnie!"

Postautor: Andrzej Pilipiuk » ndz 24 lut 2013, 04:22

TadekM pisze:Bez przerwy widzę i słyszę opinię w stylu: "Boże, czemu oni wydali takiego gniota" albo


zasadniczo gnioty wydaje się u nas z kilku powodów:

a) sprzedały się nieźle za granicą, ktoś tam zrobił ekranizację - wydaje się u nas w nadziei że ludzie kupią bo słynne na cały świat.

b) wydawnictwo jest duże i może pozwolić sobie na utrzymanie garści drobnych pluskiewek po linii partyjno-płciowej.

c) wydawnictwo ma kasę a właściciel/udziałowiec to np. kopnięta neogenderystka i będzie wydawać różne femi-nazistki i ich powieści o chłopcach obcinających sobie ptaszki w imię poprawiania samoidentyfikacji płciowej.

d) to samo tylko za kasę rządową albo unijną - jest forsa na zwalczanie wykluczenia społecznego chorych na AIDS to się zamawia u znajomków opowiadanka o takowych płaci po parę tysiączków na łba...

Gnioty były są i będą. Ale nie liczcie że załapiecie się do grona autorów którym wydano gniota. Kasy na to jest mało i dzieli się ją między "swojaków". Jeśli wasz wujek był generałem SB - ewentualnie możecie spróbować.

"Boże, czemu nie wydali tego tekstu, ten redaktor to jakiś dziwny".


Oczywiście istnieją dziwni redaktorzy. Ale trafienie na kompletnego idiotę to raczej rzadkość. Większość wydawnictw wydaje kiązki jednak po to by zarobić na ich SPRZEDAŻY.

I tak dalej i tym podobne. Ba, spotkałem się z tym nawet we własnym środowisku, ba2 słyszałem nawet takie opinie odnośnie własnej prozy.


A ilu frustratów na mnie pluje w necie... ;)

BZDURA. BZDURA i JOJCZENIE.


nie do końca bzdura ale masz racje z jojczeniem.

moja przygoda z Wędrowyczem:

Wydawnictwo A - zasadniczo by wzięli ale redaktor był idiotą, nadal zresztą jest idiotą. Trafił im się jeden topowy autor i pozycja monopolisty. Potem świat się zmienił. Usłyszawszy konkrety trzasnąłem drzwiami i poszedłem do wydawnictwa B

Wydawnictwo B to też byli idioci. Tzn nie załapali że to fantastyka i chcieli wydać w niszowej serii gniotów z różnymi świrami z jednolicie białą okładką z napisem (czytaj żal im było kasy na rysunek-fotkęz katalogu gotowych...). W dodatku przez bodaj dwa lata nie zrobili nawet redakcji.

Wydawnictwo C to byli sympatyczni wariaci ale powinęła im się noga.

w wydawnictwie D wydałem.

/zmierzch greya/
Te książki są banalne. Ale przynajmniej wiedzą czym są.


sa poprawnie napisane mają bohaterów i fabułę a wszystko zmierza do jakiegoś tam finału... po licznych powieściach eksperymentalnych stanowią dla niewymagającego czytelnika zazwyczaj miłą odmianę.

w zasadzie do tej definicji pasuje też 75% mojej prozy.

a) Temu kolesiowi po prostu nie pasują moje klimaty.


Bo i tak jest. niekoniecznie zaraz muszą to być klimaty literackie
jakbym dostał powieść gejowską, femnistyczną, naziolską, neokomunstyczną propagującą ćpanie, etc. też bym autora spuścił po schodach w wcześniej bym mu jeszcze zafundował serie malowniczych poniżeń

Dlatego nie wysyła się tekstu do jednego wydawnictwa. Jeśli odrzuci jedno, to może Ci uwierzę. Ale jeżeli wysłałeś do dziesięciu i więcej: Nie ma takiej opcji!


najlepiej wysłać do wydawnictw które publikowały już coś podobnego. I najlepiej na biurko redaktora który obrabiał powieści zbliżone klimatem do naszych.

Nie ma spisku redaktorów, nie ma nie wydawania dobrych historii, bo się nie podobają.


spisku nie ma - istnieją nieformalne zapisy cenzorskie - ale to był problem Cejrowskiego - Was nie dotyczy.

Ci ludzie czekają na dobre historie. Ich praca to znajdowanie takich właśnie opowieści.
I nagle kilkunastu z nich taką właśnie przegapia? Wątpię.


a nawet jeśli - wydawnictw jest więcej ni kilkanaście.

może się trafić że powieść będzie na tyle odmienna od innych że redaktorzy będą się nią przerzucać jak gorącym kartoflem aż zostanie wydana przez jakiegoś ryzykanta i zrobi furorę. (np. Harry Potter)(swoją drogą w Polsce przegapiły tę pozycje co najmniej dwa duże wydawnictwa którym ją proponowano) Albo nie zrobi.

Ale z całym szacunkiem Was też to raczej nie dotyczy.

b) Nie wydali od razu Harryego Pottera i [tu wstaw kogo jeszcze].

Nie wydali, owszem. Ale raz, że gdzie indziej. Dwa, że nie wydali najczęściej z konkretnych przyczyn: na przykład wątpliwości co do istnienia w danym momencie targetu na tego typu książkę.


ale w końcu wydali.

sorry - powiem brutalnie: czy znacie choćby jeden przypadek taki: ktoś pisał do szuflady przez wiele lat, potem umarł znaleziono jego maszynopisy w towarzystwie dziesiątków pism od wydawców którzy się nie zdecydowali - wydano i od razu megahicior?

nie słyszałem o takim przypadku.

Ten argument znika tutaj, bo 97% osób z tego forum pisze fantastykę, kryminały albo literaturę babską. Czyli to, na co target jest gigantyczny.


głębokość rynku fantastyki w Polsce oblicza się na ćwierć miliona ludzi.
w dodatku towarzystwo jest jak al-kaida - dziesiątki małych grup i grupek, kluby, fora dyskusyjne, stowarzyszenia, imprezy. I większość z tych ludków lubi czytać.

dobra książka jest dyskutowana. szybko idzie fama że warto. na spotkaniach też wypada znać pozycję o której wszyscy gadają... W dodatku to gatunek pierońsko pojemny - moje "Oko Jelenia" to na dobrą sprawę powieść historyczno-przygodowa z mocnym elementem fantastycznym i wątkiem miłosnym. Wędrowycz - zjadliwa satyra na naszą rzeczywistość etc.

ci do kryminałów i babskiej nie mają tak fantastycznego zaplecza.
Jeśli więc i Ty piszesz któryś z tych trzech gatunków, to winą za jego niewydanie obarczaj siebie.


dodam jeszcze że fantastyka to wysoki i mocno wierzgający koń. cieżko go dobrze dosiąść ale jak się człowiek utrzyma w siodle...

3. W czym mój/czyiś tekst jest gorszy?

Pewnie w wielu aspektach. Może języka, może ciągłości fabuły, może czegoś innego.


stawiam na język.

A może w niczym. Bo to jest tak naprawdę źle postawione pytanie. Powinno brzmieć: w czym jest lepszy?


to jest cholernie dobre pytanie które należy przepisać markerem na kartonie i powiesić nad łóżkiem poniżej obrazka Bozi - żeby co wieczór przy paciorku mieć to przed oczyma...

(ateiści niech powieszą w kibelku na przeciw sedesu, albo w kuchni na lodówce - ważne żeby ciągle lazł w oczy)

Dodam jeszcze od siebie: "wczym jest INNY". Tekst lepszy od Tolkiena jest cool. ale musi się jeszcze czymś różnić.... ;)

Wielokrotnie czytałem tu pisarskie żale.


podzielmy to na żale mające jakieś podstawy i na bezpodstawne jojczenie - jak w tym wątku "jest mi strasznie źle bo nie mieszkam w USA" ;)

Do dziś w pamięci siedzi mi wypowiedź jednej osoby, która była oburzona na redaktora, ze nie zrozumiał, że jej książka nie jest o kolejnych "nieśmiertelnych", bo jej nieśmiertelni nie są tak do końca nieśmiertelni.


był o takich 4 filmy kinowe i serial ;) niby nieśmiertelni ale jak się głowę upitoliło

Oryginalność historii nie polega na zmienianiu nazw ras i gatunków, dronych elementów ich charakterystyk albo imion bohaterów.


to też przepiszcie i powieście obok tamtego.

4. Skoro chcą mnie PODy/ebooki to znaczy, że coś jednak tekst sobą reprezentuje.

Wierutna, wierutna bzdura.

POD to zarobek dla wydawcy, pochodzacy z kieszeni autora. Takie wydawncta wejdą pratkycznie w KAŻDY tekst, bo mają z tego kasę.


sądzisz że takiego mega totalnego gniota też wezmą? kurcze - niewykluczone - w sumie nigdy nie sprawdzałem...


Wydawnictwa papierowe prowadzą przesiew, bo oni inwestują pieniądze, często spore. Oni nie chcą średniej historii, która może kogoś zainteresuje. Postawcie się na ich miejscu. Macie włożyć 10 tysięcy złotych w czyiś tekst.


uściślijmy - tyle włożą w obróbkę redakcyjną korektę, skład komputerowy, obróbkę graficzną i druk może 2 tyś egzemplarzy. Przeważnie trzeba trochę więcej.

Wyobraźcie sobie, że do wyboru macie osoby z tego forum (nie licząc zawodowców ani siebie) jesteście w 100% pewni, że byście się na kogoś zdecydowali?


a jeśli nawet tak to kogo byście wybrali.

ja podkreślałem wiele razy problem perspektywiczności.
jedna książka to droga do nikąd.

1. Nigdy nie wierz komplementom osób, które mogą zarobić Twoim kosztem (POD)


ok. dopiszcie do kartonika.

Najlepszym komplementem jest zapłata za tekst.


cool ;)

2. Nie oglądaj się na innych. Nie zżymaj się, że wydają idiotów, a Ciebie nie. Tracisz energię i do tego niepotrzebnie gorzkniejesz.


i nie marudź że nie mieszkasz w USA.

Ja za polskie honoraria żyję, utrzymuję rodzinę, finansuję poważne badania naukowe mojej żony, kupiłem samochód (6 lat temu...)(ale jeszcze dobry) i płacę raty kredytu za mieszkanie w centrum Krakowa nawet trochę szybciej niż to wynika z harmonogramów banku.

3. Miej wątpliwośc odnośnie własnego talentu. Kopciuszek zawsze znajduje swojego księcia tylko u Disneya. W życiu zdarza się to rzadziej.


Jak Kopciuszek jest względnie robotny w kuchni to z braku księcia ma spore szanse na bogatego wdowca z sąsiedniej zagrody. Może nie zamieszka w pałacu ale będzie miał pięc kiecek a nie jedną, będzie miał całe buty, spał w cieple a mięso na talerzu zobaczy częściej niż raz w tygodniu.

Nie każdy ma wszystkie cechy potrzebne do zostania pisarzem i nie każdą z tych cech da się zastąpić ciężką pracą. Warto to sobie uświadomić, bo być marnujemy energię na coś, co może być naszym hobby, ale nigdy powołanie.


powiedzmy ciężka praca to 90% sukcesu.

5. I ostatnie. Winę za niewydanie tekstu ponosi zawsze tylko jedna osoba. Autor. Nie wierzę, że jeśli napisze tekst świetny, to nikt nie będzie chciał go wydać. A przecież o to chyba chodzi, nie o bycie przeciętniakiem.


No to ponieważ niedziela zacytujmy na podsumowanie dyskusji dwie myśli z Pisma Świętego.

„wielu jest powołanych, ale niewielu wybranych” (Mt 22,14).
"komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie" (Łk 12,48).

widzicie? już 2 tysiące lat temu przewidziano Wasze problemy ;)
Rzekłem.

Przepraszam za kaznodziejski ton. Nie jestem pisarzem, możliwe, że pisanie j**** za kilka miesięcy, nie wydałem książki. Mam w tej dziedzinie jak dotąd kilka raczej skromnych laurów.
Tekst piszę z wewnątrz. Z perspektywy kogoś, kto widzi wokół siebie wielu aspirujących pisarzy (nie tylko na forum), którzy "się dziwią, że nie zostali wydani"; słyszy wciąż te same argumenty i dostrzega całą masę energii przetrawioną na dyskusje, gdy brakuje jej na poprawianie albo choćby pisanie tekstów.


[ Dodano: Nie 24 Lut, 2013 ]
auć ostatni akapit się źle zacytował - czy moderator mógłby poprawić?

ancepa: poprawione.
Ostatnio zmieniony ndz 24 lut 2013, 14:27 przez Andrzej Pilipiuk, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Zodiak
Debiutant
Debiutant
Posty: 157
Rejestracja: śr 13 sty 2010, 12:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Zodiak » ndz 24 lut 2013, 08:16

Zasadniczo można się zgodzić, ale dorzucę cegiełkę od siebie.

NIE WYDALI MNIE, bo...

I teraz przypatrzmy się hipotetycznej sytuacji. W wydawnictwie jedna osoba zajmuje się czytaniem nadsyłanych tekstów. Jedna, może dwie, nie wiem na pewno, ale nie sądzę, żeby do czytania zatrudniali cały sztab, bo niby po jaką cholerę? Zatem jedna osoba jest odpowiedzialna za weryfikację nadesłanych prac, a że tych prac przychodzi kilka/kilkanaście dziennie, to nie jest w stanie przerobić wszystkiego. W porządku, na niektóre można tylko rzucić okiem i po trzech stronach odpuścić dalszą lekturę, ale inne, powiedzmy tak z 10%, warto przeczytać.

I teraz załóżmy, że prac przychodzi 10 dziennie. 10% z tych 10 to jedna (zawsze byłem niezły z matmy), czyli redaktor musi przeczytać jedną propozycję dziennie. Niby niewiele, ale ze względu na cięcie kosztów pracy zajmuje się pewnie jeszcze czymś innym, nie wiem, może sprząta na biurku prezesa albo redaguje lub robi korektę tekstów już przyjętych do druku. I naprawdę jakoś nie chce mi się wierzyć, że gdy zerka do skrzynki mailowej, nie dostaje torsji, bo już miał nadzieję, że tym razem nie będzie musiał czytać prac grafomanów, a tu taki klops.

Co więc robi?

Zabiera się do pracy, siedzi po nocach, bo przecież pracuje z poczuciem misji, czy też klika ikonkę USUŃ i po kłopocie?

Nie sugeruję, że to, o czym mówię, jest najprawdziwszą prawdą z wszelkich prawd objawionych, ale, podkreślę to po raz drugi, nie wierzę, że tych kilkanaście prac nadesłanych dziennie nie przechodzi wstępnej selekcji na zasadzie chybił/trafił.



Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3184
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » ndz 24 lut 2013, 09:12

Witam,

W porządku, na niektóre można tylko rzucić okiem i po trzech stronach odpuścić dalszą lekturę, ale inne, powiedzmy tak z 10%, warto przeczytać.


Mylisz się.
Doświadczony redaktor - w dziewięćdziesięciu procentach - już po kilku zdaniach wie czy tekst jest warty uwagi czy też nie.

Pozdrawiam,

G


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MaciejŚlużyński » ndz 24 lut 2013, 10:49

Godhand pisze:Witam,

W porządku, na niektóre można tylko rzucić okiem i po trzech stronach odpuścić dalszą lekturę, ale inne, powiedzmy tak z 10%, warto przeczytać.


Mylisz się.
Doświadczony redaktor - w dziewięćdziesięciu procentach - już po kilku zdaniach wie czy tekst jest warty uwagi czy też nie.

Pozdrawiam,

G


Więcej powiem - zdarza się, że pierwsza ocena tekstu odbywa się przy lekturze... treści maila ten tekst zawierającego ;-) I diagnoza postawiona na tej podstawie zaskakująco często jest trafna ;-)

Ale dorzucę uwagę ogólną do dyskusji; bo czasami zdarza się tak, że do wydawnictwa trafia ktoś... jakby to powiedzieć... z polecenia, rekomendacji, po znajomości... No, przynajmniej nam się tak zdarzyło kilka razy - i muszę stwierdzić, że w stu procentach były to teksty dobre i już zostały wydane.

Nie wiem, czy w wątku o "niewydalimnie" taka uwaga ma sens, ale sądzę szczerze, że gdyby Andrzej Pilipiuk albo Romek Pawlak mogli w jakimś wydawnictwie zarekomendować tekst, miałby on większe szanse na ujrzenie światła dziennego ;-)

Innymi słowy - tu rada dla młodszych piszących - znajdźcie sobie mentora, może on w wolnej chwili przeczyta wasz tekst, może podpowie, co poprawić i może pozwoli, abyście się tym pochwalili w wydawnictwie. Nie powinno zaszkodzić.


Pozdrawiam
Maciej Ślużyński
Wydawnictwo Sumptibus
Oficyna wydawnicza RW2010

Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3184
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » ndz 24 lut 2013, 10:55

maciejslu:

Rada jak najbardziej trafna, choć nie wiem, czy wymienieni Panowie ucieszą się, kiedy ich skrzynki mailowe zaczną trzeszczeć od nadmiaru wiadomości ;)

Ale dorzucę uwagę ogólną do dyskusji; bo czasami zdarza się tak, że do wydawnictwa trafia ktoś... jakby to powiedzieć... z polecenia, rekomendacji, po znajomości... No, przynajmniej nam się tak zdarzyło kilka razy - i muszę stwierdzić, że w stu procentach były to teksty dobre i już zostały wydane.


A to akurat ciekawe. Znałem proceder tylko z drugiej strony tzn. rekomendacja miała dać to, czego tekst dać nie potrafił.
Nawet Pan Parowski wspominał pewne wydarzenie...
Ale rozumiem, że działa to na zasadzie - X zna się/wydał coś sam/wie co mówi, więc jeśli twierdzi, że coś jest warte uwagi, to prawdopodobnie jest.

Pozdrawiam,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MaciejŚlużyński » ndz 24 lut 2013, 11:50

Godhand pisze:maciejslu:

Rada jak najbardziej trafna, choć nie wiem, czy wymienieni Panowie ucieszą się, kiedy ich skrzynki mailowe zaczną trzeszczeć od nadmiaru wiadomości ;)


Ale jakby na jednego mentora przypadało dwóch młodych autorów - to może to mogłoby zadziałać ;-)

Przy okazji dodam - nie obawiam się ze Strony Mistrzów niechęci, że niby to żmiję na własnej piersi hodują... Za to mogą być po jakimś czasie potraktowani jako Ojcowie Chrzestni nowego Pisarza ;-)

Godhand pisze:Cytat:
Ale dorzucę uwagę ogólną do dyskusji; bo czasami zdarza się tak, że do wydawnictwa trafia ktoś... jakby to powiedzieć... z polecenia, rekomendacji, po znajomości... No, przynajmniej nam się tak zdarzyło kilka razy - i muszę stwierdzić, że w stu procentach były to teksty dobre i już zostały wydane.


A to akurat ciekawe. Znałem proceder tylko z drugiej strony tzn. rekomendacja miała dać to, czego tekst dać nie potrafił.
Nawet Pan Parowski wspominał pewne wydarzenie...
Ale rozumiem, że działa to na zasadzie - X zna się/wydał coś sam/wie co mówi, więc jeśli twierdzi, że coś jest warte uwagi, to prawdopodobnie jest.


To nawet nie tak; po prostu ktoś z miłośników, znawców, krytyków (bo to niekoniecznie pisarz być musi) zwraca nam uwagę na jakiś utwór i ułatwia kontakt z autorem, co skutkuje przede wszystkim wejściem "przed kolejkę". Ale i tak liczy się przede wszystkim tekst... choć w tym przypadku jest po prostu od razu "czytany".



Awatar użytkownika
Romecki
Pisarz
Pisarz
Posty: 4139
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Romecki » ndz 24 lut 2013, 12:47

Podpisuję się pod postem założycielskim tak w 99% :)
Za ten 1% odpowiada sytuacja na rynku, bo w chwili zwisu odrzuca się tekstu, które normalne czasem by się w ofercie wydawnictwa zmieściły.


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » ndz 24 lut 2013, 14:04

10 powieści dziennie to kompletna bzdura. Do Fenixa przychodziło max 10 opowiadań miesięcznie.

rekomendowałem dwa zbiory opowiadań - effectus nullus. Inna sprawa że autorzy sobie odpuścili zamiast szykować więcej



Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3184
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » ndz 24 lut 2013, 14:14

10 powieści dziennie to kompletna bzdura. Do Fenixa przychodziło max 10 opowiadań miesięcznie.


Mam wrażenie, że na dzień dzisiejszy (mam na myśli opowiadania) redakcje dostają ilości bliższe jednak dziesięciu dziennie, niż dziesięciu miesięcznie.

Pozdrawiam,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » ndz 24 lut 2013, 14:29

to by oznaczało że jedno wydawnictwo szturmuje rocznie 3500 grafomanów.

nie wydaje mi się to możliwe



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4649
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Navajero » ndz 24 lut 2013, 14:38

To przesada, ale do killku tekstów dziennie podobno się trafia ( przynajmniej okresowo). Wszystko przez te memy: forsy jak lodu, mdlejące z wrażenia dziewice, skąpo ubrane fanki tańczące pod oknami :D


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » ndz 24 lut 2013, 14:44

Navajero pisze:mdlejące z wrażenia dziewice, skąpo ubrane fanki tańczące pod oknami

Masz tak na co dzień? I jak dajesz radę?

Andrzej Pilipiuk pisze: jedno wydawnictwo szturmuje rocznie 3500 grafomanów

Faktycznie ta ilość wydaje się przesadzona, gdyby chodziło o powieści, ale Godhand miał na myśli opowiadania. 3500 opowiadań rocznie... To możliwe.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4649
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Navajero » ndz 24 lut 2013, 15:49

dorapa pisze:
Navajero pisze:mdlejące z wrażenia dziewice, skąpo ubrane fanki tańczące pod oknami

Masz tak na co dzień? I jak dajesz radę?

Ja tam żyję w cnocie, ale inni... ;)


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson


Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość